Niby tylko zjawisko meteorologiczne i optyczne, ale ładne.
Mnie się podoba…

Niby tylko zjawisko meteorologiczne i optyczne, ale ładne.
Mnie się podoba…

Cieszyn (czes. Těšín, niem. Teschen, łac. Tessin) – miasto w południowej Polsce, w województwie śląskim, w powiecie cieszyńskim, którego władz jest siedzibą. Leży na Pogórzu Śląskim, nad Olzą. Cieszyn jest stolicą krainy historyczno-geograficznej Śląska Cieszyńskiego.
Dzieje Cieszyna sięgają IX wieku i wiążą się z grodem słowiańskiego plemienia Golęszyców. Lokacja miasta nastąpiła około 1220 r. Od końca XIII wieku było ono centrum księstwa cieszyńskiego.
Współczesne administracyjne pojęcie „miasto Cieszyn” odnosi się do prawobrzeżnej części, stanowiącego pod względem przestrzennym i społecznym jedną całość, ośrodka miejskiego, którego część lewobrzeżna należy do Czech i nosi oficjalną nazwę „Czeski Cieszyn”.
W przeciwieństwie do Czeskiego Cieszyna, dzielnice prawobrzeżne są dzisiaj jednolite etnicznie – ponad 96 proc. ludności deklaruje narodowość polską. Charakterystyczna jest natomiast różnorodność religijna z wyznaniami rzymskokatolickim i luterańskim jako dominującymi. [za wikipedia.pl]
Czy prezes Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA, która zarządza setkami milionów złotych przeznaczonych na restrukturyzację kopalni i majątkiem, toleruje niezgodne z przepisami przeprowadzanie przetargów?
Spółka Restrukturyzacji Kopalń SA (SRK SA) w Bytomiu to jednoosobowa Spółka Skarbu Państwa. Powstała w trakcie reformy górnictwa realizowanej przez rząd Jerzego Buzka, która do tej pory odbija się czkawka na Śląsku, i nie tylko. Zaangażowanie prezesów SRK „w temacie” górnictwa doceniła też premier Kopacz.
Premier przekonywała, że choć dotychczas SRK kojarzyła się z wygaszeniem i likwidacją kopalń, teraz ma być „główną siłą w restrukturyzacji”. Dzięki tej decyzji SRK otrzymała „nowe życie” i dziesiątki milionów złotych.

Zgodnie z podpisanym porozumieniem z górnikami do SRK SA miały trafić kopalnie: Piekary, Brzeszcze, a także – po wcześniejszym podziale – Makoszowy i Centrum. Ten proces trwa. Ale rząd nie uzyskał jeszcze zgody Komisji Europejskiej na transfer pieniędzy do SRK SA. 10 maja pensje za kwiecień pracownikom tych kopalń wypłaciła jeszcze KW, natomiast 10 czerwca obowiązek ten spłynie już na SRK. Do tego czasu spółka musi otrzymać na ten cel państwową dotację. Inna sprawą jest, czy dostanie. Rząd nie otrzymał jeszcze zgody Komisji Europejskiej na przekazanie dotacji dla spółki.
Kiedy Ewa Kopacz wpadła na pomysł wyjęcia z niebytu SRK SA, menedżerowie bytomskiej spółki nie byli zachwyceni. Wyjęto ich z cienia. Niemal automatycznie znaleźli się pod lupą CBA, które ma sporo pytań związanych z przetargami, i nie tylko. Kontrole przeprowadziła też Najwyższa Izba Kontroli, jednakże na razie protokół z jej przebiegu nie jest gotowy.
Węglowa rodzina
- To wspólny sukces – nasz i rządu, bowiem nie dojdzie do likwidacji miejsc pracy – mówił portalowi wnp.pl w styczniu po podpisaniu „porozumienia” rządu z górnikami Dariusz Trzcionka, szef Porozumienia Związków Zawodowych Kadra z Katowic.
Porozumienie powstało w 1991 r. „w odpowiedzi na pilną potrzebę zabezpieczenia i obrony zarówno socjalnych i indywidualnych interesów pracowników etatu, jak i pracowników zarządzających procesami produkcyjnymi”. Trudno się z tym nie zgodzić.
W 2003 r. PZZ Kadra założyło firmę Karbon (mieści się pod tym samym adresem, co centrala związku), i jest jej jedynym właścicielem. Związkowa spółka zajmuje się sprzedażą ekskluzywnych upominków górniczych, pucharów, wizytówek, kalendarzy, grawerowaniem i robotami podziemnymi.
W radzie nadzorczej Karbonu zasiada Dariusz Trzcionka, przewodniczący PZZ Kadra, oraz jego zastępcy w związku zawodowym: Bogusław Studencki, Krzysztof Stefanek i Marek Gacka.
BIP Spółki Restrukturyzacji Kopalń SA zawiera sporo informacji o zwycięskich przetargach, w których brała udział spółka Karbon. Spółka wygrywa przetargi jako firma samodzielna lub w konsorcjum.
W ubiegłym roku w konsorcjum Karbon wygrał przetarg na roboty szybowe w SRK SA – wartość prac 113 867,25 zł brutto. Zwycięzcą przetargu okazała się też spółka Górrem – w sumie dostała zlecenie na roboty za 359 775 złotych brutto. Karbon wygrał też przetarg w Centralnym Zakładzie Odwadniania Kopalń w SRK SA na wzmocnienie wyrobiska – prawie 430 tysięcy złotych brutto.
To niewiele w porównaniu z przetargiem z 2011 roku. Wtedy to Karbon, w konsorcjum z Bemarem i Przedsiębiorstwem Usług Inżynieryjno-Technicznych, wygrał przetarg w SRK SA na prace wycenione na 15 mln 798 tys. 120 zł brutto.
Czy bez znaczenia dla przebiegu przetargów jest też fakt, że Zbigniew Królikowski, obecny prezes Karbonu, to były Główny Elektryk Kopalni Jowisz, przejętej do likwidacji przez SRK?
Zapewne zupełnym przypadkiem jest fakt zatrudnienia w spółce Karbon Barbary Tokarz, żony prezesa SRK SA.
- Barbara Tokarz pracowała w naszej spółce na podstawie jednej umowy o pracę na czas określony w niepełnym wymiarze czasu pracy. Umowa uległa rozwiązaniu z dniem 28 lutego 2015 r.
– powiedział Zbigniew Królikowski, prezes Karbonu.
Jak widać, prezes Tokarz – jak to w jednym z wywiadów wyznał – „Nie kieruje się wyłącznie sformalizowanymi zasadami, traktuje swoje działania z perspektywy ludzkiej przyzwoitości”. To oficjalnie, ale jeśli idzie o rodzinę, to jest skłonny na elastyczne traktowanie własnych zasad.
Niedawno na portalach wpolityce.pl i wgospodarce.pl opisywałem, jak Spółka Restrukturyzacji Kopalń SA realizuje program „rodzina na swoim”. W grudniu ujawniłem sprawę „szybkich przydziałów” mieszkań dla rodzin członków zarządu SRK, w tym dla syna prezesa Marka Tokarza. Rodziny górników czekają na przydział mieszkania w najlepszym razie miesiącami.
Karbon prawie zawsze wygrywa
Na dodatek przewodniczący Kadry – Arkadiusz Trzcionka jest oddelegowany do pracy związkowej z SRK ze stanowiska Głównego Mechanika.
- Dariusz Trzcionka, przewodniczący PZZ Kadra nie pełni obecnie żadnej kierowniczego stanowiska w SRK S.A., a jego oddelegowanie do pracy w strukturach związków zawodowych odbyło się w zgodzie z zapisami ustawy o związkach zawodowych z dnia 23 maja 1991 roku
– wyjaśnia Witold Jajszczok, rzecznik SRK SA.
Prezesowi SRK SA Markowi Tokarzowi i władzom spółki zapewne nie przeszkadza fakt, że Dariusz Trzcionka jako przewodniczący PZZ Kadra, czyli właściciel Karbonu, pełniący funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej (był nawet prezesem zarządu spółki), a zarazem Główny Mechanik w SRK S.A. Zakładu CZOK, reprezentuje dwie strony postępowania przetargowego.
Wątek działalności przewodniczącego Trzcionki znalazł w Prokuraturze Rejonowej Katowice-Wschód. Trafiło tam bowiem doniesienie o poświadczeniu nieprawdy i wyłudzeniu przez Porozumienie Związków Zawodowych Kadra z Komisji Trójstronnej dotacji budżetowej oraz powiązań biznesowych Karbonu z SRK.
Według kilku naszych rozmówców oddelegowanie Dariusza Trzcionki do pracy związkowej jest jednak niezgodne z prawem, gdyż organizacja zakładowa w SRK SA, z której obecny przewodniczący Kadry się wywodzi, nie ma 150 członków. A to warunek niezbędny do tego, aby na podstawie art. 31 ust. 1 i 2 ustawy o związkach zawodowych, legalnie być oddelegowanym do pracy związkowej, bez świadczenia pracy z zachowaniem płacy. Sprawą zajmuje się jednak prokuratura.
- Sprawa jest na wstępnym etapie. Analizujemy przesłane dokumenty – wyjaśnia Jacek Pandel, szef Prokuratury Rejonowej Katowice-Wschód.
- Porozumienie Związków Zawodowych Kadra nigdy nie ubiegało się, ani nie otrzymało dotacji budżetowej z Komisji Trójstronnej. W związku z czym nic mi nie wiadomo o jakimkolwiek postępowaniu prokuratorskim w sprawie poświadczenia nieprawdy i wyłudzeniu tych dotacji. Nie mogłem zatem być przesłuchany w jakimkolwiek charakterze w takiej sprawie. Informacja o jakoby toczącym się postępowaniu przeciwko Porozumieniu Związków Zawodowych są nieprawdziwe
– zapewnia mnie Trzcionka.
Tę związkowo-personalną układankę dopełnia Marek Skrzypek, były przewodniczący PZZ Kadra w SRK, jednocześnie nadsztygar szybowy, zatrudniony w pewnym momencie na umowę zlecenia w Karbonie. Obecnie jest pracownikiem firmy Górrem, współpracującej z Karbonem i SRK SA. To nie przypadek, że większość robót wykonywanych przez Karbon to roboty szybowe.
Zlecenia dla prawnika
Zarząd SRK SA bardzo dba o prawników. Koszty usług prawniczych w tej spółce są bardzo wysokie. W 2011 roku przetarg na 4‑letnią obsługę prawną spółki wygrała oferta, którą złożyła Kancelaria Radców Prawnych Bożena Pindel Ireneusz Pindel s.c. z Bytomia. Była to… jedyna oferta. Kancelaria za obsługę prawną otrzymała 2 352 000 złotych netto, czyli 2 892 960 złotych brutto. Na konto zwycięskiej kancelarii przez cztery lata wpływało 60 tys. 270 złotych miesięcznie. Mało?
15 listopada 2014 roku został ogłoszony przetarg „w trybie negocjacji bez ogłoszenia”, czyli tryb zamówienia z wolnej ręki na obsługę prawną Oddziału SRK SA Zakład Administracji Zasobów Mieszkaniowych. Wpłynęła jedna oferta kancelarii prawnej z Bytomia. Wygrała Kancelaria Adwokacka Ireneusza Pindela z Bytomia. To nieprzypadkowa zbieżność nazwisk.
Za obsługę prawną spółka SRK SA zapłaci kancelarii w ciągu czterech lat 2 066 400 zł, czyli dokładnie 2 541 672 zł brutto. Daje to godziwe miesięczne wynagrodzenie – 52951,5 zł brutto. Mniej, niż poprzednio, ale też da się jakoś żyć.
SRK kosztuje teraz nas wszystkich, czyli podatników kilkaset milionów złotych rocznie. Teoretycznie miała zajmować się sprzedażą majątku i odwadnianiem zamkniętych kopalń, po to by wody kopalnianie nie zalały istniejących. I rzeczywiście to robi. Jednak nie tylko. Zarządza też przejętymi mieszkaniami zakładowymi. Jednak gdyby chciano, to pokopalniane nieruchomości można by sprzedać w jeden rok i zamknąć sprawę, a odwadnianie kopalń należałoby przerzucić na kopalnie istniejące. Ale po co?
Powiem brutalnie – jeszcze jednym, ukrytym celem istnienia SRK jest dawanie pracy znajomym „królika z branży” – dlatego jest ciągły lobbing na otrzymywanie coraz większych dotacji z budżetu, a sprzedaż nieruchomości tak bardzo się ślimaczy.
Artykuł opublikowany na portalach wpolityce.pl i wgospodarce.pl

Okładka – jeden z dwóch podstawowych elementów tworzących wielostronicowy wyrób papierniczy lub publikację poligraficzną.
Maska – przykrycie twarzy lub jej części, z otworami na oczy, początkowo używane w celach magicznych lub obrzędowych. Maski mogą mieć różne kształty, czasami przedstawiają emocje, innym razem zwierzę, demona lub potwora.

Prezydent Świętochłowic zdecydował, że prywatna spółka nie będzie musiała zapłacić ponad 100 tysięcy złotych.
Gazeta Wyborcza oburza się:
„Zastępca burmistrza Kraśnika, a obecnie poseł PiS Jarosław Stawiarski umorzył 41 tys. zł zaległych podatków przedsiębiorcy, który narzekał, że finanse jego firmy są w opłakanym stanie. Ten sam biznesmen według CBA następnego dnia po decyzji polityka PiS odżył – kupił od miasta nieruchomość za 136 tys., a jeszcze wcześniej inną za 83 tys. Obu panów łączy interes z przeszłości”.

Klasyczna mentalność Kalego. Widać, że amunicja z magazynka „afera w SKOK-ach” się wyczerpuje. W Kraśniku wiceburmistrz z PiS umorzył 41 tysięcy, a w Świętochłowicach – ponad sto tysięcy prezydent z Platformy Obywatelskiej „podarował”. I co? I nic. W CBA nerwowości nie widać. Siła spokoju.
Dawid Kostempski, prezydent Świętochłowic i działacz Platformy Obywatelskiej, były współpracownik Jerzego Buzka znany jest z dobrego serca. W końcu praktyk public relations.
Dotarłem do niepozornego dokumentu pt. „Wykaz osób prawnych i fizycznych oraz jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej, którym w roku 2012 w zakresie podatków lub opłat lokalnych udzielono ulg, odroczeń, umorzeń lub rozłożono spłatę na raty w kwocie przewyższającej łącznie 500 zł”.
Co się okazuje?
Prezydent Kostempski umorzył Zespołowi Opieki Zdrowotnej 15.563,00 złotych „zaległości podatkowej” z powodu „ważnego interesu podatnika i interesu publicznego”. Natomiast spółce Montex aż 101.238,95 zł ze względu na „ważny interes podatnika”.
Jaki ten ważny interes? Tego nie podano.
Spółka Montex, której prezydent z PO „odpuścił” zaległości podatkowe ponad sześciokrotnie wyższe, niż placówki ochrony zdrowia, jest spółką prywatną. Została przez prezydenta Kostempskiego bardziej preferencyjnie potraktowana niż samorządowe instytucje lub spółki: Ośrodek Pomocy Społecznej, Ośrodek Sportu i Rekreacji „Skałka” (tylko odroczenie zapłaty zaległości podatkowej) oraz Miejski Dom Pomocy Społecznej „Złota Jesień” i Chorzowsko-Świętochłowickie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji (odroczenie zapłaty zaległości podatkowej i odroczenie terminu płatności podatku).
Ciekawe, jakie argumenty zdecydowały o umorzeniu ponad 100 tysięcy złotych prywatnej spółce? Ta kwota nie trafiła do budżetu miasta i nie została np. przeznaczona na pomoc socjalną czy dożywianie dzieci w szkołach i przedszkolach.
Od 2012 roku Montex jest spółką zależną – członkiem Grupy Kapitałowej Patentus S.A. – spółki notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Patentus S.A. to firma z branży doskonale znanej rodzinie Kostempskich, a mianowicie z branży węglowej. Produkuje m.in. maszyny i urządzenia górnicze.
Dawid Kostempski, jak wynika z życiorysu
„W latach 2004 ‑2009 był dyrektorem Biura Posła do Parlamentu Europejskiego prof. Jerzego Buzka, następnie prezesem Polskiej Techniki Górniczej S.A., zajmującej się wspieraniem polskiego górnictwa i przemysłu okołogórniczego”.
Jego ojciec, Marian Kostempski w latach 2008–2012 był prezesem Kopexu. Przed objęciem stanowiska w Kopeksie był dyrektorem generalnym i prezesem Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych (ZZM), spółki, która później weszła w skład grupy ZZM-KOPEX.
Artykuł opublikowany wpolityce.pl
Wszyscy świętują. Nawet wrocławskiemu krasnalowi udzieliła się świąteczna atmosfera.
W końcu 3 maja… Lepszy krasnal z flagą i sercem na dłoni, niż pajac z kotylionem.

Sąd Okręgowy w Katowicach odrzucił zażalenie Agnieszki Kostempskiej, która oskarżyła mnie, iż miałem ją jakoby zniesławić poprzez nazwanie „Barbie”. 
O tym śmiesznym akcie oskarżenia i budującej postawie Sądu Rejonowego w Katowicach, który kilka tygodni temu umorzył sprawę, pisałem sporo.
Kostempska, obecnie wiceprezes WFOŚIGW w Katowicach (!!!) uważała, że „nazwanie jej pogardliwym mianem Barbie znieważa ją jako polityka samorządowego”. Skierowała do sądu przeciwko mnie prywatny akt oskarżenia z artykułu 216 § 2 kodeksu karnego.
Sąd Rejonowy stwierdził 4 marca, iż nie popełniłem przestępstwa. Odrzucił zatem argumenty, jakie prawnicy Agnieszki Kostempskiej zawarli w prywatnym akcie oskarżenia. A były zaskakujące. Przypomnę tylko jeden z akapitów:
„Stosowane względem Agnieszki Kostempskiej określenie Barbie ma jednoznacznie pejoratywny oddźwięk. Zgodnie z utrwalonym odbiorem społecznym kobieta określana takim mianem jest osobą pustą, bezrefleksyjną, sterowalną, pozbawioną własnej woli, a swoją pozycję zawdzięczającą jedynie urodzie. Przedmiotowe określenie stosowane względem oskarżyciela prywatnego – Agnieszki Kostempskiej – polityka samorządowego w szczególny sposób narusza jej godność. Użycie wzmiankowanego określenia względem osoby aktywnie partycypującej w działalności publicznej, niesie w sobie jeszcze większy wyraz pogardy, zarzucając posiadanie przymiotów wręcz dyskwalifikujących dla pełnionych przez Agnieszkę Kostempską funkcji. Co znamienne, Agnieszka Kostempska uczestniczyła w wyborach na urząd Prezydenta Miasta Mysłowice w tegorocznych wyborach samorządowych, tymczasem przedmiotowe, znieważające treści, publikowane były w okresie poprzedzającym te wybory oraz w ich toku, co dodatkowo potęguje skutki bezprawnych działań oskarżonego oraz świadczy o stopniu ich społecznej szkodliwości”.
Kostempska, wbrew temu co deklarowała we wzruszającej wypowiedzi (ukłony dla agencji public relations pana Krzysztofa) w „Fakcie”, miłującego „rodzinę Keneddych”, nie od razu pogodziła się z porażką w sądzie.
W „Fakcie” stwierdziła bowiem, po atrakcyjnym narciarskim weekendzie, że:
„– Nie chcę już tej sprawy komentować. To woda na młyn dla tego człowieka, który nas nęka. Nie będziemy też składać zażalenia. Zostawiam to – mówi żona prezydenta Świętochłowic.”
Jak wynika z akt sprawy Kostempska zażalenie jednak złożyła, ale potem je wycofała. Czekam nadal na uzasadnienie umorzenia z 4 marca br., które opublikuję. To będzie ciekawa lektura.
Teraz moi prawnicy się zastanawiają, czy nie skierować sprawy do sądu przeciwko Kostempskiej. Za stwierdzenie, iż „nękam” jakoby kogokolwiek, a już szczególnie panią z Platformy Obywatelskiej.
Czy służby specjalne zajmują się aferami w górnictwie? – Do jesiennych wyborów stoimy „z bronią u nogi”. Szafy są pełne materiałów o węglowych przekrętach, ale po co ruszać to partyjne gówno? – mówi oficer CBA.
Tym „gównem” jest zapewne sytuacja w Śląsko-Dąbrowskiej Spółce Mieszkaniowej. Powstała w marcu 2012 roku z połączenia jedenastu spółek, które m.in. administrowały mieszkaniami zakładowymi, i w całości należy do Katowickiego Holdingu Węglowego. Konsolidacja rozpoczęła się w połowie 2009 roku. To kolos, który zarządza 1 100 budynkami, w których mieści się blisko 22 tys. lokali oraz ponad 1 140 tys. m kw. gruntów.

W ubiegłym roku prezesem zarządu spółki mieszkaniowej została Joanna Schmid. To była wiceprezes zarządu Tauron S.A., która została odwołana ze stanowiska 17 marca 2014 roku. W tej spółce energetycznej zarobiła w 2013 r. 1 mln 463 tys. zł. W spółce mieszkaniowej zarabia około 20 tys. zł miesięcznie. Czyli ułamek tego, co wpływało na jej konto za czasów pracy w Tauron S.A.
Moje „wiewiórki” donoszą, że wkrótce na sprzedaż być może zostaną wystawione nieatrakcyjne nieruchomości należące do spółki, ale położone w atrakcyjnych miejscach. Między innymi blisko autostrady A4.
Można się spodziewać, że spółka mieszkaniowa będzie pozbywać się majątku. Kto ma wątpliwości, to polecam wywiad dla „Naszego holdingu”, gazety wydawanej przez KHW z prezes Schmid pt. „ŚDSM – solidny i wiarygodny” (tytuł podany w oryginalnym brzmieniu – TS):
„Z obecnym kapitałem ludzkim i majątkowym przed ŚDSM otwierają się nowe dziedziny działalności gospodarczej. Dysponujemy własnymi gruntami, w atrakcyjnych lokalizacjach, w ilości kilkuset hektarów, co, poza możliwościami inwestowania, wpływa na pozytywne postrzeganie nas przez inne instytucje, w tym np. banki kredytujące inwestycje, jako solidnego i wiarygodnego partnera.”
Z tego co wiadomo, prezes Schmid nie miała wcześniej do czynienia z zarządzaniem nieruchomościami. Wiceprezes Arkadiusz Kocot trzy lata temu stracił dwie posady w Bytomiu w spółkach gminnych. Zgadnijcie, jaki jest partyjny klucz awansu w tej spółce?
W informacji, która trafiła do CBA czytamy:
„Utworzenie takiego molocha na olbrzymim terenie nie posiadało żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Jeden z Prezesów łączonych Spółek informował o tym fakcie instytucje, zobowiązane do kontroli obowiązującego prawa. Sprawa trafiła nawet do sądu, lecz pod groźbą i naciskami do zwolnienia włącznie ze strony podejrzanego o kłamstwo lustracyjne, a zarazem ówczesnego wiceprezesa KHW S.A. Waldemara Mroza sprawa została cofnięta”.
Jeden z moich rozmówców wspomina, że pod byle pretekstem w 2011 roku wymieniono członków rady nadzorczej „opornej” w sprawie połączenia jednej ze spółek. Wykorzystano zapewne fakt, że 20-letni syn jej prezesa zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Prezes po śmierci syna wylądował na L‑4 z silną depresją.
Dalej też jest ciekawie.
„W roku 2013 zmieniono statut Spółki w ten sposób, że do 31 października każdego roku kalendarzowego Zarząd Spółki zobowiązany jest podjąć uchwałę o umorzeniu udziałów o kwoty związane ze sprzedażą majątku Spółki. W ten sposób w ciągu dwóch lat wyprowadzono do kasy KHW S.A. przeszło sto milionów złotych, osłabiając w ten sposób bardzo znacznie kondycję finansową przedsiębiorstwa. A wszystko dla ratowania sytuacji zadłużonej branży górniczej, co według mnie jest sprzeczne z dyrektywami Unii Europejskiej związanymi z dofinansowywaniem podmiotów gospodarczych. Ponadto ŚDSM posiada także nie wykupione od przeszło pięciu lat tzw. Obligacje Węglowe na kwotę kilkudziesięciu milionów złotych, które stanowią bezwartościowy papier do końca istnienia tej spółki”.
Rada Nadzorcza w konkursie dokonała wyboru dwóch nowych członków Zarządu Spółki. Osoby kontrowersyjne, co wynika z doniesienia do CBA, w którym czytamy:
„W składzie Rady Nadzorczej jest osoba, która wyłudziła od ZUS sporą kwotę pieniędzy przy tzw. przejściu na emeryturę, a po kontroli ZUS okazało się, że dokumenty emerytalne zawierały sfałszowane dane. Efekt jest taki, że KHW S.A. musiała za w/w zwrócić wyłudzoną kwotę do ZUS, a wobec delikwenta nie wyciągnięto żadnych konsekwencji przywracając go do pracy i pozostawiając w składzie Rady Nadzorczej do dziś co jest co najmniej niemoralne”.
O tej aferze pisałem niedawno (wpolityce.pl, w gospodarce.pl „Spirala afer w górnictwie rozkręca się”).
Rozpoczęły się także zwolnienia pracowników spółki mieszkaniowej w celu zrobienia miejsca dla „swoich”. 13 kwietnia do pracy został przyjęty były wiceprezydent Żor – Wojciech Kałuża.
Kilka miesięcy temu poprosiłem Urząd Miasta w Świętochłowicach o udzielenie odpowiedzi w trybie dostępu do informacji publicznej. Odpowiedzi nie dostałem do dzisiaj.
Pytania nie były trudne. Były łatwe. Nawet dla aroganckich funkcjonariuszy Platformy Obywatelskiej.
Poniżej fragmenty mojego wniosku do WSA oraz prokuratury.
„Drogą elektroniczną złożyłem do Urzędu Miejskiego w Świętochłowicach podanie zawierające wniosek o udostępnienie liczby osób, które zostały zameldowane na pobyt stały lub czasowy w Świętochłowicach, od 1 stycznia 2014 r. do 14 października 2014 r., z rozbiciem na poszczególne miesiące (styczeń – ilość zameldowanych, etc.).
Wiadomość została przesłana na adres poczty elektronicznej um@swietochlowice.pl, która to jest oficjalną skrzynką e‑mailową świętochłowickiego magistratu.
W przeszłości używałem tego adresu w celu złożenia wniosków i zawsze były one odbierane.
Ukryta kopia przedmiotowej wiadomości z wnioskiem została przesłana do pani Dyrektor Biura Wojewody w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim na adres *@katowice.uw.gov.pl, gdzie została odebrana w tym samym dniu. Fakt odebrania korespondencji został potwierdzony przeze mnie w rozmowie telefonicznej z adresatką, co świadczy o tym, że wiadomość ta została prawidłowo przesłana.”
Odpowiedzi się nie doczekałem. Prawnik magistratu, który przygotowywał odpowiedź na skargę złożoną do WSA, mętnie tłumaczył, że… taka prośba nie dotarła. Zapewne „ktoś” przegryzł kabel. WSA skargę odrzucił. Czekam teraz na uzasadnienie.
Powyżej skan zawiadomienia z komendy policji, która zajmuje się sprawą nieudzielenia odpowiedzi. Po wielu bojach udało się uniknąć tego, żeby śledczy z prokuratury w Chorzowie zajęli się skargą. Za blisko Świętochłowic.