Oskar­że­nia i fakty

Bez roz­gło­su i zain­te­re­so­wa­nia mediów od grud­nia 2024 r. przed Sądem Rejo­no­wym w Kra­ko­wie toczy się pro­ces biz­nes­me­na Prze­my­sła­wa Kry­cha, oskar­żo­ne­go o korup­cję. W tle intry­gi, łapów­ki i rosyj­ski ślad.

Prze­my­sław Krych to twór­ca fun­du­szu Grif­fin Real Esta­te, naj­więk­sze­go gra­cza na pol­skim ryn­ku nie­ru­cho­mo­ści komer­cyj­nych. Fun­dusz wespół z inny­mi pod­mio­ta­mi prze­jął Echo Inve­st­ment SA2015 roku. Dwa lata póź­niej, 19 grud­nia 2017 r. Krych został zatrzy­ma­ny na pole­ce­nie Pro­ku­ra­tu­ry Regio­nal­nej w Kato­wi­cach pod zarzu­tem wrę­cze­nia łapó­wek ówcze­sne­mu sena­to­ro­wi PiS Sta­ni­sła­wo­wi Kogu­to­wi poprzez jego Fun­da­cję Pomo­cy Oso­bom Nie­peł­no­spraw­nym. Tra­fił na pół roku do aresz­tu. Wyszedł po wpła­ce­niu 5 mln zł kau­cji.
Pro­ku­ra­tu­ra Regio­nal­na w Kato­wi­cach wnio­sła akt oskar­że­nia 30 mar­ca 2021 r., a pro­ces ruszył dopie­ro w grud­niu 2024 roku w Sądzie Rejo­no­wym w Kra­ko­wie. Potrwa zapew­ne kil­ka­na­ście lat. Do prze­słu­cha­nia jest aż 265 świad­ków, zgło­szo­nych dowo­dów – aż 436. Akta jaw­ne spra­wy na razie liczą 138 tomów, zaś mate­ria­ły nie­jaw­ne zawar­te są w 196 tomach.
Akt oskar­że­nia na począt­ku objął 13 osób. Jed­nak do tej pory pię­ciu oskar­żo­nych dobro­wol­nie pod­da­ło się karze, przy­zna­jąc się w ten spo­sób do korup­cyj­nych zarzu­tów posta­wio­nych przez śled­czych. Wśród nich zna­lazł się tak­że syn byłe­go sena­to­ra Kogu­ta – Grze­gorz. Sena­tor zmarł w paź­dzier­ni­ku 2020 r.
Pro­ku­ra­tu­ra posta­wi­ła Prze­my­sła­wo­wi Kry­cho­wi zarzu­ty m.in. wrę­cze­nia łapów­ki w wyso­ko­ści milio­na zło­tych byłe­mu sena­to­ro­wi PiS Sta­ni­sła­wo­wi Kogu­to­wi, któ­re mia­ły tra­fić jako daro­wi­zna na kon­ta Fun­da­cji Pomo­cy Oso­bom Nie­peł­no­spraw­nym w Stró­żach, w zamian za dzia­ła­nia mają­ce unie­moż­li­wić wpi­sa­nie dwóch nie­ru­cho­mo­ści do reje­stru zabyt­ków.
Cho­dzi­ło o nie­ru­cho­mo­ści naby­te przez Echo Inve­st­ment SA, w tym teren, na któ­rym znaj­du­je się hotel Cra­co­via w Kra­ko­wie i kino Kijów”. Łapów­ka mia­ła czę­ścio­wo przy­jąć for­mę daro­wi­zny na Fun­da­cję Pomo­cy Oso­bom Nie­peł­no­spraw­nym pro­wa­dzo­ną przez sena­to­ra Kogu­ta. Wypła­ta dla fun­da­cji zosta­ła wstrzy­ma­na, gdy nie uda­ło się zała­twić wykre­śle­nia z reje­stru zabyt­ków.
Po wyj­ściu z aresz­tu Krych zapew­niał we wszyst­kich wywia­dach (m.in. w One­cie, Blo­om­berg, Gaze­cie Wybor­czej, Pul­sie Biz­ne­su), że nigdy żad­nej łapów­ki Sta­ni­sła­wo­wi Kogu­to­wi nie zapła­cił.
W roz­mo­wie z One­tem w lip­cu 2021 r., a więc już po wnie­sie­niu aktu oskar­że­nia w tej spra­wie, twier­dził nato­miast, że tuż przed aresz­to­wa­niem miał zgło­sić się do nie­go z ofer­tą korup­cyj­ną biz­nes­men Krzysz­tof Porow­ski. Miał stwier­dzić, że fir­ma Kry­cha zna­la­zła się na celow­ni­ku służb, ale może zapew­nić jemu spo­kój, jeśli zapła­ci 1,5 mln euro łapówki.

- Porow­ski powie­dział, że przy­cho­dzi w imie­niu swo­ich przy­ja­ciół, wska­zał jed­ne­go czło­wie­ka. Nie wymie­nił go z nazwi­ska, ale powie­dział, że pocho­dzi z Kato­wic, był wyso­kiej ran­gi funk­cjo­na­riu­szem ABWCBA. Będzie­cie mieć kło­po­ty, chy­ba że zapła­ci­cie” – powta­rzał do mnie i wspól­ni­ka – rela­cjo­no­wał w roz­mo­wie z One­tem i inny­mi media­mi P. Krych.
Ponie­waż nie zgo­dził się na zapła­ce­nie łapów­ki, to nie­speł­na dwa mie­sią­ce póź­niej, 19 grud­nia 2017 r. został zatrzy­ma­ny przez CBA. Wte­dy Porow­ski miał pono­wić swo­ją ofer­tę za pośred­nic­twem wspól­ni­ka Kry­cha – Macie­ja Dyja­sa. - Mówił moje­mu wspól­ni­ko­wi, że ofer­ta jest dalej aktu­al­na. I że mnie może wycią­gnąć z aresz­tu za te same pie­nią­dze – opo­wia­dał Krych.
W róż­nych mediach po wyj­ściu z aresz­tu Krych poda­wał róż­ne wer­sje tego rze­ko­me­go szan­ta­żu. W pro­ku­ra­tu­rze nigdy nie doszło do kon­fron­ta­cji pomię­dzy nim a Krzysz­to­fem Porow­skim. W jed­nym z wywia­dów utrzy­my­wał na przy­kład, że Porow­ski chciał od nie­go naj­pierw kawa­łek fir­my, a w innych mówił, że od razu poja­wi­ła się kwo­ta łapówki.

Wer­sje oskarżonego

Ana­li­zu­jąc publi­ka­cje oka­zu­je się, że wer­sje wyda­rzeń według Kry­cha” poja­wia­ją się dopie­ro po trzech latach od aresz­to­wa­nia. W nie­któ­rych jego rewe­la­cjach wystę­pu­ją tak­że zna­ne nazwi­ska pra­wej sce­ny poli­tycz­nej, takie jak Zbi­gnie­wa Zio­bro, czy Ada­ma Hof­f­ma­na.
Dla­cze­go Krych nigdy wcze­śniej się w taki spo­sób nie bro­nił? Dla­cze­go nie pod­no­sił swo­ich zarzu­tów o cha­rak­te­rze poli­tycz­nym po wyj­ściu z aresz­tu? Dla­cze­go, jak się nie­ofi­cjal­nie dowie­dzia­łem z krę­gów zbli­żo­nych do pro­ku­ra­tu­ry, nie ma śla­du o tych kon­tro­wer­sjach w jego zezna­niach czy aktach sądo­wych?
Być może odpo­wiedź jest bar­dzo pro­sta: oskar­żo­ny o korum­po­wa­nie po pro­stu kła­mie (do tego ma pra­wo), aby unik­nąć odpo­wie­dzial­no­ści lub skie­ro­wać uwa­gę opi­nii publicz­nej na śle­py tor. Czy może dla­te­go usi­łu­je poma­wiać inne oso­by, w tym zna­nych poli­ty­ków z byłym mini­strem spra­wie­dli­wo­ści Zbi­gnie­wem Zio­bro na cze­le oraz byłych ofi­ce­rów służb spe­cjal­nych – byłe­go wice­sze­fa CBA Grze­go­rza Ociecz­ka czy Micha­ła C., któ­ry był dyrek­to­rem Dele­ga­tu­ry CBA w Kra­ko­wie, któ­ra pro­wa­dzi­ła czyn­no­ści w spra­wie fun­da­cji Kogu­ta? Inte­re­sa­mi Prze­my­sła­wa K. zain­te­re­so­wa­ło się Cen­tral­ne Biu­ro Anty­ko­rup­cyj­ne już w 2015 roku, a więc jesz­cze za rzą­dów poprzed­niej koali­cji PO-PSL.

Uda­ło mi się skon­tak­to­wać z Krzysz­to­fem Porowskim.

To natu­ral­nie nie­praw­da. Z fir­mą Kry­cha i jego wspól­ni­ka łączy­ły mnie rela­cje biz­ne­so­we doty­czą­ce inwe­sty­cji na ryn­ku nie­ru­cho­mo­ści. W grę wcho­dzi­ły kwo­ty setek milio­nów, a cza­sem miliar­dów zło­tych, trwa­ły od wie­lu lat, więc moje pro­wi­zje umow­ne się­ga­ły kil­ku­dzie­się­ciu milio­nów. Mie­li­śmy zawar­te umo­wy pisem­ne. Miał­bym to ryzy­ko­wać dla tak małej kwo­ty, i to jesz­cze nie dla sie­bie, tyl­ko dla ofi­ce­rów taj­nych służb, z któ­ry­mi nie mam żad­nych związ­ków? Roz­mo­wy biz­ne­so­we pro­wa­dzi­li­śmy wie­lo­krot­nie na prze­strze­ni lat, tak­że po aresz­to­wa­niu Kry­cha, więc te wymy­sły zwy­czaj­nie nie trzy­ma­ją się kupy. Nigdy nie szan­ta­żo­wa­łem niko­go, nie żąda­łem żad­nej łapów­ki ani nie powo­ły­wa­łem się na żad­ne wpły­wy – mówi K. Porowski

Total­ne bzdu­ry, cho­re wymy­sły kom­plet­nie ode­rwa­ne od rze­czy­wi­sto­ści. Jak się przed czymś tak absur­dal­nym bro­nić? Prze­cież ten czło­wiek poma­wia mnie bez choć­by cie­nia dowo­du, a media to powie­la­ją, nie kon­fron­tu­ją z fak­ta­mi, nie wery­fi­ku­ją w żaden spo­sób. Nie wiem, dla­cze­go Krych mnie poma­wia, może to jego linia obro­ny? Jestem nato­miast świad­kiem w spra­wie, któ­rą pro­wa­dzi pro­ku­ra­tu­ra, i nie mogę wię­cej powie­dzieć – doda­je.
Porow­ski zwra­ca uwa­gę na to, że z jed­nej wer­sji P. Kry­cha wyni­ka, że miał­by on współ­pra­co­wać z oso­ba­mi, któ­re w 2000 roku wsa­dzi­ły go do aresz­tu wydo­byw­cze­go, z któ­re­go wyszedł dopie­ro po 2,5 roku. Następ­nie został unie­win­nio­ny od wszyst­kich zarzu­tów. Otrzy­mał też wyso­kie odszko­do­wa­nie za nie­słusz­ny areszt.
Ofi­cjal­ne sta­no­wi­sko Pro­ku­ra­tu­ry Regio­nal­nej w Kato­wi­cach opu­bli­ko­wa­ne m.in. na stro­nie inter­ne­to­wej było takie, że twier­dze­nia Prze­my­sła­wa Kry­cha nale­ży uznać za jego nie­wia­ry­god­ną linię obrony.

Kra­mek w grze

20 listo­pa­da 2024 r. do Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej w Lubli­nie wpły­nę­ło zawia­do­mie­nie doty­czą­ce prze­kro­cze­nia upraw­nień przez Cen­tral­ne Biu­ro Anty­ko­rup­cyj­ne i Pro­ku­ra­tu­rę Regio­nal­ną w Kato­wi­cach. Zawia­do­mie­nie zło­żył pro­ku­rent Fun­da­cji Otwar­ty Dia­log (FOD). Fun­da­cja, któ­rej zało­ży­cie­lem był Bar­tosz Kra­mek i Lud­mi­ła Kozlo­vska moni­to­ru­je też inne śledz­twa, w któ­rych – jak twier­dzą – ist­nie­je podej­rze­nie poli­tycz­nej inge­ren­cji.
FOD opu­bli­ko­wa­ła w 2023 roku raport Puni­shing Phi­lan­th­ro­py in Poland: Case of Prze­my­sław Krych”, w któ­rym opi­sa­no zatrzy­ma­nie biz­nes­me­na przez CBA2017 roku i zarzu­ty korup­cji jako ele­ment repre­sji poli­tycz­nych.
Jak wyni­ka z infor­ma­cji na por­ta­lu nie​za​le​zna​.pl, któ­ra powo­łu­je się na spra­woz­da­nie finan­so­we FOD, Prze­my­sław Krych – tyl­ko w 2023 r. wpła­cił tej fun­da­cji 225 tys. zł. Czy­li pie­nią­dze dosta­ła orga­ni­za­cja, któ­ra zaj­mo­wa­ła się aktyw­nie nagła­śnia­niem wąt­ku spra­wy dar­czyń­cy.
29 listo­pa­da 2024 r. FOD i inne orga­ni­za­cje wysto­so­wa­ły Apel o rze­tel­ny, trans­pa­rent­ny i kom­plek­so­wy prze­gląd poli­tycz­nych postę­po­wań kar­nych i popra­wę komu­ni­ka­cji z oby­wa­te­la­mi” . Pismo skie­ro­wa­no do pro­ku­ra­to­ra gene­ral­ne­go Ada­ma Bod­na­ra, prok. Dariu­sza Kor­ne­lu­ka i prok. Kata­rzy­ny Kwiat­kow­skiej, prze­wod­ni­czą­cej zespo­łu do zba­da­nia spraw pozo­sta­ją­cych w zain­te­re­so­wa­niu opi­nii publicz­nej w latach 20162023. Wśród wymie­nio­nych postę­po­wań jest natu­ral­nie spra­wa Krycha. 

Za spra­wy o pod­ło­żu poli­tycz­nym”, któ­re wyma­ga­ją prze­ana­li­zo­wa­nia, uzna­no m.in. pro­ce­sy Prze­my­sła­wa Kry­cha, Macie­ja Bod­na­ra (oskar­żo­ne­go o płat­ną pro­tek­cję męża posłan­ki z par­tii Szy­mo­na Hołow­ni), Toma­sza Misia­ka (pre­ze­sa Work Servi­ce), sędzie­go Woj­cie­cha Łączew­skie­go i… zasia­da­ją­ce­go w zarzą­dzie FOD Bar­to­sza Kram­ka.
We wrze­śniu Kra­mek w swo­im arty­ku­le w Gaze­cie Wybor­czej” nazwał w nim Kry­cha inwe­sto­rem i filan­tro­pem”. Według Kram­ka Prze­my­sław Krych odrzu­cił pro­po­zy­cję korup­cyj­ną w wyso­ko­ści 1,5 milio­na euro, któ­rą zło­żył mu szem­ra­ny pośred­nik, powo­łu­ją­cy się na wpły­wy na szczy­tach CBA”. Fun­da­cja wska­za­ła w zawia­do­mie­niu zło­żo­nym do pro­ku­ra­tu­ry, czy­im emi­sa­riu­szem mógł być Porow­ski, gdy zgło­sił się z ofer­tą korup­cyj­ną do Kry­cha. Według FOD za biz­nes­me­nem stał Grze­gorz Ocie­czek, były pro­ku­ra­tor oraz wice­szef ABWCBA.
Fun­da­cja Rodzi­ny Kry­cha wspie­ra­ła też pro­gram dzien­ni­kar­stwa śled­cze­go Gaze­ty Wybor­czej” oraz Sto­wa­rzy­sze­nie Ruch Mło­dzie­ży Nie­za­leż­nej. Pre­zes Sto­wa­rzy­sze­nia RMN Lubo­mir Faj­fer rów­nież zna­lazł się wśród sygna­ta­riu­szy ape­lu do prokuratury.

Rosja­nie w tle

Naj­cie­kaw­szy jest wątek pośred­nic­twa przez Sta­ni­sła­wa Kogu­ta i jego syna w zała­twie­niu spra­wy, któ­ra mogła być inspi­ro­wa­na przez rosyj­ski wywiad.
W War­sza­wie przy Al. Szu­cha 6 znaj­du­je się zabyt­ko­wy, trzy­kon­dy­gna­cyj­ny Pała­cyk Gaw­roń­skich, w któ­rym swo­ją sie­dzi­bę ma spół­ka Grif­fin. Na dział­ce miał powstać sied­mio­kon­dy­gna­cyj­ny budy­nek biu­ro­wy z gara­żem pod­ziem­nym. Niby zwy­kła inwe­sty­cja, ale obok znaj­du­je się budy­nek Kan­ce­la­rii Pre­ze­sa Rady Mini­strów, któ­ra z racji loka­li­za­cji, z urzę­du sta­ła się stro­ną postę­po­wa­nia w spra­wie wyda­nia decy­zji o pozwo­le­niu na budo­wę dla Inwe­sto­ra – spół­ki Ken­sing­ton Pla­ce sp. z o.o.
Ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa przed­sta­wi­cie­le KPRM, po zasię­gnię­ciu opi­nii Biu­ra Ochro­ny Rzą­du (obec­nie Służ­ba Ochro­ny Pań­stwa) i Agen­cji Bez­pie­czeń­stwa Wewnętrz­ne­go, odma­wia­li wyda­nia zgo­dy na budo­wę. Argu­men­ty były waż­kie – inwe­sty­cja może sta­no­wić poten­cjal­ne zagro­że­nie dla bez­pie­czeń­stwa osób prze­by­wa­ją­cych na tere­nie KPRM, jak i dla samych obiek­tów. Oba­wia­no się inwi­gi­la­cji elek­tro­nicz­nej przez GRU lub SVR.
Krych, któ­ry wie­dział o wpły­wach i sze­ro­kich zna­jo­mo­ściach sena­to­ra Kogu­ta, jak czy­tam w akcie oskar­że­nia, zobo­wią­zał go do tego, aby zała­twił” pozy­tyw­ną opi­nię KPRM.
Ze zgro­ma­dzo­nych przez śled­czych dowo­dów wyni­ka, że Sta­ni­sław Kogut z synem spo­ty­ka­li się z oso­ba­mi odpo­wie­dzial­ny­mi za ten pro­jekt ze stro­ny Inwe­sto­ra, mogą­cy­mi mieć wpływ na zmia­nę sta­no­wi­ska KPRM oraz inter­we­nio­wa­li w tej spra­wie. Pod­po­wia­da­li, z któ­ry­mi oso­ba­mi ze sfer rzą­do­wych nale­ży nego­cjo­wać zmia­nę sta­no­wi­ska w tej spra­wie. Wska­zy­wa­li oso­by, któ­re mogły­by pomóc” w uzy­ska­niu pozy­tyw­ne­go sta­no­wi­ska KPRM w spra­wie tej inwe­sty­cji. Bezskutecznie.

Praw­da o gór­nic­twie – łapów­ki, prze­tar­gi i koledzy

Spół­ka Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń to klu­czo­we ogni­wo refor­my gór­nic­twa. Przez spół­kę prze­cho­dzą set­ki milio­nów publicz­nych pie­nię­dzy, i jak to w gór­nic­twie, czę­sto przy­kle­ja­ją się do lep­kich rączek.

Spół­ka Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń SA (SRK SA) w Byto­miu jest jed­no­oso­bo­wą Spół­ką Skar­bu Pań­stwa. Powsta­ła w cza­sie refor­my gór­nic­twa reali­zo­wa­nej przez rząd Jerze­go Buz­ka, któ­ra do tej pory odbi­ja się czkaw­ką na Ślą­sku, i nie tyl­ko. Zaan­ga­żo­wa­nie pre­ze­sów SRK w tema­cie” gór­nic­twa doce­ni­ła też pre­mier Kopacz. Pre­mier prze­ko­ny­wa­ła, że choć dotych­czas SRK koja­rzy­ła się z wyga­sze­niem i likwi­da­cją kopalń, teraz ma być głów­ną siłą w restrukturyzacji”.

Dzię­ki tej decy­zji SRK otrzy­ma­ła nowe życie” i (wte­dy) dzie­siąt­ki milio­nów zło­tych. W 2016 roku kosz­ty dzia­łań Spół­ki Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń (SRK), gdzie tra­fia­ją kopal­nie likwi­do­wa­ne lub prze­zna­czo­ne do wyga­sze­nia wydo­by­cia węgla, wynio­sły już ponad 1,1 miliar­da złotych.

W ramach SRK budżet pań­stwa finan­su­je m.in. zabez­pie­cze­nie kopalń czy likwi­da­cję mająt­ku. Nie jed­nak brak cwa­nia­ków, któ­rzy chcą przy oka­zji ukraść zwy­cza­jo­we 10 procent”.

Przy­kład sprzed kil­ku dni to akcja CBA, któ­ra dopro­wa­dzi­ła do uję­cia pod­czas prze­ka­zy­wa­nia łapów­ki. Dzię­ki niej 3 mie­sią­ce w aresz­cie spę­dzą Miro­sław S., wice­pre­zes SRK oraz Grze­gorz G., pre­zes spół­ki Sevi­tel z Katowic.

Obaj zosta­li zatrzy­ma­ni na par­kin­gu przed super­mar­ke­tem, w momen­cie gdy Grze­siek prze­ka­zy­wał w koper­cie Mir­ko­wi 30 tysię­cy zło­tych łapów­ki. Pod­czas prze­szu­ka­nia gabi­ne­tu pre­ze­sa zna­le­zio­no w sej­fie drob­ne” 110 tysię­cy zło­tych. To dowód na to, że ktoś z łapó­wek uczy­nił sobie źró­dło sta­łe­go dochodu.

Dowo­dy na korup­cję były tak moc­ne, że sąd nie miał wąt­pli­wo­ści, że obu pre­ze­sów trze­ba zamknąć w aresz­cie. Już w 2015 roku wie­lo­krot­nie opi­sy­wa­łem pato­lo­gie w SRK, czy­li pry­wa­tę, nepo­tyzm, korup­cję, nie­go­spo­dar­ność, wypro­wa­dza­nie kasy przy dziw­nych prze­tar­gach. Wte­dy nikt się nie inte­re­so­wał tymi tematami.

Kro­pla dra­ży skałę 

Zarząd SRK SA bar­dzo dba o praw­ni­ków. Oka­za­ło się nie­daw­no, że pro­ku­ra­tu­ra bada, dla­cze­go tak dro­ga była obsłu­ga praw­na SRK przez pew­ną kan­ce­la­rię z Bytomia.

Kosz­ty usług praw­ni­czych w tej SRK są bar­dzo wyso­kie. W 2011 roku prze­targ na 4‑letnią obsłu­gę praw­ną spół­ki wygra­ła ofer­ta, któ­rą zło­ży­ła Kan­ce­la­ria Rad­ców Praw­nych Boże­na Pin­del Ire­ne­usz Pin­del s.c. z Byto­mia. Była to… jedy­na ofer­ta. Kan­ce­la­ria za obsłu­gę praw­ną otrzy­ma­ła 2 352 000 zło­tych net­to, czy­li 2 892 960 zło­tych brut­to. Na kon­to zwy­cię­skiej kan­ce­la­rii przez czte­ry lata wpły­wa­ło 60 tys. 270 zło­tych mie­sięcz­nie. Mało?

15 listo­pa­da 2014 roku został ogło­szo­ny prze­targ w try­bie nego­cja­cji bez ogło­sze­nia”, czy­li tryb zamó­wie­nia z wol­nej ręki na obsłu­gę praw­ną Oddzia­łu SRK SA Zakład Admi­ni­stra­cji Zaso­bów Miesz­ka­nio­wych. Wpły­nę­ła jed­na ofer­ta kan­ce­la­rii praw­nej z Byto­mia. Wygra­ła Kan­ce­la­ria Adwo­kac­ka Ire­ne­usza Pin­de­la z Byto­mia. To nie­przy­pad­ko­wa zbież­ność nazwisk.

Za obsłu­gę praw­ną spół­ka SRK SA zapła­ci kan­ce­la­rii w cią­gu czte­rech lat 2 066 400 zł, czy­li dokład­nie 2 541 672 zł brut­to. Daje to godzi­we mie­sięcz­ne wyna­gro­dze­nie – 52951,5 zł brut­to. Mniej, niż poprzed­nio, ale też da się jakoś żyć.

Dziw­ny prze­targ na czar­ne skrzynki

Sevi­tel to tzw. spół­ka oko­ło­gór­ni­cza (czy­li wyko­nu­ją­ca zle­ce­nia w gór­nic­twie), któ­ra w cią­gu kil­ku lat wygra­ła 20 prze­tar­gów orga­ni­zo­wa­nych przez SRK na ponad 13 mln zło­tych. To bar­dzo cie­ka­wa spół­ka. I cie­ka­we prze­tar­gi, nie tyl­ko w SRK.

Wyż­szy Urząd Gór­ni­czy 3 grud­nia 2012 roku ogło­sił prze­targ na:

Wyko­na­nie 5 sztuk urzą­dzeń słu­żą­cych do moni­to­ro­wa­nia eks­plo­ata­cji kopa­lin o nazwie: sys­tem pomia­ro­wy – auto­no­micz­ny zespół reje­stru­ją­co – pomia­ro­wy (zwa­ne­go dalej: urzą­dze­niem AZRP), dostar­cze­nie i insta­la­cja urzą­dzeń AZRP w zakła­dach gór­ni­czych wska­za­nych przez zama­wia­ją­ce­go oraz świad­cze­nie usług towa­rzy­szą­cych wyko­na­niu i dosta­wie urzą­dzeń pomia­ro­wych, pole­ga­ją­cych na zapew­nie­niu popraw­nej i bez­piecz­nej eks­plo­ata­cji dostar­czo­nych urzą­dzeń pomia­ro­wych w ruchu pod­ziem­nych zakła­dów górniczych.”

AZRP to słyn­ne czar­ne skrzyn­ki” insta­lo­wa­ne w kopal­niach po serii kata­strof w wyni­ku wybu­chu meta­nu. Tak samo jak czar­ne skrzyn­ki w samo­lo­tach AZRT reje­stru­je naj­waż­niej­sze para­me­try, któ­re są istot­ne dla bez­pie­czeń­stwa gór­ni­ków w kopal­ni. Reje­stro­wa­ny jest m.in. skład atmos­fe­ry czy prze­pływ powie­trza. W przy­pad­ku prze­kro­cze­nia bez­piecz­nych stę­żeń meta­nu czy tlen­ku węgla, odci­na­ne jest auto­ma­tycz­nie zasilanie.

Do WUG wpły­nę­ła wte­dy tyl­ko jed­na wspól­na ofer­ta Cen­trum Ser­wi­su i Tele­ko­mu­ni­ka­cji i Tele­me­trii Sevi­tel sp. z o.o. oraz Insty­tu­tu Tech­nik Inno­wa­cyj­nych EMAG (w ramach zawią­za­ne­go Cen­trum Nauko­wo-Prze­my­sło­we­go EMAG, któ­re­go lide­rem był ITI EMAG). Obie spół­ki swo­je sie­dzi­by maja na tej samej uli­cy i współ­pra­cu­ją ze sobą. Cena brut­to tej ofer­ty wyno­si­ła 922.500 zł.

Ofer­ta zosta­ła odrzu­co­na przez WUG, a prze­targ – unie­waż­nio­ny. Jako powód poda­no, że wyko­naw­ca nie wyka­zał speł­nie­nia warun­ków udzia­łu w postępowaniu.

Cóż takie­go sta­ło się, że ta ofer­ta osta­ła odrzu­co­na? Czy rze­czy­wi­ście bra­ko­wa­ło jakie­goś istot­ne­go kwit­ka”, któ­re­go nie moż­na było uzu­peł­nić w dro­dze wezwa­nia do uzu­peł­nie­nia? Czy też cudow­nie znik­nął z doku­men­ta­cji prze­tar­go­wej, bo może celem tego prze­tar­gu było roz­po­zna­nie”, czy rze­czy­wi­ście żaden inny ofe­rent nie był w sta­nie speł­nić wygó­ro­wa­nych warun­ków, i moż­na będzie roz­pi­sać raz jesz­cze przetarg?

1 mar­ca 2013 roku ogło­szo­no kolej­ny prze­targ na te urzą­dze­nia. Nie zmie­nia­jąc Spe­cy­fi­ka­cji Istot­nych Warun­ków Zamó­wie­nia (czy­li ogło­sze­nie zamó­wie­nia mery­to­rycz­nie było dokład­nie takie same, jak wcześniej).I tym razem wpły­nę­ła tyl­ko jed­na ofer­ta i jak się łatwo domy­ślić, zło­żo­na przez Sevi­tel i ITI EMAG.

Co takie­go się sta­ło, że ofe­rent mógł zło­żyć ofer­tę o ponad milion zło­tych wyż­szą niż mie­siąc wcze­śniej? Może korzy­sta­jąc z wie­dzy, jaką posiadł z wcze­śniej­sze­go unie­waż­nio­ne­go prze­tar­gu, widział już na ile może sobie pozwolić…

Zasta­na­wia­ją­ce jest tak­że to, że cena tym razem zło­żo­nej ofer­ty moc­no zbli­ży­ła się do mak­sy­mal­nej ceny, jaką WUG zamie­rzał prze­zna­czyć na zakup urzą­dzeń AZRP. Prze­cież infor­ma­cję o tym, jaką kwo­tę Zama­wia­ją­cy (czy­li w tym przy­pad­ku WUG) może prze­zna­czyć na zakup poda­je się dopie­ro w chwi­li otwar­cia przetargu!

Ofer­ta kon­sor­cjum była tuż pod finan­so­wym pro­giem – była mniej wię­cej o ok. 25.000 zł niż­sza niż mak­sy­mal­na, czy­li aku­rat taka, aby nie zosta­ła odrzu­co­na. Znów szczę­ście? Nie do końca.

27 maja 2013 roku WUG zawia­do­mił o unie­waż­nie­niu postę­po­wa­nia, z tych samych powo­dów co wcze­śniej. Jak widać do trzech razy sztuka!

Roz­pi­sa­no więc raz jesz­cze iden­tycz­ny prze­targ. Nie trud­no się domy­ślić, że wpły­nę­ła tyl­ko jed­na ofer­ta – spół­ek EMAG i Sevi­tel (w ramach utwo­rzo­ne­go Cen­trum-Nauko­wo-Prze­my­sło­we­go EMAG). Tym razem uda­ło się – 18 listo­pa­da 2013 roku WUG z dumą ogło­sił wyło­nie­nie zwy­cięz­cy” – wyko­naw­cy zamó­wie­nia za cenę 1.943.400 zł brutto.

Zasta­na­wia­ją­ce jest to, że w cią­gu mie­sią­ca cena, zapro­po­no­wa­na przez tych samych uczest­ni­ków rosła z prze­tar­gu na prze­targ – z 922.500 zł brut­to aż do 1.943.400 zł! Czy­li o milion zło­tych wię­cej (dokład­nie 1 020 900 zł).

Dziw­ne związ­ki

Pre­ze­sem WUG w Kato­wi­cach od 1 listo­pa­da 2008 roku do mar­ca 2014 r. (czy­li w cza­sie ogło­sze­nia i roz­strzy­ga­nia prze­tar­gu na AZRP) był Piotr Litwa, w latach 201415 woje­wo­da ślą­ski w cza­sach schył­ko­wych rzą­dów Plat­for­my Obywatelskiej.

Litwa jed­no­cze­śnie w latach 20112014 zasia­dał w VII kaden­cji Rady Nauko­wej EMAG. Porów­nu­jąc daty nasu­wa się pytanie:

Czy nie było kon­flik­tu inte­re­sów pomię­dzy Wyż­szym Urzę­dem Gór­ni­czym a spół­ka­mi star­tu­ją­cy­mi w prze­tar­gu z ITI EMAG na czele?

Piotr Litwa był bowiem w cza­sie ogło­sze­nia i roz­strzy­ga­nia tego prze­tar­gu zarów­no pre­ze­sem Wyż­sze­go Urzę­du Gór­ni­cze­go, jak i człon­kiem Rady Nauko­wej ITI EMAG.

Czar­ny układ

Pol­ska będzie dalej sta­wiać na węgiel i inwe­sto­wać w prze­mysł wydo­byw­czy węgla” – powie­dział we wto­rek w Kato­wi­cach pre­mier Donald Tusk na tar­gach gór­ni­czych. Dekla­ra­cja pre­mie­ra oprócz gór­ni­ków, naj­bar­dziej ucie­szy­ła bran­żo­wych afe­rzy­stów, bo ozna­cza że ich korup­cyj­ne źró­dło nie wyschnie.

Jutro roz­po­czy­na się pro­ces, któ­ry lek­ko wstrzą­snął bran­żą gór­ni­czą. Lek­ko”, bo w dal­szym cią­gu na ofi­cjal­ne odkry­cie cze­ka kil­ka znacz­nie potęż­niej­szych afer. W tym jed­na o zasię­gu mię­dzy­na­ro­do­wym, z utwo­rzo­nym w szwaj­car­skim ban­ku fun­du­szem korup­cyj­nym”. Kie­dy na jaw wyj­dą wszyst­kie szcze­gó­ły tej afe­ry, o ile natu­ral­nie trzy­ma­ją­cy się moc­no czar­ny układ” na to pozwo­li, to bran­żę gór­ni­czą cze­ka kadro­we trzę­sie­nie ziemi”.

– Gdy­by na ławie oskar­żo­nych usia­dło kil­ka­set osób, to może wte­dy wszy­scy poję­li­by ska­lę tego drań­stwa. Naj­cie­kaw­sze jest to, że ten pro­ce­der wciąż jest akcep­to­wa­ny, mimo rapor­tów sła­nych do prze­ło­żo­nych przez ofi­ce­rów służb spe­cjal­nych cywil­nych i woj­sko­wych, zatrud­nio­nych na nie­jaw­nych eta­tach m.in. w spół­kach górniczych – 

stwier­dza eme­ry­to­wa­ny ofi­cer Służ­by Kontr­wy­wia­du Woj­sko­we­go, któ­ry kil­ka lat pra­co­wał pod przy­kry­ciem” w jed­nej ze spół­ek mini­ster­stwa gospo­dar­ki. Stąd zna­jo­mość realiów.

Łapó­wek nie bio­rą gór­ni­cy, któ­rzy ryzy­ku­ją życie pra­cu­jąc na dole w kopal­ni, ale bia­łe koł­nie­rzy­ki”. Na razie jed­nak na ławie oskar­żo­nych Sądu Okrę­go­we­go w Kato­wi­cach zasią­dzie 25 osób – byłych i obec­nych dyrek­to­rów ślą­skich kopalń oraz sze­fów pań­stwo­wych spół­ek węglo­wych. O co są oskar­że­ni? O to, co w śro­do­wi­sku gór­ni­czym jest stan­dar­dem – o korupcję.

Wykry­ta przez ABW afe­ra wstrzą­snę­ła śro­do­wi­skiem gór­ni­czym, któ­re jest odpor­ne na zatrzy­ma­nia i aresz­ty swo­ich mene­dże­rów, bo to się zda­rza nie­mal co roku. Jed­nak po posta­wie­niu pro­ku­ra­tor­skich zarzu­tów w 2010 r. ówcze­sny mini­ster gospo­dar­ki Wal­de­mar Paw­lak odwo­łał sze­fów dwóch naj­więk­szych spół­ek węglo­wych – Miro­sła­wa K. (Kom­pa­nia Węglo­wa S.A.) i Sta­ni­sła­wa G. (Kato­wic­ki Hol­ding Węglo­wy S.A.). Paw­lak ich odwo­łał, mimo że jego kole­dzy z PSL wywie­ra­li nań sil­ną pre­sję, aby tego nie robił, bo może to zaszko­dzić inte­re­som par­tii”. Obie spół­ki od lat są w kadro­wym wła­da­niu” ludowców.

Korum­po­wać mene­dże­rów mia­ła spół­ka z Kato­wic Emes-Mining Servi­ce (EMS). Ujaw­nił to ABW współ­wła­ści­ciel fir­my Andrzej B., któ­ry pokłó­cił się o pie­nią­dze ze swo­im wspól­ni­kiem – Anto­nim G. Andrzej B. w zamian za ujaw­nie­nie korup­cji sko­rzy­stał z klau­zu­li bez­kar­no­ści (podob­nie jak Bar­ba­ra Kmie­cik w innej afe­rze) i jego zarzu­ty zosta­ły umo­rzo­ne. W sądzie wystą­pi tyl­ko w cha­rak­te­rze świad­ka. Jed­nak w biz­ne­sie jest skoń­czo­ny, podob­nie jak spół­ka Emes-Mining Servi­ce, któ­ra jest w upadłości.

Akt oskar­że­nia obej­mu­je lata 20032008 wpły­wo­wi mene­dże­ro­wie, a według nie­któ­rych moich źró­deł – głów­ni roz­gry­wa­ją­cy” w bran­ży, mie­li przy­jąć w sumie ponad 3 mln zł łapó­wek. Za co? Śled­czy twier­dzą, że EMS opła­cał gór­ni­czych roz­gry­wa­ją­cych” przy oka­zji prze­tar­gów na war­te dzie­siąt­ki milio­nów zło­tych robo­ty w kopal­niach, za przy­spie­sze­nie płat­no­ści fak­tur lub jako pre­zent za utrzy­ma­nie przy­ja­ciel­skich kontaktów”.

Zezna­nia i łapówki

Naj­wię­cej według śled­czych miał wziąć Janusz S., były już dyrek­tor kopal­ni Sta­szic (nale­żą­cej do KHW), 523 tys. zł, oraz Leszek J. – jako pre­zes Jastrzęb­skiej Spół­ki Węglo­wej (aż 440 tys. zł, w tran­szach po 3040 tys. zł).

Inni oskar­że­ni to m.in. Mak­sy­mi­lian K., były pre­zes Kom­pa­nii Węglo­wej, naj­więk­szej spół­ki gór­ni­czej w Euro­pie (zarzut przy­ję­cia 300 tys. zł łapó­wek), jego następ­ca Miro­sław K. (16,5 tys. zł), Sta­ni­sław G., były pre­zes Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go (185 tys. zł), Adam K., były dyrek­tor kopal­ni Szczy­gło­wi­ce (109 tys. zł), Sta­ni­sław L. (70 tys. zł), Artur K., były dyrek­tor kopal­ni Wie­czo­rek (56 tys.), Cze­sław K., były dyrek­tor kopal­ni Zofiów­ka (25 tys. zł), Krzysz­tof O., były dyrek­tor kopal­ni Kru­piń­ski (8,5 tys. zł), Zbi­gniew Cz., były dyrek­tor kopal­ni Bory­nia (6,5 tys. zł) oraz kil­ku pra­cow­ni­ków biu­ra zarzą­du JSW (70300 tys. zł).

– Wła­ści­wie to wszyst­kie pato­lo­gie w gór­nic­twie nale­ża­ło­by połą­czyć w jeden pro­ces sądo­wy. Jed­nak niko­mu na tym nie zale­ży. Z wypro­wa­dza­nia pie­nię­dzy z gór­nic­twa, łapó­wek i kon­sul­ta­cji” żyją całe rodzi­ny węglo­wych baro­nów”. Przy awan­sach waż­ne są koli­ga­cje, ukoń­czo­ne szko­ły – raz awan­su­je kote­ria z AGH, a raz z Poli­tech­ni­ki Ślą­skiej, no i prze­ło­że­nia par­tyj­ne, czy­li klucz” mniej ele­ganc­ko za cza­sów komu­ny zwa­ny nomen­kla­tu­rą”. Raz roz­da­je kar­ty PO, ale znacz­nie czę­ściej PSL 

wyja­wia moje źródło.

Jed­nak w pro­ku­ra­tor­skiej sza­fie doj­rze­wa coś znacz­nie poważ­niej­sze­go. Od kil­ku lat w Pro­ku­ra­tu­rze Ape­la­cyj­nej w Kato­wi­cach pro­wa­dzo­ne jest postę­po­wa­nie, w któ­rym do tej pory zarzu­ty korup­cji usły­sza­ło dwa­dzie­ścia osób, w tym kil­ku dyrek­to­rów kopalń. Usły­sze­li zarzu­ty przyj­mo­wa­nia łapó­wek od pra­cow­ni­ków spół­ki Mino­va Eko­chem z Sie­mia­no­wic Ślą­skich, któ­ra jest jed­nym z naj­więk­szych w Euro­pie pro­du­cen­tów kle­jów i pia­nek do gór­nic­twa. To pro­duk­ty potrzeb­ne w każ­dej kopal­ni, wyko­rzy­stu­je się je do spa­ja­nia i uszczel­nia­nia skał, tamo­wa­nia wody czy wypeł­nia­nia pod­ziem­nych pustek.

O wrę­cza­nie łapó­wek podej­rza­ni są dwaj byli wice­pre­ze­si Mino­va Eko­chem oraz kil­ku pra­cow­ni­ków mar­ke­tin­gu. Mino­va jest czę­ścią mię­dzy­na­ro­do­wej gru­py kapi­ta­ło­wej Ori­ca, któ­ra dzia­ła na całym świe­cie – m.in. w Austra­lii (głów­na sie­dzi­ba), Pol­sce, Cze­chach, na Ukra­inie, w Wiel­kiej Bry­ta­nii i RPA.

Zarzu­ty w tej spra­wie usły­sze­li do tej pory m.in. Artur K., były dyrek­tor kopal­ni Wie­czo­rek (nale­ży do Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go), Józef S., były dyrek­tor kopal­ni Pol­ska-Wirek (połą­czo­na z Halem­bą nale­ży do Kom­pa­nii Węglo­wej), Bog­dan Ś., były dyrek­tor kopal­ni Bory­nia, oraz Mie­czy­sław M., były dyrek­tor kopal­ni Kru­piń­ski (obie kopal­nie nale­żą do Jastrzęb­skiej Spół­ki Węglo­wej). Jak widać nie­któ­re nazwi­ska z tej afe­ry powta­rza­ją się w afe­rze EMS. To nie powin­no dzi­wić, bo Mino­va Eko­chem była kon­ku­ren­cją dla EMS.

Lep­kie ręce

Z usta­leń śled­czych wyni­ka, że w Mino­vie Eko­chem utwo­rzo­no spe­cjal­ny fun­dusz na łapów­ki. Aby go stwo­rzyć pod­pi­sa­no dzie­siąt­ki, jeże­li nie set­ki fik­cyj­nych umów zle­ceń ze stu­den­ta­mi. Za kil­ka­set zło­tych lub za… piwo zga­dza­li się na ich pod­pi­sa­nie. Z nie­ofi­cjal­nych infor­ma­cji wyni­ka, że nie­któ­rzy z nich byli stu­den­ta­mi pra­wa i nie­wy­klu­czo­ne, że są teraz apli­kan­ta­mi, ase­so­ra­mi lub… pro­ku­ra­to­ra­mi. Rekor­dzist­ką oka­za­ła się stu­dent­ka psy­cho­lo­gii, z któ­rą zawar­to umo­wy na kil­ka­dzie­siąt tysię­cy zło­tych. Co mie­siąc dział mar­ke­tin­gu Mino­vy przy­go­to­wy­wał zesta­wie­nia doty­czą­ce sprze­da­ży mate­ria­łów che­micz­nych dla poszcze­gól­nych kopalń i wyli­czał pro­cen­to­wą pro­wi­zję” wypła­ca­ną dyrektorom.

Mino­va pła­ci­ła w ten spo­sób za zama­wia­nie jej pro­duk­tów, a nie EMS oraz za to, żeby dyrek­to­rzy kopalń nie rekla­mo­wa­li jako­ści sprze­da­wa­nych przez nią produktów.

Pie­nią­dze na łapów­ki tra­fia­ły też do Pol­ski ze spe­cjal­ne­go kon­ta w szwaj­car­skim ban­ku. Pra­cow­ni­cy spół­ki prze­wo­zi­li je w tecz­kach pod­czas służ­bo­wych dele­ga­cji. Kie­dy już o spra­wie dowie­dzie­li się śled­czy, pła­co­no milio­ny za mil­cze­nie. Pre­ze­si Ori­ca z Austra­lii, kie­dy zorien­to­wa­li się o afe­rze i jej ska­li oraz zagro­że­niu dla wia­ry­god­no­ści ich gieł­do­wej spół­ki, zwol­ni­li z kie­row­ni­czych sta­no­wisk wie­lu mene­dże­rów. Po zaan­ga­żo­wa­niu Inter­po­lu w śledz­two ist­nia­ło bowiem podej­rze­nie, że korup­cyj­ny pro­ce­der nie doty­czy jedy­nie Polski.

Jed­nym ze świad­ków oskar­że­nia jest Piotr W. Stra­cił sta­no­wi­sko dyrek­to­ra kopal­ni Biel­szo­wi­ce po tym, jak wła­dze Kom­pa­nii Węglo­wej dowie­dzia­ły się z Gaze­ty Wybor­czej o tym, iż poszedł na współ­pra­cę z pro­ku­ra­tu­rą, i zezna­je w spra­wie afe­ry Mino­va Eko­chem. W. przy­znał pro­ku­ra­to­rom, że kie­dy kie­ro­wał kopal­nią Pol­ska-Wirek, wziął trzy łapów­ki po 1,5 tys. zł każda.

Jak widać czar­na bran­ża” trzy­ma się moc­no. Zła­ma­nie zmo­wy mil­cze­nia zosta­ło ukarane.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny we wrze­śniu 2013 roku na por­ta­lu wPo​li​ty​ce​.pl Jak widać, w gór­nic­twie bez zmian.