Akt strze­li­sty

Dotar­łem do pew­ne­go bar­dzo cie­ka­we­go doku­men­tu, zwią­za­ne­go z epi­de­mią oło­wi­cy w Szo­pie­ni­cach. To tak a pro­pos seria­lu Oło­wia­ne dzieci”.

To cen­ny doku­ment. Wska­zu­je pra­wi­dło­wo posta­wio­ną dia­gno­zę, ale tak­że zdu­mie­wa­ją­cą chęć do współ­pra­cy z wła­dza­mi w ukry­wa­niu tru­ją­ce­go pro­ble­mu przed spo­łe­czeń­stwem. Przy­po­mi­na tro­chę zacho­wa­nie władz w 1986 roku po kata­stro­fie w elek­trow­ni ato­mo­wej w Czarnobylu.

16 wrze­śnia 1974 roku prof. dr hab. Boże­na Hager-Małec­ka, któ­ra była wów­czas Kie­row­ni­kiem Kate­dry i Kli­ni­ki Pedia­trii Ślą­skiej Aka­de­mii Medycz­nej, a zara­zem kon­sul­tan­tem woje­wódz­kim ds. pedia­trii, pisze 6‑stronnicową notat­kę do I Sekre­ta­rza Komi­te­tu Woje­wódz­kie­go PZPR w Kato­wi­cach Zdzi­sła­wa Grud­nia. Notat­ka, któ­ra doty­czy zacho­ro­wa­nia na oło­wi­cę dzie­ci z tere­nu Kato­wic” jest ści­śle taj­na” i do rąk wła­snych” par­tyj­ne­go notabla.

Pro­fe­sor naj­pierw wyja­śnia, skąd się bie­rze zacho­ro­wa­nie na oło­wi­cę, jakie są obja­wy tej cho­ro­by i skut­ki. Infor­mu­je, że w Kli­ni­ce 23 cho­rych dzie­ci, u któ­rych roz­po­zna­no oło­wi­cę, może być nie­peł­no­spraw­na fizycz­nie i intelektualnie.

Jed­no­cze­śnie uspo­ka­ja Grud­nia, bo w kra­jach kapi­ta­li­stycz­nych jest gorzej:

Opu­bli­ko­wa­ne w 1971 r. wyni­ki badań nad zawar­to­ścią oło­wiu w powie­trzu dzie­się­ciu miast pol­skich (w ramach współ­pra­cy pol­sko-ame­ry­kań­skiej) wyka­za­ły, że znacz­ne prze­kro­cze­nie dopusz­czal­nej nor­my wystę­pu­je jedy­nie w Kato­wi­cach (1,62 ug/​m3).

Nie­któ­re mia­sta USA i Euro­py prze­kra­cza­ją tę nor­mę w jesz­cze więk­szym stop­niu: Detro­it – 4,8 ug/​m3, Los Ange­les 7,6, Medio­lan 0,5535,9.”

Jed­nak mimo tego na Ślą­sku sytu­acja jest zła:

Z koń­cem lip­ca b.r. roz­po­zna­no cięż­kie zatru­cie oło­wiem u 2 dzie­ci leczo­nych w I Kli­ni­ce Pedia­trii Śl. AM w Zabrzu z powo­du bar­dzo rzad­kiej i dzie­dzicz­nej cho­ro­by (muko­po­li­sa­cha­ry­do­zy). Rów­no­cze­śnie u 2 dzie­ci roz­po­zna­no oło­wi­cę w oddzia­le dzie­cię­cym szpi­ta­la w Kato­wi­cach-Jano­wie. […] Jako kon­sul­tant woje­wódz­ki ds. pedia­trii wizy­to­wa­łam oddział dzie­cię­cy w Kato­wi­cach-Jano­wie, gdzie prze­by­wa­ło 2 dzie­ci. Zapro­po­no­wa­łam lecze­nie oło­wi­cy meto­da sku­tecz­niej­szą, sto­so­wa­ną w kli­ni­ce dzie­cię­cej w Zabrzu.

Zasto­so­wa­łam postę­po­wa­nie, któ­re uzna­łam za sku­tecz­ne i rów­no­cze­śnie zabez­pie­cza­ją­ce dys­kre­cję: jed­nej z zatrud­nio­nych w obu porad­niach lekar­ce, dr Jolan­cie Król, zapro­po­no­wa­łam przy­go­to­wa­nie wyka­zu wszyst­kich dzie­ci w wie­ku 015 lat miesz­ka­ją­cych w naj­bliż­szym sąsiedz­twie huty i wyka­zu­ją­cych obja­wy cho­ro­by sta­no­wią­cej przed­miot docie­kań. W tym samym dniu uda­łam się do dyrek­to­ra Woje­wódz­kiej Sta­cji Sani­tar­no-Epi­de­mio­lo­gicz­nej w Kato­wi­cach, by przed­sta­wić swój punkt widze­nia i dosto­so­wać go do decy­zji dyrek­to­ra na pro­wa­dze­nie akcji prze­ciw­dzia­ła­nia cho­ro­bie wśród dzieci.

Oka­za­ło się, że dyrek­tor, dr med. K. Grzy­bow­ski, pozo­sta­je w kon­tak­cie z wła­dza­mi i prze­pro­wa­dził sze­reg czyn­no­ści: labo­rant­ka ZOZ (mgr Michal­ska) w Szo­pie­ni­cach szko­li się w Insty­tu­cie Medy­cy­ny Pra­cy w Sosnow­cu w zakre­sie badań dia­gno­stycz­nych oło­wi­cy, by je pro­wa­dzić następ­nie w miej­sco­wym labo­ra­to­rium; wyko­na­no wyżej wspo­mnia­ne pomia­ry zanie­czysz­czeń oło­wiem w tere­nach, z któ­rych pocho­dzi­ły cho­re dzie­ci – wyka­za­no wyso­kie prze­kro­cze­nie dopusz­czal­nych norm; uzy­ska­no spis miesz­kań­ców inte­re­su­ją­ce­go nas tere­nu, jed­nak­że bez dokład­nych adre­sów i wie­ku dzieci.

Na moje wyraź­ne zapy­ta­nie uzy­ska­łam odpo­wiedź dyrek­to­ra dr. med. K. Grzy­bow­skie­go, że cała spra­wa nale­ży do jego kom­pe­ten­cji i bie­rze z tytu­łu peł­nio­ne­go sta­no­wi­ska za nią odpo­wie­dzial­ność. Pro­po­no­wał, bym jako kon­sul­tant woje­wódz­ki ds. pedia­trii pomo­gła w reali­za­cji pro­gra­mu akcji w odnie­sie­niu do dzie­ci. Wizy­ta zło­żo­na w Insty­tu­cie Medy­cy­ny Pra­cy w Sosnow­cu pozwo­li­ła na uzy­ska­nie rad ze stro­ny naj­lep­szych spe­cja­li­stów w zakre­sie oło­wi­cy, doc. dr. K. Mar­ka i dr. med. Kłopotowskiego.

Zaraz po powro­cie z urlo­pu dyrek­to­ra Woje­wódz­kie­go Ośrod­ka Mat­ki i Dziec­ka dr Kaj­ze­ro­wej, tj. po sied­miu dniach, odwie­dzi­ły­śmy wspól­nie porad­nię. Jako kon­sul­tant woje­wódz­ki nie mam upraw­nień admi­ni­stra­cyj­nych, a tyl­ko pra­wo słu­że­nia radą facho­wą. Dr Kaj­ze­ro­wa wyda­ła odpo­wied­nie pole­ce­nia dr Jolan­cie Król i jed­nej, naj­wy­żej oce­nia­nej, pielęgniarce.

Dr J. Król przed­sta­wi­ła wykaz 390 dzie­ci. Na pod­sta­wie wstęp­nych badań prze­wi­dzia­no trzy gru­py dzie­ci: zdro­we, cho­re na oło­wi­cę, kie­ro­wa­ne bez­po­śred­nio do kli­ni­ki dzie­cię­cej w Zabrzu i podej­rza­ne o cho­ro­bę, kie­ro­wa­ne do porad­ni hema­to­lo­gicz­nej przy kli­ni­ce (kie­row­nik dr med. M. Sroczyńska).

Zale­co­no nie wyda­wać żad­nych zaświad­czeń o zacho­ro­wa­niu dziec­ka na oło­wi­cę. Dr Król w cią­gu całej swej dzia­łal­no­ści nie wymie­ni­ła ani razu sło­wa oło­wi­ca”, tłu­ma­cząc potrze­bę wyko­ny­wa­nia badań okre­so­wych dzie­ci i ewen­tu­al­ną oce­nę złych warun­ków miesz­ka­nio­wych. Na usil­ne nale­ga­nie rodzi­ców uza­leż­nia­ją­cych odda­nie następ­nych dzie­ci do lecze­nia szpi­tal­ne­go od posia­da­nia odpo­wied­nie­go zaświad­cze­nia wyda­no, być może przed­wcze­śnie, dwa zaświad­cze­nia o oło­wi­cy rodzi­nie K[…] i Ch[…]”.

Sytu­acja była poważ­na, cze­go prof. Hager-Małec­ka nie ukry­wa­ła przed I Sekre­ta­rzem Komi­te­tu Woje­wódz­kie­go PZPR.

Do dnia 15 wrze­śnia ukoń­czo­no zapla­no­wa­ne bada­nia wstęp­ne. Dr J. Król prze­ba­da­ła 374 dzieci;

– oło­wi­cę roz­po­zna­no u 78 dzieci;

– podej­rza­nych, wyma­ga­ją­cych szcze­gó­ło­wej dia­gno­sty­ki jest ponad 72 dzieci;

– dzie­ci ze szko­ły spe­cjal­nej mają wyni­ki badań prze­ma­wia­ją­ce za ołowicą;

– aktu­al­nie leczo­nych w kli­ni­ce i szpi­ta­lu jest 18 dzie­ci. Stąd część jest już prze­ka­za­na do oddzia­łu prze­dłu­żo­nej tera­pii kli­ni­ki dzie­cię­cej w Zabrzu, w Kato­wi­cach-Ligo­cie. Za sta­ra­niem dyrek­to­ra Woje­wódz­kie­go Ośrod­ka Mat­ki i Dziec­ka dzie­ci te zosta­ną następ­nie umiesz­czo­ne w sanatoriach.

Dużą trud­ność w pro­wa­dze­niu akcji sta­no­wi nie­chęć rodzi­ców dzie­ci do roz­sta­wa­nia się z nimi na okres lecze­nia. Nie­ste­ty dal­sze utrzy­my­wa­nie tajem­ni­cy wobec dzie­ci inten­syw­nie leczo­nych nie jest moż­li­we. Rodzi­ce dopo­mi­na­ją się infor­ma­cji co do celo­wo­ści sto­so­wa­ne­go lecze­nia i jego wyników”.

Prof. Hager-Małec­ka pro­po­nu­je tow. Z. Gru­dnio­wi spo­so­by na unik­nię­cie pani­ki wśród mieszkańców:

1. Jak naj­szyb­sze lecze­nie wszyst­kich dzie­ci: pierw­szy etap w kli­ni­ce, następ­nie, do uzy­ska­nia miesz­ka­nia, w sana­to­rium. Kie­ro­wa­nie dzie­ci bez­po­śred­nio do sana­to­rium nie wyda­je się słusz­ne ze wzglę­du na spe­cjal­ny typ badań labo­ra­to­ryj­nych koniecz­nych do pro­wa­dze­nia lecze­nia, a tak­że na nie­bez­pie­czeń­stwo budze­nia sen­sa­cji w nie­przy­sto­so­wa­nych do tego typu zagad­nień śro­do­wi­skach sana­to­ryj­nych (mało­mia­stecz­ko­wy cha­rak­ter uzdrowisk).

2. Dla szyb­kie­go wykry­wa­nia zacho­ro­wań pro­wa­dze­nie przez woje­wódz­kie sta­cje sani­tar­no-epi­de­mio­lo­gicz­ne pomia­rów zanie­czysz­czeń atmos­fe­ry w tych miej­sco­wo­ściach woje­wódz­twa, gdzie zacho­dzi moż­li­wość ska­że­nia atmosfery.

3. W miej­sco­wo­ściach wyka­zu­ją­cych prze­kra­cza­nie dopusz­czal­nych norm zanie­czysz­czeń powie­trza (tak­że w Kato­wi­cach-Szo­pie­ni­cach) pobie­rać od osób prze­by­wa­ją­cych z jakich­kol­wiek przy­czyn w szpi­ta­lu (zwłasz­cza od kobiet rodzą­cych) mate­riał (krew i mocz) do odpo­wied­nich badań mają­cych na celu wykry­cie zatru­cia. Cho­rzy nie są zorien­to­wa­ni co do tego, jakim celem słu­żą pobie­ra­ne od nich próby.

4. W miej­sco­wo­ściach zagro­żo­nych, a tak­że (dla prze­ciw­sta­wie­nia) w dziel­ni­cach o czy­stej atmos­fe­rze wyko­ny­wać okre­so­we prze­glą­dy zdro­wot­no­ści dzie­ci zarów­no szkol­nych, jak i przed­szkol­nych i nie­mow­ląt, z uwzględ­nie­niem badań ukie­run­ko­wa­nych na zatru­cia meta­la­mi ciężkimi.

5. Prze­pro­wa­dzić do bez­piecz­nych miesz­kań rodzi­ny dzie­ci cho­ru­ją­cych na oło­wi­cę. W pierw­szej kolej­no­ści nale­ża­ło­by uwzględ­nić naj­licz­niej­sze zacho­ro­wa­nia w rodzi­nie i zamiesz­ku­ją­cych na par­te­rze i pierw­szym pię­trze. W następ­nej kolej­no­ści zamiesz­ku­ją­cych na wyż­szych pię­trach i w dal­szej odle­gło­ści do huty. Zamknię­cie huty nie wyda­je się słusz­ne, gdyż znacz­ne ska­że­nie doty­czy zie­mi. W tej spra­wie koniecz­na jest wypo­wiedź spe­cja­li­stów w zakre­sie ochro­ny środowiska.

Opie­ra­jąc się na dotych­cza­so­wych wyni­kach badań, przed­sta­wiam w załą­cze­niu pro­wi­zo­rycz­ny, wyni­ka­ją­cy z prze­sła­nek czy­sto lekar­skich wykaz rodzin zasłu­gu­ją­cych na zmia­nę miesz­ka­nia w pierw­szej kolej­no­ści (zał. a).

6. Może nale­ża­ło­by roz­wa­żyć celo­wość zor­ga­ni­zo­wa­nia przez komi­tet blo­ko­wy zebra­nia dla miesz­kań­ców zagro­żo­ne­go tere­nu z udzia­łem lekarzy?”