Nikisz

Kli­mat Ślą­ska, jakie­go nie zna­my i już zapew­ne nie pozna­my

Kolo­nia Alfre­da

Kawa­łek Ślą­ska, któ­ry wkrót­ce znik­nie…

Czer­wo­ną cegłę pokry­je este­tycz­ny, świe­ży tynk, a na dachach dziw­na fun­da­cja, któ­ra dzię­ki łasce władz Kato­wic dosta­ła ten teren wraz z budyn­ka­mi, usta­wi sola­ry”. Bez zezwo­le­nia. Bo po co bawić się w papier­ki…

Strach media­wor­ke­rów

Agniesz­ka Kublik w Gaze­cie Wybor­czej porów­nu­je pla­no­wa­ną refor­mę mediów publicz­nych do wery­fi­ka­cji dzien­ni­ka­rzy w sta­nie wojen­nym. To nad­uży­cie i mani­pu­la­cja.

Nie jest praw­dą, że: Takiej wery­fi­ka­cji dzien­ni­ka­rzy nie prze­pro­wa­dzi­ła wła­dza nawet w sta­nie wojen­nym. Wte­dy wery­fi­ko­wa­li, by zwol­nić. Teraz rząd PiS zwol­ni, zwe­ry­fi­ku­je i da lub nie dzien­ni­ka­rzo­wi pra­cę”.

man-hands-reading-boy

Kublik zapo­mnia­ła, jak to wyglą­da­ło, kie­dy pra­cę tra­ci­li dzien­ni­ka­rze i twór­cy z mediów publicz­nych, PAP, gdy rzą­dy obję­ła koali­cja PO-PSL-SLD? Zapo­mnia­ła recho­tu zado­wo­le­nia na łamach Gaze­ty Wybor­czej? Nikt z radio­wo-tele­wi­zyj­nych kacy­ków nie bawił się w żad­ne dys­ku­sje. Zwal­nia­no nie z dnia na dzień, ale natych­miast.

Sko­ro Kublik porów­nu­je i mani­pu­lu­je to przy­po­mnę swój arty­kuł sprzed kil­ku lat o tym, jak wyglą­da­ła wery­fi­ka­cja dzien­ni­ka­rzy na Ślą­sku, pro­wa­dzo­na przez ludzi hono­ru” z eki­py Jaru­zel­skie­go i Kisz­cza­ka?

W 1982 r. w Kato­wi­cach tzw. wery­fi­ka­cja dzien­ni­ka­rzy” dotknę­ła żur­na­li­stów Ośrod­ka Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach i Roz­gło­śni Pol­skie­go Radia w Kato­wi­cach, któ­re wcho­dzi­ły wów­czas w skład Komi­te­tu ds. Radia i Tele­wi­zji Pol­skie Radio i Tele­wi­zja” w War­sza­wie, oraz róż­nych wydaw­nictw pra­so­wych, któ­rych wydaw­cą było wów­czas Ślą­skie Wydaw­nic­two Pra­so­we Robot­ni­cza Spół­dziel­nia Wydaw­ni­cza Pra­sa-Książ­ka-Ruch” w Kato­wi­cach. W taki sam spo­sób potrak­to­wa­no tak­że sze­reg pra­cow­ni­ków tech­nicz­nych Ośrod­ka Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach i Roz­gło­śni Pol­skie­go Radia w Kato­wi­cach.

Po ogło­sze­niu sta­nu wojen­ne­go w sie­dzi­bie Ośrod­ka Tele­wi­zyj­ne­go w Kato­wi­cach oraz w sie­dzi­bie Ślą­skie­go Wydaw­nic­twa Pra­so­we­go w Kato­wi­cach poja­wi­li się uzbro­je­ni żoł­nie­rze Ludo­we­go Woj­ska Pol­skie­go, przed wej­ściem do budyn­ku OTV został usta­wio­ny sto­lik z kara­bi­nem maszy­no­wym, wyce­lo­wa­nym w stro­nę osób zbli­ża­ją­cych się do budyn­ku. Żoł­nie­rze oraz straż­ni­cy posia­da­li listy z nazwi­ska­mi pra­cow­ni­ków, któ­rzy mogli być wpusz­cze­ni na teren ośrod­ka i redak­cji, pra­cow­ni­ków, nie będą­cych na tej liście, infor­mo­wa­no, że mają udać się do domu i cze­kać na wezwa­nie.

Zde­cy­do­wa­na więk­szość zwol­nio­nych dzien­ni­ka­rzy i pra­cow­ni­ków tech­nicz­nych była człon­ka­mi lub sym­pa­ty­ka­mi NSZZ Soli­dar­ność”. W pra­cy posia­da­li oni bar­dzo dobre opi­nie, nie byli kara­ni dys­cy­pli­nar­nie. W skład tzw. komi­sji wery­fi­ka­cyj­nych” wcho­dzi­li ówcze­śni redak­to­rzy naczel­ni, dzien­ni­ka­rze, przed­sta­wi­cie­le Komi­te­tu ds. Radia i Tele­wi­zji w War­sza­wie, człon­ko­wie Komi­te­tu Woje­wódz­kie­go PZPR w Kato­wi­cach, komi­sa­rze woj­sko­wi, funk­cjo­na­riu­sze Służ­by Bez­pie­czeń­stwa, cen­zo­rzy.

Pra­cow­ni­cy, któ­rzy byli wzy­wa­ni na roz­mo­wę z komi­sją wery­fi­ka­cyj­ną byli zapro­wa­dza­ni do pomiesz­cze­nia komi­sji przez uzbro­jo­nych żoł­nie­rzy lub straż­ni­ków.

Pyta­nia do osób sta­ją­cych przed komi­sja­mi mia­ły cha­rak­ter wyłącz­nie poli­tycz­ny i odno­si­ły się do oce­ny sta­nu wojen­ne­go, dzia­łal­no­ści NSZZ Soli­dar­ność”, poglą­dów poli­tycz­nych, oce­ny inter­no­wań itp. Nigdy pod­czas tych roz­mów nie były poru­sza­ne kwe­stie mery­to­rycz­nej pra­cy, facho­wo­ści, dys­cy­pli­ny pra­cy itp.

Po zwol­nie­niu z pra­cy więk­szość dzien­ni­ka­rzy czy pra­cow­ni­ków tech­nicz­nych mia­ła kło­po­ty ze zna­le­zie­niem innej pra­cy, a jeśli już ją znaj­do­wa­li, to była ona nie­ade­kwat­na do ich zawo­do­wych kwa­li­fi­ka­cji i zde­cy­do­wa­nie gorzej opła­ca­na. Część ze zwal­nia­nych osób odwo­ły­wa­ła się od decy­zji o zwol­nie­niu do sądów pra­cy. Tak samo, jak po czy­st­ce” w mediach prze­pro­wa­dzo­nej przez PO.

Więk­szość dzien­ni­ka­rzy tele­wi­zyj­nych i radio­wych oraz pra­cow­ni­ków tech­nicz­nych zosta­ła zwol­nio­na z pra­cy z dniem 31 mar­ca 1982 r., w opar­ciu o art. 189 ust 3 pkt 2 oraz ust. 4 usta­wy o powszech­nym obo­wiąz­ku obro­ny PRL, a posta­wą zwol­nie­nia było nie zakwa­li­fi­ko­wa­nie do pra­cy w jed­no­st­ce zmi­li­ta­ry­zo­wa­nej Ośro­dek TVP w Kato­wi­cach”. Na. wszyst­kich pismach o zwol­nie­niu znaj­do­wał się pod­pis redak­to­ra naczel­ne­go Ośrod­ka Tele­wi­zyj­ne­go w Kato­wi­cach Wła­dy­sła­wa Kubicz­ka. Arty­kuł ten miał wów­czas nastę­pu­ją­ce brzmie­nie :

Art. 189. 1. Oso­by peł­nią­ce służ­bą w jed­no­st­ce zmi­li­ta­ry­zo­wa­nej nie mogą jed­no­stron­nie roz­wią­zać sto­sun­ku służ­bo­we­go z tą jed­nost­ką.

Zwol­nie­nie ze służ­by w jed­no­st­ce zmi­li­ta­ry­zo­wa­nej nastę­pu­je w przy­pad­kach:

  1. stwier­dze­nia utra­ty zdol­no­ści do wyko­ny­wa­nia zatrud­nie­nia,
  2. osią­gnię­cia sześć­dzie­się­ciu pię­ciu lat życia przez męż­czy­znę i sześć­dzie­się­ciu lat życia przez kobie­tę.
  3. Kie­row­nik jed­nost­ki zmi­li­ta­ry­zo­wa­nej może za zgo­dą orga­nu nad­rzęd­ne­go:
  4. zatrzy­mać w dal­szej służ­bie w jed­no­st­ce zmi­li­ta­ry­zo­wa­nej oso­bę posia­da­ją­cą szcze­gól­ne kwa­li­fi­ka­cje, któ­ra osią­gnę­ła wiek okre­ślo­ny w ust. 2 pkt 2, jeże­li stan zdro­wia pozwa­la jej na dal­sze peł­nie­nie tej służ­by,
  5. zwol­nić ze służ­by w jed­no­st­ce zmi­li­ta­ry­zo­wa­nej w innych przy­pad­kach niż okre­ślo­ne w ust. 2.
  6. Sto­su­nek służ­bo­wy powsta­ły na pod­sta­wie art. 187 pomię­dzy oso­bą powo­ła­ną do służ­by w jed­no­st­ce zmi­li­ta­ry­zo­wa­nej i tą jed­nost­ką wyga­sa z mocy pra­wa z dniem zwol­nie­nia tej oso­by ze służ­by.

W toku oglę­dzin akt oso­bo­wych wszyst­kich zwol­nio­nych dzien­ni­ka­rzy i pra­cow­ni­ków tech­nicz­nych ośrod­ka nie ujaw­nio­no w żad­nych z nich jakiej­kol­wiek kore­spon­den­cji pomię­dzy ośrod­kiem a orga­nem nad­rzęd­nym, czy­li Komi­te­tem ds. Radia i Tele­wi­zji w War­sza­wie, w spra­wie uzy­ska­nia zgo­dy na zwol­nie­nie któ­re­go­kol­wiek z dzien­ni­ka­rzy lub pra­cow­ni­ków tech­nicz­nych w try­bie w/​wym. prze­pi­su praw­ne­go.

Z Ośrod­ka Tele­wi­zyj­ne­go w Kato­wi­cach zwol­nio­no nastę­pu­ją­cych dzien­ni­ka­rzy :

Woj­ciech Sar­no­wicz, Andrzej Pierz­cha­ła , Michał Smo­łorz , Rafał Szy­moń­ski, Sta­ni­sław Olej­ni­czak, Ewa Sku­rat­ko, Leszek Fur­man, Tere­sa de Lave­aux, Ewe­li­na Puczek, Urszu­la Two­rek, Anna Gra­ba­nia, Andrzej Kołacz­kow­ski-Boche­nek, Wie­sław Raj­ski, Marek Sło­wiń­ski, Maria Borec­ka.

Ponad­to z Ośrod­ka Tele­wi­zyj­ne­go w Kato­wi­cach zwol­nio­no z pra­cy nastę­pu­ją­cych pra­cow­ni­ków tech­nicz­nych:

Michał Capiń­ski, Jan Alber­ti, Andrzej Czmok, Zbysz­ko Pytlarz, Ryszard Kiercz, Bogu­sław Bloch, Józef Kru­pa, Ryszard Ligen­za, Alek­san­der Kraw­czyk, Roman Frycz, Sta­ni­sław Kurow­ski, Ewa Żurek z d. Marusz­czak, Mał­go­rza­ta Kamiń­ska, Hen­ryk Kamiń­ski, Gerard Braj­ter, Anna Bień­kow­ska, Marek Tar­ko, Danu­ta Jagniąt­kow­ska-Paw­lak, Alfred Woj­ta­sik, Mar­ce­li Król, Tade­usz Paw­li­ca, Jan Torz.

Dzien­ni­ka­rze pra­so­wi byli zwal­nia­ni z pra­cy w okre­sie od mar­ca do grud­nia 1982 r., w opar­ciu o prze­pis art. 32 § 1 kodek­su pra­cy, czy­li w nor­mal­nym try­bie z zacho­wa­niem jed­no­mie­sięcz­ne­go okre­su wypo­wie­dze­nia, ze zwol­nie­niem w tym okre­sie z obo­wiąz­ku świad­cze­nia pra­cy, a jako powód zwol­nie­nia poda­wa­no umniej­sze­nie sta­nu zatrud­nie­nia”.

Na wszyst­kich pismach o zwol­nie­niu z pra­cy znaj­do­wał się pod­pis dyrek­to­ra Ślą­skie­go Wydaw­nic­twa Pra­so­we­go RSW Pra­sa- Książ­ka-Ruch” w Kato­wi­cach Karo­la Sza­row­skie­go.

Z róż­nych wydaw­nictw pod­le­głych Ślą­skie­mu Wydaw­nic­twu Pra­so­we­mu RSW Pra­sa-Książ­ka-Ruch” w Kato­wi­cach zwol­nio­no z pra­cy nastę­pu­ją­ce oso­by:

Marian Cza­kań­ski, Grze­gorz Wacła­wik, Jolan­ta Tro­ja­now­ska, Jacek Cie­szew­ski, Wło­dzi­mierz Paź­niew­ski , Jerzy Miciak, Urszu­la Mathes-Cie­szew­ska, Bog­dan Kuła­kow­ski, Jan Lewan­dow­ski , Marek Michal­ski, Krzysz­tof Len­gie­wicz, Ryszard Wyszyń­ski, Boże­na Waw­rzew­ska, Tade­usz Biedz­ki, Jan Dzia­dul, Andrzej Wra­zi­dło, Tomasz Figa­szew­ski, Ali­cja Sza­fra­no­wicz-Ogie­gło, Kazi­mie­ra Suni­ta, Zbi­gniew Mile­wicz, Andrzej Mała­chow­ski, Wie­sła­wa Różań­ska, Euge­nia Plu­cik, Rena­ta Marzew­ska-Dro­goś, Jerzy Kamie­niec­ki, Marek Szo­sta­kow­ski, Ewa Juń­czyk-Zio­mec­ka, Jan Fiszer, Hen­ryk Pio­trow­ski, Lesław Kau­czyń­ski, Krzysz­tof Nowiń­ski, Marian Urban.

Po zwol­nie­niu z pra­cy więk­szość z dzien­ni­ka­rzy i pra­cow­ni­ków tech­nicz­nych ośrod­ka mia­ła pro­ble­my ze zna­le­zie­niem nowej pra­cy, odczu­wa­li, że mają tzw. wil­czy bilet”, gdyż odma­wia­no im pra­cy nawet, .gdy był wol­ny etat, kie­dy oka­zy­wa­ło się, że zosta­li zwol­nie­ni z tele­wi­zji czy pra­sy. Mie­li tak­że świa­do­mość, że nie mają szans na dosta­nie pra­cy w zawo­dzie dzien­ni­kar­skim. W urzę­dach pra­cy ofe­ro­wa­no im zazwy­czaj pra­ce fizycz­ne, nie­zgod­ne z wykształ­ce­niem i dotych­czas wyko­ny­wa­ną pra­cą. Po zna­le­zie­niu nowej pra­cy zara­bia­li zde­cy­do­wa­nie mniej niż wcze­śniej w tele­wi­zji czy w redak­cjach. Pod koniec 1982 r. roz­po­czął dzia­łal­ność wydaw­ni­czą tygo­dnik Kato­lik, wyda­wa­ny przez PAX, w któ­rym zna­la­zło pra­cę wie­lu zwol­nio­nych dzien­ni­ka­rzy pra­so­wych, zara­bia­li tam jed­nak o wie­le mniej, niż wcze­śniej w swych redak­cjach.

Więk­szość ze zwol­nio­nych dzien­ni­ka­rzy pra­so­wych skła­da­ła odwo­ła­nie od decy­zji o zwol­nie­niu do tere­no­wej komi­sji odwo­ław­czej, któ­ra przy­wró­ci­ła ich do pra­cy. Od tych decy­zji odwo­ły­wa­ło się Ślą­skie Wydaw­nic­two Pra­so­we i sąd pra­cy uchy­lił je.

Człon­ka­mi tzw. komi­sji wery­fi­ka­cyj­nej” w Ośrod­ku Tele­wi­zyj­nym w Kato­wi­cach były nastę­pu­ją­ce oso­by :

Wła­dy­sław Kubi­czek – pra­co­wał w nastę­pu­ją­cych jed­nost­kach : 1945 – Woje­wódz­ki Urząd Kon­tro­li Pra­sy, Publi­ka­cji i Wido­wisk w Kato­wi­cach, peł­no­moc­nik powia­to­wy w Cie­szy­nie; 19461951 – Roz­gło­śnia Pol­skie­go Radia we Wro­cła­wiu; 19511957 – Roz­gło­śnia Pol­skie­go Radia w Kato­wi­cach; 19571977 – Ośro­dek Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach; 1.01.19788.01.1982 – Roz­gło­śnia Pol­skie­go Radia w Kato­wi­cach (redak­tor naczel­ny); 9.01.198231.08.1983 r. – Ośro­dek Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach (redak­tor naczel­ny). Zmarł w dniu 30.06.1996 r.

Tere­sa Rel-Sze­li­gow­ska – pra­co­wa­ła w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 1.03.1969 r. do 20.11.1992 r. Na począt­ku 1982 r. pra­co­wa­ła w Redak­cji Infor­ma­cji jako star­szy redak­tor, była człon­kiem egze­ku­ty­wy POP PZPR w ośrod­ku.

Marek Blaut pra­co­wał w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 12.01.1977 r. do 31.03.1984 r. Na począt­ku 1982 r. peł­nił funk­cję Naczel­ni­ka Wydzia­łu Spraw Pra­cow­ni­czych., był człon­kiem egze­ku­ty­wy POP PZPR w ośrod­ku.

Julian Jodłow­ski – pra­co­wał w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 1.08.1952 r. do 18.05.1991 r. Na począt­ku 1982 r. był dyrek­to­rem tech­nicz­nym ośrod­ka, był człon­kiem PZPR.

Miro­sław Słom­czyń­ski – pra­co­wał w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 1.05.1963 r. do 30.04.1990 r., na począt­ku 1982 r. był odde­le­go­wa­ny do pra­cy w Komi­te­cie Woje­wódz­kim PZPR w Kato­wi­cach, w Wydzia­le Pro­pa­gan­dy i Infor­ma­cji.

Hen­ryk Waw­rzy­niak – pra­co­wał w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 15.09.1964 r. do 25.12.1990 r. Na począt­ku 1982 r. był sekre­ta­rzem pro­gra­mo­wym, peł­nił funk­cję I sekre­ta­rza POP PZPR w ośrod­ku.

Edy­ta Wizen­tal – pra­co­wa­ła w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 1.11.1957 r. do 11.09.1982 r. Na począt­ku 1982 r. peł­ni­ła funk­cję naczel­ni­ka Wydzia­łu Reali­za­cji, była człon­kiem PZPR.

Ger­tru­da Sta­szak – pra­co­wa­ła w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 1.08.1957 r. do 31.08.1983 r. Na począt­ku 1982 r. peł­ni­ła funk­cję naczel­ni­ka Dzia­łu Koor­dy­na­cji i Emi­sji Pro­gra­mów, była człon­kiem PZPR, był człon­kiem egze­ku­ty­wy POP w ośrod­ku.

Wie­sław Wizen­tal – pra­co­wał w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 1.12.1969 r. do 31.08.1984 r., a w okre­sie od 2.05.1956 r. do 30.11.1969 r. w Roz­gło­śni Pol­skie­go Radia w Kato­wi­cach. Na począt­ku 1982 r. peł­nił funk­cję kie­row­ni­ka Redak­cji Publi­cy­sty­ki, był człon­kiem egze­ku­ty­wy POP PZPR w ośrod­ku, peł­nił funk­cję II sekre­ta­rza POP, zmarł w dniu 25.09.2004 r.

Gwi­don Gaj – pra­co­wał w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 1.05.1958 r. do 30.11.1992 r. Na począt­ku 1982 r. peł­nił funk­cję zastęp­cy redak­to­ra naczel­ne­go ds. infor­ma­cyj­nych, zmarł w dniu 3.03.1996 r.

Anto­ni Bla­cha – pra­co­wał jako funk­cjo­na­riusz Służ­by Bez­pie­czeń­stwa w nastę­pu­ją­cych jed­nost­kach : od 16.04.1964 r. – KMMO Kato­wi­ce, ofi­cer ope­ra­cyj­ny Refe­ra­tu ds. Bez­pie­czeń­stwa; od 1.06.1975 r. – KWMO Kato­wi­ce, st. inspek­tor Wydzia­łu II; od 1.12.1985 r. – WUSW Kato­wi­ce, refe­rent tech­ni­ki ope­ra­cyj­nej Wydzia­łu W” SB; 15.12.1989 r.-zwolniony z resor­tu. W okre­sie od mar­ca 1981 r. Bla­cha, jako funk­cjo­na­riusz sek­cji XIII Wydzia­łu II orga­ni­zo­wał pra­cę ope­ra­cyj­ną w Ośrod­ku Tele­wi­zyj­nym w Kato­wi­cach na kie­run­ku ujaw­nia­nia z tego śro­do­wi­ska osób o anty­so­cja­li­stycz­nych poglą­dach i nega­tyw­nych posta­wach[…], posia­da duże osią­gnię­cia w zakre­sie zwal­cza­nia dzia­łal­no­ści eks­tre­mal­nych lide­rów Soli­dar­no­ści” na ochra­nia­nym obiek­cie” (frag­men­ty zapi­sów z opi­nii służ­bo­wych).

Oraz przed­sta­wi­cie­le Komi­te­tu ds. Radia i Tele­wi­zji w War­sza­wie o nazwi­skach Ostrzy­żekKurek oraz komi­sarz woj­sko­wy w Ośrod­ku o nazwi­sku Majew­ski.

Człon­ka­mi tzw. komi­sji wery­fi­ka­cyj­nej” w Ślą­skim Wydaw­nic­twie Pra­so­wym” w Kato­wi­cach były nastę­pu­ją­ce oso­by :

Karol Sza­row­ski – w okre­sie od 4.05.1953 r. do 28.12.1989 r. peł­nił funk­cję dyrek­to­ra Ślą­skie­go Wydaw­nic­twa Pra­so­we­go RSW Pra­sa-Książ­ka-Ruch” w Kato­wi­cach, w/​wym. zmarł w dniu 12.04.2004 r.

Sta­ni­sław Skrzy­piec – w okre­sie od 15.07.1964 r. do 31.12.1991 r. pra­co­wał w Ślą­skim Wydaw­nic­twie Pra­so­wym RSW Pra­sa-Książ­ka-Ruch” w Kato­wi­cach, od 1.07.1980 r. peł­nił funk­cję zastęp­cy dyrek­to­ra, w/​wym. zmarł w dniu 1.06.2005 r.

Adam Jaź­wiec­ki – w okre­sie od 1.08.1968 r. do 28.02.1973 r. pra­co­wał w redak­cji gaze­ty Dzien­nik Zachod­ni”, a w okre­sie od 1.03.1973 r. do 31.12.1990 r. w redak­cji gaze­ty Sport”, na począt­ku 1982 r. peł­nił funk­cję sekre­ta­rza redak­cji, był człon­kiem PZPR, do lata 1981 r. peł­nił funk­cję I sekre­ta­rza POP.

Lidia Nowak – w okre­sie od 2.01.1969 r. do 31.01.1971 r. pra­co­wa­ła w redak­cji tygo­dni­ka Pano­ra­ma”, a w okre­sie od 1.02.1971 r. do 31.12.1990 r. w redak­cji gaze­ty Sport”, na począt­ku 1982 r. pra­co­wa­ła jako dzien­ni­kar­ka, była człon­kiem PZPR, peł­ni­ła funk­cję I sekre­ta­rza POP.

Sta­ni­sław Woj­tek – pra­co­wał w nastę­pu­ją­cych jed­nost­kach :1.09.1953 r.- 15.12.1962 r. – Sport; 16.12.1962 r. – 31.10.1072 r. – Wia­do­mo­ści Zagłę­bia; 1.11.1972 r.- 31.07.1974 r. – Wie­czór; 1.08.1974 r. – 31.01.1977 r. – Pol­ska Agen­cja Pra­so­wa Oddział Kato­wi­ce; 1.02.1977 r. – 15.03.1981 r. – Wie­czór; 16.03.1981 r. -31.08.1990 r. – Try­bu­na Robot­ni­cza (od dnia 1.10.1981 r. peł­nił funk­cję redak­to­ra naczel­ne­go), był człon­kiem PZPR.

Hen­ryk Śle­zioń­ski – pra­co­wał w nastę­pu­ją­cych jed­nost­kach :; 1.09.1954 r. – 31.03.1969 r. – Try­bu­na Robot­ni­cza; 1.04.1969 r.-31.03.1971 r.-Panorama; 1.04.1971 r. – 31.01.1982 r. – Try­bu­na Robot­ni­cza (zastęp­ca redak­to­ra naczel­ne­go); 1.02.1982 r. – 26.10.1990 r. – Pano­ra­ma (redak­tor naczel­ny), był człon­kiem PZPR

Tade­usz Janik – pra­co­wał w Ośrod­ku Tele­wi­zji Pol­skiej w Kato­wi­cach w okre­sie od 1.10.1949 r. do 31.01.1982 r. i od 15.11.1985 r. do 31.05.1990 r. W okre­sie od 1.02.1981 r. do 1.10.1985 r. pra­co­wał w redak­cji gaze­ty Sport” jako redak­tor naczel­ny, był człon­kiem PZPR, peł­nił funk­cję człon­ka egze­ku­ty­wy POPOTV. Współ­pra­cow­nik SB.

Ponad­to w pra­cach komi­sji bra­li tak­że udział przed­sta­wi­cie­le Komi­te­tu Woje­wódz­kie­go PZPR w Kato­wi­cach Tade­usz Nowok i Józef Pisz­czek. Mate­ria­łów z prac komi­sji wery­fi­ka­cyj­nej w Ślą­skim Wydaw­nic­twie Pra­so­wym w Kato­wi­cach nie odna­le­zio­no.

W mar­cu 2010 roku IPN w Kato­wi­cach umo­rzył śledz­two w spra­wie człon­ków komi­sji wery­fi­ka­cyj­nych” dzien­ni­ka­rzy na począt­ku sta­nu wojen­ne­go. Powód? Śmierć Sza­row­skie­go i Kubicz­ka.

Kil­ko­ro człon­ków komi­sji wery­fi­ka­cyj­nych dosko­na­le odna­la­zło się po 1989 roku. Któ­rzy? To nie jest trud­na zagad­ka.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lu wPo​li​ty​ce​.pl

Gru­dzień 1981

Taki widok mia­łem z okna miesz­ka­nia na 13. pie­trze Super­jed­nost­ki w grud­niu 1981 roku. 

Grudzien_1981_rondo

Towa­rzysz gene­rał Woj­ciech Jaru­zel­ski nie tyl­ko 13 grud­nia 1981 roku pozba­wił moje poko­le­nie Tele­ran­ka czy audy­cji 60 minut na godzi­nę”. Pozba­wił nas złu­dzeń.

Kil­ka dni póź­niej strze­la­no do gór­ni­ków kopal­ni Wujek. I już nigdy nic nie było takie samo. Kil­ku moich kole­gów i przy­ja­ciół skur­wi­ło się, zosta­jąc póź­niej agen­ta­mi bez­pie­ki lub pod­pi­sa­ło lojal­kę. Mie­li w dupie ide­ały i zyska­li świę­ty spo­kój.

Zło­śli­wie moż­na dzi­siaj stwier­dzić, że doko­na­li wła­ści­we­go wybo­ru.

Czar­ny układ

Pol­ska będzie dalej sta­wiać na węgiel i inwe­sto­wać w prze­mysł wydo­byw­czy węgla” – powie­dział we wto­rek w Kato­wi­cach pre­mier Donald Tusk na tar­gach gór­ni­czych. Dekla­ra­cja pre­mie­ra oprócz gór­ni­ków, naj­bar­dziej ucie­szy­ła bran­żo­wych afe­rzy­stów, bo ozna­cza że ich korup­cyj­ne źró­dło nie wyschnie.

Jutro roz­po­czy­na się pro­ces, któ­ry lek­ko wstrzą­snął bran­żą gór­ni­czą. Lek­ko”, bo w dal­szym cią­gu na ofi­cjal­ne odkry­cie cze­ka kil­ka znacz­nie potęż­niej­szych afer. W tym jed­na o zasię­gu mię­dzy­na­ro­do­wym, z utwo­rzo­nym w szwaj­car­skim ban­ku fun­du­szem korup­cyj­nym”. Kie­dy na jaw wyj­dą wszyst­kie szcze­gó­ły tej afe­ry, o ile natu­ral­nie trzy­ma­ją­cy się moc­no czar­ny układ” na to pozwo­li, to bran­żę gór­ni­czą cze­ka kadro­we trzę­sie­nie zie­mi”.

– Gdy­by na ławie oskar­żo­nych usia­dło kil­ka­set osób, to może wte­dy wszy­scy poję­li­by ska­lę tego drań­stwa. Naj­cie­kaw­sze jest to, że ten pro­ce­der wciąż jest akcep­to­wa­ny, mimo rapor­tów sła­nych do prze­ło­żo­nych przez ofi­ce­rów służb spe­cjal­nych cywil­nych i woj­sko­wych, zatrud­nio­nych na nie­jaw­nych eta­tach m.in. w spół­kach gór­ni­czych –

stwier­dza eme­ry­to­wa­ny ofi­cer Służ­by Kontr­wy­wia­du Woj­sko­we­go, któ­ry kil­ka lat pra­co­wał pod przy­kry­ciem” w jed­nej ze spół­ek mini­ster­stwa gospo­dar­ki. Stąd zna­jo­mość realiów.

Łapó­wek nie bio­rą gór­ni­cy, któ­rzy ryzy­ku­ją życie pra­cu­jąc na dole w kopal­ni, ale bia­łe koł­nie­rzy­ki”. Na razie jed­nak na ławie oskar­żo­nych Sądu Okrę­go­we­go w Kato­wi­cach zasią­dzie 25 osób – byłych i obec­nych dyrek­to­rów ślą­skich kopalń oraz sze­fów pań­stwo­wych spół­ek węglo­wych. O co są oskar­że­ni? O to, co w śro­do­wi­sku gór­ni­czym jest stan­dar­dem – o korup­cję.

Wykry­ta przez ABW afe­ra wstrzą­snę­ła śro­do­wi­skiem gór­ni­czym, któ­re jest odpor­ne na zatrzy­ma­nia i aresz­ty swo­ich mene­dże­rów, bo to się zda­rza nie­mal co roku. Jed­nak po posta­wie­niu pro­ku­ra­tor­skich zarzu­tów w 2010 r. ówcze­sny mini­ster gospo­dar­ki Wal­de­mar Paw­lak odwo­łał sze­fów dwóch naj­więk­szych spół­ek węglo­wych – Miro­sła­wa K. (Kom­pa­nia Węglo­wa S.A.) i Sta­ni­sła­wa G. (Kato­wic­ki Hol­ding Węglo­wy S.A.). Paw­lak ich odwo­łał, mimo że jego kole­dzy z PSL wywie­ra­li nań sil­ną pre­sję, aby tego nie robił, bo może to zaszko­dzić inte­re­som par­tii”. Obie spół­ki od lat są w kadro­wym wła­da­niu” ludo­wców.

Korum­po­wać mene­dże­rów mia­ła spół­ka z Kato­wic Emes-Mining Servi­ce (EMS). Ujaw­nił to ABW współ­wła­ści­ciel fir­my Andrzej B., któ­ry pokłó­cił się o pie­nią­dze ze swo­im wspól­ni­kiem – Anto­nim G. Andrzej B. w zamian za ujaw­nie­nie korup­cji sko­rzy­stał z klau­zu­li bez­kar­no­ści (podob­nie jak Bar­ba­ra Kmie­cik w innej afe­rze) i jego zarzu­ty zosta­ły umo­rzo­ne. W sądzie wystą­pi tyl­ko w cha­rak­te­rze świad­ka. Jed­nak w biz­ne­sie jest skoń­czo­ny, podob­nie jak spół­ka Emes-Mining Servi­ce, któ­ra jest w upa­dło­ści.

Akt oskar­że­nia obej­mu­je lata 20032008 wpły­wo­wi mene­dże­ro­wie, a według nie­któ­rych moich źró­deł – głów­ni roz­gry­wa­ją­cy” w bran­ży, mie­li przy­jąć w sumie ponad 3 mln zł łapó­wek. Za co? Śled­czy twier­dzą, że EMS opła­cał gór­ni­czych roz­gry­wa­ją­cych” przy oka­zji prze­tar­gów na war­te dzie­siąt­ki milio­nów zło­tych robo­ty w kopal­niach, za przy­spie­sze­nie płat­no­ści fak­tur lub jako pre­zent za utrzy­ma­nie przy­ja­ciel­skich kon­tak­tów”.

Zezna­nia i łapów­ki

Naj­wię­cej według śled­czych miał wziąć Janusz S., były już dyrek­tor kopal­ni Sta­szic (nale­żą­cej do KHW), 523 tys. zł, oraz Leszek J. – jako pre­zes Jastrzęb­skiej Spół­ki Węglo­wej (aż 440 tys. zł, w tran­szach po 3040 tys. zł).

Inni oskar­że­ni to m.in. Mak­sy­mi­lian K., były pre­zes Kom­pa­nii Węglo­wej, naj­więk­szej spół­ki gór­ni­czej w Euro­pie (zarzut przy­ję­cia 300 tys. zł łapó­wek), jego następ­ca Miro­sław K. (16,5 tys. zł), Sta­ni­sław G., były pre­zes Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go (185 tys. zł), Adam K., były dyrek­tor kopal­ni Szczy­gło­wi­ce (109 tys. zł), Sta­ni­sław L. (70 tys. zł), Artur K., były dyrek­tor kopal­ni Wie­czo­rek (56 tys.), Cze­sław K., były dyrek­tor kopal­ni Zofiów­ka (25 tys. zł), Krzysz­tof O., były dyrek­tor kopal­ni Kru­piń­ski (8,5 tys. zł), Zbi­gniew Cz., były dyrek­tor kopal­ni Bory­nia (6,5 tys. zł) oraz kil­ku pra­cow­ni­ków biu­ra zarzą­du JSW (70300 tys. zł).

– Wła­ści­wie to wszyst­kie pato­lo­gie w gór­nic­twie nale­ża­ło­by połą­czyć w jeden pro­ces sądo­wy. Jed­nak niko­mu na tym nie zale­ży. Z wypro­wa­dza­nia pie­nię­dzy z gór­nic­twa, łapó­wek i kon­sul­ta­cji” żyją całe rodzi­ny węglo­wych baro­nów”. Przy awan­sach waż­ne są koli­ga­cje, ukoń­czo­ne szko­ły – raz awan­su­je kote­ria z AGH, a raz z Poli­tech­ni­ki Ślą­skiej, no i prze­ło­że­nia par­tyj­ne, czy­li klucz” mniej ele­ganc­ko za cza­sów komu­ny zwa­ny nomen­kla­tu­rą”. Raz roz­da­je kar­ty PO, ale znacz­nie czę­ściej PSL

wyja­wia moje źró­dło.

Jed­nak w pro­ku­ra­tor­skiej sza­fie doj­rze­wa coś znacz­nie poważ­niej­sze­go. Od kil­ku lat w Pro­ku­ra­tu­rze Ape­la­cyj­nej w Kato­wi­cach pro­wa­dzo­ne jest postę­po­wa­nie, w któ­rym do tej pory zarzu­ty korup­cji usły­sza­ło dwa­dzie­ścia osób, w tym kil­ku dyrek­to­rów kopalń. Usły­sze­li zarzu­ty przyj­mo­wa­nia łapó­wek od pra­cow­ni­ków spół­ki Mino­va Eko­chem z Sie­mia­no­wic Ślą­skich, któ­ra jest jed­nym z naj­więk­szych w Euro­pie pro­du­cen­tów kle­jów i pia­nek do gór­nic­twa. To pro­duk­ty potrzeb­ne w każ­dej kopal­ni, wyko­rzy­stu­je się je do spa­ja­nia i uszczel­nia­nia skał, tamo­wa­nia wody czy wypeł­nia­nia pod­ziem­nych pustek.

O wrę­cza­nie łapó­wek podej­rza­ni są dwaj byli wice­pre­ze­si Mino­va Eko­chem oraz kil­ku pra­cow­ni­ków mar­ke­tin­gu. Mino­va jest czę­ścią mię­dzy­na­ro­do­wej gru­py kapi­ta­ło­wej Ori­ca, któ­ra dzia­ła na całym świe­cie – m.in. w Austra­lii (głów­na sie­dzi­ba), Pol­sce, Cze­chach, na Ukra­inie, w Wiel­kiej Bry­ta­nii i RPA.

Zarzu­ty w tej spra­wie usły­sze­li do tej pory m.in. Artur K., były dyrek­tor kopal­ni Wie­czo­rek (nale­ży do Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go), Józef S., były dyrek­tor kopal­ni Pol­ska-Wirek (połą­czo­na z Halem­bą nale­ży do Kom­pa­nii Węglo­wej), Bog­dan Ś., były dyrek­tor kopal­ni Bory­nia, oraz Mie­czy­sław M., były dyrek­tor kopal­ni Kru­piń­ski (obie kopal­nie nale­żą do Jastrzęb­skiej Spół­ki Węglo­wej). Jak widać nie­któ­re nazwi­ska z tej afe­ry powta­rza­ją się w afe­rze EMS. To nie powin­no dzi­wić, bo Mino­va Eko­chem była kon­ku­ren­cją dla EMS.

Lep­kie ręce

Z usta­leń śled­czych wyni­ka, że w Mino­vie Eko­chem utwo­rzo­no spe­cjal­ny fun­dusz na łapów­ki. Aby go stwo­rzyć pod­pi­sa­no dzie­siąt­ki, jeże­li nie set­ki fik­cyj­nych umów zle­ceń ze stu­den­ta­mi. Za kil­ka­set zło­tych lub za… piwo zga­dza­li się na ich pod­pi­sa­nie. Z nie­ofi­cjal­nych infor­ma­cji wyni­ka, że nie­któ­rzy z nich byli stu­den­ta­mi pra­wa i nie­wy­klu­czo­ne, że są teraz apli­kan­ta­mi, ase­so­ra­mi lub… pro­ku­ra­to­ra­mi. Rekor­dzist­ką oka­za­ła się stu­dent­ka psy­cho­lo­gii, z któ­rą zawar­to umo­wy na kil­ka­dzie­siąt tysię­cy zło­tych. Co mie­siąc dział mar­ke­tin­gu Mino­vy przy­go­to­wy­wał zesta­wie­nia doty­czą­ce sprze­da­ży mate­ria­łów che­micz­nych dla poszcze­gól­nych kopalń i wyli­czał pro­cen­to­wą pro­wi­zję” wypła­ca­ną dyrek­to­rom.

Mino­va pła­ci­ła w ten spo­sób za zama­wia­nie jej pro­duk­tów, a nie EMS oraz za to, żeby dyrek­to­rzy kopalń nie rekla­mo­wa­li jako­ści sprze­da­wa­nych przez nią pro­duk­tów.

Pie­nią­dze na łapów­ki tra­fia­ły też do Pol­ski ze spe­cjal­ne­go kon­ta w szwaj­car­skim ban­ku. Pra­cow­ni­cy spół­ki prze­wo­zi­li je w tecz­kach pod­czas służ­bo­wych dele­ga­cji. Kie­dy już o spra­wie dowie­dzie­li się śled­czy, pła­co­no milio­ny za mil­cze­nie. Pre­ze­si Ori­ca z Austra­lii, kie­dy zorien­to­wa­li się o afe­rze i jej ska­li oraz zagro­że­niu dla wia­ry­god­no­ści ich gieł­do­wej spół­ki, zwol­ni­li z kie­row­ni­czych sta­no­wisk wie­lu mene­dże­rów. Po zaan­ga­żo­wa­niu Inter­po­lu w śledz­two ist­nia­ło bowiem podej­rze­nie, że korup­cyj­ny pro­ce­der nie doty­czy jedy­nie Pol­ski.

Jed­nym ze świad­ków oskar­że­nia jest Piotr W. Stra­cił sta­no­wi­sko dyrek­to­ra kopal­ni Biel­szo­wi­ce po tym, jak wła­dze Kom­pa­nii Węglo­wej dowie­dzia­ły się z Gaze­ty Wybor­czej o tym, iż poszedł na współ­pra­cę z pro­ku­ra­tu­rą, i zezna­je w spra­wie afe­ry Mino­va Eko­chem. W. przy­znał pro­ku­ra­to­rom, że kie­dy kie­ro­wał kopal­nią Pol­ska-Wirek, wziął trzy łapów­ki po 1,5 tys. zł każ­da.

Jak widać czar­na bran­ża” trzy­ma się moc­no. Zła­ma­nie zmo­wy mil­cze­nia zosta­ło uka­ra­ne.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny we wrze­śniu 2013 roku na por­ta­lu wPo​li​ty​ce​.pl Jak widać, w gór­nic­twie bez zmian.

Plat­for­ma się wyży­wi

Od ponie­dział­ku w woje­wódz­twie ślą­skim rzą­dzi nowa koali­cja PO-PSL-Ruch Auto­no­mii Ślą­ska-SLD. Zaczę­ła się czyst­ka. Sta­no­wi­sko wice­wo­je­wo­dy stra­cił dzi­siaj Piotr Spy­ra. Moje źró­dła dono­szą, że nowym wice­wo­je­wo­dą zosta­nie Gabrie­la Lenar­to­wicz, do nie­daw­na czło­nek zarzą­du woje­wódz­twa ślą­skie­go.

Oto kuli­sy tej dymi­sji. Gabrie­la Lenar­to­wicz (PO) musia­ła zre­zy­gno­wać z człon­ko­stwa z zarzą­dzie woje­wódz­twa, by zro­bić miej­sce Hen­ry­ko­wi Mer­ci­ko­wi, człon­ko­wi RAŚ.

Po zło­żo­nej rezy­gna­cji, Lenar­to­wicz poszła na spo­tka­nie do woje­wo­dy ślą­skie­go Pio­tra Litwy, któ­ry (jako wzo­ro­wy czło­nek par­tii-żywi­ciel­ki) bez pro­te­stu pod­pi­sał wnio­sek do pre­mier Ewy Kopacz o odwo­ła­nie Spy­ry ze sta­no­wi­ska wice­wo­je­wo­dy. Zgad­nij­cie, kto zastą­pi Spy­rę? Tak, Gabrie­la Lenar­to­wicz!

spyra

Powód nomi­na­cji jest kla­row­ny – ma to zapew­nić jej sta­no­wi­sko i wyna­gro­dze­nie do koń­ca kaden­cji rzą­dów PO (czy­li miej­my nadzie­ję tyl­ko do jesie­ni). Pen­sja na tym sta­no­wi­sku jest nie­ma­ła, bo ponad 12 tysię­cy zło­tych brut­to plus inne dodat­ki”. Woje­wo­da Spy­ra przez ten okres rów­nież będzie miał z cze­go żyć. Przy­słu­gu­je mu 3-mie­sięcz­na odpra­wa, czy­li prak­tycz­nie do wybo­rów.

Zmia­na ta bynaj­mniej nie ma cha­rak­te­ru mery­to­rycz­ne­go. To pew­ne pocie­sze­nie dla Spy­ry. Czy ma pod­ło­że poli­tycz­ne i jest zemstą Toma­sza Tom­czy­kie­wi­cza, ślą­skie­go baro­na PO” za sprze­ciw Spy­ry prze­ciw­ko koali­cji z RAŚ? Wąt­pię, bo ślą­scy auto­no­mi­ści w ubie­głej kaden­cji dość dłu­go byli koali­cjan­tem PO. Spy­ra powi­nien się przy­zwy­cza­ić.

Nie jest tajem­ni­cą, że Lenar­to­wicz będzie star­to­wa­ła na Ślą­sku z czo­ło­wych miejsc listy Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej do par­la­men­tu. Na tych listach znaj­dą się tak­że dzia­ła­cze Ruchu Auto­no­mii Ślą­ska z Jerzym Gorze­li­kiem na cze­le. Taki był głów­ny waru­nek RAŚ, aby wejść do śmiesz­nej koali­cji z PO w sej­mi­ku woje­wódz­twa ślą­skie­go.

I takim to spo­so­bem dwo­je dzia­ła­czy Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej będzie finan­so­wa­nych z publicz­nych pie­nię­dzy do naj­bliż­szych wybo­rów. Spy­ra – jako były woje­wo­da, Lenar­to­wicz – jako jego następ­czy­ni.

Zasta­na­wia mnie, czy woje­wo­da ślą­ski Piotr Litwa, któ­ry na każ­dym kro­ku pod­kre­śla, że nie jest poli­ty­kiem, a jest urzęd­ni­kiem, uza­sad­ni jakie to mery­to­rycz­ne wzglę­dy spo­wo­do­wa­ły zło­że­nie wnio­sku o odwo­ła­nie wice­wo­je­wo­dy?

To jego kaprys czy bez­re­flek­syj­ne wyko­ny­wa­nie par­tyj­nych pole­ceń, któ­re będzie budżet kosz­to­wać oko­ło 80 tysię­cy zło­tych (odpra­wa Spy­ry i pen­sja nowe­go wice­wo­je­wo­dy)?

Oso­bi­ście wąt­pię, aby dymi­sja Spy­ry (obec­nie poli­tyk PO) była wywo­ła­na jego sprze­ci­wem wobec koali­cji z RAŚ. Nie nale­ży ze Spy­ry na siłę robić boha­te­ra. Sam zapew­ne wie, że poli­ty­ka rzą­dzi się swo­imi pra­wa­mi.

Spy­ra jest wytraw­nym poli­ty­kiem, któ­re­go oso­bi­ście lubię. Czę­sto dys­ku­to­wa­li­śmy prze­cha­dza­jąc się wśród półek peł­ne­go ksią­żek Empi­ku w Kato­wi­cach.

Jego życio­rys poli­tycz­ny i zmia­na barw jest bar­dzo cie­ka­wa (poda­ję za Wiki­pe­dią).

Dzia­łał w ZChN. Był jed­nym z zało­ży­cie­li powsta­łe­go w 1997 Ruchu Oby­wa­tel­skie­go Pol­ski Śląsk”, w któ­rym objął sta­no­wi­sko pre­ze­sa zarzą­du. W 2006 roku z listy Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści został rad­nym sej­mi­ku woje­wódz­twa ślą­skie­go III kaden­cji. Ro póź­niej odszedł z PiS do Pra­wi­cy Rze­czy­po­spo­li­tej. W wybo­rach par­la­men­tar­nych w tym samym roku bez­sku­tecz­nie kan­dy­do­wał z pierw­sze­go miej­sca listy LPR w okrę­gu kato­wic­kim. W stycz­niu 2008 r. został powo­ła­ny na sta­no­wi­sko człon­ka zarzą­du woje­wódz­twa ślą­skie­go w ramach nowej koali­cji zawar­tej przez rad­nych PO, PR, PSL i LiD.

Decy­zja o wej­ściu w koali­cję z LiD sta­ła się bez­po­śred­nią przy­czy­ną jego usu­nię­cia z Pra­wi­cy Rze­czy­po­spo­li­tej i roz­wią­za­nia struk­tur tej par­tii na tere­nie woje­wódz­twa ślą­skie­go. W związ­ku z tym w Sej­mi­ku zaini­cjo­wał powo­ła­nie nowe­go klu­bu pod nazwą Przy­mie­rze Regio­nal­ne, zrze­sza­ją­ce­go byłych rad­nych PiS. W kwiet­niu 2009 r. zgło­sił swój akces do Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej. W wybo­rach samo­rzą­do­wych w 2010 z listy PO uzy­skał reelek­cję do sej­mi­ku, otrzy­mu­jąc ok. 13 tys. gło­sów. 17 lute­go 2011 r. powo­ła­ny na sta­no­wi­sko dru­gie­go wice­wo­je­wo­dy ślą­skie­go, zło­żył w związ­ku z tym man­dat rad­ne­go sej­mi­ku”.

Z nie­cier­pli­wo­ścią zatem cze­kam na kolej­ny przy­dział par­tyj­ny” Pio­tra Spy­ry. Jeże­li na listach PO będą dzia­ła­cze RAŚ, to Spy­ra ewen­tu­al­ną pro­po­zy­cję kan­dy­do­wa­nia z jej list powi­nien odrzu­cić. Do PiS powro­tu nie ma. Zatem Quo vadis Pio­trze?

Dro­ga restruk­tu­ry­za­cja, czy­li sami swoi”

Spół­ka Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń SA, któ­rą rząd wybrał do prze­ka­za­nia czte­rech kopal­ni Kom­pa­nii Węglo­wej, dzię­ki tej decy­zji ura­tu­je stoł­ki i wyso­kie wyna­gro­dze­nia dla swo­ich”.

Jesz­cze przed genial­nym” pla­nem restruk­tu­ry­za­cji Kom­pa­ni Węglo­wej SA, nie­któ­rzy z człon­ków (dobre sło­wo) dele­ga­cji rzą­do­wej nazy­wa­li ją w wywia­dach tele­wi­zyj­nych Kam­pa­nią Węglo­wą”. Czu­li, że ich star­cie z gór­ni­ka­mi i Soli­dar­no­ścią” może stać się dla rzą­du PO-PSL Sta­lin­gra­dem?

Rzą­do­wy plan napraw­czy dla KW, któ­ry wywo­łał na Ślą­sku falę pro­te­stów, zakła­da sprze­daż nowej, zawią­za­nej przez Węglo­koks spół­ce celo­wej 9 z 14 kopalń Kom­pa­nii. Z pozo­sta­łych jed­ną ma kupić Węglo­koks (Pie­ka­ry), a kolej­ne czte­ry mają być prze­ka­za­ne Spół­ce Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń (SRK). Cho­dzi o kopal­nie Bobrek-Cen­trum, Sośni­cę-Mako­szo­wy, Pokój, i Brzesz­cze. Według związ­kow­ców ozna­cza to likwi­da­cję tych kopalń. Zanie­po­ko­je­nie jest tym więk­sze, bo oka­za­ło się że trzy kopal­nie (KWK Brzesz­cze, KWK Sośni­ca-Mako­szo­wy i KWK Bobrek Cen­trum) chce prze­jąć spół­ka Uni­ver­sal Ener­gy sp. z o.o., któ­rej jest pre­ze­sem jest Wal­de­mar Mróz, podej­rza­ny przez IPN o kłam­stwo lustra­cyj­ne.

Spół­ka Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń (SRK) to jed­no­oso­bo­wa Spół­ka Skar­bu Pań­stwa. Powsta­ła w trak­cie refor­my gór­nic­twa reali­zo­wa­nej przez rząd Jerze­go Buz­ka, któ­ra do tej pory odbi­ja się czkaw­ka na Ślą­sku, i nie tyl­ko. SRK kosz­tu­je nas wszyst­kich, czy­li podat­ni­ków kil­ka­set milio­nów zło­tych rocz­nie.

Teo­re­tycz­nie mia­ła zaj­mo­wać się sprze­da­żą mająt­ku i odwad­nia­niem zamknię­tych kopalń, po to by wody kopal­nia­ne nie zala­ły ist­nie­ją­cych. I rze­czy­wi­ście to robi. Jed­nak nie tyl­ko. Zarzą­dza też prze­ję­ty­mi miesz­ka­nia­mi zakła­do­wy­mi. Jed­nak gdy­by chcia­no, to poko­pal­nia­ne nie­ru­cho­mo­ści moż­na by sprze­dać w jeden rok i zamknąć spra­wę, a odwad­nia­nie kopalń nale­ża­ło­by prze­rzu­cić na kopal­nie ist­nie­ją­ce. Ale po co?

Powiem bru­tal­nie – jesz­cze jed­nym, ukry­tym celem ist­nie­nia SRK jest dawa­nie pra­cy zna­jo­mym kró­li­ka z bran­ży – dla­te­go jest cią­gły lob­bing na otrzy­my­wa­nie coraz więk­szych dota­cji z budże­tu, a sprze­daż nie­ru­cho­mo­ści tak bar­dzo się śli­ma­czy.

Spół­ka reali­zu­je też zapew­ne pro­gram rodzi­na na swo­im”. Zaan­ga­żo­wa­nie pre­ze­sów SRK w tema­cie” gór­nic­twa doce­ni­ła też pre­mier Kopacz.

Pre­mier prze­ko­ny­wa­ła, że choć dotych­czas SRK koja­rzy­ła się z wyga­sze­niem i likwi­da­cją kopalń, teraz ma być głów­ną siłą w restruk­tu­ry­za­cji”.

- Restruk­tu­ry­za­cja to rów­nież ogra­ni­cze­nia, w tym ogra­ni­cze­nia w zatrud­nie­niu, ale te, któ­re są koniecz­ne i taką pro­po­zy­cję zło­ży­li­śmy, aby tę taką naj­mniej wdzięcz­ną rolę wła­śnie SRK, co zna­la­zło odzwier­cie­dle­nie w zmia­nie sta­tu­tu (…), no, ale ta pro­po­zy­cja też się nie spo­tka­ła z uzna­niem

powie­dzia­ła Kopacz.

Sami swoi

Na Ślą­sku SRK koja­rzy się ze spe­cy­ficz­nie poj­mo­wa­nym pro­gra­mem rodzi­na na swo­im”, któ­ry nie­daw­no pisy­wa­łem. Syn pre­ze­sa Spół­ki Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń (SRK) decy­zję o przy­dzia­le miesz­ka­nia dostał za kil­ka dni. Zwy­kli najem­cy cze­ka­ją kil­ka mie­się­cy. Cały skan­dal opi­sy­wa­łem na wgo​spo​dar​ce​.pl . Z moich infor­ma­cji wyni­ka, że nie był to jedy­ny taki przy­dział”. Taki kli­mat.

Mini­ster­stwo Gospo­dar­ki lako­nicz­nie kwi­to­wa­ło reali­zo­wa­ny rodzin­ny pro­gram” przez zarząd SRK:

Z uzy­ska­nych przez MG infor­ma­cji wyni­ka, że w przed­sta­wio­nej przez Pana spra­wie nie zosta­ły zła­ma­ne żad­ne prze­pi­sy powszech­nie obo­wią­zu­ją­ce ani wewnętrz­ne regu­la­cje SRK S.A. doty­czą­ce gospo­da­ro­wa­nia posia­da­ny­mi zaso­ba­mi miesz­ka­nio­wy­mi.”

No cóż. Trud­no było­by się przy­znać urzęd­ni­kom wice­pre­mie­ra Pie­cho­ciń­skie­go do bra­ku roze­zna­nia w tym, co się dzie­je w nad­zo­ro­wa­nej spół­ce.

Jak widać w resor­cie nad­zo­ro­wa­nym przez PSL mają mniej wię­cej tak samo bla­de poję­cie o wyda­rze­niach w spół­kach gór­ni­czych, jak wte­dy, gdy sze­fem Rady Nad­zor­czej KW SA była oso­ba bez zda­ne­go obo­wiąz­ko­we­go egza­mi­nu na człon­ków rad nad­zor­czych spół­ek Skar­bu Pań­stwa.

50 tysię­cy mie­sięcz­nie dla praw­ni­ka

Wła­dze SRK bar­dzo dba­ją o praw­ni­ków. Kosz­ty usług praw­ni­czych w tej spół­ce są bar­dzo wyso­kie. Skąd to wiem? Ano z doku­men­ta­cji prze­tar­go­wej. Przy­kła­dy? BIP jest bez­li­to­sny…

W 2011 roku prze­targ na 4-let­nią obsłu­gę praw­ną SRK SA wygra­ła ofer­ta, któ­rą zło­ży­ła Kan­ce­la­ria Rad­ców Praw­nych Boże­na Pin­del Ire­ne­usz Pin­del s.c. z Byto­mia. Była to… jedy­na ofer­ta. Kan­ce­la­ria za obsłu­gę praw­ną otrzy­ma­ła 2 352 000 zło­tych net­to, czy­li 2 892 960 zło­tych brut­to. Na kon­to zwy­cię­skiej kan­ce­la­rii przez czte­ry lata wpły­wa­ło 60 tys. 270 zło­tych mie­sięcz­nie. Mało?

15 listo­pa­da 2014 roku został ogło­szo­ny prze­targ w try­bie nego­cja­cji bez ogło­sze­nia”, czy­li tryb zamó­wie­nia z wol­nej ręki na obsłu­gę praw­ną Oddzia­łu SRK SA Zakład Admi­ni­stra­cji Zaso­bów Miesz­ka­nio­wych. Wpły­nę­ła jed­na ofer­ta kan­ce­la­rii praw­nej z Byto­mia. Wygra­ła Kan­ce­la­ria Adwo­kac­ka Ire­ne­usza Pin­de­la z Byto­mia. To nie­przy­pad­ko­wa zbież­ność nazwisk.

Za obsłu­gę praw­ną spół­ka SRK SA zapła­ci kan­ce­la­rii w cią­gu czte­rech lat 2 066 400 zł, czy­li dokład­nie 2 541 672 zł brut­to. Daje to godzi­we mie­sięcz­ne wyna­gro­dze­nie – 52951,5 zł brut­to. Mniej, niż poprzed­nio, ale też da się jakoś żyć.

Spół­ka SRK SA jest przed­się­bior­stwem gór­ni­czym, powo­ła­nym do pro­wa­dze­nia likwi­da­cji kopalń, zabez­pie­cze­nia kopalń sąsied­nich przed zagro­że­niem wod­nym, gazo­wym oraz poża­ro­wym. A tak­że w trak­cie i po zakoń­cze­niu likwi­da­cji kopalń, zago­spo­da­ro­wy­wa­nia ich mająt­ku, two­rze­nia nowych miejsc pra­cy, w szcze­gól­no­ści dla pra­cow­ni­ków likwi­do­wa­nych kopalń.

Pyta­nie, któ­re nasu­wa się samo: czy SRK jest dla gór­ni­ków czy dla przy­ja­ciół kró­li­ka”?

Tomasz Szym­bor­ski

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na wgo​spo​dar​ce​.pl

Czy Ślą­zak ma duszę?

Cie­ka­wa dys­ku­sja wywią­za­ła się na por­ta­lu Sto­wa­rzy­sze­nia Dzien­ni­ka­rzy Pol­skich. Pośred­nio o dzien­ni­kar­stwie, a bar­dziej – o Ślą­sku. War­to prze­czy­tać i pody­sku­to­wać. Naj­wyż­szy czas.

Grze­gorz Mika, Ślą­zak z dzia­da pra­dzia­da, ale dale­ki od fascy­na­cji Ruchem Auto­no­mii Ślą­ska, dzien­ni­karz napi­sał:

Ślą­zak to dusza. Dusza, któ­ra zosta­ła ukształ­to­wa­na przez warun­ki tu panu­ją­ce. Wszyst­kie warun­ki: histo­rycz­ne, spo­łecz­ne, kul­tu­ral­ne, reli­gij­ne i prze­my­sło­we. Dla­te­go pisa­nie co w duszy gra” Ślą­za­ko­wi wyma­ga wiel­kiej poko­ry, wie­dzy i dystan­su.

Nie znam żad­ne­go Ślą­za­ka, któ­ry ubie­ra­jąc kierp­ce stał się góra­lem. Góra­lem z krwi i kości. Czy przez jedze­nie więk­szej ilo­ści ryb będę Kaszu­bem? I czy jak przy­ja­dę do War­sza­wy to będę war­sza­wia­kiem, czło­wie­kiem ukształ­to­wa­nym przez Paryż Pół­no­cy” czy 44 rok? Nie! – będę sło­ikiem” – (po ślą­sku: krał­zą). I nie ma co się obra­żać, wszak każ­de­go z nas dener­wu­je jak ktoś wcho­dzi w czy­jeś buty.

Na Ślą­sku jest tak, że więk­szość dzien­ni­ka­rzy piszą­cych o Ślą­sku jest spoza…Śląska. A oka­zu­je się, że to oni naj­le­piej wie­dzą, cze­go potrze­bu­je­my, co myśli­my. To oni rozu­mie­ją całą zło­żo­ność naszej kul­tu­ry i naszą wraż­li­wość. Nie­praw­da!

Czy nikt nie widzi tego, że Ślą­zak się mio­ta, bo zawsze musiał słu­chać kogoś z zewnątrz. Prze­śledź­cie, kto rzą­dził i rzą­dzi kopal­nia­mi, huta­mi. Kto zaj­mo­wał kie­row­ni­cze sta­no­wi­ska, róż­nych szcze­bli? – ludzie prze­flan­co­wa­ni z innych czę­ści Pol­ski. A może Edward Gie­rek był Ślą­za­kiem (tak więk­szość twier­dzi) – nie był. Był z Zagłę­bia Dąbrow­skie­go.

Ślą­za­cy nie­wie­le chcą, nie­wie­le potrze­bu­ją. Czu­ją swo­ją odręb­ność kul­tu­ro­wą uwa­run­ko­wa­ną histo­rycz­nie, ale przede wszyst­kim, są zmal­tre­to­wa­ni eko­no­micz­nie. To już nie jest Śląsk z kopal­nia­mi, huta­mi i mnó­stwem róż­nych zakła­dów. To jest region gdzie bez­ro­bo­cie, w nie­któ­rych mia­stach, jest pra­wie PGR-owskie! Przez całe lata są roz­gry­wa­ni, okła­my­wa­ni i wpusz­cza­ni w kanał obiet­nic. Kanał, z któ­re­go zawsze muszą wycho­dzić sami. Ale są coraz bar­dziej poobi­ja­ni.

Ergo: Ślą­zak to dusza, któ­ra, choć umę­czo­na, ale wol­na, uno­si się nad hał­da­mi i czar­ną zie­mią, a w bla­sku słoń­ca i w bla­sku księ­ży­ca ma odcień bia­ło-czer­wo­ny. I my to, nawet bez bry­li (oku­la­rów), widzi­my. Zobacz­cie i Wy. Szczęść Boże! – (to na Ślą­sku naj­waż­niej­sze pozdro­wie­nie)

Tyle Grze­gorz Mika.

To bar­dzo cie­ka­wy i… odważ­ny arty­kuł. Dłu­go zasta­na­wia­łem się, czy zabie­rać głos, bo autor napi­sał dosad­nie i temat pra­wie wyczer­pał. Jed­nak po roz­wa­że­niu za i prze­ciw, dorzu­cę jed­nak swo­je trzy gro­sze.

Nie­ste­ty, dla regio­nu Pol­ski, z któ­re­go pocho­dzę i któ­ry jest mi bar­dzo bli­ski, do pew­ne­go momen­tu mono­pol na praw­dę o Ślą­sku” mia­ła jed­na pani, któ­rej opty­ka była moc­no ogra­ni­czo­na. Ogra­ni­czo­na z róż­nych powo­dów. Zamiesz­ka­nie w woje­wódz­twie ślą­skim z miesz­kań­ca Zagłę­bia nie czy­ni auto­ma­tycz­nie Ślą­za­ka. To kwe­stia histo­rii, mniej lub bar­dziej trau­ma­tycz­nej, podej­ścia do toż­sa­mo­ści, śro­do­wi­ska, rodzi­ny etc.

Absurd całej sytu­acji pole­ga na tym, że pisa­nie o Ślą­sku tej autor­ki (celo­wo nie wymie­niam nazwi­ska), pole­ga­ło głów­nie na mono­te­ma­tycz­nym pisa­niu o zagro­że­niu dzia­łal­no­ścią RAŚ. Sła­ba warsz­ta­to­wo publi­cy­sty­ka miast osła­biać Ruch Auto­no­mii Ślą­ska – wzmac­nia­ła go. Mnie, jako dzien­ni­ka­rzo­wi czy­ta­jąc te arty­ku­ły było po pro­stu wstyd.

Dla­cze­go? Otóż jeże­li ktoś chce wal­czyć” z RAŚ, to powi­nien w swo­jej kru­cja­cie uży­wać wywa­żo­nych i mery­to­rycz­nych argu­men­tów. Ina­czej ośmie­sza nie tyl­ko sie­bie, ale przede wszyst­kim miesz­kań­ców regio­nu, o któ­re­go spra­wy wal­czy”, czy któ­re­go spra­wy sta­ra się przed­sta­wić. Ale wycho­dzi jak zawsze.

Powtó­rzę w tym miej­scu to, co powie­dzia­łem Fron​dzie​.pl (w 2010 roku!):

- Gorze­lik nie będzie dążył do sepa­ra­ty­zmu, ponie­waż nie jest idio­tą. On zda­je sobie spra­wę z tego, w jakich realiach żyje. Kie­dyś mówił mi, że celem jego dzia­łal­no­ści jest auto­no­mia podob­na do tej, jaką w Hisz­pa­nii cie­szy się Kraj Basków – mówi [Szym­bor­ski] por­ta­lo­wi Fron​da​.pl.

I dalej:

Tomasz Szym­bor­ski tłu­ma­czy suk­ces Ruchu nie­chę­cią do war­szaw­skiej” cen­tra­li. – To popar­cie to wynik dzie­się­cio­le­ci zanie­dby­wa­nia Ślą­ska przez resz­tę kra­ju. Ślą­za­cy czu­li się zawsze gor­si, uwa­ża­no, że tu jest zagłę­bie taniej, czy­taj: głu­piej siły robo­czej – uwa­ża dzien­ni­karz. […]Zda­niem Szym­bor­skie­go RAŚ nie powi­nien dążyć do pro­wa­dze­nia poli­ty­ki cen­tral­nej, ale zająć się dzia­łal­no­ścią w samo­rzą­dzie. – Powin­ni sku­pić się na poli­ty­ce samo­rzą­do­wej w ska­li woje­wódz­twa, a nie sze­rze­niu haseł, któ­re mogą wywo­ły­wać dziw­ne sko­ja­rze­nia z pró­bą ode­rwa­nia Ślą­ska od Pol­ski.

Cie­szę się nato­miast, że powo­li Piotr Sem­ka zaczy­na koja­rzyć, o co z tym Ślą­skiem cho­dzi”. Ale on jest z Gdań­ska…

Gór­nik Donald

Donald Tusk nie ma poję­cia o pro­ble­mach bran­ży gór­ni­czej. Albo jest oto­czo­ny przez sabo­ta­ży­stów lub pochleb­ców, któ­rzy paku­ją go na minę

Pre­mier Donald Tusk ma jed­nak poczu­cie humo­ru. Spra­wa pol­skie­go węgla jest na tyle waż­na, że nie może być mowy o tym, aby ludzie nie­kom­pe­tent­ni z jakie­goś klu­cza – towa­rzy­skie­go czy poli­tycz­ne­go – funk­cjo­no­wa­li w spół­kach węglo­wych” – wyznał we wto­rek w Kato­wi­cach po spo­tka­niu związ­ków zawo­do­wych, przed­sta­wi­cie­li spół­ek węglo­wych i rzą­du.

Panie pre­mie­rze – pro­szę wziąć od wice­pre­mie­ra i zara­zem mini­stra gospo­dar­ki Janu­sza Pie­cho­ciń­skie­go (PSL) czy jego zastęp­cy Toma­sza Tom­czy­kie­wi­cza (PO) wykaz osób zatrud­nio­nych na kie­row­ni­czych sta­no­wi­skach w Kom­pa­nii Węglo­wej i Kato­wic­kim Hol­din­gu Węglo­wym (nie tyl­ko w zarzą­dach tych spół­ek, ale tak­że w spół­kach zależ­nych itp.). Z zasko­cze­niem stwier­dzi pan, iż wyraź­nie pre­fe­ro­wa­ne na tych sta­no­wi­skach są oso­by z par­tyj­ny­mi ukła­da­mi lub taki­miż legi­ty­ma­cja­mi. I zmar­twię pana – w tej kon­ku­ren­cji wygry­wa PSL.

Od co naj­mniej dwu­dzie­stu lat piszę o afe­rach. Więk­szość z nich doty­czy­ła wła­śnie gór­nic­twa. Bo Sor­ry, taki mamy kli­mat”.

Tyl­ko ten kli­mat” trwa od co naj­mniej 20 lat. W 1995 r. powstał zespół eko­no­mi­stów, któ­ry miał przy­go­to­wać raport w spra­wie pato­lo­gii w obro­cie węglem. W rapor­cie napi­sa­no m.in. Obser­wo­wa­ne łań­cu­chy pośred­nic­twa stwa­rza­ły dogod­ne moż­li­wo­ści dla powsta­wa­nia nie­pra­wi­dło­wo­ści w obro­cie. Było widać sys­tem powią­zań pomię­dzy pośred­ni­ka­mi two­rzą­cy­mi moż­li­wo­ści dla znacz­ne­go zawy­ża­nia cen i obni­ża­nia para­me­trów jako­ścio­wych”. Raport prze­szedł bez echa. Poli­ty­ce nie byli zain­te­re­so­wa­ni zli­kwi­do­wa­niem afer. Dla­cze­go? To pyta­nie reto­rycz­ne.

Ewo­lu­cja afer

O ile w latach 90. afe­ry w tym sek­to­rze gospo­dar­ki były pry­mi­tyw­ne – zni­ka­ją­ce” pocią­gi z węglem, kra­dzie­że ze zwa­łów czy ulat­nia­ją­cy się kon­tra­hen­ci, to póź­niej nastą­pi­ła ewo­lu­cja. Zaczę­ły się kolej­ne cuda” – tym razem na jako­ści kupo­wa­ne­go przez pośred­ni­ka węgla: na cer­ty­fi­ka­tach i fak­tu­rze wid­niał węgiel tań­szy, któ­ry w rze­czy­wi­sto­ści był znacz­nie droż­szy. Inny spo­sób – do węgiel wywo­żo­ny z kopal­ni był mie­sza­ny z kamie­niem.

wagony

Natu­ral­nie, ponie­waż odbior­cą były prze­waż­nie elek­trow­nie czy elek­tro­cie­płow­nie, to dowo­dy prze­stęp­stwa pło­nę­ły w kotłach. Wystar­czy­ło legal­nie kupić dobry węgiel na fak­tu­rze, by mieć dostęp do kamie­nia (ubocz­ny pro­dukt wydo­by­wa­nia węgla), a po ich wymie­sza­niu zyskać towar, któ­ry po kon­ku­ren­cyj­nych wobec kopalń cenach tra­fi do odbior­cy. Fir­ma han­dlo­wa bra­ła jesz­cze z kopal­ni opła­tę za wywóz kamie­nia. Intrat­nym, bo eko­lo­gicz­nym, biz­ne­sem jest tak­że mie­sza­nie węgla z muła­mi z osad­ni­ków gór­ni­czych.

Ewo­lu­cja afe­rzy­stów nastę­po­wa­ła. Zaczę­ły się fine­zyj­ne wał­ki” – tym razem na sprzę­cie gór­ni­czym, prze­tar­gach czy usłu­gach. Obec­nie w sądach trwa­ją pro­ce­sy, w któ­rych oskar­żo­ny­mi są byli dyrek­to­rzy kopal­ni czy eks-człon­ko­wie zarzą­du gór­ni­czych spół­ek. Zarzut tra­dy­cyj­ny, czy­li korup­cja. Oskar­że­ni do nie­daw­na mogli liczyć, że sąd uzna, iż kie­dy bra­li łapów­ki, to nie peł­ni­li funk­cji publicz­nych. Zmie­ni­ła to opi­nia Sądu Naj­wyż­sze­go.

Na dłu­go przed samo­bój­stwem Bar­ba­ry Bli­dy pró­bo­wa­no uszczel­nić sys­tem sprze­da­ży, wpro­wa­dza­jąc cer­ty­fi­ko­wa­nych pośred­ni­ków”, przez któ­rych Kom­pa­nia Węglo­wa czy Kato­wic­ki Hol­ding Węglo­wy sprze­da­wa­ły węgiel. Kolej­ny pic na wodę”. Nie­ste­ty, była to w kil­ku przy­pad­kach furt­ka, przez któ­ra pre­ze­si spół­ek gór­ni­czych kupo­wa­li przy­chyl­ność związ­ków zawo­do­wych.

Elek­trow­nie, elek­tro­cie­płow­nie i cemen­tow­nie dosta­wa­ły tań­szy węgiel, niż gdy­by kupi­ły go bez­po­śred­nio u pro­du­cen­ta, ponie­waż pry­wat­ny pośred­nik otrzy­my­wał dodat­ko­wo duże upu­sty w kopal­ni. Zaro­bił zatem pośred­nik i jego przy­ja­cie­le. Tra­ci­ły kopal­nie na upu­stach i fał­szo­wa­niu jako­ści.

Zmia­na war­ty

Donald Tusk i jego eki­pa o gór­ni­kach i Ślą­sku przy­po­mnie­li sobie wte­dy, kie­dy gór­ni­cy zaczę­li gło­śno pro­te­sto­wać (na razie na uli­cach Kato­wic) i poja­wi­ły się moc­no wypo­wia­da­ne opi­nie o poważ­nych kło­po­tach finan­so­wych Kom­pa­nii Węglo­wej.

Cytu­ję za depe­szą PAP: W ubie­głym roku KW na sprze­da­ży węgla stra­ci­ła ponad miliard zł”. Agen­cja pra­so­wa z lito­ści nie poda­ła, że tak się od dłu­gie­go cza­su skła­da­ło, iż pierw­sze skrzyp­ce w zarzą­dzie tej­że spół­ki węglo­wej gra­li nomi­na­ci koali­cjan­ta PO, czy­li Pol­skie­go Stron­nic­twa Ludo­we­go. Czy­li eki­pa z PSL win­na sabo­ta­żu? To gdzie zarzu­ty?

Naj­więk­sze oba­wy o Śląsk i gór­nic­two wypo­wia­da­ją poli­ty­cy, któ­rzy decy­do­wa­li o zamy­ka­niu kopal­ni i pozba­wie­niu pra­cy kil­ku­dzie­się­ciu tysię­cy osób.

Dodam zmy­ka­niu defi­ni­tyw­nym – czy­li zabe­to­no­wa­niu, zala­niu itp. A teraz poli­ty­cy kreu­ją się na zatro­ska­nych losem gór­ni­ków i ich rodzin, któ­rym wów­czas rzu­co­no na poże­gna­nie z kopal­nią 40 tysię­cy zło­tych odpra­wy, ku rado­ści oko­licz­nych dile­rów samo­cho­do­wych. Jak się jest jedyn­ką” na liście PO na Ślą­sku, to trze­ba dbać o elek­to­rat.

Rząd uda­je trzeź­wo myślą­ce­go zawod­ni­ka, ale to gra na zwło­kę. Kolej­ny cytat z D. Tuska: Dowie­dzia­łem się o wie­lu nie­pra­wi­dło­wo­ściach w zarzą­dza­niu sek­to­rem, doty­czą­cy­mi m.in. prze­tar­gów i pry­wa­ty­za­cji. Dla­te­go jest tu dzi­siaj ze mną mini­ster spraw wewnętrz­nych i szef dele­ga­tu­ry Agen­cji Bez­pie­czeń­stwa Wewnętrz­ne­go”.

Pre­mier zapew­ne nie czy­ta gazet i rapor­tów dostar­cza­nych przez sze­fa MSW. O afe­rach gło­śno od lat. Zaj­mu­ją się nimi (z róż­nym skut­kiem) poli­cja, CBŚ, ABWCBA. Suge­ru­ję mini­stro­wi Sien­kie­wi­czo­wi, aby zorien­to­wał się, ilu byłych funk­cjo­na­riu­szy lub człon­ków ich rodzin pra­cu­je w spół­kach węglo­wych. Praw­da, że spo­ro? Prze­cież po odej­ściu ze służ­by resor­to­wi eme­ry­ci” nie pod­da­li się lobo­to­mii…

Brak też osło­ny kontr­wy­wia­dow­czej sek­to­ra gór­ni­cze­go. No bo jak moż­na tłu­ma­czyć fakt, że jesz­cze rok temu jed­nym z wice­pre­ze­sów spół­ki gór­ni­czej była oso­ba, któ­ra w doku­men­tach IPN figu­ru­je jako agent SB?

Szef rzą­du zapo­wie­dział, że ocze­ku­je od nie­daw­no wybra­ne­go pre­ze­sa Kom­pa­nii Węglo­wej Miro­sła­wa Tara­sa, aby bar­dzo wyraź­nie wska­zał, z kim chce pra­co­wać, bio­rąc na sie­bie bar­dzo poważ­ne zada­nie napra­wy Kom­pa­nii Węglo­wej”. Zna­jąc mecha­ni­zmy per­so­nal­ne w KW mogę zary­zy­ko­wać tezę, że na Śląsk zje­dzie desant współ­pra­cow­ni­ków Tara­sa z lubel­skiej kopal­ni Bog­dan­ka”, któ­rą swe­go cza­su kie­ro­wał.

Tekst opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lu wpo​li​ty​ce​.pl