Nie­miec­kie roszczenia

Ska­la rosz­czeń nie­miec­kich wysie­dleń­ców i ich potom­ków, doty­czą­cych mająt­ku pozo­sta­wio­ne­go w Pol­sce po II woj­nie świa­to­wej jest poważ­nym pro­ble­mem praw­nym, poli­tycz­nym i spo­łecz­nym, sta­no­wią­cym rze­czy­wi­ste zagro­że­nie dla pol­skiej racji stanu.

Spad­ko­bier­cy Niem­ców wysie­dlo­nych po II woj­nie oraz póź­nych prze­sie­dleń­ców” przej­mu­ją mająt­ki pozo­sta­wio­ne w Pol­sce po 1945 roku.
Po zakoń­cze­niu II woj­ny świa­to­wej i prze­su­nię­ciu gra­nic Pol­ski na zachód, zie­mie daw­niej nie­miec­kie – Śląsk, Pomo­rze, War­mia i Mazu­ry – zosta­ły włą­czo­ne do Pol­ski jako tzw. Zie­mie Odzy­ska­ne. Lud­ność nie­miec­ka zosta­ła wysie­dlo­na na mocy usta­leń kon­fe­ren­cji pocz­dam­skiej z 1945 roku. Jed­nak znacz­na część osób, któ­re po woj­nie zade­kla­ro­wa­ły pol­ską naro­do­wość i uzy­ska­ły pol­skie oby­wa­tel­stwo, zacho­wa­ła pra­wo wła­sno­ści swo­ich majątków.

Pro­ble­ma­ty­ka nie­miec­kich rosz­czeń doty­czy głów­nie dwóch grup: oby­wa­te­li nie­miec­kich wysie­dlo­nych bez­po­śred­nio po woj­nie oraz tzw. póź­nych prze­sie­dleń­ców” – osób, któ­re w latach 19561984 zrze­kły się pol­skie­go oby­wa­tel­stwa i wyje­cha­ły do Nie­miec, pozo­sta­wia­jąc nie­ru­cho­mo­ści w Polsce.

Kie­dy przy­jeż­dża­li do Nie­miec było im wypła­ca­ne odszko­do­wa­nie za nie­ru­cho­mo­ści i mie­nie pozo­sta­wio­ne w Pol­sce i prze­ka­za­ne do Skar­bu Pań­stwa (to był waru­nek wyda­nia zgo­dy na wyjazd do RFN). Prze­licz­nik był ofi­cjal­ny: 100 zło­tych – 12,5 DM i do tego bez­zwrot­na pożycz­ka w kwo­cie 10000 DM.

Mecha­ni­zmy praw­ne przej­mo­wa­nia ponie­miec­kich majątków

Dekret Pol­skie­go Komi­te­tu Wyzwo­le­nia Naro­do­we­go z 6 wrze­śnia 1944 roku o prze­pro­wa­dze­niu refor­my rol­nej sta­no­wił pod­sta­wę nacjo­na­li­za­cji naj­więk­szych mająt­ków ziem­skich. Przej­mo­wał bez odszko­do­wa­nia wła­sność mająt­ków powy­żej 50 hek­ta­rów (w woje­wódz­twach zachod­nich – powy­żej 100 ha), obej­mu­jąc rów­nież mająt­ki poniemieckie.

Z kolei Dekret z 8 mar­ca 1946 roku o mająt­kach opusz­czo­nych i ponie­miec­kich regu­lo­wał prze­ję­cie na wła­sność pań­stwa mająt­ków pozo­sta­wio­nych przez oby­wa­te­li nie­miec­kich oraz oso­by, któ­re opu­ści­ły Polskę.

Klu­czo­wym aktem praw­nym była usta­wa z 14 lip­ca 1961 roku o gospo­dar­ce tere­na­mi w mia­stach i osie­dlach. Jej arty­kuł 38 sta­no­wił, że nie­ru­cho­mo­ści osób, któ­re zade­kla­ro­wa­ły naro­do­wość pol­ską, a następ­nie w związ­ku z wyjaz­dem utra­ci­ły pol­skie oby­wa­tel­stwo, prze­cho­dzi­ły na wła­sność państwa”.

Kon­tro­wer­syj­ne orzecz­nic­two Sądu Najwyższego

W 2012 roku Sąd Naj­wyż­szy wydał prze­ło­mo­we orze­cze­nie, któ­re otwo­rzy­ło furt­kę dla rosz­czeń nie­miec­kich spad­ko­bier­ców. Pre­ze­sem Sądu Naj­wyż­sze­go w 2012 roku był Sta­ni­sław Dąbrow­ski. SN uznał, że prze­pis usta­wy z 1961 roku nie miał zasto­so­wa­nia do spad­ko­bier­ców osób wymie­nio­nych w tym przepisie.

Jak uza­sad­nił Sąd Naj­wyż­szy, prze­pis ten jako wyjąt­ko­wy nie może pod­le­gać wykład­ni roz­sze­rza­ją­cej. Ozna­cza­ło to, że jeśli wła­ści­ciel nie­ru­cho­mo­ści zacho­wał pol­skie oby­wa­tel­stwo do śmier­ci, a dopie­ro jego spad­ko­bier­cy wyemi­gro­wa­li do Nie­miec, to ci ostat­ni zacho­wa­li pra­wa do mająt­ku w Polsce.

To orze­cze­nie wywo­ła­ło falę kon­tro­wer­sji. Jak wska­zał pre­zes Sądu Naj­wyż­sze­go Sta­ni­sław Dąbrow­ski, choć argu­men­ty natu­ry jury­dycz­nej prze­ma­wia­ły za taką inter­pre­ta­cją, to nie spo­sób zigno­ro­wać kon­tek­stu histo­rycz­ne­go, spo­łecz­ne­go, mię­dzy­na­ro­do­we­go i kon­se­kwen­cji eko­no­micz­nych, któ­re prze­ma­wia­ją prze­ciw­ko korzyst­nym dla spad­ko­bier­ców mie­nia ponie­miec­kie­go orzeczeniom”.

Gór­ny Śląsk: exo­dus w cza­sach Gierka

Rekla­ma­Gór­ny Śląsk był głów­nym źró­dłem emi­gra­cji do Repu­bli­ki Fede­ral­nej Nie­miec w okre­sie PRL.

Ska­la zja­wi­ska była impo­nu­ją­ca. Po pod­pi­sa­niu w 1970 roku ukła­du nor­ma­li­za­cyj­ne­go mię­dzy PRLRFN roz­po­czę­ła się dru­ga fala tzw. akcji łącze­nia rodzin. Po roku 1970 nastą­pił gwał­tow­ny wzrost licz­by wyjaz­dów – w 1971 roku wyje­cha­ło 25 241 osób (wobec zale­d­wie 5 6241970 roku). Następ­nie licz­ba ta spa­dła do 13 4771972 roku, 8 9021973, 7 8251974, by osią­gnąć 7 0401975 roku. Tyl­ko w cią­gu trzech lat (19761979) z Gór­ne­go Ślą­ska wyje­cha­ło 115 tysię­cy osób.

Naj­wię­cej osób wyjeż­dża­ło z trzech miast: Zabrze, Byto­mia i Gli­wic. W samym tyl­ko 1976 roku z Gór­ne­go Ślą­ska pocho­dzi­ło 17 413 osób, co sta­no­wi­ło 59,3 proc. wszyst­kich wysie­dleń­ców z Polski.

W latach 19521988 z Pol­ski do RFN wyje­cha­ło łącz­nie oko­ło 607 tysię­cy osób pocho­dze­nia nie­miec­kie­go, z cze­go pra­wie 70 proc. pocho­dzi­ło z Gór­ne­go Śląska.

Rekla­ma­Oso­by wyjeż­dża­ją­ce do RFN były zobo­wią­za­ne do zrze­cze­nia się pol­skie­go oby­wa­tel­stwa na pod­sta­wie uchwa­ły Rady Pań­stwa nr 371956 roku. W prak­ty­ce ozna­cza­ło to rów­nież utra­tę praw do nie­ru­cho­mo­ści pozo­sta­wia­nych w Pol­sce – gospo­darstw rol­nych, domów, działek.

Przej­mo­wa­ne mająt­ki sta­wa­ły się wła­sno­ścią Skar­bu Pań­stwa i były następ­nie roz­dy­spo­no­wy­wa­ne – sprze­da­wa­ne nowym wła­ści­cie­lom, prze­ka­zy­wa­ne zakła­dom pra­cy, Lasom Pań­stwo­wym lub gminom.

Suk­ces Agnes Trawny

Naj­gło­śniej­szą spra­wą w Pol­sce sta­ła się histo­ria Agnes Traw­ny – Mazur­ki, któ­ra w latach 70. wyje­cha­ła do Nie­miec, pozo­sta­wia­jąc gospo­dar­stwo we wsi Nar­ty pod Szczyt­nem. Klu­czo­we było to, że urzęd­ni­cy gmin­ni nie usu­nę­li jej nazwi­ska z ksiąg wieczystych.

Rekla­maW 2005 roku Sąd Naj­wyż­szy przy­znał Traw­ny pra­wo do odzy­ska­nia domu i zie­mi. To była pierw­sza tego typu spra­wa zakoń­czo­na suk­ce­sem przez nie­miec­kich spad­ko­bier­ców przed pol­ski­mi sądami.

Dra­mat pol­skich rodzin

W domu Traw­ny od lat 70. miesz­ka­ły dwie pol­skie rodzi­ny – Moska­li­ko­wie i Gło­wac­cy – zakwa­te­ro­wa­ne tam przez Lasy Pań­stwo­we. W 2009 roku sąd naka­zał ich eks­mi­sję, nie przy­zna­jąc loka­li socjal­nych. Wyrok był nie­ludz­ki, bo pol­skie rodzi­ny inwe­sto­wa­ły przez 30 lat w utrzy­ma­nie domu, sądząc, że sta­ną się jego właścicielami.

Po odzy­ska­niu domu w 2011 roku Traw­ny go zbu­rzy­ła. Rodzi­ny Gło­wac­kich zażą­da­ły od niej 210 tysię­cy zło­tych za utrzy­ma­nie nie­ru­cho­mo­ści. Wła­dy­sław Gło­wac­ki pod­pi­sał oświad­cze­nie o bra­ku rosz­czeń, ale póź­niej twier­dził, że nie rozu­miał jego tre­ści, bo nie miał okularów.

W 2024 roku Sąd Okrę­go­wy w Olsz­ty­nie zasą­dził dla Traw­ny 700 tysię­cy zło­tych odszko­do­wa­nia za zie­mię prze­ję­tą przez Skarb Pań­stwa i następ­nie sprze­da­ną. Część nie­ru­cho­mo­ści kupi­ła duża fir­ma i podzie­li­ła na mniej­sze dział­ki, przez co zwrot w natu­rze stał się niemożliwy.

Fala rosz­czeń na War­mii, Mazu­rach i Ślasku

Johan­nes Czo­drow­ski, któ­ry w 1977 roku wraz z rodzi­ca­mi wyje­chał do RFN, zosta­wia­jąc gospo­dar­stwo w Tomasz­ko­wie pod Olsz­ty­nem, otrzy­mał w 2017 roku wyrok zasą­dza­ją­cy pra­wie 670 tysię­cy zło­tych odszko­do­wa­nia. Spra­wa doty­czy­ła 40-hek­ta­ro­we­go gospo­dar­stwa rol­ne­go z 10-hek­ta­ro­wym lasem.

Część gospo­dar­stwa zosta­ła sprze­da­na nowym wła­ści­cie­lom i nie mogła być zwró­co­na. Pozo­sta­łą część – las i dział­ki – prze­ję­ły gmi­na i Lasy Pań­stwo­we. Pro­ku­ra­to­ria Gene­ral­na Skar­bu Pań­stwa wno­si­ła o odda­le­nie pozwu, ale przegrała.

W przy­pad­ku rodzi­ny Sikor­skich, któ­ra w 1978 roku wyje­cha­ła do RFN, pozo­sta­wia­jąc 5,5‑hektarowe gospo­dar­stwo w Gie­trz­wał­dzie, spad­ko­bier­cy uzy­ska­li łącz­nie oko­ło 200 tysię­cy złotych.

Andre­as Sikor­ski otrzy­mał 66 tysię­cy zło­tych, jego przy­rod­ni brat Die­ter Pest­kow­ski – 44 tysią­ce zło­tych (jako dziec­ko tyl­ko jed­ne­go z mał­żon­ków). Ponad 4 hek­ta­ry zosta­ły sprze­da­ne nowym wła­ści­cie­lom, przez co zwrot w natu­rze był niemożliwy.

W innej spra­wie doty­czą­cej Gie­trz­wał­du, spad­ko­bier­ca Anton B. otrzy­mał w 2024 roku wyrok zasą­dza­ją­cy ponad 493 tysią­ce zło­tych za bez­praw­ne prze­ję­cie i zby­cie 57-hek­ta­ro­we­go gospo­dar­stwa jego mat­ki Cecy­lii W. Nie­ru­cho­mość zosta­ła prze­ję­ta przez Skarb Pań­stwa w latach 70., a nie­waż­ność decy­zji stwier­dził dopie­ro w 2016 roku mini­ster rol­nic­twa i roz­wo­ju wsi.

W 2022 roku miesz­kań­cy War­mii, któ­rzy w 1978 roku wyemi­gro­wa­li do Repu­bli­ki Fede­ral­nej Nie­miec i zosta­wi­li pod Gie­trz­wał­dem 24-hek­ta­ro­we gospo­dar­stwo. Już trzy dni po ich wyjeź­dzie gospo­dar­stwo zosta­ło prze­ję­te przez Skarb Pań­stwa i zby­te innym oso­bom oraz Lasom Państwowym.

Prze­sie­dleń­cy wygra­li 900 tysię­cy zło­tych odszko­do­wa­nia w pra­wo­moc­nym wyro­ku. Jak powie­dział ich peł­no­moc­nik mece­nas Woj­ciech Wrze­cion­kow­ski: Moim klien­tom po pro­stu zabra­no w PRL ich mają­tek. Nikt z nas nie chciał­by być w takiej sytu­acji posta­wio­ny. Odszko­do­wa­nie za to, co zabra­ło im pań­stwo, jest po pro­stu sprawiedliwe”.

Od 2013 roku do Sądu Okrę­go­we­go w Olsz­ty­nie wpły­nę­ło 20 pozwów doty­czą­cych rosz­czeń auto­chto­nów oraz ich spad­ko­bier­ców. W spra­wach zakoń­czo­nych powo­do­wie wygra­li w 10 przy­pad­kach, w dwóch spra­wach odrzu­co­no pozew, a w trzech odda­lo­no powódz­two. Naj­wyż­sza kwo­ta dotych­czas zasą­dzo­na przez sąd to 1 milion 218 tysię­cy zło­tych dla pię­ciu powodów.

Tyl­ko w 2017 roku przed sądem okrę­go­wym w Olsz­ty­nie toczy­ło się 6 spraw o odszko­do­wa­nia za nie­ru­cho­mo­ści pozo­sta­wio­ne po wyjeź­dzie do RFN. Daw­ni prze­sie­dleń­cy żąda­li od Skar­bu Pań­stwa kwot od 100 tysię­cy do 2 milio­nów złotych.

W porów­na­niu do licz­by wszyst­kich spraw wpły­wa­ją­cych do sądów cywil­nych nie sta­no­wią one dużej licz­by – w samym 2016 roku do I Wydzia­łu Cywil­ne­go Sądu Okrę­go­we­go w Olsz­ty­nie wpły­nę­ło łącz­nie 1789 spraw. Nie dotar­łem do naj­now­szych sta­ty­styk, ale moż­na się spo­dzie­wać, że ska­la rosz­czeń rośnie.

Zda­niem praw­ni­ków spe­cja­li­zu­ją­cych się w tej tema­ty­ce, rosz­czeń może być coraz wię­cej. Usta­wa z 2007 roku o ujaw­nie­niu w księ­gach wie­czy­stych pra­wa wła­sno­ści Skar­bu Pań­stwa de fac­to wska­zu­je, kto poprzed­nio posia­dał mająt­ki, co uła­twia spad­ko­bier­com iden­ty­fi­ka­cję nie­ru­cho­mo­ści, o któ­re mogą walczyć.

Naj­gło­śniej­szą spra­wą na Gór­nym Ślą­sku był pro­ces Rein­hol­da L. oraz jego rodzi­ny – spad­ko­bier­ców Elfrie­de i Jerze­go L., któ­rzy doma­ga­li się zwro­tu dzie­się­ciu nie­ru­cho­mo­ści w Byto­miu o łącz­nej powierzch­ni pra­wie 14 tysię­cy metrów kwadratowych.

W 2013 roku spad­ko­bier­cy poskar­ży­li się do Woje­wódz­kie­go Sądu Admi­ni­stra­cyj­ne­go w Gli­wi­cach na woje­wo­dę, któ­ry odmó­wił zwro­tu nie­ru­cho­mo­ści. Spra­wa tra­fi­ła do Naczel­ne­go Sądu Administracyjnego.

W 2015 roku NSA odda­lił skar­gę kasa­cyj­ną rodzi­ny L. Sąd uznał, że spad­ko­bier­cy nie mają szans na odzy­ska­nie mająt­ku, ponie­waż prze­sie­dleń­cy przed laty zrze­kli się pol­skie­go oby­wa­tel­stwa i jed­no­cze­śnie pra­wa własności.

Klu­czo­we w uza­sad­nie­niu było stwier­dze­nie, że Elfrie­de i Jerzy L. mie­li pra­wo do nie­ru­cho­mo­ści jesz­cze po woj­nie, ale zrze­kli się go w momen­cie skła­da­nia wnio­sku o wyjazd do Nie­miec. Tym samym mają­tek przed­wo­jen­nych wła­ści­cie­li prze­szedł na wła­sność pań­stwa zgod­nie z obo­wią­zu­ją­cym wów­czas prawem.

Mece­nas Lech Oba­ra, spe­cja­li­zu­ją­cy się w tema­ty­ce nie­miec­kich rosz­czeń, potrak­to­wał decy­zję NSA jako sygnał zmia­ny linii orzecz­nic­twa w tego typu spra­wach. Orze­cze­nie to jest szcze­gól­nie istot­ne dla Gór­ne­go Ślą­ska, gdzie wie­le osób dys­po­nu­je przed­wo­jen­ny­mi tytu­ła­mi własności.

Wyrok wyraź­nie roz­róż­nił sytu­ację prze­sie­dleń­ców, któ­rzy świa­do­mie zrze­kli się oby­wa­tel­stwa i praw mająt­ko­wych, od przy­pad­ków osób, któ­re zacho­wa­ły pol­skie oby­wa­tel­stwo do śmier­ci, a dopie­ro ich spad­ko­bier­cy wyemigrowali.

Sza­cu­je się, że praw do pozo­sta­wio­ne­go mająt­ku mogli­by się doma­gać potom­ko­wie oko­ło 700 tysię­cy osób, któ­re opu­ści­ły Pol­skę od 1945 roku. 

Odszko­do­wa­nia wypła­co­ne Niem­com przez Niemcy

Co istot­ne, oso­by wyjeż­dża­ją­ce do Nie­miec w ramach póź­nych prze­sie­dleń otrzy­my­wa­ły od rzą­du nie­miec­kie­go odszko­do­wa­nia za pozo­sta­wio­ne mie­nie. Na pod­sta­wie umo­wy mię­dzy RFNPRL1975 roku Niem­cy wypła­ci­li Pol­sce glo­bal­nie 1,3 miliar­da marek nie­miec­kich (póź­niej dodat­ko­wo 500 milio­nów DM1991 roku).

Do koń­ca 2003 roku rząd nie­miec­ki wypła­cił oso­bom wypę­dzo­nym i prze­sie­dlo­nym łącz­nie oko­ło 64 miliar­dy euro. Śred­nio poszko­do­wa­ni otrzy­ma­li oko­ło 22 proc. war­to­ści utra­co­ne­go majątku.

Co wię­cej, na pod­sta­wie usta­wy o wyrów­ny­wa­niu obcią­żeń (Laste­naus­gle­ichs­ge­setz) z 1952 roku Niem­cy wypła­ci­ły swo­im oby­wa­te­lom wypę­dzo­nym z tere­nów na wschód od Odry i Nysy łącz­nie oko­ło 75 miliar­dów euro. W sumie oby­wa­te­le nie­miec­cy otrzy­ma­li po woj­nie 89 miliar­dów euro z róż­nych źródeł.

Jak pod­kre­ślał mece­nas Lech Oba­ra: Ci – któ­rzy wysu­wa­ją swo­je rosz­cze­nia – już wcze­śniej dosta­li odszko­do­wa­nia za pozo­sta­wio­ne mająt­ki. A nie może być tak, że kto­kol­wiek będzie dosta­wał odszko­do­wa­nie dwu­krot­nie. Kłó­ci się to z poczu­ciem spra­wie­dli­wo­ści społecznej”.

Przy­pad­ki takie jak rodzin Moska­li­ków i Gło­wac­kich poka­zu­ją ludz­ki wymiar pro­ble­mu. Oso­by te miesz­ka­ły w domach przez 3040 lat, inwe­stu­jąc w remon­ty i utrzy­ma­nie, w prze­ko­na­niu, że sta­ną się wła­ści­cie­la­mi. Eks­mi­sje pro­wa­dzą do tra­ge­dii rodzin­nych – Wło­ży­li­śmy w ten dom pie­nią­dze i zdro­wie”, mówi­ła pła­cząc Wła­dy­sła­wa Głowacka.

Zasą­dzo­ne odszko­do­wa­nia obcią­ża­ją pol­ski Skarb Pań­stwa, a więc wszyst­kich podat­ni­ków. Suma wypłat rośnie – od kil­ku­dzie­się­ciu tysię­cy zło­tych po ponad milion zło­tych w poje­dyn­czych sprawach.

Mece­nas Lech Oba­ra z Ruchu Praw­ni­ków prze­ciw­ko Nie­miec­kim Rosz­cze­niom Rewin­dy­ka­cyj­nym trak­tu­je decy­zję NSA2015 roku (w spra­wie Rein­hol­da L. w Byto­miu) jako sygnał zmia­ny linii orzecz­nic­twa w tego typu spra­wach. Pod­kre­śla zna­cze­nie odszko­do­wań już wypła­co­nych przez Niem­cy i koniecz­ność prze­ciw­dzia­ła­nia podwój­ne­mu odszkodowaniu.

Z dru­giej stro­ny, peł­no­moc­ni­cy spad­ko­bier­ców, jak mece­nas Woj­ciech Wrze­cion­kow­ski, argu­men­tu­ją, że ich klien­ci zosta­li bez­praw­nie pozba­wie­ni mająt­ku przez komu­ni­stycz­ne pań­stwo i odszko­do­wa­nie jest sprawiedliwe.

Pro­ble­ma­ty­ka przej­mo­wa­nia mająt­ków przez nie­miec­kich spad­ko­bier­ców po 1945 roku pozo­sta­je kon­tro­wer­syj­na i zło­żo­na praw­nie. Z jed­nej stro­ny mamy do czy­nie­nia z bez­praw­ny­mi prze­ję­cia­mi mająt­ków w okre­sie PRL, z dru­giej – z odszko­do­wa­nia­mi już wypła­co­ny­mi przez Niem­cy i koniecz­no­ścią ochro­ny inte­re­sów pol­skich rodzin miesz­ka­ją­cych przez dzie­się­cio­le­cia w tych nieruchomościach.

Gór­ny Śląsk sta­no­wi szcze­gól­ny przy­pa­dek ze wzglę­du na maso­wą emi­gra­cję w latach 70. i 80. XX wie­ku. Z trzech naj­więk­szych miast prze­my­sło­wych – Byto­mia, Zabrza i Gli­wic – wyje­cha­ło kil­ka­dzie­siąt tysię­cy osób. Pozo­sta­wio­ne przez nich gospo­dar­stwa, domy i nie­ru­cho­mo­ści sta­ły się wła­sno­ścią pań­stwa, a obec­nie ich spad­ko­bier­cy pró­bu­ją odzy­skać mająt­ki lub uzy­skać odszkodowania.

Klu­czo­we zna­cze­nie ma linia orzecz­ni­cza z dwóch wyro­ków: z jed­nej stro­ny orze­cze­nie Sądu Naj­wyż­sze­go z 2012 roku, któ­re roz­róż­ni­ło sytu­ację praw­ną samych prze­sie­dleń­ców od ich spad­ko­bier­ców, z dru­giej – wyrok NSA w spra­wie Byto­mia z 2015 roku, któ­ry sta­now­czo odda­lił rosz­cze­nia spad­ko­bier­ców osób, któ­re świa­do­mie zrze­kły się obywatelstwa.

To dru­gie orze­cze­nie może sta­no­wić pre­ce­dens chro­nią­cy pol­ski Skarb Pań­stwa przed falą rosz­czeń z Gór­ne­go Ślą­ska, gdzie ska­la wyjaz­dów była znacz­nie więk­sza niż na War­mii i Mazu­rach. Jed­no­cze­śnie spra­wy, w któ­rych wła­ści­cie­le zacho­wa­li pol­skie oby­wa­tel­stwo do śmier­ci, mogą koń­czyć się suk­ce­sem spadkobierców.

Pro­blem wyma­ga kom­plek­so­we­go roz­wią­za­nia usta­wo­daw­cze­go, któ­re pogo­dzi ochro­nę praw wła­sno­ści z zasa­da­mi spra­wie­dli­wo­ści spo­łecz­nej i histo­rycz­nym kon­tek­stem prze­ję­cia ziem zachod­nich przez Pol­skę po II woj­nie światowej.

Szcze­gól­nie w kon­tek­ście fak­tu, że Niem­cy wypła­ci­ły już swo­im oby­wa­te­lom łącz­nie 89 miliar­dów euro odszko­do­wań, w tym 75 miliar­dów dla wypę­dzo­nych z tere­nów wschodnich.

Do 2025 roku ten­den­cja wzro­sto­wa w licz­bie pozwów nie­miec­kich spad­ko­bier­ców o odszko­do­wa­nia i zwro­ty nie­ru­cho­mo­ści w Pol­sce jest wyraź­na. Z uwa­gi na zło­żo­ność pro­ble­ma­ty­ki, powią­za­nej z histo­rycz­ny­mi wywłasz­cze­nia­mi, wie­lo­let­ni­mi pro­ce­du­ra­mi admi­ni­stra­cyj­ny­mi i sądo­wy­mi oraz nego­cja­cja­mi mię­dzy­na­ro­do­wy­mi, spra­wy te są roz­pa­try­wa­ne przez sądy i orga­ny pań­stwo­we w ramach dłu­go­trwa­łych postępowań.

Ska­la tych pozwów jest szcze­gól­nie widocz­na w sądach w regio­nach daw­nych Ziem Odzy­ska­nych (War­mia, Mazu­ry, Gór­ny Śląsk). Pro­ku­ra­to­ria Gene­ral­na Skar­bu Pań­stwa oraz sądy wska­zu­ją na znacz­ne obcią­że­nie pro­ce­so­we i finan­so­we wyni­ka­ją­ce z tych postę­po­wań. Na Gór­nym Ślą­sku funk­cjo­nu­ją róż­ne orga­ni­za­cje i gru­py, któ­re dekla­ru­ją chęć odzy­ska­nia mająt­ków, odszko­do­wań lub bro­nią inte­re­sów nie­miec­kiej mniejszości.

Dane z 2025 roku potwier­dza­ją, że temat pozo­sta­je aktu­al­ny i będzie wyma­gał dal­szych dzia­łań legi­sla­cyj­nych oraz poli­tycz­nych, aby usta­bi­li­zo­wać sytu­ację praw­ną doty­czą­ca daw­nych wła­sno­ści i rosz­czeń nie­miec­kich spadkobierców.

Powier­nic­two Pru­skie – fabry­ka roszczeń

Powier­nic­two Pru­skie powsta­ło w 2000 roku w Niem­czech jako spół­ka koman­dy­to­wo-akcyj­na (GmbH & Co. KG a. A.). Zosta­ło zało­żo­ne przez gru­pę nie­miec­kich wysie­dlo­nych. Celem było uzy­ska­nie zwro­tu mająt­ków pozo­sta­wio­nych przez wysie­dlo­nych Niem­ców, docho­dze­nie odszko­do­wań od władz pol­skich, repre­zen­to­wa­nie inte­re­sów nie­miec­kich oby­wa­te­li i ich spad­ko­bier­ców, budo­wa­nie orga­ni­za­cji mogą­cej pod­trzy­mać i zabez­pie­czyć rosz­cze­nia mająt­ko­we poszcze­gól­nych wypę­dzo­nych i ich potomków.

Orga­ni­za­cja ta dzia­ła od wie­lu lat, jed­nak jej dzia­łal­ność nie jest pozba­wio­na kon­tro­wer­sji. Wie­lo­krot­nie pod­kre­śla się, że dzia­ła­nia Powier­nic­twa są sprzecz­ne z pra­wem mię­dzy­na­ro­do­wym i pra­wem kra­jo­wym Pol­ski. Od począt­ku jej ist­nie­nia poja­wia­ły się zarzu­ty o kwe­stio­no­wa­nie obo­wią­zu­ją­cych porząd­ków praw­nych, pró­bę pod­wa­że­nia legi­ty­ma­cji wła­sno­ścio­wej i sta­ra­nia o dekon­stru­owa­nie pol­skiej suwe­ren­no­ści na tere­nach daw­nych Prus.

W 2006 roku Powier­nic­two Pru­skie (Preu­ßi­sche Treu­hand) zło­ży­ło w Euro­pej­skim Try­bu­na­le Praw Czło­wie­ka w Stras­bur­gu 22 indy­wi­du­al­ne skar­gi prze­ciw­ko Pol­sce. Orga­ni­za­cja doma­ga­ła się zwro­tu mająt­ków pozo­sta­wio­nych przez wysie­dlo­nych Niem­ców po II woj­nie światowej.

Prze­gra­na w Strasburgu

7 paź­dzier­ni­ka 2008 roku Try­bu­nał odrzu­cił wszyst­kie skar­gi jako bez­pod­staw­ne. Orze­czo­no, że:

• Pol­ska nie spra­wo­wa­ła kon­tro­li nad swo­imi przy­szły­mi zie­mia­mi zachod­ni­mi w okre­sie od stycz­nia do kwiet­nia 1945 roku – wów­czas nadal były czę­ścią Niemiec.

• Pol­ska raty­fi­ko­wa­ła Euro­pej­ską Kon­wen­cję Praw Czło­wie­ka dopie­ro w 1994 roku, więc nie może być ona sto­so­wa­na do zda­rzeń z 1945 roku.

• Brak pol­skich regu­la­cji praw­nych w spra­wie reha­bi­li­ta­cji wysie­dlo­nych Niem­ców nie sta­no­wi naru­sze­nia praw człowieka.

• Powier­nic­two Pru­skie jako spół­ka nie jest ofia­rą naru­szeń kon­wen­cji i nie może wystę­po­wać przed Trybunałem.

Po wyro­ku try­bu­na­łu nie­miec­ki rząd uznał spra­wę rosz­czeń wobec Pol­ski za zamknię­tą. Kanc­lerz Ange­la Mer­kel stwier­dzi­ła: Orze­cze­nie to potwier­dza sta­no­wi­sko Nie­miec, że skar­ga była bezpodstawna”.

War­to zazna­czyć, że sądy w Pol­sce przyj­mu­ją zgod­nie z orzecz­nic­twem Sądu Naj­wyż­sze­go, iż 10-let­ni okres przedaw­nie­nia ule­ga zawie­sze­niu lub nie roz­po­czy­na bie­gu, gdyż daw­ni wła­ści­cie­le lub ich spad­ko­bier­cy nie mogli docho­dzić swo­ich rosz­czeń w okre­sie funk­cjo­no­wa­nia ustro­ju komu­ni­stycz­ne­go. Sąd może roz­po­znać kwe­stię przedaw­nie­nia jedy­nie na zarzut pod­nie­sio­ny przez Skarb Państwa.

Pierw­szym prze­wod­ni­czą­cym rady nad­zor­czej Powier­nic­twa Pru­skie­go był Rudi Pawel­ka, rów­no­cze­śnie prze­wod­ni­czą­cy Ziom­ko­stwa Śląsk. Jego zastęp­cą był Hans-Gün­ther Par­plies, wice­pre­zy­dent Związ­ku Wypę­dzo­nych (Fede­ra­tion of Expel­le­es), orga­ni­za­cji kie­ro­wa­nej przez Eri­kę Ste­in­bach, któ­ra jed­nak ofi­cjal­nie dystan­so­wa­ła się od Powiernictwa.

Oskar­że­nia i fakty

Bez roz­gło­su i zain­te­re­so­wa­nia mediów od grud­nia 2024 r. przed Sądem Rejo­no­wym w Kra­ko­wie toczy się pro­ces biz­nes­me­na Prze­my­sła­wa Kry­cha, oskar­żo­ne­go o korup­cję. W tle intry­gi, łapów­ki i rosyj­ski ślad.

Prze­my­sław Krych to twór­ca fun­du­szu Grif­fin Real Esta­te, naj­więk­sze­go gra­cza na pol­skim ryn­ku nie­ru­cho­mo­ści komer­cyj­nych. Fun­dusz wespół z inny­mi pod­mio­ta­mi prze­jął Echo Inve­st­ment SA2015 roku. Dwa lata póź­niej, 19 grud­nia 2017 r. Krych został zatrzy­ma­ny na pole­ce­nie Pro­ku­ra­tu­ry Regio­nal­nej w Kato­wi­cach pod zarzu­tem wrę­cze­nia łapó­wek ówcze­sne­mu sena­to­ro­wi PiS Sta­ni­sła­wo­wi Kogu­to­wi poprzez jego Fun­da­cję Pomo­cy Oso­bom Nie­peł­no­spraw­nym. Tra­fił na pół roku do aresz­tu. Wyszedł po wpła­ce­niu 5 mln zł kau­cji.
Pro­ku­ra­tu­ra Regio­nal­na w Kato­wi­cach wnio­sła akt oskar­że­nia 30 mar­ca 2021 r., a pro­ces ruszył dopie­ro w grud­niu 2024 roku w Sądzie Rejo­no­wym w Kra­ko­wie. Potrwa zapew­ne kil­ka­na­ście lat. Do prze­słu­cha­nia jest aż 265 świad­ków, zgło­szo­nych dowo­dów – aż 436. Akta jaw­ne spra­wy na razie liczą 138 tomów, zaś mate­ria­ły nie­jaw­ne zawar­te są w 196 tomach.
Akt oskar­że­nia na począt­ku objął 13 osób. Jed­nak do tej pory pię­ciu oskar­żo­nych dobro­wol­nie pod­da­ło się karze, przy­zna­jąc się w ten spo­sób do korup­cyj­nych zarzu­tów posta­wio­nych przez śled­czych. Wśród nich zna­lazł się tak­że syn byłe­go sena­to­ra Kogu­ta – Grze­gorz. Sena­tor zmarł w paź­dzier­ni­ku 2020 r.
Pro­ku­ra­tu­ra posta­wi­ła Prze­my­sła­wo­wi Kry­cho­wi zarzu­ty m.in. wrę­cze­nia łapów­ki w wyso­ko­ści milio­na zło­tych byłe­mu sena­to­ro­wi PiS Sta­ni­sła­wo­wi Kogu­to­wi, któ­re mia­ły tra­fić jako daro­wi­zna na kon­ta Fun­da­cji Pomo­cy Oso­bom Nie­peł­no­spraw­nym w Stró­żach, w zamian za dzia­ła­nia mają­ce unie­moż­li­wić wpi­sa­nie dwóch nie­ru­cho­mo­ści do reje­stru zabyt­ków.
Cho­dzi­ło o nie­ru­cho­mo­ści naby­te przez Echo Inve­st­ment SA, w tym teren, na któ­rym znaj­du­je się hotel Cra­co­via w Kra­ko­wie i kino Kijów”. Łapów­ka mia­ła czę­ścio­wo przy­jąć for­mę daro­wi­zny na Fun­da­cję Pomo­cy Oso­bom Nie­peł­no­spraw­nym pro­wa­dzo­ną przez sena­to­ra Kogu­ta. Wypła­ta dla fun­da­cji zosta­ła wstrzy­ma­na, gdy nie uda­ło się zała­twić wykre­śle­nia z reje­stru zabyt­ków.
Po wyj­ściu z aresz­tu Krych zapew­niał we wszyst­kich wywia­dach (m.in. w One­cie, Blo­om­berg, Gaze­cie Wybor­czej, Pul­sie Biz­ne­su), że nigdy żad­nej łapów­ki Sta­ni­sła­wo­wi Kogu­to­wi nie zapła­cił.
W roz­mo­wie z One­tem w lip­cu 2021 r., a więc już po wnie­sie­niu aktu oskar­że­nia w tej spra­wie, twier­dził nato­miast, że tuż przed aresz­to­wa­niem miał zgło­sić się do nie­go z ofer­tą korup­cyj­ną biz­nes­men Krzysz­tof Porow­ski. Miał stwier­dzić, że fir­ma Kry­cha zna­la­zła się na celow­ni­ku służb, ale może zapew­nić jemu spo­kój, jeśli zapła­ci 1,5 mln euro łapówki.

- Porow­ski powie­dział, że przy­cho­dzi w imie­niu swo­ich przy­ja­ciół, wska­zał jed­ne­go czło­wie­ka. Nie wymie­nił go z nazwi­ska, ale powie­dział, że pocho­dzi z Kato­wic, był wyso­kiej ran­gi funk­cjo­na­riu­szem ABWCBA. Będzie­cie mieć kło­po­ty, chy­ba że zapła­ci­cie” – powta­rzał do mnie i wspól­ni­ka – rela­cjo­no­wał w roz­mo­wie z One­tem i inny­mi media­mi P. Krych.
Ponie­waż nie zgo­dził się na zapła­ce­nie łapów­ki, to nie­speł­na dwa mie­sią­ce póź­niej, 19 grud­nia 2017 r. został zatrzy­ma­ny przez CBA. Wte­dy Porow­ski miał pono­wić swo­ją ofer­tę za pośred­nic­twem wspól­ni­ka Kry­cha – Macie­ja Dyja­sa. - Mówił moje­mu wspól­ni­ko­wi, że ofer­ta jest dalej aktu­al­na. I że mnie może wycią­gnąć z aresz­tu za te same pie­nią­dze – opo­wia­dał Krych.
W róż­nych mediach po wyj­ściu z aresz­tu Krych poda­wał róż­ne wer­sje tego rze­ko­me­go szan­ta­żu. W pro­ku­ra­tu­rze nigdy nie doszło do kon­fron­ta­cji pomię­dzy nim a Krzysz­to­fem Porow­skim. W jed­nym z wywia­dów utrzy­my­wał na przy­kład, że Porow­ski chciał od nie­go naj­pierw kawa­łek fir­my, a w innych mówił, że od razu poja­wi­ła się kwo­ta łapówki.

Wer­sje oskarżonego

Ana­li­zu­jąc publi­ka­cje oka­zu­je się, że wer­sje wyda­rzeń według Kry­cha” poja­wia­ją się dopie­ro po trzech latach od aresz­to­wa­nia. W nie­któ­rych jego rewe­la­cjach wystę­pu­ją tak­że zna­ne nazwi­ska pra­wej sce­ny poli­tycz­nej, takie jak Zbi­gnie­wa Zio­bro, czy Ada­ma Hof­f­ma­na.
Dla­cze­go Krych nigdy wcze­śniej się w taki spo­sób nie bro­nił? Dla­cze­go nie pod­no­sił swo­ich zarzu­tów o cha­rak­te­rze poli­tycz­nym po wyj­ściu z aresz­tu? Dla­cze­go, jak się nie­ofi­cjal­nie dowie­dzia­łem z krę­gów zbli­żo­nych do pro­ku­ra­tu­ry, nie ma śla­du o tych kon­tro­wer­sjach w jego zezna­niach czy aktach sądo­wych?
Być może odpo­wiedź jest bar­dzo pro­sta: oskar­żo­ny o korum­po­wa­nie po pro­stu kła­mie (do tego ma pra­wo), aby unik­nąć odpo­wie­dzial­no­ści lub skie­ro­wać uwa­gę opi­nii publicz­nej na śle­py tor. Czy może dla­te­go usi­łu­je poma­wiać inne oso­by, w tym zna­nych poli­ty­ków z byłym mini­strem spra­wie­dli­wo­ści Zbi­gnie­wem Zio­bro na cze­le oraz byłych ofi­ce­rów służb spe­cjal­nych – byłe­go wice­sze­fa CBA Grze­go­rza Ociecz­ka czy Micha­ła C., któ­ry był dyrek­to­rem Dele­ga­tu­ry CBA w Kra­ko­wie, któ­ra pro­wa­dzi­ła czyn­no­ści w spra­wie fun­da­cji Kogu­ta? Inte­re­sa­mi Prze­my­sła­wa K. zain­te­re­so­wa­ło się Cen­tral­ne Biu­ro Anty­ko­rup­cyj­ne już w 2015 roku, a więc jesz­cze za rzą­dów poprzed­niej koali­cji PO-PSL.

Uda­ło mi się skon­tak­to­wać z Krzysz­to­fem Porowskim.

To natu­ral­nie nie­praw­da. Z fir­mą Kry­cha i jego wspól­ni­ka łączy­ły mnie rela­cje biz­ne­so­we doty­czą­ce inwe­sty­cji na ryn­ku nie­ru­cho­mo­ści. W grę wcho­dzi­ły kwo­ty setek milio­nów, a cza­sem miliar­dów zło­tych, trwa­ły od wie­lu lat, więc moje pro­wi­zje umow­ne się­ga­ły kil­ku­dzie­się­ciu milio­nów. Mie­li­śmy zawar­te umo­wy pisem­ne. Miał­bym to ryzy­ko­wać dla tak małej kwo­ty, i to jesz­cze nie dla sie­bie, tyl­ko dla ofi­ce­rów taj­nych służb, z któ­ry­mi nie mam żad­nych związ­ków? Roz­mo­wy biz­ne­so­we pro­wa­dzi­li­śmy wie­lo­krot­nie na prze­strze­ni lat, tak­że po aresz­to­wa­niu Kry­cha, więc te wymy­sły zwy­czaj­nie nie trzy­ma­ją się kupy. Nigdy nie szan­ta­żo­wa­łem niko­go, nie żąda­łem żad­nej łapów­ki ani nie powo­ły­wa­łem się na żad­ne wpły­wy – mówi K. Porowski

Total­ne bzdu­ry, cho­re wymy­sły kom­plet­nie ode­rwa­ne od rze­czy­wi­sto­ści. Jak się przed czymś tak absur­dal­nym bro­nić? Prze­cież ten czło­wiek poma­wia mnie bez choć­by cie­nia dowo­du, a media to powie­la­ją, nie kon­fron­tu­ją z fak­ta­mi, nie wery­fi­ku­ją w żaden spo­sób. Nie wiem, dla­cze­go Krych mnie poma­wia, może to jego linia obro­ny? Jestem nato­miast świad­kiem w spra­wie, któ­rą pro­wa­dzi pro­ku­ra­tu­ra, i nie mogę wię­cej powie­dzieć – doda­je.
Porow­ski zwra­ca uwa­gę na to, że z jed­nej wer­sji P. Kry­cha wyni­ka, że miał­by on współ­pra­co­wać z oso­ba­mi, któ­re w 2000 roku wsa­dzi­ły go do aresz­tu wydo­byw­cze­go, z któ­re­go wyszedł dopie­ro po 2,5 roku. Następ­nie został unie­win­nio­ny od wszyst­kich zarzu­tów. Otrzy­mał też wyso­kie odszko­do­wa­nie za nie­słusz­ny areszt.
Ofi­cjal­ne sta­no­wi­sko Pro­ku­ra­tu­ry Regio­nal­nej w Kato­wi­cach opu­bli­ko­wa­ne m.in. na stro­nie inter­ne­to­wej było takie, że twier­dze­nia Prze­my­sła­wa Kry­cha nale­ży uznać za jego nie­wia­ry­god­ną linię obrony.

Kra­mek w grze

20 listo­pa­da 2024 r. do Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej w Lubli­nie wpły­nę­ło zawia­do­mie­nie doty­czą­ce prze­kro­cze­nia upraw­nień przez Cen­tral­ne Biu­ro Anty­ko­rup­cyj­ne i Pro­ku­ra­tu­rę Regio­nal­ną w Kato­wi­cach. Zawia­do­mie­nie zło­żył pro­ku­rent Fun­da­cji Otwar­ty Dia­log (FOD). Fun­da­cja, któ­rej zało­ży­cie­lem był Bar­tosz Kra­mek i Lud­mi­ła Kozlo­vska moni­to­ru­je też inne śledz­twa, w któ­rych – jak twier­dzą – ist­nie­je podej­rze­nie poli­tycz­nej inge­ren­cji.
FOD opu­bli­ko­wa­ła w 2023 roku raport Puni­shing Phi­lan­th­ro­py in Poland: Case of Prze­my­sław Krych”, w któ­rym opi­sa­no zatrzy­ma­nie biz­nes­me­na przez CBA2017 roku i zarzu­ty korup­cji jako ele­ment repre­sji poli­tycz­nych.
Jak wyni­ka z infor­ma­cji na por­ta­lu nie​za​le​zna​.pl, któ­ra powo­łu­je się na spra­woz­da­nie finan­so­we FOD, Prze­my­sław Krych – tyl­ko w 2023 r. wpła­cił tej fun­da­cji 225 tys. zł. Czy­li pie­nią­dze dosta­ła orga­ni­za­cja, któ­ra zaj­mo­wa­ła się aktyw­nie nagła­śnia­niem wąt­ku spra­wy dar­czyń­cy.
29 listo­pa­da 2024 r. FOD i inne orga­ni­za­cje wysto­so­wa­ły Apel o rze­tel­ny, trans­pa­rent­ny i kom­plek­so­wy prze­gląd poli­tycz­nych postę­po­wań kar­nych i popra­wę komu­ni­ka­cji z oby­wa­te­la­mi” . Pismo skie­ro­wa­no do pro­ku­ra­to­ra gene­ral­ne­go Ada­ma Bod­na­ra, prok. Dariu­sza Kor­ne­lu­ka i prok. Kata­rzy­ny Kwiat­kow­skiej, prze­wod­ni­czą­cej zespo­łu do zba­da­nia spraw pozo­sta­ją­cych w zain­te­re­so­wa­niu opi­nii publicz­nej w latach 20162023. Wśród wymie­nio­nych postę­po­wań jest natu­ral­nie spra­wa Krycha. 

Za spra­wy o pod­ło­żu poli­tycz­nym”, któ­re wyma­ga­ją prze­ana­li­zo­wa­nia, uzna­no m.in. pro­ce­sy Prze­my­sła­wa Kry­cha, Macie­ja Bod­na­ra (oskar­żo­ne­go o płat­ną pro­tek­cję męża posłan­ki z par­tii Szy­mo­na Hołow­ni), Toma­sza Misia­ka (pre­ze­sa Work Servi­ce), sędzie­go Woj­cie­cha Łączew­skie­go i… zasia­da­ją­ce­go w zarzą­dzie FOD Bar­to­sza Kram­ka.
We wrze­śniu Kra­mek w swo­im arty­ku­le w Gaze­cie Wybor­czej” nazwał w nim Kry­cha inwe­sto­rem i filan­tro­pem”. Według Kram­ka Prze­my­sław Krych odrzu­cił pro­po­zy­cję korup­cyj­ną w wyso­ko­ści 1,5 milio­na euro, któ­rą zło­żył mu szem­ra­ny pośred­nik, powo­łu­ją­cy się na wpły­wy na szczy­tach CBA”. Fun­da­cja wska­za­ła w zawia­do­mie­niu zło­żo­nym do pro­ku­ra­tu­ry, czy­im emi­sa­riu­szem mógł być Porow­ski, gdy zgło­sił się z ofer­tą korup­cyj­ną do Kry­cha. Według FOD za biz­nes­me­nem stał Grze­gorz Ocie­czek, były pro­ku­ra­tor oraz wice­szef ABWCBA.
Fun­da­cja Rodzi­ny Kry­cha wspie­ra­ła też pro­gram dzien­ni­kar­stwa śled­cze­go Gaze­ty Wybor­czej” oraz Sto­wa­rzy­sze­nie Ruch Mło­dzie­ży Nie­za­leż­nej. Pre­zes Sto­wa­rzy­sze­nia RMN Lubo­mir Faj­fer rów­nież zna­lazł się wśród sygna­ta­riu­szy ape­lu do prokuratury.

Rosja­nie w tle

Naj­cie­kaw­szy jest wątek pośred­nic­twa przez Sta­ni­sła­wa Kogu­ta i jego syna w zała­twie­niu spra­wy, któ­ra mogła być inspi­ro­wa­na przez rosyj­ski wywiad.
W War­sza­wie przy Al. Szu­cha 6 znaj­du­je się zabyt­ko­wy, trzy­kon­dy­gna­cyj­ny Pała­cyk Gaw­roń­skich, w któ­rym swo­ją sie­dzi­bę ma spół­ka Grif­fin. Na dział­ce miał powstać sied­mio­kon­dy­gna­cyj­ny budy­nek biu­ro­wy z gara­żem pod­ziem­nym. Niby zwy­kła inwe­sty­cja, ale obok znaj­du­je się budy­nek Kan­ce­la­rii Pre­ze­sa Rady Mini­strów, któ­ra z racji loka­li­za­cji, z urzę­du sta­ła się stro­ną postę­po­wa­nia w spra­wie wyda­nia decy­zji o pozwo­le­niu na budo­wę dla Inwe­sto­ra – spół­ki Ken­sing­ton Pla­ce sp. z o.o.
Ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa przed­sta­wi­cie­le KPRM, po zasię­gnię­ciu opi­nii Biu­ra Ochro­ny Rzą­du (obec­nie Służ­ba Ochro­ny Pań­stwa) i Agen­cji Bez­pie­czeń­stwa Wewnętrz­ne­go, odma­wia­li wyda­nia zgo­dy na budo­wę. Argu­men­ty były waż­kie – inwe­sty­cja może sta­no­wić poten­cjal­ne zagro­że­nie dla bez­pie­czeń­stwa osób prze­by­wa­ją­cych na tere­nie KPRM, jak i dla samych obiek­tów. Oba­wia­no się inwi­gi­la­cji elek­tro­nicz­nej przez GRU lub SVR.
Krych, któ­ry wie­dział o wpły­wach i sze­ro­kich zna­jo­mo­ściach sena­to­ra Kogu­ta, jak czy­tam w akcie oskar­że­nia, zobo­wią­zał go do tego, aby zała­twił” pozy­tyw­ną opi­nię KPRM.
Ze zgro­ma­dzo­nych przez śled­czych dowo­dów wyni­ka, że Sta­ni­sław Kogut z synem spo­ty­ka­li się z oso­ba­mi odpo­wie­dzial­ny­mi za ten pro­jekt ze stro­ny Inwe­sto­ra, mogą­cy­mi mieć wpływ na zmia­nę sta­no­wi­ska KPRM oraz inter­we­nio­wa­li w tej spra­wie. Pod­po­wia­da­li, z któ­ry­mi oso­ba­mi ze sfer rzą­do­wych nale­ży nego­cjo­wać zmia­nę sta­no­wi­ska w tej spra­wie. Wska­zy­wa­li oso­by, któ­re mogły­by pomóc” w uzy­ska­niu pozy­tyw­ne­go sta­no­wi­ska KPRM w spra­wie tej inwe­sty­cji. Bezskutecznie.

Zaci­sze: Uro­kli­wa ulicz­ka w Katowicach

Jest taka ulicz­ka w Kato­wi­cach, bar­dzo kli­ma­tycz­na – Zaci­sze, któ­ra prze­cho­dzi w Szafranka.

W okre­sie Rze­szy Nie­miec­kiej (do 1922 roku) i w latach nie­miec­kiej oku­pa­cji Pol­ski (19391945) uli­ca nosi­ła nie­miec­ką nazwę Friedenstraße.

Pomnik Rodzi­ny

Pomnik, a wła­ści­wie rzeź­ba na Koszut­ce w Kato­wi­cach. Ręka do góry, kto miał pod nim zdjęcie…

Rzeź­ba powsta­ła w 1963 roku. Jej auto­rem jest archi­tekt Jerzy Egon Kwiat­kow­ski. Przy oka­zji war­to wspo­mnie, że jest on m.in. auto­rem pła­sko­rzeź­by Pała­cu Ślu­bów w Kato­wi­cach oraz na fasa­dzie Gale­rii Sztu­ki Współ­cze­snej BWA w Katowicach.

Rzeź­ba przed­sta­wia trzy­oso­bo­wą rodzi­nę: rodzi­ców trzy­ma­ją­cych w górze dziec­ko. Przed przy­wró­ce­niem ory­gi­nal­ne­go wyglą­du pokry­cia rzeź­by jej fak­tu­ra i bar­wa były jed­no­li­te (gład­ka, kolo­ru beżowego).

Pier­wot­ną okła­dzi­nę z mozai­ki zapro­jek­to­wa­ła Lidia Kwiat­kow­ska, żona arty­sty. Przy­wró­co­no ją rzeź­bie w czerw­cu 2016 roku.

Na szczę­ście nie uda­ło się spie­przyć reno­wa­cji rzeź­by, jak w przy­pad­ku kina Kosmos”…

Moniusz­ko

Pomnik Sta­ni­sła­wa Moniusz­ki na pl. Karo­la Miar­ki w Katowicach.

Odsło­nię­to go 8 czerw­ca 1930. Auto­ra­mi pro­jek­tu byli Win­cen­ty i Ste­fan Cho­rem­bal­scy, a pomnik wyko­nał Win­cen­ty Cho­rem­bal­ski. Monu­ment powstał z ini­cja­ty­wy kom­po­zy­to­ra i dyry­gen­ta Ste­fa­na Maria­na Sto­iń­skie­go – pre­ze­sa Związ­ku Ślą­skich Kół Śpie­wa­czych.
Pla­no­wa­no róż­ne loka­li­za­cje monu­men­tu, m.in. pl. Andrze­ja lub oko­li­ce Aka­de­mii Muzycz­nej.
W cza­sie II woj­ny świa­to­wej pomnik został znisz­czo­ny przez Niem­ców. Odsło­nię­cie odbu­do­wa­ne­go pomni­ka odby­ło się 20 paź­dzier­ni­ka 1959 r.