Czar­ny układ

Pol­ska będzie dalej sta­wiać na węgiel i inwe­sto­wać w prze­mysł wydo­byw­czy węgla” – powie­dział we wto­rek w Kato­wi­cach pre­mier Donald Tusk na tar­gach gór­ni­czych. Dekla­ra­cja pre­mie­ra oprócz gór­ni­ków, naj­bar­dziej ucie­szy­ła bran­żo­wych afe­rzy­stów, bo ozna­cza że ich korup­cyj­ne źró­dło nie wyschnie.

Jutro roz­po­czy­na się pro­ces, któ­ry lek­ko wstrzą­snął bran­żą gór­ni­czą. Lek­ko”, bo w dal­szym cią­gu na ofi­cjal­ne odkry­cie cze­ka kil­ka znacz­nie potęż­niej­szych afer. W tym jed­na o zasię­gu mię­dzy­na­ro­do­wym, z utwo­rzo­nym w szwaj­car­skim ban­ku fun­du­szem korup­cyj­nym”. Kie­dy na jaw wyj­dą wszyst­kie szcze­gó­ły tej afe­ry, o ile natu­ral­nie trzy­ma­ją­cy się moc­no czar­ny układ” na to pozwo­li, to bran­żę gór­ni­czą cze­ka kadro­we trzę­sie­nie zie­mi”.

– Gdy­by na ławie oskar­żo­nych usia­dło kil­ka­set osób, to może wte­dy wszy­scy poję­li­by ska­lę tego drań­stwa. Naj­cie­kaw­sze jest to, że ten pro­ce­der wciąż jest akcep­to­wa­ny, mimo rapor­tów sła­nych do prze­ło­żo­nych przez ofi­ce­rów służb spe­cjal­nych cywil­nych i woj­sko­wych, zatrud­nio­nych na nie­jaw­nych eta­tach m.in. w spół­kach gór­ni­czych –

stwier­dza eme­ry­to­wa­ny ofi­cer Służ­by Kontr­wy­wia­du Woj­sko­we­go, któ­ry kil­ka lat pra­co­wał pod przy­kry­ciem” w jed­nej ze spół­ek mini­ster­stwa gospo­dar­ki. Stąd zna­jo­mość realiów.

Łapó­wek nie bio­rą gór­ni­cy, któ­rzy ryzy­ku­ją życie pra­cu­jąc na dole w kopal­ni, ale bia­łe koł­nie­rzy­ki”. Na razie jed­nak na ławie oskar­żo­nych Sądu Okrę­go­we­go w Kato­wi­cach zasią­dzie 25 osób – byłych i obec­nych dyrek­to­rów ślą­skich kopalń oraz sze­fów pań­stwo­wych spół­ek węglo­wych. O co są oskar­że­ni? O to, co w śro­do­wi­sku gór­ni­czym jest stan­dar­dem – o korup­cję.

Wykry­ta przez ABW afe­ra wstrzą­snę­ła śro­do­wi­skiem gór­ni­czym, któ­re jest odpor­ne na zatrzy­ma­nia i aresz­ty swo­ich mene­dże­rów, bo to się zda­rza nie­mal co roku. Jed­nak po posta­wie­niu pro­ku­ra­tor­skich zarzu­tów w 2010 r. ówcze­sny mini­ster gospo­dar­ki Wal­de­mar Paw­lak odwo­łał sze­fów dwóch naj­więk­szych spół­ek węglo­wych – Miro­sła­wa K. (Kom­pa­nia Węglo­wa S.A.) i Sta­ni­sła­wa G. (Kato­wic­ki Hol­ding Węglo­wy S.A.). Paw­lak ich odwo­łał, mimo że jego kole­dzy z PSL wywie­ra­li nań sil­ną pre­sję, aby tego nie robił, bo może to zaszko­dzić inte­re­som par­tii”. Obie spół­ki od lat są w kadro­wym wła­da­niu” ludo­wców.

Korum­po­wać mene­dże­rów mia­ła spół­ka z Kato­wic Emes-Mining Servi­ce (EMS). Ujaw­nił to ABW współ­wła­ści­ciel fir­my Andrzej B., któ­ry pokłó­cił się o pie­nią­dze ze swo­im wspól­ni­kiem – Anto­nim G. Andrzej B. w zamian za ujaw­nie­nie korup­cji sko­rzy­stał z klau­zu­li bez­kar­no­ści (podob­nie jak Bar­ba­ra Kmie­cik w innej afe­rze) i jego zarzu­ty zosta­ły umo­rzo­ne. W sądzie wystą­pi tyl­ko w cha­rak­te­rze świad­ka. Jed­nak w biz­ne­sie jest skoń­czo­ny, podob­nie jak spół­ka Emes-Mining Servi­ce, któ­ra jest w upa­dło­ści.

Akt oskar­że­nia obej­mu­je lata 20032008 wpły­wo­wi mene­dże­ro­wie, a według nie­któ­rych moich źró­deł – głów­ni roz­gry­wa­ją­cy” w bran­ży, mie­li przy­jąć w sumie ponad 3 mln zł łapó­wek. Za co? Śled­czy twier­dzą, że EMS opła­cał gór­ni­czych roz­gry­wa­ją­cych” przy oka­zji prze­tar­gów na war­te dzie­siąt­ki milio­nów zło­tych robo­ty w kopal­niach, za przy­spie­sze­nie płat­no­ści fak­tur lub jako pre­zent za utrzy­ma­nie przy­ja­ciel­skich kon­tak­tów”.

Zezna­nia i łapów­ki

Naj­wię­cej według śled­czych miał wziąć Janusz S., były już dyrek­tor kopal­ni Sta­szic (nale­żą­cej do KHW), 523 tys. zł, oraz Leszek J. – jako pre­zes Jastrzęb­skiej Spół­ki Węglo­wej (aż 440 tys. zł, w tran­szach po 3040 tys. zł).

Inni oskar­że­ni to m.in. Mak­sy­mi­lian K., były pre­zes Kom­pa­nii Węglo­wej, naj­więk­szej spół­ki gór­ni­czej w Euro­pie (zarzut przy­ję­cia 300 tys. zł łapó­wek), jego następ­ca Miro­sław K. (16,5 tys. zł), Sta­ni­sław G., były pre­zes Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go (185 tys. zł), Adam K., były dyrek­tor kopal­ni Szczy­gło­wi­ce (109 tys. zł), Sta­ni­sław L. (70 tys. zł), Artur K., były dyrek­tor kopal­ni Wie­czo­rek (56 tys.), Cze­sław K., były dyrek­tor kopal­ni Zofiów­ka (25 tys. zł), Krzysz­tof O., były dyrek­tor kopal­ni Kru­piń­ski (8,5 tys. zł), Zbi­gniew Cz., były dyrek­tor kopal­ni Bory­nia (6,5 tys. zł) oraz kil­ku pra­cow­ni­ków biu­ra zarzą­du JSW (70300 tys. zł).

– Wła­ści­wie to wszyst­kie pato­lo­gie w gór­nic­twie nale­ża­ło­by połą­czyć w jeden pro­ces sądo­wy. Jed­nak niko­mu na tym nie zale­ży. Z wypro­wa­dza­nia pie­nię­dzy z gór­nic­twa, łapó­wek i kon­sul­ta­cji” żyją całe rodzi­ny węglo­wych baro­nów”. Przy awan­sach waż­ne są koli­ga­cje, ukoń­czo­ne szko­ły – raz awan­su­je kote­ria z AGH, a raz z Poli­tech­ni­ki Ślą­skiej, no i prze­ło­że­nia par­tyj­ne, czy­li klucz” mniej ele­ganc­ko za cza­sów komu­ny zwa­ny nomen­kla­tu­rą”. Raz roz­da­je kar­ty PO, ale znacz­nie czę­ściej PSL

wyja­wia moje źró­dło.

Jed­nak w pro­ku­ra­tor­skiej sza­fie doj­rze­wa coś znacz­nie poważ­niej­sze­go. Od kil­ku lat w Pro­ku­ra­tu­rze Ape­la­cyj­nej w Kato­wi­cach pro­wa­dzo­ne jest postę­po­wa­nie, w któ­rym do tej pory zarzu­ty korup­cji usły­sza­ło dwa­dzie­ścia osób, w tym kil­ku dyrek­to­rów kopalń. Usły­sze­li zarzu­ty przyj­mo­wa­nia łapó­wek od pra­cow­ni­ków spół­ki Mino­va Eko­chem z Sie­mia­no­wic Ślą­skich, któ­ra jest jed­nym z naj­więk­szych w Euro­pie pro­du­cen­tów kle­jów i pia­nek do gór­nic­twa. To pro­duk­ty potrzeb­ne w każ­dej kopal­ni, wyko­rzy­stu­je się je do spa­ja­nia i uszczel­nia­nia skał, tamo­wa­nia wody czy wypeł­nia­nia pod­ziem­nych pustek.

O wrę­cza­nie łapó­wek podej­rza­ni są dwaj byli wice­pre­ze­si Mino­va Eko­chem oraz kil­ku pra­cow­ni­ków mar­ke­tin­gu. Mino­va jest czę­ścią mię­dzy­na­ro­do­wej gru­py kapi­ta­ło­wej Ori­ca, któ­ra dzia­ła na całym świe­cie – m.in. w Austra­lii (głów­na sie­dzi­ba), Pol­sce, Cze­chach, na Ukra­inie, w Wiel­kiej Bry­ta­nii i RPA.

Zarzu­ty w tej spra­wie usły­sze­li do tej pory m.in. Artur K., były dyrek­tor kopal­ni Wie­czo­rek (nale­ży do Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go), Józef S., były dyrek­tor kopal­ni Pol­ska-Wirek (połą­czo­na z Halem­bą nale­ży do Kom­pa­nii Węglo­wej), Bog­dan Ś., były dyrek­tor kopal­ni Bory­nia, oraz Mie­czy­sław M., były dyrek­tor kopal­ni Kru­piń­ski (obie kopal­nie nale­żą do Jastrzęb­skiej Spół­ki Węglo­wej). Jak widać nie­któ­re nazwi­ska z tej afe­ry powta­rza­ją się w afe­rze EMS. To nie powin­no dzi­wić, bo Mino­va Eko­chem była kon­ku­ren­cją dla EMS.

Lep­kie ręce

Z usta­leń śled­czych wyni­ka, że w Mino­vie Eko­chem utwo­rzo­no spe­cjal­ny fun­dusz na łapów­ki. Aby go stwo­rzyć pod­pi­sa­no dzie­siąt­ki, jeże­li nie set­ki fik­cyj­nych umów zle­ceń ze stu­den­ta­mi. Za kil­ka­set zło­tych lub za… piwo zga­dza­li się na ich pod­pi­sa­nie. Z nie­ofi­cjal­nych infor­ma­cji wyni­ka, że nie­któ­rzy z nich byli stu­den­ta­mi pra­wa i nie­wy­klu­czo­ne, że są teraz apli­kan­ta­mi, ase­so­ra­mi lub… pro­ku­ra­to­ra­mi. Rekor­dzist­ką oka­za­ła się stu­dent­ka psy­cho­lo­gii, z któ­rą zawar­to umo­wy na kil­ka­dzie­siąt tysię­cy zło­tych. Co mie­siąc dział mar­ke­tin­gu Mino­vy przy­go­to­wy­wał zesta­wie­nia doty­czą­ce sprze­da­ży mate­ria­łów che­micz­nych dla poszcze­gól­nych kopalń i wyli­czał pro­cen­to­wą pro­wi­zję” wypła­ca­ną dyrek­to­rom.

Mino­va pła­ci­ła w ten spo­sób za zama­wia­nie jej pro­duk­tów, a nie EMS oraz za to, żeby dyrek­to­rzy kopalń nie rekla­mo­wa­li jako­ści sprze­da­wa­nych przez nią pro­duk­tów.

Pie­nią­dze na łapów­ki tra­fia­ły też do Pol­ski ze spe­cjal­ne­go kon­ta w szwaj­car­skim ban­ku. Pra­cow­ni­cy spół­ki prze­wo­zi­li je w tecz­kach pod­czas służ­bo­wych dele­ga­cji. Kie­dy już o spra­wie dowie­dzie­li się śled­czy, pła­co­no milio­ny za mil­cze­nie. Pre­ze­si Ori­ca z Austra­lii, kie­dy zorien­to­wa­li się o afe­rze i jej ska­li oraz zagro­że­niu dla wia­ry­god­no­ści ich gieł­do­wej spół­ki, zwol­ni­li z kie­row­ni­czych sta­no­wisk wie­lu mene­dże­rów. Po zaan­ga­żo­wa­niu Inter­po­lu w śledz­two ist­nia­ło bowiem podej­rze­nie, że korup­cyj­ny pro­ce­der nie doty­czy jedy­nie Pol­ski.

Jed­nym ze świad­ków oskar­że­nia jest Piotr W. Stra­cił sta­no­wi­sko dyrek­to­ra kopal­ni Biel­szo­wi­ce po tym, jak wła­dze Kom­pa­nii Węglo­wej dowie­dzia­ły się z Gaze­ty Wybor­czej o tym, iż poszedł na współ­pra­cę z pro­ku­ra­tu­rą, i zezna­je w spra­wie afe­ry Mino­va Eko­chem. W. przy­znał pro­ku­ra­to­rom, że kie­dy kie­ro­wał kopal­nią Pol­ska-Wirek, wziął trzy łapów­ki po 1,5 tys. zł każ­da.

Jak widać czar­na bran­ża” trzy­ma się moc­no. Zła­ma­nie zmo­wy mil­cze­nia zosta­ło uka­ra­ne.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny we wrze­śniu 2013 roku na por­ta­lu wPo​li​ty​ce​.pl Jak widać, w gór­nic­twie bez zmian.

Dasz­czyń­ski wymia­ta kul­tu­ral­nie

Nowy pre­zes TVP wymia­ta z tele­wi­zji ludzi koja­rzo­nych z poprzed­nim pre­ze­sem Juliu­szem Brau­nem oraz Maria­nem Zalew­skim z PSL. – Desant z Mini­ster­stwa Kul­tu­ry, któ­ry przy­szedł wraz z Brau­nem zastę­pu­je eki­pa z EXPO, gdzie pra­co­wał Dasz­czyń­ski – wyja­śnia jeden z mene­dże­rów TVP.

Kadry decy­du­ją o wszyst­kim” to zda­nie Iosi­fa Wis­sa­rio­no­wi­cza Sta­li­na prze­szło do histo­rii. Wier­ny temu stwier­dze­niu jest Janusz Dasz­czyń­ski. Karu­ze­la kadro­wa w tele­wi­zji publicz­nej, czy­li finan­so­wa­nej ze środ­ków publicz­nych (dla przy­po­mnie­nia) nabie­ra roz­pę­du.

tvp

Kil­ka tygo­dni temu sta­no­wi­ska stra­ci­li dyrek­tor Tele­wi­zyj­nej Agen­cji Infor­ma­cyj­nej (Toma­sza San­da­ka zastą­pił Tomasz Sygut) oraz Elż­bie­ta Poni­kło, dyrek­tor biu­ra zarzą­du i spraw kor­po­ra­cyj­nych – zastą­pio­na przez Łuka­sza Rybow­skie­go.

Wczo­raj pre­zes TVP powo­łał nowych dyrek­to­rów Oddzia­łów TVP w Opo­lu i Gdań­sku.

W Opo­lu na miej­sce Mar­ka Szcze­pa­ni­ka wska­ku­je zupeł­ny no name w dzien­ni­kar­stwie i bran­ży tele­wi­zyj­nej. Otóż peł­nią­cą obo­wiąz­ki dyrek­to­ra opol­skiej oddzia­łu publicz­nej tele­wi­zji (z naci­skiem na publicz­nej”) będzie pani Beata Pola­czek. Lat 43.

polaczek beata

Pani Pola­czek na stro­nie inter­ne­to­wej (skąd pocho­dzi powyż­sze zdję­cie) pisze o sobie tak:

Nazy­wam się Beata Pola­czek i jestem uza­leż­nio­na od pięk­nych rze­czy. Uwiel­biam wyso­ką jakość, nie­ba­nal­ne wnę­trza i mar­ko­we toreb­ki. Lubię zimą gorą­cą cze­ko­la­dę, a latem pach­ną­ce tru­skaw­ki z praw­dzi­wą bitą śmie­ta­ną.

Cza­sem gotu­ję. Czę­sto piszę. Dużo podró­żu­ję. Zbie­ram albu­my o modzie i maga­zy­ny o wnę­trzach. Jestem absol­went­ką wydzia­łu bio­tech­no­lo­gii na Uni­wer­sy­te­cie Poznań­skim oraz Public Rela­tions w Wyż­szej Szko­le Ban­ko­wej w Pozna­niu.

Przez sie­dem lat pro­wa­dzi­łam zaję­cia na Uni­wer­sy­te­cie Opol­skim i wykła­da­łam w Wyż­szej Szko­le Zarzą­dza­nia i Ban­ko­wo­ści. Dwa­na­ście lat temu zwią­za­łam się z modą i Medio­la­nem. Jestem autor­ką lek­sy­ko­nu mody Esen­cja mody”. Obec­nie jestem redak­to­rem naczel­nym Good​Po​land​.com”.

Tyle p.o. dyrek­to­ra Beata Pola­czek. Ten por­tal, któ­re­go kie­ro­wa­niem się chwa­li, to nic inne­go jak rekla­mów­ka, peł­na ład­nych zdjęć cie­ka­wych miejsc i hote­li. Z dzien­ni­kar­stwem ma nie­wie­le wspól­ne­go.

Nic dziw­ne­go. Pola­czek w latach 20042014 zwią­za­na była z modą i kre­owa­niem sty­lu. W Medio­la­nie orga­ni­zo­wa­ła sesje foto­gra­ficz­ne oraz kon­sul­ta­cje w zakre­sie sty­li­za­cji. I już wie­my, gdzie prze­cię­ły się życio­we szla­ki Dasz­czyń­skie­go oraz Pola­czek. W Medio­la­nie.

Dasz­czyń­ski był m.in. zastęp­cą komi­sa­rza gene­ral­ne­go na Wysta­wie Świa­to­wej EXPO 2015 wła­snie w Medio­la­nie.

Moim zda­niem nomi­na­cja Beaty Pola­czek to tra­fio­na decy­zja. Na pew­no nie będzie lepiej w TVP Opo­le, ale być może ład­niej. No, i będzie pach­nia­ło tru­skaw­ka­mi z Lidla oraz gorą­cą cze­ko­la­dą.

Z robo­ty wyle­ciał też Zbi­gniew Jasie­wicz – szef oddzia­łu TVP w Gdań­sku. Musiał zro­bić miej­sce dla Wal­de­ma­ra Domań­skie­go – fawo­ry­ta Dasz­czyń­skie­go Pre­zes TVP jest rodzin­nie i poli­tycz­nie zwią­za­ny z Gdań­skiem. Nie­tak­tem jest pyta­nie, komu kibi­cu­je i z kim grał w pił­kę…

Domań­ski przez ostat­nie czte­ry lata był m.in. zastęp­cą dyrek­to­ra Bel­sat TV. Jawił się jako ktoś w rodza­ju komi­sa­rza poli­tycz­no-eko­no­micz­ne­go”. Został narzu­co­ny Agniesz­ce Roma­szew­skiej, któ­ra od lat kie­ru­je Bel­sa­tem, przez eki­pę Juliu­sza Brau­na. Była to kara za jej nie­za­leż­ność i groź­ne pomru­ki docho­dzą­ce zza wschod­niej gra­ni­cy po emi­sji pro­gra­mu, któ­ry uwie­ra Łuka­szen­kę i Puti­na.

Waż­ne w struk­tu­rach TVP sta­no­wi­sko dyrek­to­ra TVP Regio­nal­na zajął następ­ny zna­jo­my Dasz­czyń­skie­go – Bogu­mił Osiń­ski. Jest wice­prze­wod­ni­czą­cym rady nad­zor­czej Radia Olsz­tyn. Ostat­nio był zatrud­nio­ny na sta­no­wi­sku rad­cy woje­wo­dy war­miń­sko-mazur­skie­go ds. kon­tak­tów mię­dzy­na­ro­do­wych, pro­to­ko­łu dyplo­ma­tycz­ne­go oraz kul­tu­ry. W latach 19962006 pra­co­wał jako dyrek­tor gdań­skie­go oddzia­łu TVP (stąd dobra zna­jo­mość z pre­ze­sem publicz­nej tele­wi­zji). Wcze­śniej, przez 12 lat był kore­spon­den­tem TVP w Olsz­ty­nie. Ma przy­naj­mniej poję­cie o dzien­ni­kar­stwie.

Z nie­cier­pli­wo­ścią cze­kam na praw­dzi­we zmia­ny w TVP. Na odej­ście z kie­row­ni­czych sta­no­wisk ludzi ska­żo­nych współ­pra­cą z PRL-owski­mi służ­ba­mi spe­cjal­ny­mi, pozby­cie się par­tyj­nych nomi­na­tów i lizu­sów, na roz­bi­cie tele­wi­zyj­nych kla­nów”. Ale tego nie będzie. Nie tym razem.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lach wPo​li​ty​ce​.pl i wGo​spo​dar​ce​.pl

Po sezo­nie

Jakoś tak…

Mam sen­ty­ment do waka­cji nad Bał­ty­kiem. Jak chy­ba wszy­scy z moje­go poko­le­nia 🙂

VSCOcam

Para­pet

Poja­wi­li się tacy goście…

parapet

Aro­gan­cja rzecz­ni­ka Tom­czy­ka

Ceza­ry Tom­czyk, tak zwa­ny rzecz­nik pra­so­wy rzą­du pre­zen­tu­je wszyst­kie wady Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej – mija się z praw­dą i lek­ce­wa­ży opi­nię publicz­ną.

Mam pra­wo tak twier­dzić. Otóż Tom­czyk 30 lip­ca wystą­pił w pro­gra­mie Beaty Tadli Dziś wie­czo­rem”. Tre­ma wystę­pu w pri­me time w TVP nie uspra­wie­dli­wia błę­dów. Jak się nie wie, co powie­dzieć, to lepiej sie­dzieć w domu albo gabi­ne­cie

Nie mogłem uwie­rzyć, w to co usły­sza­łem. Otóż Ceza­ry Tom­czyk (11:20 minu­ta) wypa­lił, że Roz­wią­za­li­śmy spra­wę Komi­sji Mająt­ko­wej”? Zain­try­go­wa­ła mnie ta szcze­rość, bo do tej pory roz­wią­za­niem” spra­wy Komi­sji Mająt­ko­wej chwa­li­ły się na zmia­nę – Sojusz Lewi­cy Demo­kra­tycz­nej oraz Ruch Pali­ko­ta.

Wysła­łem 3 sierp­nia do rzecz­ni­ka Tom­czy­ka pyta­nia. Oprócz proś­by o wyja­śnie­nie, na czym mia­ło pole­gać owo roz­wią­za­nie spra­wy Komi­sji Mająt­ko­wej” zapy­ta­łem rów­nież, czy przed­sta­wił w ten spo­sób ofi­cjal­ne sta­no­wi­sko rzą­du w tej spra­wie.

Popro­si­łem też Tom­czy­ka o potwier­dze­nie lub zaprze­cze­nie, czy jego wypo­wiedź moż­na trak­to­wać jako pró­bę wywar­cia naci­sku na sądy, w któ­rych trwa­ją pro­ce­sy w tzw. afe­rze Komi­sji Mająt­ko­wej” (trzy w sądzie w Kra­ko­wie) lub zakoń­czy­ły się unie­win­nie­niem w pierw­szej instan­cji (pro­ces Jac­ka Domo­ga­ły i jego rodzi­ny – Sąd Okrę­go­wy w Kato­wi­cach).

Na odpo­wiedź na pyta­nia, któ­re do Tom­czy­ka dotar­ły (spraw­dzi­łem w biu­rze pra­so­wym KPRM), cze­kam do dzi­siaj. Tom­czyk poru­szył spra­wę Komi­sji Mająt­ko­wej, o któ­rej PO daw­no chcia­ła­by zapo­mnieć.

Wyga­sza­nie” komi­sji

Klub Lewi­cy zaskar­żył w 2008 roku usta­wę regu­lu­ją­cą dzia­łal­ność komi­sji do Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go, kwe­stio­nu­jąc zasad­ność jej ist­nie­nia stwier­dza­jąc, że prze­ka­za­ła już ona wię­cej grun­tów Kościo­ło­wi, niż pań­stwo prze­ję­ło od nie­go w okre­sie PRL.

Wnio­sek pier­wot­nie miał zostać roz­pa­trzo­ny 31 stycz­nia 2011 r., ale został odro­czo­ny na żąda­nie ówcze­sne­go Mar­szał­ka Sej­mu – Grze­go­rza Sche­ty­ny (PO). Try­bu­nał orzekł, że spo­śród 8 zaskar­żo­nych przez SLD zapi­sów jeden jest nie­kon­sty­tu­cyj­ny. Jest to zapis o okre­śle­niu w roz­po­rzą­dze­niu mie­nie któ­rych jed­no­stek Skar­bu Pań­stwa lub samo­rzą­du Komi­sja może prze­ka­zać. Pozo­sta­łe wnio­ski SLD zosta­ło umo­rzo­ne. Trzech sędziów TK zło­ży­ło zda­nia odręb­ne.

Usta­wa z 17 maja 1989 r. o sto­sun­ku Pań­stwa do Kościo­ła kato­lic­kie­go w Rzecz­po­spo­li­tej Pol­skiej okre­śli­ła zasa­dy sto­sun­ku Pań­stwa do Kościo­ła, w tym jego sytu­ację praw­ną i mająt­ko­wą. Komi­sja Mająt­ko­wa zaj­mo­wa­ła się zwra­ca­niem Kościo­ło­wi kato­lic­kie­mu mie­nia bez­praw­nie zabra­ne­go w cza­sach PRL. Przez ponad 20 lat dzia­łal­no­ści roz­pa­try­wa­ła wnio­ski doty­czą­ce przy­wró­ce­nia lub prze­ka­za­nia wła­sno­ści nie­ru­cho­mo­ści lub ich czę­ści. W jej 12-oso­bo­wym skła­dzie zasia­da­ło po sze­ściu przed­sta­wi­cie­li MSWiA i sekre­ta­ria­tu Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Pol­ski.

Komi­sja była wie­lo­krot­nie kry­ty­ko­wa­na m.in. za to, że więk­szość decy­zji zapa­da­ła bez kon­sul­ta­cji z samo­rzą­da­mi czy zarząd­ca­mi nie­ru­cho­mo­ści. Media dono­si­ły też, że nie wery­fi­ko­wa­no wycen grun­tów przed­sta­wia­nych przez rze­czo­znaw­ców Kościo­ła – mia­ły być one zani­ża­ne (tym zaj­mu­je się sąd w Kra­ko­wie).

Zda­niem ówcze­sne­go posła SLD (zali­czył potem epi­zod w Ruchu Pali­ko­ta, a teraz jest skarb­ni­kiem par­tii Bia­ło-Czer­wo­ni) Sła­wo­mi­ra Kopy­ciń­skie­go, dzia­łal­ność Kościel­nej Komi­sji Mająt­ko­wej była naj­więk­szą afe­rą korup­cyj­ną w histo­rii Pol­ski”.

Rząd koali­cji PO-PSL przed­sta­wia­jąc swój pro­jekt argu­men­to­wał, że likwi­da­cja Komi­sji Mająt­ko­wej spo­wo­du­je, że budżet pań­stwa zaosz­czę­dzi 900 tys. zł, a sądom do roz­strzy­gnię­cia pozo­sta­nie nie­wie­le, bo oko­ło 220 nie­za­ła­twio­nych dotąd w Komi­sji spraw.

Ówcze­sny Pre­zy­dent Bro­ni­sław Komo­row­ski pod­pi­sał w stycz­niu 2011 roku nowe­li­za­cję usta­wy o sto­sun­ku pań­stwa do Kościo­ła kato­lic­kie­go zakła­da­ją­cą likwi­da­cję od 1 mar­ca 2011 r. Komi­sji Mająt­ko­wej. Tak też się sta­ło.

Klo­ny” mają się dobrze

Komi­sja Mająt­ko­wa zosta­ła zli­kwi­do­wa­na, jed­nak nadal dzia­ła­ją jej klo­ny”. Od 1997 roku w Pol­sce dzia­ła Komi­sja Regu­la­cyj­na ds. Gmin Wyzna­nio­wych Żydow­skich. To cia­ło zosta­ło powo­ła­ne na pod­sta­wie usta­wy o sto­sun­ku pań­stwa do gmin wyzna­nio­wych żydow­skich w RP. Jej dzia­ła­nie regu­lu­je zarzą­dze­nie mini­stra spraw wewnętrz­nych z 1997 roku. Do 2002 roku Komi­sja przyj­mo­wa­ła wnio­ski o wsz­czę­cie postę­po­wań regu­la­cyj­nych. Wpły­nę­ło ich 5,5 tys., pra­wie dwa razy wię­cej niż do Komi­sji Mająt­ko­wej. Od decy­zji Komi­sji Regu­la­cyj­nej nie ma odwo­łań, co ozna­cza, że gmi­ny i Skarb Pań­stwa muszą odda­wać nie­ru­cho­mo­ści lub odszko­do­wa­nia, gdy tyl­ko taki wyrok” wpły­nie do odpo­wied­nich władz.

Oprócz tego dzia­ła­ją komi­sje Kościo­ła Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­skie­go w RP, Pol­skie­go Auto­ke­fa­licz­ne­go Kościo­ła Pra­wo­sław­ne­go oraz Mię­dzy­ko­ściel­na Komi­sja Regu­la­cyj­na dla pozo­sta­łych wyznań. Ale o tym cicho sza!

War­to chy­ba wie­dzieć, że podob­nie jak zli­kwi­do­wa­na Komi­sja Mająt­ko­wa dla Kościo­ła kato­lic­kie­go Komi­sja Regu­la­cyj­na odzy­sku­je nie­ru­cho­mo­ści lub odszko­do­wa­nia za mie­nie zabra­ne w PRL. Tej Komi­sji nikt nie kon­tro­lu­je, a od jej decy­zji nie ma odwo­łań. Wia­do­mo, że odzy­ska­ła do tej pory pra­wie 100 mln zł rekom­pen­sat. Nikt nato­miast nie sza­cu­je war­to­ści nie­ru­cho­mo­ści, któ­re mogą iść w set­ki milio­nów zło­tych.

Komi­sja do Spraw Gmin Wyzna­nio­wych Żydow­skich nie spo­rzą­dza spra­woz­dań (infor­ma­cji) zawie­ra­ją­cych wyka­zy powierzch­ni, loka­li­za­cji zwra­ca­nych nie­ru­cho­mo­ści, ich war­to­ści, spo­rzą­dza­ne jest jedy­nie zesta­wie­nie zbior­cze. Sekre­ta­riat komi­sji pro­wa­dzi (od począt­ku dzia­ła­nia komi­sji) porząd­ko­wy rejestr zgło­szo­nych wnio­sków. Zawar­te w nim infor­ma­cje słu­żą iden­ty­fi­ka­cji spraw, a nie sta­ty­sty­ce zwią­za­nej z rezul­ta­ta­mi prac komi­sji regu­la­cyj­nej”

– odpo­wie­dział na inter­pe­la­cję Sta­ni­sław Huskow­ski, sekre­tarz sta­nu w Mini­ster­stwie Admi­ni­stra­cji i Cyfry­za­cji.

Może te spra­wę powin­na roz­wią­zać” Plat­for­ma Oby­wa­tel­ska, panie Tom­czyk?

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na wpo​li​ty​ce​.pl oraz wgo​spo​dar​ce​.pl