Czar­ny układ

Pol­ska będzie dalej sta­wiać na węgiel i inwe­sto­wać w prze­mysł wydo­byw­czy węgla” – powie­dział we wto­rek w Kato­wi­cach pre­mier Donald Tusk na tar­gach gór­ni­czych. Dekla­ra­cja pre­mie­ra oprócz gór­ni­ków, naj­bar­dziej ucie­szy­ła bran­żo­wych afe­rzy­stów, bo ozna­cza że ich korup­cyj­ne źró­dło nie wyschnie.

Jutro roz­po­czy­na się pro­ces, któ­ry lek­ko wstrzą­snął bran­żą gór­ni­czą. Lek­ko”, bo w dal­szym cią­gu na ofi­cjal­ne odkry­cie cze­ka kil­ka znacz­nie potęż­niej­szych afer. W tym jed­na o zasię­gu mię­dzy­na­ro­do­wym, z utwo­rzo­nym w szwaj­car­skim ban­ku fun­du­szem korup­cyj­nym”. Kie­dy na jaw wyj­dą wszyst­kie szcze­gó­ły tej afe­ry, o ile natu­ral­nie trzy­ma­ją­cy się moc­no czar­ny układ” na to pozwo­li, to bran­żę gór­ni­czą cze­ka kadro­we trzę­sie­nie ziemi”.

– Gdy­by na ławie oskar­żo­nych usia­dło kil­ka­set osób, to może wte­dy wszy­scy poję­li­by ska­lę tego drań­stwa. Naj­cie­kaw­sze jest to, że ten pro­ce­der wciąż jest akcep­to­wa­ny, mimo rapor­tów sła­nych do prze­ło­żo­nych przez ofi­ce­rów służb spe­cjal­nych cywil­nych i woj­sko­wych, zatrud­nio­nych na nie­jaw­nych eta­tach m.in. w spół­kach górniczych – 

stwier­dza eme­ry­to­wa­ny ofi­cer Służ­by Kontr­wy­wia­du Woj­sko­we­go, któ­ry kil­ka lat pra­co­wał pod przy­kry­ciem” w jed­nej ze spół­ek mini­ster­stwa gospo­dar­ki. Stąd zna­jo­mość realiów.

Łapó­wek nie bio­rą gór­ni­cy, któ­rzy ryzy­ku­ją życie pra­cu­jąc na dole w kopal­ni, ale bia­łe koł­nie­rzy­ki”. Na razie jed­nak na ławie oskar­żo­nych Sądu Okrę­go­we­go w Kato­wi­cach zasią­dzie 25 osób – byłych i obec­nych dyrek­to­rów ślą­skich kopalń oraz sze­fów pań­stwo­wych spół­ek węglo­wych. O co są oskar­że­ni? O to, co w śro­do­wi­sku gór­ni­czym jest stan­dar­dem – o korupcję.

Wykry­ta przez ABW afe­ra wstrzą­snę­ła śro­do­wi­skiem gór­ni­czym, któ­re jest odpor­ne na zatrzy­ma­nia i aresz­ty swo­ich mene­dże­rów, bo to się zda­rza nie­mal co roku. Jed­nak po posta­wie­niu pro­ku­ra­tor­skich zarzu­tów w 2010 r. ówcze­sny mini­ster gospo­dar­ki Wal­de­mar Paw­lak odwo­łał sze­fów dwóch naj­więk­szych spół­ek węglo­wych – Miro­sła­wa K. (Kom­pa­nia Węglo­wa S.A.) i Sta­ni­sła­wa G. (Kato­wic­ki Hol­ding Węglo­wy S.A.). Paw­lak ich odwo­łał, mimo że jego kole­dzy z PSL wywie­ra­li nań sil­ną pre­sję, aby tego nie robił, bo może to zaszko­dzić inte­re­som par­tii”. Obie spół­ki od lat są w kadro­wym wła­da­niu” ludowców.

Korum­po­wać mene­dże­rów mia­ła spół­ka z Kato­wic Emes-Mining Servi­ce (EMS). Ujaw­nił to ABW współ­wła­ści­ciel fir­my Andrzej B., któ­ry pokłó­cił się o pie­nią­dze ze swo­im wspól­ni­kiem – Anto­nim G. Andrzej B. w zamian za ujaw­nie­nie korup­cji sko­rzy­stał z klau­zu­li bez­kar­no­ści (podob­nie jak Bar­ba­ra Kmie­cik w innej afe­rze) i jego zarzu­ty zosta­ły umo­rzo­ne. W sądzie wystą­pi tyl­ko w cha­rak­te­rze świad­ka. Jed­nak w biz­ne­sie jest skoń­czo­ny, podob­nie jak spół­ka Emes-Mining Servi­ce, któ­ra jest w upadłości.

Akt oskar­że­nia obej­mu­je lata 20032008 wpły­wo­wi mene­dże­ro­wie, a według nie­któ­rych moich źró­deł – głów­ni roz­gry­wa­ją­cy” w bran­ży, mie­li przy­jąć w sumie ponad 3 mln zł łapó­wek. Za co? Śled­czy twier­dzą, że EMS opła­cał gór­ni­czych roz­gry­wa­ją­cych” przy oka­zji prze­tar­gów na war­te dzie­siąt­ki milio­nów zło­tych robo­ty w kopal­niach, za przy­spie­sze­nie płat­no­ści fak­tur lub jako pre­zent za utrzy­ma­nie przy­ja­ciel­skich kontaktów”.

Zezna­nia i łapówki

Naj­wię­cej według śled­czych miał wziąć Janusz S., były już dyrek­tor kopal­ni Sta­szic (nale­żą­cej do KHW), 523 tys. zł, oraz Leszek J. – jako pre­zes Jastrzęb­skiej Spół­ki Węglo­wej (aż 440 tys. zł, w tran­szach po 3040 tys. zł).

Inni oskar­że­ni to m.in. Mak­sy­mi­lian K., były pre­zes Kom­pa­nii Węglo­wej, naj­więk­szej spół­ki gór­ni­czej w Euro­pie (zarzut przy­ję­cia 300 tys. zł łapó­wek), jego następ­ca Miro­sław K. (16,5 tys. zł), Sta­ni­sław G., były pre­zes Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go (185 tys. zł), Adam K., były dyrek­tor kopal­ni Szczy­gło­wi­ce (109 tys. zł), Sta­ni­sław L. (70 tys. zł), Artur K., były dyrek­tor kopal­ni Wie­czo­rek (56 tys.), Cze­sław K., były dyrek­tor kopal­ni Zofiów­ka (25 tys. zł), Krzysz­tof O., były dyrek­tor kopal­ni Kru­piń­ski (8,5 tys. zł), Zbi­gniew Cz., były dyrek­tor kopal­ni Bory­nia (6,5 tys. zł) oraz kil­ku pra­cow­ni­ków biu­ra zarzą­du JSW (70300 tys. zł).

– Wła­ści­wie to wszyst­kie pato­lo­gie w gór­nic­twie nale­ża­ło­by połą­czyć w jeden pro­ces sądo­wy. Jed­nak niko­mu na tym nie zale­ży. Z wypro­wa­dza­nia pie­nię­dzy z gór­nic­twa, łapó­wek i kon­sul­ta­cji” żyją całe rodzi­ny węglo­wych baro­nów”. Przy awan­sach waż­ne są koli­ga­cje, ukoń­czo­ne szko­ły – raz awan­su­je kote­ria z AGH, a raz z Poli­tech­ni­ki Ślą­skiej, no i prze­ło­że­nia par­tyj­ne, czy­li klucz” mniej ele­ganc­ko za cza­sów komu­ny zwa­ny nomen­kla­tu­rą”. Raz roz­da­je kar­ty PO, ale znacz­nie czę­ściej PSL 

wyja­wia moje źródło.

Jed­nak w pro­ku­ra­tor­skiej sza­fie doj­rze­wa coś znacz­nie poważ­niej­sze­go. Od kil­ku lat w Pro­ku­ra­tu­rze Ape­la­cyj­nej w Kato­wi­cach pro­wa­dzo­ne jest postę­po­wa­nie, w któ­rym do tej pory zarzu­ty korup­cji usły­sza­ło dwa­dzie­ścia osób, w tym kil­ku dyrek­to­rów kopalń. Usły­sze­li zarzu­ty przyj­mo­wa­nia łapó­wek od pra­cow­ni­ków spół­ki Mino­va Eko­chem z Sie­mia­no­wic Ślą­skich, któ­ra jest jed­nym z naj­więk­szych w Euro­pie pro­du­cen­tów kle­jów i pia­nek do gór­nic­twa. To pro­duk­ty potrzeb­ne w każ­dej kopal­ni, wyko­rzy­stu­je się je do spa­ja­nia i uszczel­nia­nia skał, tamo­wa­nia wody czy wypeł­nia­nia pod­ziem­nych pustek.

O wrę­cza­nie łapó­wek podej­rza­ni są dwaj byli wice­pre­ze­si Mino­va Eko­chem oraz kil­ku pra­cow­ni­ków mar­ke­tin­gu. Mino­va jest czę­ścią mię­dzy­na­ro­do­wej gru­py kapi­ta­ło­wej Ori­ca, któ­ra dzia­ła na całym świe­cie – m.in. w Austra­lii (głów­na sie­dzi­ba), Pol­sce, Cze­chach, na Ukra­inie, w Wiel­kiej Bry­ta­nii i RPA.

Zarzu­ty w tej spra­wie usły­sze­li do tej pory m.in. Artur K., były dyrek­tor kopal­ni Wie­czo­rek (nale­ży do Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go), Józef S., były dyrek­tor kopal­ni Pol­ska-Wirek (połą­czo­na z Halem­bą nale­ży do Kom­pa­nii Węglo­wej), Bog­dan Ś., były dyrek­tor kopal­ni Bory­nia, oraz Mie­czy­sław M., były dyrek­tor kopal­ni Kru­piń­ski (obie kopal­nie nale­żą do Jastrzęb­skiej Spół­ki Węglo­wej). Jak widać nie­któ­re nazwi­ska z tej afe­ry powta­rza­ją się w afe­rze EMS. To nie powin­no dzi­wić, bo Mino­va Eko­chem była kon­ku­ren­cją dla EMS.

Lep­kie ręce

Z usta­leń śled­czych wyni­ka, że w Mino­vie Eko­chem utwo­rzo­no spe­cjal­ny fun­dusz na łapów­ki. Aby go stwo­rzyć pod­pi­sa­no dzie­siąt­ki, jeże­li nie set­ki fik­cyj­nych umów zle­ceń ze stu­den­ta­mi. Za kil­ka­set zło­tych lub za… piwo zga­dza­li się na ich pod­pi­sa­nie. Z nie­ofi­cjal­nych infor­ma­cji wyni­ka, że nie­któ­rzy z nich byli stu­den­ta­mi pra­wa i nie­wy­klu­czo­ne, że są teraz apli­kan­ta­mi, ase­so­ra­mi lub… pro­ku­ra­to­ra­mi. Rekor­dzist­ką oka­za­ła się stu­dent­ka psy­cho­lo­gii, z któ­rą zawar­to umo­wy na kil­ka­dzie­siąt tysię­cy zło­tych. Co mie­siąc dział mar­ke­tin­gu Mino­vy przy­go­to­wy­wał zesta­wie­nia doty­czą­ce sprze­da­ży mate­ria­łów che­micz­nych dla poszcze­gól­nych kopalń i wyli­czał pro­cen­to­wą pro­wi­zję” wypła­ca­ną dyrektorom.

Mino­va pła­ci­ła w ten spo­sób za zama­wia­nie jej pro­duk­tów, a nie EMS oraz za to, żeby dyrek­to­rzy kopalń nie rekla­mo­wa­li jako­ści sprze­da­wa­nych przez nią produktów.

Pie­nią­dze na łapów­ki tra­fia­ły też do Pol­ski ze spe­cjal­ne­go kon­ta w szwaj­car­skim ban­ku. Pra­cow­ni­cy spół­ki prze­wo­zi­li je w tecz­kach pod­czas służ­bo­wych dele­ga­cji. Kie­dy już o spra­wie dowie­dzie­li się śled­czy, pła­co­no milio­ny za mil­cze­nie. Pre­ze­si Ori­ca z Austra­lii, kie­dy zorien­to­wa­li się o afe­rze i jej ska­li oraz zagro­że­niu dla wia­ry­god­no­ści ich gieł­do­wej spół­ki, zwol­ni­li z kie­row­ni­czych sta­no­wisk wie­lu mene­dże­rów. Po zaan­ga­żo­wa­niu Inter­po­lu w śledz­two ist­nia­ło bowiem podej­rze­nie, że korup­cyj­ny pro­ce­der nie doty­czy jedy­nie Polski.

Jed­nym ze świad­ków oskar­że­nia jest Piotr W. Stra­cił sta­no­wi­sko dyrek­to­ra kopal­ni Biel­szo­wi­ce po tym, jak wła­dze Kom­pa­nii Węglo­wej dowie­dzia­ły się z Gaze­ty Wybor­czej o tym, iż poszedł na współ­pra­cę z pro­ku­ra­tu­rą, i zezna­je w spra­wie afe­ry Mino­va Eko­chem. W. przy­znał pro­ku­ra­to­rom, że kie­dy kie­ro­wał kopal­nią Pol­ska-Wirek, wziął trzy łapów­ki po 1,5 tys. zł każda.

Jak widać czar­na bran­ża” trzy­ma się moc­no. Zła­ma­nie zmo­wy mil­cze­nia zosta­ło ukarane.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny we wrze­śniu 2013 roku na por­ta­lu wPo​li​ty​ce​.pl Jak widać, w gór­nic­twie bez zmian.

Dasz­czyń­ski wymia­ta kulturalnie

Nowy pre­zes TVP wymia­ta z tele­wi­zji ludzi koja­rzo­nych z poprzed­nim pre­ze­sem Juliu­szem Brau­nem oraz Maria­nem Zalew­skim z PSL. – Desant z Mini­ster­stwa Kul­tu­ry, któ­ry przy­szedł wraz z Brau­nem zastę­pu­je eki­pa z EXPO, gdzie pra­co­wał Dasz­czyń­ski – wyja­śnia jeden z mene­dże­rów TVP.

Kadry decy­du­ją o wszyst­kim” to zda­nie Iosi­fa Wis­sa­rio­no­wi­cza Sta­li­na prze­szło do histo­rii. Wier­ny temu stwier­dze­niu jest Janusz Dasz­czyń­ski. Karu­ze­la kadro­wa w tele­wi­zji publicz­nej, czy­li finan­so­wa­nej ze środ­ków publicz­nych (dla przy­po­mnie­nia) nabie­ra rozpędu.

tvp

Kil­ka tygo­dni temu sta­no­wi­ska stra­ci­li dyrek­tor Tele­wi­zyj­nej Agen­cji Infor­ma­cyj­nej (Toma­sza San­da­ka zastą­pił Tomasz Sygut) oraz Elż­bie­ta Poni­kło, dyrek­tor biu­ra zarzą­du i spraw kor­po­ra­cyj­nych – zastą­pio­na przez Łuka­sza Rybowskiego.

Wczo­raj pre­zes TVP powo­łał nowych dyrek­to­rów Oddzia­łów TVP w Opo­lu i Gdańsku.

W Opo­lu na miej­sce Mar­ka Szcze­pa­ni­ka wska­ku­je zupeł­ny no name w dzien­ni­kar­stwie i bran­ży tele­wi­zyj­nej. Otóż peł­nią­cą obo­wiąz­ki dyrek­to­ra opol­skiej oddzia­łu publicz­nej tele­wi­zji (z naci­skiem na publicz­nej”) będzie pani Beata Pola­czek. Lat 43.

polaczek beata

Pani Pola­czek na stro­nie inter­ne­to­wej (skąd pocho­dzi powyż­sze zdję­cie) pisze o sobie tak:

Nazy­wam się Beata Pola­czek i jestem uza­leż­nio­na od pięk­nych rze­czy. Uwiel­biam wyso­ką jakość, nie­ba­nal­ne wnę­trza i mar­ko­we toreb­ki. Lubię zimą gorą­cą cze­ko­la­dę, a latem pach­ną­ce tru­skaw­ki z praw­dzi­wą bitą śmietaną.

Cza­sem gotu­ję. Czę­sto piszę. Dużo podró­żu­ję. Zbie­ram albu­my o modzie i maga­zy­ny o wnę­trzach. Jestem absol­went­ką wydzia­łu bio­tech­no­lo­gii na Uni­wer­sy­te­cie Poznań­skim oraz Public Rela­tions w Wyż­szej Szko­le Ban­ko­wej w Poznaniu.

Przez sie­dem lat pro­wa­dzi­łam zaję­cia na Uni­wer­sy­te­cie Opol­skim i wykła­da­łam w Wyż­szej Szko­le Zarzą­dza­nia i Ban­ko­wo­ści. Dwa­na­ście lat temu zwią­za­łam się z modą i Medio­la­nem. Jestem autor­ką lek­sy­ko­nu mody Esen­cja mody”. Obec­nie jestem redak­to­rem naczel­nym Good​Po​land​.com”.

Tyle p.o. dyrek­to­ra Beata Pola­czek. Ten por­tal, któ­re­go kie­ro­wa­niem się chwa­li, to nic inne­go jak rekla­mów­ka, peł­na ład­nych zdjęć cie­ka­wych miejsc i hote­li. Z dzien­ni­kar­stwem ma nie­wie­le wspólnego.

Nic dziw­ne­go. Pola­czek w latach 20042014 zwią­za­na była z modą i kre­owa­niem sty­lu. W Medio­la­nie orga­ni­zo­wa­ła sesje foto­gra­ficz­ne oraz kon­sul­ta­cje w zakre­sie sty­li­za­cji. I już wie­my, gdzie prze­cię­ły się życio­we szla­ki Dasz­czyń­skie­go oraz Pola­czek. W Mediolanie.

Dasz­czyń­ski był m.in. zastęp­cą komi­sa­rza gene­ral­ne­go na Wysta­wie Świa­to­wej EXPO 2015 wła­snie w Mediolanie.

Moim zda­niem nomi­na­cja Beaty Pola­czek to tra­fio­na decy­zja. Na pew­no nie będzie lepiej w TVP Opo­le, ale być może ład­niej. No, i będzie pach­nia­ło tru­skaw­ka­mi z Lidla oraz gorą­cą czekoladą.

Z robo­ty wyle­ciał też Zbi­gniew Jasie­wicz – szef oddzia­łu TVP w Gdań­sku. Musiał zro­bić miej­sce dla Wal­de­ma­ra Domań­skie­go – fawo­ry­ta Dasz­czyń­skie­go Pre­zes TVP jest rodzin­nie i poli­tycz­nie zwią­za­ny z Gdań­skiem. Nie­tak­tem jest pyta­nie, komu kibi­cu­je i z kim grał w piłkę…

Domań­ski przez ostat­nie czte­ry lata był m.in. zastęp­cą dyrek­to­ra Bel­sat TV. Jawił się jako ktoś w rodza­ju komi­sa­rza poli­tycz­no-eko­no­micz­ne­go”. Został narzu­co­ny Agniesz­ce Roma­szew­skiej, któ­ra od lat kie­ru­je Bel­sa­tem, przez eki­pę Juliu­sza Brau­na. Była to kara za jej nie­za­leż­ność i groź­ne pomru­ki docho­dzą­ce zza wschod­niej gra­ni­cy po emi­sji pro­gra­mu, któ­ry uwie­ra Łuka­szen­kę i Putina.

Waż­ne w struk­tu­rach TVP sta­no­wi­sko dyrek­to­ra TVP Regio­nal­na zajął następ­ny zna­jo­my Dasz­czyń­skie­go – Bogu­mił Osiń­ski. Jest wice­prze­wod­ni­czą­cym rady nad­zor­czej Radia Olsz­tyn. Ostat­nio był zatrud­nio­ny na sta­no­wi­sku rad­cy woje­wo­dy war­miń­sko-mazur­skie­go ds. kon­tak­tów mię­dzy­na­ro­do­wych, pro­to­ko­łu dyplo­ma­tycz­ne­go oraz kul­tu­ry. W latach 19962006 pra­co­wał jako dyrek­tor gdań­skie­go oddzia­łu TVP (stąd dobra zna­jo­mość z pre­ze­sem publicz­nej tele­wi­zji). Wcze­śniej, przez 12 lat był kore­spon­den­tem TVP w Olsz­ty­nie. Ma przy­naj­mniej poję­cie o dziennikarstwie.

Z nie­cier­pli­wo­ścią cze­kam na praw­dzi­we zmia­ny w TVP. Na odej­ście z kie­row­ni­czych sta­no­wisk ludzi ska­żo­nych współ­pra­cą z PRL-owski­mi służ­ba­mi spe­cjal­ny­mi, pozby­cie się par­tyj­nych nomi­na­tów i lizu­sów, na roz­bi­cie tele­wi­zyj­nych kla­nów”. Ale tego nie będzie. Nie tym razem.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lach wPo​li​ty​ce​.pl i wGo​spo​dar​ce​.pl

Aro­gan­cja rzecz­ni­ka Tomczyka

Ceza­ry Tom­czyk, tak zwa­ny rzecz­nik pra­so­wy rzą­du pre­zen­tu­je wszyst­kie wady Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej – mija się z praw­dą i lek­ce­wa­ży opi­nię publiczną. 

Mam pra­wo tak twier­dzić. Otóż Tom­czyk 30 lip­ca wystą­pił w pro­gra­mie Beaty Tadli Dziś wie­czo­rem”. Tre­ma wystę­pu w pri­me time w TVP nie uspra­wie­dli­wia błę­dów. Jak się nie wie, co powie­dzieć, to lepiej sie­dzieć w domu albo gabinecie

Nie mogłem uwie­rzyć, w to co usły­sza­łem. Otóż Ceza­ry Tom­czyk (11:20 minu­ta) wypa­lił, że Roz­wią­za­li­śmy spra­wę Komi­sji Mająt­ko­wej”? Zain­try­go­wa­ła mnie ta szcze­rość, bo do tej pory roz­wią­za­niem” spra­wy Komi­sji Mająt­ko­wej chwa­li­ły się na zmia­nę – Sojusz Lewi­cy Demo­kra­tycz­nej oraz Ruch Palikota.

Wysła­łem 3 sierp­nia do rzecz­ni­ka Tom­czy­ka pyta­nia. Oprócz proś­by o wyja­śnie­nie, na czym mia­ło pole­gać owo roz­wią­za­nie spra­wy Komi­sji Mająt­ko­wej” zapy­ta­łem rów­nież, czy przed­sta­wił w ten spo­sób ofi­cjal­ne sta­no­wi­sko rzą­du w tej sprawie.

Popro­si­łem też Tom­czy­ka o potwier­dze­nie lub zaprze­cze­nie, czy jego wypo­wiedź moż­na trak­to­wać jako pró­bę wywar­cia naci­sku na sądy, w któ­rych trwa­ją pro­ce­sy w tzw. afe­rze Komi­sji Mająt­ko­wej” (trzy w sądzie w Kra­ko­wie) lub zakoń­czy­ły się unie­win­nie­niem w pierw­szej instan­cji (pro­ces Jac­ka Domo­ga­ły i jego rodzi­ny – Sąd Okrę­go­wy w Katowicach).

Na odpo­wiedź na pyta­nia, któ­re do Tom­czy­ka dotar­ły (spraw­dzi­łem w biu­rze pra­so­wym KPRM), cze­kam do dzi­siaj. Tom­czyk poru­szył spra­wę Komi­sji Mająt­ko­wej, o któ­rej PO daw­no chcia­ła­by zapomnieć.

Wyga­sza­nie” komisji 

Klub Lewi­cy zaskar­żył w 2008 roku usta­wę regu­lu­ją­cą dzia­łal­ność komi­sji do Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go, kwe­stio­nu­jąc zasad­ność jej ist­nie­nia stwier­dza­jąc, że prze­ka­za­ła już ona wię­cej grun­tów Kościo­ło­wi, niż pań­stwo prze­ję­ło od nie­go w okre­sie PRL.

Wnio­sek pier­wot­nie miał zostać roz­pa­trzo­ny 31 stycz­nia 2011 r., ale został odro­czo­ny na żąda­nie ówcze­sne­go Mar­szał­ka Sej­mu – Grze­go­rza Sche­ty­ny (PO). Try­bu­nał orzekł, że spo­śród 8 zaskar­żo­nych przez SLD zapi­sów jeden jest nie­kon­sty­tu­cyj­ny. Jest to zapis o okre­śle­niu w roz­po­rzą­dze­niu mie­nie któ­rych jed­no­stek Skar­bu Pań­stwa lub samo­rzą­du Komi­sja może prze­ka­zać. Pozo­sta­łe wnio­ski SLD zosta­ło umo­rzo­ne. Trzech sędziów TK zło­ży­ło zda­nia odrębne.

Usta­wa z 17 maja 1989 r. o sto­sun­ku Pań­stwa do Kościo­ła kato­lic­kie­go w Rzecz­po­spo­li­tej Pol­skiej okre­śli­ła zasa­dy sto­sun­ku Pań­stwa do Kościo­ła, w tym jego sytu­ację praw­ną i mająt­ko­wą. Komi­sja Mająt­ko­wa zaj­mo­wa­ła się zwra­ca­niem Kościo­ło­wi kato­lic­kie­mu mie­nia bez­praw­nie zabra­ne­go w cza­sach PRL. Przez ponad 20 lat dzia­łal­no­ści roz­pa­try­wa­ła wnio­ski doty­czą­ce przy­wró­ce­nia lub prze­ka­za­nia wła­sno­ści nie­ru­cho­mo­ści lub ich czę­ści. W jej 12-oso­bo­wym skła­dzie zasia­da­ło po sze­ściu przed­sta­wi­cie­li MSWiA i sekre­ta­ria­tu Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu Polski.

Komi­sja była wie­lo­krot­nie kry­ty­ko­wa­na m.in. za to, że więk­szość decy­zji zapa­da­ła bez kon­sul­ta­cji z samo­rzą­da­mi czy zarząd­ca­mi nie­ru­cho­mo­ści. Media dono­si­ły też, że nie wery­fi­ko­wa­no wycen grun­tów przed­sta­wia­nych przez rze­czo­znaw­ców Kościo­ła – mia­ły być one zani­ża­ne (tym zaj­mu­je się sąd w Krakowie).

Zda­niem ówcze­sne­go posła SLD (zali­czył potem epi­zod w Ruchu Pali­ko­ta, a teraz jest skarb­ni­kiem par­tii Bia­ło-Czer­wo­ni) Sła­wo­mi­ra Kopy­ciń­skie­go, dzia­łal­ność Kościel­nej Komi­sji Mająt­ko­wej była naj­więk­szą afe­rą korup­cyj­ną w histo­rii Polski”.

Rząd koali­cji PO-PSL przed­sta­wia­jąc swój pro­jekt argu­men­to­wał, że likwi­da­cja Komi­sji Mająt­ko­wej spo­wo­du­je, że budżet pań­stwa zaosz­czę­dzi 900 tys. zł, a sądom do roz­strzy­gnię­cia pozo­sta­nie nie­wie­le, bo oko­ło 220 nie­za­ła­twio­nych dotąd w Komi­sji spraw.

Ówcze­sny Pre­zy­dent Bro­ni­sław Komo­row­ski pod­pi­sał w stycz­niu 2011 roku nowe­li­za­cję usta­wy o sto­sun­ku pań­stwa do Kościo­ła kato­lic­kie­go zakła­da­ją­cą likwi­da­cję od 1 mar­ca 2011 r. Komi­sji Mająt­ko­wej. Tak też się stało.

Klo­ny” mają się dobrze

Komi­sja Mająt­ko­wa zosta­ła zli­kwi­do­wa­na, jed­nak nadal dzia­ła­ją jej klo­ny”. Od 1997 roku w Pol­sce dzia­ła Komi­sja Regu­la­cyj­na ds. Gmin Wyzna­nio­wych Żydow­skich. To cia­ło zosta­ło powo­ła­ne na pod­sta­wie usta­wy o sto­sun­ku pań­stwa do gmin wyzna­nio­wych żydow­skich w RP. Jej dzia­ła­nie regu­lu­je zarzą­dze­nie mini­stra spraw wewnętrz­nych z 1997 roku. Do 2002 roku Komi­sja przyj­mo­wa­ła wnio­ski o wsz­czę­cie postę­po­wań regu­la­cyj­nych. Wpły­nę­ło ich 5,5 tys., pra­wie dwa razy wię­cej niż do Komi­sji Mająt­ko­wej. Od decy­zji Komi­sji Regu­la­cyj­nej nie ma odwo­łań, co ozna­cza, że gmi­ny i Skarb Pań­stwa muszą odda­wać nie­ru­cho­mo­ści lub odszko­do­wa­nia, gdy tyl­ko taki wyrok” wpły­nie do odpo­wied­nich władz.

Oprócz tego dzia­ła­ją komi­sje Kościo­ła Ewan­ge­lic­ko-Augs­bur­skie­go w RP, Pol­skie­go Auto­ke­fa­licz­ne­go Kościo­ła Pra­wo­sław­ne­go oraz Mię­dzy­ko­ściel­na Komi­sja Regu­la­cyj­na dla pozo­sta­łych wyznań. Ale o tym cicho sza!

War­to chy­ba wie­dzieć, że podob­nie jak zli­kwi­do­wa­na Komi­sja Mająt­ko­wa dla Kościo­ła kato­lic­kie­go Komi­sja Regu­la­cyj­na odzy­sku­je nie­ru­cho­mo­ści lub odszko­do­wa­nia za mie­nie zabra­ne w PRL. Tej Komi­sji nikt nie kon­tro­lu­je, a od jej decy­zji nie ma odwo­łań. Wia­do­mo, że odzy­ska­ła do tej pory pra­wie 100 mln zł rekom­pen­sat. Nikt nato­miast nie sza­cu­je war­to­ści nie­ru­cho­mo­ści, któ­re mogą iść w set­ki milio­nów złotych.

Komi­sja do Spraw Gmin Wyzna­nio­wych Żydow­skich nie spo­rzą­dza spra­woz­dań (infor­ma­cji) zawie­ra­ją­cych wyka­zy powierzch­ni, loka­li­za­cji zwra­ca­nych nie­ru­cho­mo­ści, ich war­to­ści, spo­rzą­dza­ne jest jedy­nie zesta­wie­nie zbior­cze. Sekre­ta­riat komi­sji pro­wa­dzi (od począt­ku dzia­ła­nia komi­sji) porząd­ko­wy rejestr zgło­szo­nych wnio­sków. Zawar­te w nim infor­ma­cje słu­żą iden­ty­fi­ka­cji spraw, a nie sta­ty­sty­ce zwią­za­nej z rezul­ta­ta­mi prac komi­sji regulacyjnej”

– odpo­wie­dział na inter­pe­la­cję Sta­ni­sław Huskow­ski, sekre­tarz sta­nu w Mini­ster­stwie Admi­ni­stra­cji i Cyfryzacji.

Może te spra­wę powin­na roz­wią­zać” Plat­for­ma Oby­wa­tel­ska, panie Tomczyk?

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na wpo​li​ty​ce​.pl oraz wgo​spo​dar​ce​.pl

Pą Pre­zi­dą oskarża

Pą Pre­zi­dą Świę­to­chło­wic wyto­czył dzia­ła. W grud­niu ub. roku skie­ro­wał do sądu pry­wat­ny akt oskar­że­nia prze­ciw­ko mnie.

Wol­ny kraj, to każ­de­mu wol­no. Nawet takie­mu pre­zy­den­to­wi Świę­to­chło­wic. Zasta­na­wia mnie jedy­nie, że w tym samym cza­sie ta sama kan­ce­la­ria kie­ru­je pry­wat­ne akty oskar­że­nia męża i żony prze­ciw­ko mnie.

Naj­pierw żona tego pana pre­zy­den­ta czu­je się źle, gdyż podob­no nazwa­łem ją Bar­bie (cała ta zabaw­na histo­ria tu).

A jej mąż – Dawid Kostemp­ski, w tym samym cza­sie czu­je się znie­sła­wio­ny publi­ka­cja­mi na blo­gu www​.kostemp​ski​won​ze​swion​.pl, któ­rych autor­stwo upar­cie usi­łu­je mi przy­pi­sać. No, cóż. Wol­ny kraj, powta­rzam. Od 1989 roku podobno.

Kostemp­ski oskar­ża mnie o popeł­nie­nie prze­stęp­stwa z art. 12 k.k. w związ­ku z art. 212 § 2 k.k.”. Roz­szy­fro­wa­łem ten praw­ni­czy żargon:

Art. 12. Dwa lub wię­cej zacho­wań, pod­ję­tych w krót­kich odstę­pach cza­su w wyko­na­niu z góry powzię­te­go zamia­ru, uwa­ża się za jeden czyn zabro­nio­ny; jeże­li przed­mio­tem zama­chu jest dobro oso­bi­ste, warun­kiem uzna­nia wie­lo­ści zacho­wań za jeden czyn zabro­nio­ny jest toż­sa­mość pokrzywdzonego.

a kocha­ny przez wszyst­kich dziennikarzy:

Art. 212 §
1. Kto poma­wia inną oso­bę, gru­pę osób, insty­tu­cję, oso­bę praw­ną lub jed­nost­kę orga­ni­za­cyj­ną nie­ma­ją­cą oso­bo­wo­ści praw­nej o takie postę­po­wa­nie lub wła­ści­wo­ści, któ­re mogą poni­żyć ją w opi­nii publicz­nej lub nara­zić na utra­tę zaufa­nia potrzeb­ne­go dla dane­go sta­no­wi­ska, zawo­du lub rodza­ju działalności,
pod­le­ga grzyw­nie albo karze ogra­ni­cze­nia wolności.
§ 2. Jeże­li spraw­ca dopusz­cza się czy­nu okre­ślo­ne­go w § 1 za pomo­cą środ­ków maso­we­go komu­ni­ko­wa­nia, pod­le­ga grzyw­nie, karze ogra­ni­cze­nia wol­no­ści albo pozba­wie­nia wol­no­ści do roku.

Zamiesz­czam ska­ny tego aktu oskar­że­nia. Miłej lek­tu­ry. A ciąg dal­szy wkrótce.

Eska­la­cja napię­cia musi być – jak u Hitchcocka.

Dora­dzać trze­ba umieć

Mini­ster zdro­wia Marian Zemba­la ma pecha. Po pierw­sze dał się oma­mić Ewie Kopacz i zaan­ga­żo­wał się w poli­ty­kę, a po dru­gie – przy swo­im wyso­kim ego dobrał sobie złych dorad­ców. Co ruch, to faul.

Zemba­la naj­pierw w czerw­cu obra­ził pie­lę­gniar­ki. W wypo­wie­dzi, któ­ra padła w kon­tek­ście straj­ku pie­lę­gnia­rek z Wyszkowa.

W Ślą­skim Cen­trum Cho­rób Ser­ca, któ­re jest czę­ścią moje­go zawo­do­we­go życia i pozo­sta­nie, jeże­li kto­kol­wiek z pra­cow­ni­ków, kto­kol­wiek, pod­jął­by strajk, na dru­gi dzień będzie prze­ze mnie, dyrek­to­ra, zwolniony” 

powie­dział M. Zemba­la w pierw­szym wywia­dzie w TVN24 po nomi­na­cji i obję­ciu we wła­da­nie resor­tu zdro­wia. Kie­dy doszło do nie­go, co powie­dział, to zaczął wyja­śniać, co miał na myśli.

Stwier­dził, że jego wypo­wiedź o zwol­nie­niu straj­ku­ją­cych pie­lę­gnia­rek zosta­ła poda­na w spo­sób nie­peł­ny i przez to źle zrozumiana.

Prze­pra­szam pań­stwa za to, że nie­praw­dzi­wość infor­ma­cji, jej nie­peł­ność, sta­ła się pod­sta­wą nie­pra­wi­dło­wej tezy i ocen, ponie­waż cho­ry jest świę­to­ścią, a jako mini­ster będę zawsze po stro­nie chorych”

- mówił Zemba­la. Zwa­lił zamie­sza­nie na dzien­ni­ka­rzy, bo uwa­żał że frag­men­ty jego wywia­du zaczę­ły w redak­cji żyć wła­snym życiem i sta­ły się źró­dłem nie­szczęść”. Ale to była tyl­ko roz­grzew­ka ministra.

Jak wia­do­mo pie­lę­gniar­ki doma­ga­ją się wzro­stu wyna­gro­dze­nia zasad­ni­cze­go co roku o 500 zł, przez kolej­ne trzy lata. Jeże­li ich postu­la­ty nie zosta­ną speł­nio­ne, we wrze­śniu naj­praw­do­po­dob­niej zde­cy­du­ją o straj­ku. Nie zga­dza­ją się na dotych­cza­so­wą pro­po­zy­cję resor­tu, zgod­nie z któ­rą mia­ły­by otrzy­mać śred­nio 300 zł brut­to pod­wyż­ki, przy czym decy­zję o podzia­le tych środ­ków pomię­dzy pie­lę­gniar­ka­mi mia­ły­by podej­mo­wać oso­by kie­ru­ją­ce pod­mio­ta­mi leczniczymi.

Dywer­sja na stro­nach resortu

Na stro­nach Mini­ster­stwa Zdro­wia 4 sierp­nia br. poja­wi­ła się infor­ma­cja o zawar­ciu poro­zu­mie­nia w spra­wie pod­wy­żek. Jak poda­wał resort, tego dnia został pod­pi­sa­ny doku­ment o wza­jem­nej współ­pra­cy w zakre­sie two­rze­nia prze­pi­sów doty­czą­cych wymia­ru cza­su pra­cy i zakre­su czyn­no­ści w ramach świad­czeń opie­ki zdro­wot­nej udzie­la­nych przez pie­lę­gniar­ki i położne.

Infor­ma­cję tę zde­men­to­wa­ła Gra­ży­na Roga­la-Pawel­czyk, pre­zes Naczel­nej Rady Pie­lę­gnia­rek i Położnych:

Wszel­kie usta­le­nia, tak­że te doty­czą­ce two­rze­nia prze­pi­sów zwią­za­nych z wymia­rem cza­su pra­cy i zakre­sem czyn­no­ści w ramach świad­czeń opie­ki zdro­wot­nej udzie­la­nych przez pie­lę­gniar­ki i położ­ne, zawsze uzgad­nia­ne są przez Mini­ster­stwo Zdro­wia z repre­zen­tu­ją­cy­mi stro­nę spo­łecz­ną przed­sta­wi­cie­la­mi NRPiP i OZZPiP”.

Zemba­li nie pozo­sta­ło nic wię­cej, jak tyl­ko prze­pro­sić pie­lę­gniar­ki za nie­po­ro­zu­mie­nie zaist­nia­łe w związ­ku z publi­ka­cją na stro­nie Mini­ster­stwa Zdro­wia nie­praw­dzi­wych infor­ma­cji w spra­wie płac.

Wina za tę sytu­ację leży tyl­ko i wyłącz­nie po stro­nie Mini­ster­stwa, do cze­go z poko­rą się przy­zna­ję i przepraszam” 

- zapew­niał mini­ster zdrowia.

Mam w tym miej­scu gorz­ką satys­fak­cję, bo nie­daw­no pro­ro­ko­wa­łem (15 lip­ca Pomie­sza­nie ról, czy­li dzien­ni­karz sze­fem gabi­ne­tu poli­tycz­ne­go Zemba­li. Tajem­ni­ca wpa­dek mini­stra zdro­wia?”), że tak będzie.

Zna­na jest już tajem­ni­ca poli­tycz­nych i medial­nych wpa­dek mini­stra zdro­wia prof. Maria­na Zemba­li. Otóż od 1 lip­ca sze­fem jego gabi­ne­tu poli­tycz­ne­go jest Jerzy Zawart­ka” pisa­łem.

Jed­no­oso­bo­wy gabinet

Byłem cie­ka­wy, kto jesz­cze zna­lazł się w tym – z zało­że­nia eli­tar­nym i facho­wym – gro­nie dorad­ców poli­tycz­nych sze­fa resor­tu? Złu­dzeń pozba­wił mnie i uba­wił Krzysz­tof Bąk, rzecz­nik ministra.

Aktu­al­nie w Gabi­ne­cie Poli­tycz­nym Mini­stra Zdro­wia zatrud­nio­na jest 1 oso­ba na sta­no­wi­sku Sze­fa Gabi­ne­tu. Zgod­nie z roz­po­rzą­dze­niem Rady Mini­strów z dnia 28 mar­ca 2000 r. w spra­wie zasad wyna­gra­dza­nia i innych świad­czeń przy­słu­gu­ją­cych pra­cow­ni­kom urzę­dów pań­stwo­wych zatrud­nio­nym w gabi­ne­tach poli­tycz­nych oraz dorad­com lub peł­nią­cym funk­cje dorad­ców osób zaj­mu­ją­cych kie­row­ni­cze sta­no­wi­ska pań­stwo­we ( Dz. U. Nr 24, poz. 296, z późn. zm.) na sta­no­wi­sku sze­fa gabi­ne­tu przy­słu­gu­je wyna­gro­dze­nie zasad­ni­cze 6.070 zł oraz doda­tek funk­cyj­ny w wyso­ko­ści 1.810 zł.

Do wyna­gro­dze­nia zasad­ni­cze­go doli­cza­ny jest rów­nież doda­tek za staż pra­cy w wyso­ko­ści wyno­szą­cej po pię­ciu latach pra­cy 5% i wzra­sta o 1% za każ­dy dal­szy rok pra­cy, aż do osią­gnię­cia 20% mie­sięcz­ne­go wynagrodzenia”. 

Tyle rzecz­nik.

Czy­li Zawart­ka jest sam sobie sze­fem w tzw. Gabi­ne­cie Poli­tycz­nym Mini­stra Zdro­wia. Zapew­ne to zgod­nie z tren­dem oszczęd­ne­go pań­stwa à la PO”. To nie­wie­le za kom­pro­mi­to­wa­nie mini­stra Zemba­li – zale­d­wie 7880 zło­tych. Nikt nie powi­nien mieć wąt­pli­wo­ści, że zada­nie dora­dza­nia mini­stro­wi zdro­wia prze­ro­sło Zawart­kę. Gorzej, że jego rady kom­pro­mi­tu­ją prof. Zemba­lę. Bo mini­strem się bywa.

Lob­bing w lekach?

Cie­ka­we, kto dora­dził mini­stro­wi zdro­wia powo­ła­nie nowe­go dyrek­to­ra Naro­do­we­go Insty­tu­tu Leków, któ­rym został chi­rurg onko­log, prof. dr hab. Piotr Fie­dor? O tym skan­da­lu pisze Jan Paw­lic­ki na por­ta­lu Blog​pu​bli​ka​.com

Nie było­by może w tym nic nie­sto­sow­ne­go, ot zła­ma­nie dobre­go oby­cza­ju, gdy­by nie fakt, że pro­ce­du­ra powo­ła­nia sze­fa NIL budzi sze­reg wąt­pli­wo­ści. Do tego stop­nia, że poprzed­ni mini­ster, Bar­tosz Arłu­ko­wicz, naka­zał powtó­rze­nie kon­kur­su. Zemba­la anu­lo­wał tę decy­zję i prze­for­so­wał kan­dy­da­tu­rę prof. Fie­do­ra. W dodat­ku zro­bił to wbrew sta­no­wi­sku Rady Nauko­wej Insty­tu­tu. Pra­cow­ni­cy NIL nie mogą kry­ty­ko­wać decy­zji mini­stra – wła­śnie dosta­li zakaz wypo­wia­da­nia się w mediach pod groź­bą utra­ty pracy”.

Naro­do­wy Insty­tut Leków decy­du­je o reje­stra­cji i dopusz­cza­niu do obro­tu pro­duk­tów lecz­ni­czych i wyro­bów medycz­nych. To ogrom­na wła­dza, klu­czo­wa dla inte­re­sów firm farmaceutycznych.

W dodat­ku poprzed­ni dyrek­tor, prof. Zbi­gniew Fija­łek, pod­padł lob­by far­ma­ceu­tycz­ne­mu. To poszla­ka numer dwa. Fija­łek dopro­wa­dził do zmia­ny pra­wa w ten spo­sób, by pro­du­cen­ci leków pła­ci­li za bada­nia dopusz­cza­ją­ce je do sprze­da­ży. Wcze­śniej kosz­ta­mi obcią­ża­ny był skarb pań­stwa. To ty, dro­gi podat­ni­ku, pła­ci­łeś Gla­xo­Smi­th­Kli­ne, czy Polphar­mie za testy, któ­re mia­ły potwier­dzić, że pro­du­ko­wa­ne przez te fir­my pre­pa­ra­ty nie są szko­dli­we dla zdro­wia. Być może per­spek­ty­wa dal­sze­go sze­fo­wa­nia Naro­do­we­mu Insty­tu­to­wi Leków przez prof. Fijał­ka nie jest na rękę potęż­nym gra­czom na ryn­ku farmaceutycznym”

– pisze Pawlicki.

Cel­ne stwier­dze­nie. Nie ma zapew­ne w Pol­sce pro­fe­so­ra medy­cy­ny, któ­ry nie korzy­stał ze spon­so­ro­wa­nia swo­ich badań czy wyjaz­dów przez kon­cer­ny medycz­ne bądź far­ma­ceu­tycz­ne. Przy­zna­je się do tego nawet obec­ny mini­ster zdro­wia. Z jego oświad­czeń mająt­ko­wych wyni­ka, że p będąc kon­sul­tan­tem kra­jo­wym, prof. Zemba­la zasia­dał w radzie nauko­wej fun­da­cji Polpharmy.

Z jego oświad­czeń mająt­ko­wych wyni­ka­ło, że m.in. Polphar­ma była spon­so­rem wyjaz­du na kon­gre­sy nauko­we (np. 18 wrze­śnia ub. roku pokry­cie kosz­tów wyjaz­du i ubez­pie­cze­nia do Bar­ce­lo­ny celem aktyw­ne­go udzia­łu kon­gre­sie Euro­pej­skie­go Towa­rzy­stwa Kar­dio­lo­gicz­ne­go”). Nicze­go natu­ral­nie nie suge­ru­ję, ale kon­tekst ewen­tu­al­ne­go lob­bin­gu kon­cer­nów far­ma­ceu­tycz­nych na obsa­dę per­so­nal­ną sta­no­wi­ska dyrek­to­ra NIL wyma­ga wyjaśnienia.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lu wpo​li​ty​ce​.pl

Kato­wi­ce 2015

Biu­ro­wiec daw­nej Dyrek­cji Okrę­go­wej Kolei Pań­stwo­wych w Kato­wi­cach, czy­li DOKP (to ten z pra­wej stro­ny) powo­li male­je. Aż trud­no dzi­siaj uwie­rzyć, że miał 90 metrów wyso­ko­ści, i bud­kę mili­cyj­ną na dachu.

Budy­nek znik­nie z cen­trum Kato­wic do koń­ca tego roku. Co powsta­nie na miej­scu 90-metro­we­go budyn­ku? To zagadka.

KATO2015

Lustra­cja Buzka

Jerzy Buzek nie nale­ży do moich ulu­bień­ców. Jed­nak poja­wie­nie się w Inter­ne­cie arty­ku­łów o jego agen­tu­ral­nej” prze­szło­ści na milę śmier­dzi pro­wo­ka­cją i zamia­rem skom­pro­mi­to­wa­nia na wszel­ki wypa­dek” lustracji.

Nie­daw­no na por­ta­lu Fron​da​.pl poja­wił się skan­da­licz­ny arty­kuł Jerzy Buzek TW Karol”? prze­dru­ko­wa­ny za por­ta­lem pres​sma​nia​.pl. O ile Fron​da​.pl arty­kuł autor­stwa Irka Ceza­re­go Tunie­wi­cza szyb­ko usu­nę­ła, to na tym dru­gim por­ta­lu nadal moż­na go przeczytać.

Publi­ka­cja Tunie­wi­cza, któ­ry jak wyni­ka z jego pro­fi­lu na por­ta­lu spo­łecz­no­ścio­wym pocho­dzi z Gdań­ska a miesz­ka w Toron­to, o rze­ko­mej (bo brak dowo­dów na nią) agen­tu­ral­no­ści Jerze­go Buz­ka opie­ra się na wnio­sku posłów Toma­sza Kar­wow­skie­go oraz Ada­ma Słom­ki z Kon­fe­de­ra­cji Pol­ski Nie­pod­le­głej – Ojczy­zna z 1999 roku do Sądu Lustra­cyj­ne­go. Posło­wie doma­ga­li się lustra­cji ówcze­sne­go pre­mie­ra rzą­du AWS.

Była to reak­cja na decy­zję Bogu­sła­wa Nizień­skie­go, ówcze­sne­go Rzecz­ni­ka Inte­re­su Publicz­ne­go, któ­ry posta­no­wił nie uwzględ­nić wnio­sku. Posta­no­wie­niem z dnia 2 wrze­śnia 1999 r. Sąd Ape­la­cyj­ny w War­sza­wie (sygn. akt V AL 3299) utrzy­mał w mocy posta­no­wie­nie Rzecz­ni­ka Inte­re­su Publicz­ne­go o odmo­wie wystą­pie­nia z wnio­skiem o wsz­czę­cie postę­po­wa­nia lustracyjnego.

W Kata­lo­gu IPN czy­ta­my nastę­pu­ją­ce infor­ma­cje o Jerzym Buzku:

  • Jerzy Buzek wystę­pu­je w aktach SO krypt. Deba­ta” doty­czą­cej I Kra­jo­we­go Zjaz­du Dele­ga­tów NSZZ Soli­dar­ność”. Spra­wa zosta­ła zare­je­stro­wa­na 3.09.1981 pod nr 66477 przez Wydział III Depar­ta­men­tu III‑A (od listo­pa­da 1981 Depar­ta­men­tu V) MSW. Zakoń­czo­no 11.12.1981 i zar­chi­wi­zo­wa­no pod sygn. 2282/IV. Mate­ria­ły zawie­ra­ją m.in.: pla­ny dzia­łań ope­ra­cyj­nych, mel­dun­ki i notat­ki funk­cjo­na­riu­szy SB, ste­no­gra­my z prze­bie­gu obrad, wyka­zy uczest­ni­ków Zjaz­du i oso­bo­wych źró­deł infor­ma­cji. Mat. o sygn. IPN BU 236243 (2282/IV)
  • W dn. 16.11.1981 zare­je­stro­wa­ny pod nr 47524 przez Gru­pę III SB Gli­wi­ce, w dzien­ni­ku reje­stra­cyj­nym jako kate­go­rię zapi­sa­no meld. spraw.” [mel­du­nek spraw­dze­nio­wy?], 17.09.1985 mate­ria­ły prze­kwa­li­fi­ko­wa­no na kwe­stio­na­riusz ewi­den­cyj­ny [KE] o krypt. Nego­cja­tor”. W dn. 08.08.1986 KE prze­ka­za­no do Refe­ra­tu V‑1 RUSW Gli­wi­ce, a następ­nie do Wydz. XI Dep. I MSW. Mate­ria­ły po zwró­ce­niu zosta­ły znisz­czo­ne jako bez­war­to­ścio­we”. Zapis w dzien­ni­ku reje­stra­cyj­nym WUSW Kato­wi­ce, poz. 47524; kar­ta E‑16 z kar­to­te­ki odtwo­rze­nio­wej Biu­ra C” MSW.
  • W dniu 27.08.1986 zare­je­stro­wa­ny pod nr 97987 przez Wydz. XI Dep. I MSW w kate­go­rii zabez­pie­cze­nie. W dniu 09.10.1989 r. – zdję­to z czyn­nej ewi­den­cji ope­ra­cyj­nej z powo­du rezy­gna­cji jed­nost­ki ope­ra­cyj­nej SB. Zapis w dzien­ni­ku reje­stra­cyj­nym MSW, poz. 97987; zapis w ZSKO-88.
  • Brak jakich­kol­wiek infor­ma­cji ope­ra­cyj­nych. Zapis zawie­ra jedy­nie infor­ma­cje o danych per­so­nal­nych i adre­sach zamiesz­ka­nia. Zapis w ZSKO-90.
  • Akta pasz­por­to­we (EAGL 110980, EAGL 54116EAPP 503040). Kar­ta Pz-35 o sygn. arch. EAGL 110980 (poprzed­nia sygn. EAKA 23300) z kar­to­te­ki pasz­por­to­wej Wydz. Pasz­por­tów KWMO/WUSW Kato­wi­ce. Akt pasz­por­to­wych nie odnaleziono.

Kar­wow­ski we wnio­sku (nadal dostęp­ny w Inter­ne­cie) opie­rał się na głów­nie na

infor­ma­cjach prze­ka­za­nych mnie przez świad­ków (zgło­szo­nych for­mal­nie w postę­po­wa­niu lustra­cyj­nym) oraz z danych Wydzia­łu Ope­ra­cyj­ne­go (Kontr­wy­wia­dow­cze­go)”.

Poni­żej frag­men­ty wnio­sku Kar­wow­skie­go (nie­mal toż­sa­me z arty­ku­łem Tuniewicza):

Jerzy Buzek został zwer­bo­wa­ny przez Wywiad Woj­sko­wy PRL w roku 1971 przed wyjaz­dem na sty­pen­dium nauko­we do Wiel­kiej Bry­ta­nii (197172 r. ). Infor­ma­cja na ten temat zawar­ta jest w zacho­wa­nych aktach [ zał. nr 1]. Pierw­szym zada­niem agen­ta było zdo­by­cie dla Ukła­du War­szaw­skie­go naj­now­szych tech­no­lo­gii uty­li­za­cji gazów bojo­wych. Po powro­cie do kra­ju, w koń­cu 1972 roku, Jerzy Buzek zło­żył sto­sow­ny raport. Wobec podej­rze­nia o prze­wer­bo­wa­nie agen­ta przez MI 5 (sio­strza­ne do CIA służ­by bry­tyj­skie) Wywiad PRL zre­zy­gno­wał z uży­cia agen­ta na kie­run­ku państw kapitalistycznych”.

W związ­ku z tym prze­ka­za­no agen­ta do dys­po­zy­cji Służ­by Bez­pie­czeń­stwa [ zał. nr 2]. Uży­ty przez Służ­bę Bez­pie­czeń­stwa po wyda­rze­niach 1976 r (pro­te­sty na uczel­niach) do ope­ra­cji roz­pra­co­wa­nia śro­do­wisk aka­de­mic­kich m.in. w ramach spra­wy obiek­to­wej Poli­tech­ni­ka”. Cho­dzi o Poli­tech­ni­kę Gli­wic­ką. Dzia­ła­nia te koor­dy­no­wał przede wszyst­kim Wydział III KW MO Kato­wi­ce, [zał. Nr. 3. ]. Nagro­dą za efek­tyw­ną pra­cę było umoż­li­wie­nie przy­zna­nia tytu­łu nauko­we­go docen­ta (akta roz­pra­co­wa­nia Docent”).

Jerzy Buzek posia­dał mini­mum 3 tecz­ki” , pierw­szą gdy był roz­pra­co­wy­wa­ny – przy­mu­sza­ny do współ­pra­cy Docent” (?), dru­gą zało­żył Wywiad, trze­cią Służ­ba Bez­pie­czeń­stwa, nada­jąc kryp­to­nim Taj­ny Współ­pra­cow­nik (TW) Karol”. Nato­miast w ramach każ­dej z wymie­nio­nych, wystę­po­wa­ły m.in. tecz­ka per­so­nal­na oraz tecz­ka pra­cy tzw. operacyjna.

Po straj­kach sierp­nio­wych 1980 roku Jerze­go Buz­ka skie­ro­wa­no do Nie­za­leż­ne­go Samo­rząd­ne­go Związ­ku Zawo­do­we­go Soli­dar­ność”. Naj­po­waż­niej­szym suk­ce­sem agen­ta TW Karol” sta­ły się dzia­ła­nia mani­pu­la­cyj­ne pod­czas I‑szego Kra­jo­we­go Zjaz­du Dele­ga­tów NSZZ Soli­dar­ność” w Gdań­sku, gdzie jako współ­pro­wa­dzą­cy obra­dy m.in. dopro­wa­dził do uchwa­le­nia słyn­nej Ode­zwy do Naro­dów Euro­py Środ­ko­wo- Wschod­niej. Celem auto­rów z komu­ni­stycz­ne­go Mini­ster­stwa Spraw Wewnętrz­nych PRL była pro­wo­ka­cja i uzy­ska­nie bez­po­śred­niej pomo­cy (z inter­wen­cją zbroj­ną włącz­nie) od ZSRR, zanie­po­ko­jo­ne­go roz­sze­rza­niem się wol­no­ścio­wej zara­zy” na inne kra­je socjalistyczne.

Agent otrzy­mał za to zada­nie wyso­ką nagro­dę finan­so­wą, [zał. nr 4]. W 1985 pod­pi­sał kolej­ny waż­ny doku­ment zło­żo­ny w tecz­ce ope­ra­cyj­nej TW Karol” [zał. nr 5] .

Cha­rak­te­ry­stycz­ną rolę Jerzy Buzek odgry­wa w aresz­to­wa­niu przy­wód­ców Ślą­skie­go pod­zie­mia soli­dar­no­ścio­we­go. Pozna­je wyjąt­ko­wo lokal, w któ­rym ukry­wa się Tade­usz Jedy­nak. Wkrót­ce zosta­je w nim aresz­to­wa­ny ten­że lider władz regio­nal­nych i krajowych..

Następ­nie Jerzy Buzek pozna­je miesz­ka­nie, w któ­rym ukry­wa się następ­ny szef regio­nal­nych struk­tur Soli­dar­no­ści”- Jan Andrzej Gór­ny. Po kil­ku godzi­nach lokal okrą­ża ogrom­na licz­ba samo­cho­dów SB oraz cywil­nych i mun­du­ro­wych funk­cjo­na­riu­szy służb bez­pie­czeń­stwa PRL. Poszu­ki­wa­ne­go przez 7 lat listem goń­czym Pro­ku­ra­tu­ry Woj­sko­wej czo­ło­we­go dzia­ła­cza pod­ziem­nych struk­tur, w tym Komi­sji Kra­jo­wej NSZZ Soli­dar­ność” aresz­to­wa­no… bez rewi­zji lokalu !

Jerzy Buzek nie­zau­wa­żo­ny, z tor­bą peł­na związ­ko­wych pie­nię­dzy, bez kło­po­tu opusz­cza po kwa­dran­sie kocioł”. Nie zna­ny jest w dzie­jach pod­zie­mia przy­pa­dek (a tym bar­dziej na czer­wo­nym” Ślą­sku), by przy tak waż­nym aresz­to­wa­niu Służ­ba Bez­pie­czeń­stwa nie doko­ny­wa­ła grun­tow­nej rewi­zji i zabez­pie­cze­nia” lokalu.

Jedy­nym, któ­ry sko­rzy­stał na powyż­szych aresz­to­wa­niach był Jerzy Buzek, któ­ry jako >dorad­ca< zaczął nie­for­mal­nie” repre­zen­to­wać Gór­ny Śląsk w pra­cach kra­jo­we­go kie­row­nic­twa (TKK) Soli­dar­no­ści”. Było to moż­li­we, gdyż SB nie dopu­ści­ła do wyło­nie­nia kolej­ne­go przy­wód­cy regio­nal­nej NSZZ Soli­dar­ność”.

Dotych­cza­so­wa odmo­wa prze­słu­cha­nia w pro­ce­sie lustra­cyj­nym Tade­usza Jedy­na­ka, przy­wód­cy pod­ziem­nej S” przez powo­ła­nie się na opi­nię J.A. Gór­ne­go jest kom­plet­nie absur­dal­ne (str. 7 Posta­no­wie­nia Rzecz­ni­ka). W tej spra­wie nie oce­nia­my wię­zi przy­ja­ciel­skich czy też jaw­nych współ­pra­cow­ni­ków Moskwy (Mil­ler, Olek­sy itp.) ale utaj­nio­nych przed nami (dzia­ła­cza­mi demo­kra­tycz­nej opo­zy­cji) taj­nych współ­pra­cow­ni­kach służb specjalnych.

[…] Akta roz­pra­co­wa­nia i aresz­to­wa­nia J.A. Gór­ne­go zacho­wa­ły się i potwier­dza­ją rolę jaką ode­grał TW Karol”. Nie­zbęd­ne jest ich dogłęb­ne zwe­ry­fi­ko­wa­nie przez Sąd Lustra­cyj­ny na opi­sa­ną oko­licz­ność [ świa­dek z MSW III RP odn. Nr 6].

Za powyż­sze zasłu­gi oraz prze­ka­za­nie doku­men­tów władz pod­ziem­nej Soli­dar­no­ści” agent TW Karol” otrzy­mał od Służ­by Bez­pie­czeń­stwa 7000 USD (Rów­no­war­tość ówcze­snych ok. 350 pen­sji!) [zał. nr 7].

Co naj­cie­kaw­sze, Jerzy Buzek nigdy nie został aresz­to­wa­ny czy nawet inter­no­wa­ny, choć już od roku 1981 z racji jaw­nej dzia­łal­no­ści w legal­nej NSZZ Soli­dar­ność”, był dosko­na­le zna­ny Służ­bie Bez­pie­czeń­stwa. Mało tego, wie­lo­krot­nie (10 razy) wyjeż­dżał do kra­jów kapi­ta­li­stycz­nych. Jest to rów­nież wypa­dek wśród dzia­ła­czy opo­zy­cji bez pre­ce­den­su. Tym bar­dziej, że na Ślą­sku sza­lał naj­więk­szy komu­ni­stycz­ny ter­ror. Eks­tre­mie” pasz­port cza­sa­mi wrę­cza­no, owszem, ale z pie­cząt­ką: bez pra­wa powro­tu do PRL.

Spra­wa wybu­chła ponow­nie pod­czas Regio­nal­ne­go Zjaz­du Soli­dar­no­ści” Ślą­sko-Dąbrow­skiej, gdzie Wice­prze­wod­ni­czą­cy Zarzą­du Regio­nu Zbi­gniew Mar­ty­no­wicz zarzu­cił publicz­nie J. Buz­ko­wi współ­pra­cę z SB.”

Tyle Kar­wow­ski. Wydział XI Depar­ta­men­tu I zaj­mo­wał się zwal­cza­niem dywer­sji ide­olo­gicz­nej” – czy­li w latach 80. tak­że Soli­dar­no­ści” i jej zagra­nicz­nych struk­tur. W latach 198599 naczel­ni­kiem tegoż wydzia­łu był Alek­san­der Makowski.

Dzia­ła­cze pod­zie­mia z Gli­wic twier­dzą zgod­nie, że kon­spi­ra­cyj­nym pseu­do­ni­mem Buz­ka był Karol”. To jego dru­gie imię. Nic nie wspo­mi­na­ją o podej­rze­niach wobec Buzka.

Jerzy Buzek w maju 1987 r. z przy­czyn oso­bi­stych wyco­fał się z dzia­łal­no­ści w pod­zie­miu. Wio­sną 1985 roku leka­rze zdia­gno­zo­wa­li u Aga­ty Buzek nowo­twór, ziar­ni­cę zło­śli­wą. Buz­ko­wie roz­po­czę­li wal­kę o życie dziec­ka. - Przez czte­ry lata żyli­śmy na skra­ju wytrzy­ma­ło­ści psy­chicz­nej – mówi­ła w repor­ta­żu w Pol­ska The Times ówcze­sna żona Buz­ka – Lud­gar­da. Ostat­ni zabieg i che­mio­te­ra­pia zakoń­czy­ły się wio­sną 1989 roku.

Nie­wy­klu­czo­ne, że warun­kiem wyda­nia pasz­por­tu dla Buz­ka, aby cór­ka mogła wyje­chać na lecze­nie do RFN, było wła­śnie wyco­fa­nie się przez nie­go z dzia­łal­no­ści opo­zy­cyj­nej. Czy taki szan­taż był? Tego nie wia­do­mo, bo Buzek o tym nigdy nie mówił.

W listo­pa­dzie 1987 r. w skład nowo powsta­łej Kra­jo­wej Komi­sji Wyko­naw­czej jako przed­sta­wi­ciel regio­nu ślą­sko-dąbrow­skie­go wszedł Jan A. Gór­ny, któ­ry jed­nak szyb­ko, bo już 19 listo­pa­da został zatrzy­ma­ny w tym kotle”, o któ­rym wspo­mi­na Karwowski.

W Ency­klo­pe­dii Soli­dar­no­ści może­my prze­czy­tać o dal­szych losach Jana A. Górnego:

19 listo­pa­da 1987 r. zatrzy­ma­ny, 21 listo­pa­da 1987 r. aresz­to­wa­ny na 3 mies. pod zarzu­tem nie­pła­ce­nia ali­men­tów, prze­trzy­my­wa­ny w Aresz­cie Śled­czym w Kato­wi­cach, ska­za­ny przez Kole­gium ds. Wykro­czeń w Gli­wi­cach na karę wyso­kiej grzyw­ny, a 25 stycz­nia 1988 r. przez Sąd Rejo­no­wy w Dąbro­wie Gór­ni­czej na 4 lata więzienia”. 

Zatem Gór­ny led­wo co został powo­ła­ny w skład KKW, to SB go zatrzy­ma­ła i sku­tecz­nie wyeli­mi­no­wa­ła z dzia­łal­no­ści opozycyjnej.

Gór­ny po 1989 roku znik­nął z życia publicz­ne­go. Zajął się biz­ne­sem, ale to inna bajka.

Nadal nie wyja­śnio­na do koń­ca jest spra­wa agen­ta Oris”, któ­ry roz­pra­co­wy­wał gli­wic­ką opo­zy­cję. Według moich infor­ma­cji był to agent nie bez­pie­ki, ale kontr­wy­wia­du wojskowego.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lu wpo​li​ty​ce​.pl