Czy Ślą­zak ma duszę?

Cie­ka­wa dys­ku­sja wywią­za­ła się na por­ta­lu Sto­wa­rzy­sze­nia Dzien­ni­ka­rzy Pol­skich. Pośred­nio o dzien­ni­kar­stwie, a bar­dziej – o Ślą­sku. War­to prze­czy­tać i pody­sku­to­wać. Naj­wyż­szy czas.

Grze­gorz Mika, Ślą­zak z dzia­da pra­dzia­da, ale dale­ki od fascy­na­cji Ruchem Auto­no­mii Ślą­ska, dzien­ni­karz napi­sał:

Ślą­zak to dusza. Dusza, któ­ra zosta­ła ukształ­to­wa­na przez warun­ki tu panu­ją­ce. Wszyst­kie warun­ki: histo­rycz­ne, spo­łecz­ne, kul­tu­ral­ne, reli­gij­ne i prze­my­sło­we. Dla­te­go pisa­nie co w duszy gra” Ślą­za­ko­wi wyma­ga wiel­kiej poko­ry, wie­dzy i dystansu.

Nie znam żad­ne­go Ślą­za­ka, któ­ry ubie­ra­jąc kierp­ce stał się góra­lem. Góra­lem z krwi i kości. Czy przez jedze­nie więk­szej ilo­ści ryb będę Kaszu­bem? I czy jak przy­ja­dę do War­sza­wy to będę war­sza­wia­kiem, czło­wie­kiem ukształ­to­wa­nym przez Paryż Pół­no­cy” czy 44 rok? Nie! – będę sło­ikiem” – (po ślą­sku: krał­zą). I nie ma co się obra­żać, wszak każ­de­go z nas dener­wu­je jak ktoś wcho­dzi w czy­jeś buty.

Na Ślą­sku jest tak, że więk­szość dzien­ni­ka­rzy piszą­cych o Ślą­sku jest spoza…Śląska. A oka­zu­je się, że to oni naj­le­piej wie­dzą, cze­go potrze­bu­je­my, co myśli­my. To oni rozu­mie­ją całą zło­żo­ność naszej kul­tu­ry i naszą wraż­li­wość. Nieprawda!

Czy nikt nie widzi tego, że Ślą­zak się mio­ta, bo zawsze musiał słu­chać kogoś z zewnątrz. Prze­śledź­cie, kto rzą­dził i rzą­dzi kopal­nia­mi, huta­mi. Kto zaj­mo­wał kie­row­ni­cze sta­no­wi­ska, róż­nych szcze­bli? – ludzie prze­flan­co­wa­ni z innych czę­ści Pol­ski. A może Edward Gie­rek był Ślą­za­kiem (tak więk­szość twier­dzi) – nie był. Był z Zagłę­bia Dąbrowskiego.

Ślą­za­cy nie­wie­le chcą, nie­wie­le potrze­bu­ją. Czu­ją swo­ją odręb­ność kul­tu­ro­wą uwa­run­ko­wa­ną histo­rycz­nie, ale przede wszyst­kim, są zmal­tre­to­wa­ni eko­no­micz­nie. To już nie jest Śląsk z kopal­nia­mi, huta­mi i mnó­stwem róż­nych zakła­dów. To jest region gdzie bez­ro­bo­cie, w nie­któ­rych mia­stach, jest pra­wie PGR-owskie! Przez całe lata są roz­gry­wa­ni, okła­my­wa­ni i wpusz­cza­ni w kanał obiet­nic. Kanał, z któ­re­go zawsze muszą wycho­dzić sami. Ale są coraz bar­dziej poobijani.

Ergo: Ślą­zak to dusza, któ­ra, choć umę­czo­na, ale wol­na, uno­si się nad hał­da­mi i czar­ną zie­mią, a w bla­sku słoń­ca i w bla­sku księ­ży­ca ma odcień bia­ło-czer­wo­ny. I my to, nawet bez bry­li (oku­la­rów), widzi­my. Zobacz­cie i Wy. Szczęść Boże! – (to na Ślą­sku naj­waż­niej­sze pozdrowienie)

Tyle Grze­gorz Mika.

To bar­dzo cie­ka­wy i… odważ­ny arty­kuł. Dłu­go zasta­na­wia­łem się, czy zabie­rać głos, bo autor napi­sał dosad­nie i temat pra­wie wyczer­pał. Jed­nak po roz­wa­że­niu za i prze­ciw, dorzu­cę jed­nak swo­je trzy grosze.

Nie­ste­ty, dla regio­nu Pol­ski, z któ­re­go pocho­dzę i któ­ry jest mi bar­dzo bli­ski, do pew­ne­go momen­tu mono­pol na praw­dę o Ślą­sku” mia­ła jed­na pani, któ­rej opty­ka była moc­no ogra­ni­czo­na. Ogra­ni­czo­na z róż­nych powo­dów. Zamiesz­ka­nie w woje­wódz­twie ślą­skim z miesz­kań­ca Zagłę­bia nie czy­ni auto­ma­tycz­nie Ślą­za­ka. To kwe­stia histo­rii, mniej lub bar­dziej trau­ma­tycz­nej, podej­ścia do toż­sa­mo­ści, śro­do­wi­ska, rodzi­ny etc.

Absurd całej sytu­acji pole­ga na tym, że pisa­nie o Ślą­sku tej autor­ki (celo­wo nie wymie­niam nazwi­ska), pole­ga­ło głów­nie na mono­te­ma­tycz­nym pisa­niu o zagro­że­niu dzia­łal­no­ścią RAŚ. Sła­ba warsz­ta­to­wo publi­cy­sty­ka miast osła­biać Ruch Auto­no­mii Ślą­ska – wzmac­nia­ła go. Mnie, jako dzien­ni­ka­rzo­wi czy­ta­jąc te arty­ku­ły było po pro­stu wstyd.

Dla­cze­go? Otóż jeże­li ktoś chce wal­czyć” z RAŚ, to powi­nien w swo­jej kru­cja­cie uży­wać wywa­żo­nych i mery­to­rycz­nych argu­men­tów. Ina­czej ośmie­sza nie tyl­ko sie­bie, ale przede wszyst­kim miesz­kań­ców regio­nu, o któ­re­go spra­wy wal­czy”, czy któ­re­go spra­wy sta­ra się przed­sta­wić. Ale wycho­dzi jak zawsze.

Powtó­rzę w tym miej­scu to, co powie­dzia­łem Fron​dzie​.pl (w 2010 roku!):

- Gorze­lik nie będzie dążył do sepa­ra­ty­zmu, ponie­waż nie jest idio­tą. On zda­je sobie spra­wę z tego, w jakich realiach żyje. Kie­dyś mówił mi, że celem jego dzia­łal­no­ści jest auto­no­mia podob­na do tej, jaką w Hisz­pa­nii cie­szy się Kraj Basków – mówi [Szym­bor­ski] por­ta­lo­wi Fron​da​.pl.

I dalej:

Tomasz Szym­bor­ski tłu­ma­czy suk­ces Ruchu nie­chę­cią do war­szaw­skiej” cen­tra­li. – To popar­cie to wynik dzie­się­cio­le­ci zanie­dby­wa­nia Ślą­ska przez resz­tę kra­ju. Ślą­za­cy czu­li się zawsze gor­si, uwa­ża­no, że tu jest zagłę­bie taniej, czy­taj: głu­piej siły robo­czej – uwa­ża dzien­ni­karz. […]Zda­niem Szym­bor­skie­go RAŚ nie powi­nien dążyć do pro­wa­dze­nia poli­ty­ki cen­tral­nej, ale zająć się dzia­łal­no­ścią w samo­rzą­dzie. – Powin­ni sku­pić się na poli­ty­ce samo­rzą­do­wej w ska­li woje­wódz­twa, a nie sze­rze­niu haseł, któ­re mogą wywo­ły­wać dziw­ne sko­ja­rze­nia z pró­bą ode­rwa­nia Ślą­ska od Polski.

Cie­szę się nato­miast, że powo­li Piotr Sem­ka zaczy­na koja­rzyć, o co z tym Ślą­skiem cho­dzi”. Ale on jest z Gdańska…