Jeśli zapo­mnę o Nich – Ty, Boże na nie­bie, zapo­mnij o mnie!”

W świe­cie służb spe­cjal­nych obo­wią­zu­je zasa­da: jeśli zła­pie­my two­je­go, wymie­ni­my go na nasze­go”. Nie doty­czy to jed­nak Pola­ków, któ­rzy w wyni­ku pro­wo­ka­cji sie­dzą w rosyj­skich i bia­ło­ru­skich łagrach.

Przez ostat­nie czte­ry deka­dy rela­cje wywia­dow­cze na linii Warszawa–Moskwa–Mińsk ewo­lu­owa­ły od brat­niej współ­pra­cy” służb PRLZSRR, przez chłod­ną grę lat 90., aż po otwar­tą wro­gość ostat­niej dekady.

Więk­szość zde­ma­sko­wa­nych ofi­ce­rów wywia­du (Agen­cji Wywia­du czy SKW) nie tra­fia do wię­zień. Chro­ni ich immu­ni­tet dyplo­ma­tycz­ny, co koń­czy się pro­ce­du­rą per­so­na non gra­ta” i wyda­le­niem. Do łagrów tra­fia­ją zazwy­czaj tzw. nie­le­ga­ło­wie” (szpie­dzy bez przy­kry­cia dyplo­ma­tycz­ne­go) lub cywi­le, któ­rzy sta­li się ofia­ra­mi prowokacji.

Spra­wa Maria­na Radzie­jew­skie­go – han­del czy wywiad?

To naj­gło­śniej­szy i naj­su­row­szy przy­pa­dek ostat­nich lat doty­czą­cy pol­skie­go oby­wa­te­la w Rosji.

Marian Radzie­jew­ski, pry­wat­ny przed­się­bior­ca z Bia­łe­go­sto­ku, został aresz­to­wa­ny przez FSB2018 roku. Rosyj­ski kontr­wy­wiad oskar­żył go o pró­bę nie­le­gal­ne­go wywo­zu do Pol­ski ele­men­tów sys­te­mu rakie­to­we­go S‑300 (szpie­go­stwo – art. 276 Kodek­su Kar­ne­go Fede­ra­cji Rosyj­skiej). Według FSB Radzie­jew­ski dzia­łał na zle­ce­nie pol­skie­go dostaw­cy na rzecz woj­ska. Obro­na i rodzi­na utrzy­my­wa­ły, że padł on ofia­rą pro­wo­ka­cji. Rosja­nie czę­sto wyko­rzy­stu­ją tzw. kon­tro­lo­wa­ny zakup” – pod­sta­wio­ny agent ofe­ru­je towar podwój­ne­go zasto­so­wa­nia (military/​civilian), a po trans­ak­cji nastę­pu­je aresz­to­wa­nie pod zarzu­tem szpie­go­stwa tech­no­lo­gicz­ne­go. Spra­wa Radzie­jew­skie­go jest mode­lo­wym przy­kła­dem ryzy­ka, jakie pono­szą pol­scy biz­nes­me­ni wcho­dzą­cy w nie­ja­sne inte­re­sy na Wscho­dzie. Pro­ces odbył się w try­bie taj­nym. Radza­jew­ski usły­szał suro­wy wyrok – 14 lat kolo­nii kar­nej o zaostrzo­nym rygorze.

Według rela­cji Radza­jew­skie­go, funk­cjo­na­riu­sze FSB odwie­dzi­li go w aresz­cie przed pro­ce­sem i zapro­po­no­wa­li mu układ: jeśli przy­zna się do szpie­go­stwa, zosta­nie wymie­nio­ny na rosyj­skich szpie­gów prze­by­wa­ją­cych w Pol­sce. Radza­jew­ski nie zgo­dził się na tę pro­po­zy­cję, chcąc, aby roz­mo­wy odby­wa­ły się w obec­no­ści adwo­ka­ta i świadków.

Skan­da­lem jest, że Radza­jew­ski nie został uwol­nio­ny w cza­sie wymia­ny więź­niów w sierp­niu 2024 roku, w ramach któ­rej wyszedł na wol­ność, prze­by­wa­ją­cy w tym samym łagrze co Polak – Ame­ry­ka­nin, Paul Whe­lan. Pol­ska w ramach tej wymia­ny, na proś­bę USA, zwol­ni­ła aresz­to­wa­ne­go w 2022 roku ofi­ce­ra GRU, Paw­ła Rub­co­wa. O Radza­jew­skim zapo­mnia­no”.

Nie­za­leż­nie od tego, czy Radza­jew­ski był fak­tycz­nym agen­tem, czy ofia­rą pro­wo­ka­cji FSB, obo­wiąz­kiem pań­stwa pol­skie­go jest dba­nie o swo­ich oby­wa­te­li i dąże­nie do ich uwol­nie­nia. Repu­ta­cja wywia­du zale­ży od tego, czy dba on o swo­ich współpracowników.

Reżim Alek­san­dra Łuka­szen­ki instru­men­tal­nie wyko­rzy­stu­je para­gra­fy szpie­gow­skie do celów pro­pa­gan­do­wych, czę­sto nie ujaw­nia­jąc per­so­na­liów zatrzy­ma­nych. W ostat­nich latach (po 2020 roku) defi­ni­cja dzia­łal­no­ści agen­tu­ral­nej” na Bia­ło­ru­si zosta­ła dra­stycz­nie rozszerzona.

W mar­cu 2023 roku KGB Bia­ło­ru­si poin­for­mo­wa­ło o roz­bi­ciu siat­ki szpie­gow­skiej” pra­cu­ją­cej rze­ko­mo dla Pol­ski. W pro­pa­gan­do­wym fil­mie poka­za­no zatrzy­ma­nia kil­ku osób. Oby­wa­te­le Pol­ski byli oskar­ża­ni o dzia­łal­ność agen­tu­ral­ną” na rzecz pol­skich służb specjalnych.

W świe­cie służb spe­cjal­nych obo­wią­zu­je zasa­da: jeśli zła­pie­my two­je­go, wymie­ni­my go na nasze­go”. To jed­nak nie doty­czy opi­sa­nych przypadków.

Pol­ska, będąc człon­kiem NATO, uczest­ni­czy w szer­szych wymia­nach szpie­gów. Jeśli pol­ski ofi­cer wywia­du wpad­nie” w Rosji, zazwy­czaj nie jest sądzo­ny publicz­nie. Docho­dzi do cichych negocjacji.

Wymia­na z sierp­nia 2024 roku (naj­więk­sza od cza­sów Zim­nej Woj­ny) obję­ła m.in. Paw­ła Rub­co­wa (ofi­ce­ra GRU dzia­ła­ją­ce­go jako Pablo Gon­zález), któ­re­go Pol­ska odda­ła w zamian za uwol­nie­nie więź­niów z Rosji (głów­nie rosyj­skich dysy­den­tów i Amerykanów).

Gło­śne jest aresz­to­wa­nie z 4 wrze­śnia 2025 roku, kie­dy to bia­ło­ru­ska bia­ło­ru­skie KGB zatrzy­ma­ło 27-let­nie­go Grze­go­rza Gaw­ła, zakon­ni­ka z zako­nu Kar­me­li­tów Bosych. Na co dzień miesz­kał w klasz­to­rze w Kra­ko­wie. Mło­dy duchow­ny, któ­ry w lip­cu 2025 obro­nił pra­cę magi­ster­ską (o rodzi­nie Ulmów) i zło­żył ślu­by wie­czy­ste. Według infor­ma­cji zako­nu i rodzi­ny, kle­ryk udał się na Bia­ło­ruś w celach pry­wat­no-reli­gij­nych – odwie­dzał zna­jo­me­go księ­dza pra­cu­ją­ce­go na Wschodzie.

Zatrzy­ma­no go w rejo­nie Lepe­la (obwód witeb­ski), gdzie kon­cen­tro­wa­ły się woj­ska rosyj­skie i bia­ło­ru­skie przed manew­ra­mi Zapad-2025”. To klu­czo­wa loka­li­za­cja – w pobli­żu znaj­du­je się duży poli­gon, na któ­rym kon­cen­tro­wa­ły się woj­ska rosyj­skie i bia­ło­ru­skie przed manewrami.

Oskar­żo­no go z art. 358 KK Bia­ło­ru­si (szpie­go­stwo). Wg reżi­mo­wej tele­wi­zji miał zbie­rać dane o liczeb­no­ści wojsk, sprzę­cie i prze­miesz­cza­niu się kolumn na ćwi­cze­nia Zapad-2025”. Poka­za­no nagra­nia ope­ra­cyj­ne, na któ­rych rze­ko­mo odbie­ra taj­ne doku­men­ty” od pod­sta­wio­ne­go Bia­ło­ru­si­na. Reżi­mo­wa tele­wi­zja wyemi­to­wa­ła sen­sa­cyj­ny mate­riał ope­ra­cyj­ny nakrę­co­ny przez kontr­wy­wiad. Widać na nim moment zatrzy­ma­nia Gaw­ła, przy któ­rym rze­ko­mo zna­le­zio­no: kse­ro­ko­pie doku­men­tów z klau­zu­lą Taj­ne” (doty­czą­ce prze­miesz­cza­nia wojsk), gotów­kę w róż­nych walu­tach (na opła­ce­nie infor­ma­to­rów), kar­tę SIM zare­je­stro­wa­ną na obce nazwisko.

Według Miń­ska Gaweł miał zwer­bo­wać bia­ło­ru­skie­go oby­wa­te­la przez media spo­łecz­no­ścio­we, ofe­ru­jąc mu pie­nią­dze za infor­ma­cje o liczeb­no­ści i sprzę­cie armii pod­czas ćwiczeń.

Jego pro­fil zupeł­nie nie pasu­je do typo­we­go agen­ta wywia­du, co pod­kre­śla­ją eks­per­ci, wska­zu­jąc na cechy ofia­ry przy­pad­ko­wej pro­wo­ka­cji. Cała sytu­acja nosi zna­mio­na kla­sycz­nej szy­tej” prowokacji.

W świe­cie wywia­du nie wysy­ła się 27-let­nie­go zakon­ni­ka bez prze­szko­le­nia, by oso­bi­ście odbie­rał papie­ro­we doku­men­ty w cen­trum mia­stecz­ka gar­ni­zo­no­we­go naszpi­ko­wa­ne­go agen­ta­mi KGB. Wyglą­da to na insce­ni­za­cję potrzeb­ną Łuka­szen­ce do celów wewnętrz­nych – by poka­zać, że pol­scy dywer­san­ci” zagra­ża­ją manew­rom wojskowym.

Grze­gorz Gaweł prze­by­wa w aresz­cie śled­czym KGB w Miń­sku (tzw. Ame­ry­kan­ka” lub areszt przy ul. Wała­dar­skie­go). Usły­szał zarzu­ty z art. 358 Kodek­su Kar­ne­go Repu­bli­ki Bia­ło­ru­si – szpie­go­stwo. Gro­zi mu za to od 7 do 15 lat wię­zie­nia. Gaweł został ofi­cjal­nie uzna­ny przez orga­ni­za­cje praw czło­wie­ka (np. Wia­sna) za więź­nia politycznego.

Pol­ski MSZ i służ­by (Agen­cja Wywia­du) kate­go­rycz­nie zaprze­czy­ły, by był on ich współ­pra­cow­ni­kiem, nazy­wa­jąc to pro­wo­ka­cją i bra­niem zakładników”.

Sku­tecz­ny Watykan

O. Andrzej Juch­nie­wicz OMI, prze­wod­ni­czą­cy Kon­fe­ren­cji Wyż­szych Prze­ło­żo­nych Zakon­nych na Bia­ło­ru­si, został zatrzy­ma­ny w maju 2024 roku. Począt­ko­wo oskar­ża­no go o dzia­łal­ność wywro­to­wą” (wspie­ra­nie Ukra­iny, kry­ty­ka władz), ale z cza­sem zarzu­ty zaostrzo­no do zdra­dy sta­nu. Pro­ces był taj­ny. Wio­sną 2025 roku usły­szał dra­koń­ski wyrok – 13 lat kolo­nii kar­nej. Prze­trzy­my­wa­no go w nie­ludz­kich warun­kach, bez dostę­pu do leka­rza i sakra­men­tów. Był to ele­ment pre­sji na Waty­kan i Pol­skę. Razem z nim wię­zio­ny był inny kapłan, ks. Hen­ryk Oko­ło­to­wicz (ska­za­ny na 11 lat).

20 listo­pa­da 2025 r. nastą­pił prze­łom w spra­wie. W wyni­ku cichych nego­cja­cji dyplo­ma­tycz­nych, pro­wa­dzo­nych głów­nie przez Waty­kan (wizy­ta kard. Clau­dio Guge­rot­tie­go w Miń­sku), Łuka­szen­ka pod­pi­sał akt uła­ska­wie­nia. O. Andrzej Juch­nie­wicz oraz ks. Hen­ryk Oko­ło­to­wicz zosta­li uwol­nie­ni z łagru. Zosta­li natych­miast wywie­zie­ni z Bia­ło­ru­si. Obec­nie prze­by­wa­ją w Waty­ka­nie, gdzie prze­cho­dzą rekon­wa­le­scen­cję po mie­sią­cach spę­dzo­nych w kolo­nii kar­nej. Jest to typo­wy mecha­nizm: wol­ność w zamian za bani­cję (zakaz powro­tu na Białoruś).

Szczę­śli­wie zakoń­czy­ła się też spra­wa Jerze­go Żywo­lew­skie­go — Pola­ka zatrzy­ma­ne­go w 2022 roku na Bia­ło­ru­si. Został ska­za­ny w 2023 roku na czte­ry lata wię­zie­nia za rze­ko­me szpie­go­stwo. Był pierw­szym oby­wa­te­lem Pol­ski ofi­cjal­nie uzna­nych przez Cen­trum Praw Czło­wie­ka Via­sna za więź­nia poli­tycz­ne­go na Bia­ło­ru­si. Pocho­dzi z miej­sco­wo­ści przy gra­ni­cy pol­sko-bia­ło­ru­skiej, jego żona była Bia­ło­ru­sin­ką. Według bia­ło­ru­skich mate­ria­łów pro­pa­gan­do­wych miał pra­co­wać dla pol­skich służb pod pseu­do­ni­mem Posej­don” od począt­ku XXI wie­ku. Został uwol­nio­ny 21 czerw­ca 2025 roku.

Brak reak­cji to zbrodnia

Naj­bar­dziej zatem udo­ku­men­to­wa­nym, typo­wo sądo­wym przy­pad­kiem szpie­ga” (w rozu­mie­niu kodek­so­wym) z ostat­nich lat pozo­sta­je nadal Marian Radzie­jew­ski. Więk­szość innych przy­pad­ków to albo ciche wyda­le­nia dyplo­ma­tów, albo medial­ne ustaw­ki bia­ło­ru­skie­go KGB, gdzie wina oskar­żo­nych jest wąt­pli­wa, a pro­ce­sy są cał­ko­wi­cie utajnione.

Zatrzy­ma­nie kar­me­li­ty Grze­go­rza Gaw­ła przez bia­ło­ru­skie KGB2025 roku poka­zu­je, że pol­ska dyplo­ma­cja wciąż nie nauczy­ła się lek­cji z prze­szło­ści. Pre­mier Tusk czy mini­ster Sie­mo­niak zapo­wia­da­li skut­ki” dla Bia­ło­ru­si, ale — jak w przy­pad­ku Radza­jew­skie­go — sło­wa pozo­sta­ją sło­wa­mi, bez kon­kret­nych dzia­łań dyplo­ma­tycz­nych i wymia­ny więź­niów, któ­re mogły­by zmie­nić sytuację.

Agen­ci w togach

Na wymiar spra­wie­dli­wo­ści padł strach, bo kło­po­ty lustra­cyj­ne ma coraz wię­cej sędziów i pro­ku­ra­to­rów. Nie dzi­wi zatem nie­chęć star­sze­go poko­le­nia sędziów do orze­ka­nia w pro­ce­sach, w któ­rych oskar­ży­cie­la­mi są pro­ku­ra­to­rzy IPN.

Lek­tu­ra inter­ne­to­wych stron Insty­tu­tu Pamię­ci Naro­do­wej jest bar­dzo cie­ka­wa. Poja­wia się bowiem coraz wię­cej infor­ma­cji o zakwe­stio­no­wa­niu przez pro­ku­ra­to­rów pio­nu lustra­cyj­ne­go oświad­czeń skła­da­nych przez nie tyl­ko samo­rzą­dow­ców (tych już nikt nawet nie liczy), ale tak­że sędziów, adwo­ka­tów, rad­ców praw­nych i prokuratorów.

archiwum

Zgod­nie z usta­wą tak­że oso­by wyko­nu­ją­ce te zawo­dy zobo­wią­za­ne są do zło­że­nia oświad­czeń lustra­cyj­nych, czy­li wyja­wie­niu ewen­tu­al­nej współ­pra­cy, służ­by czy pra­cy w orga­nach bez­pie­czeń­stwa PRL.

Zapew­ne wie­lu przed­sta­wi­cie­li wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści śpi nie­spo­koj­nie. Cza­sem zda­rza się, że opo­wie­ści i zapew­nie­nia esbe­ków o tym, iż znisz­czy­li tecz­ki pro­wa­dzo­nej agen­tu­ry oka­zu­ją się nieprawdziwe.

Przy­kła­dem niech będzie Śląsk, gdzie oświad­cze­nia lustra­cyj­ne zło­ży­ło oko­ło 1400 sędziów i pro­ku­ra­to­rów oraz pra­wie 2,5 tysią­ca adwo­ka­tów, rad­ców praw­nych i nota­riu­szy. Nie­któ­rzy skrzęt­nie przy­zna­li się do współ­pra­cy (szcze­gól­nie spo­ro byłych agen­tów i funk­cjo­na­riu­szy służb spe­cjal­nych jest wśród rad­ców i adwo­ka­tów). Roz­gryw­ki z prze­szło­ścią są bez­li­to­sne, a pró­by jej unik­nię­cia coraz czę­ściej przy­po­mi­na­ją rosyj­ską ruletkę”.

TW Beata

O tym, że Temi­da nie­ry­chli­wa, ale spra­wie­dli­wa” prze­ko­na­ła się po 40 latach sędzia Elż­bie­ta Sie­radz­ka z Kato­wic. Sie­radz­ka, któ­ra od 4 lat jest w sta­nie spo­czyn­ku, czy­li sędziow­skiej eme­ry­tu­rze, orze­ka­ła w Sądzie Okrę­go­wym w Kato­wi­cach w gło­śnych pro­ce­sach mafii pali­wo­wej, zabój­ców i gwał­ci­cie­li. Pro­ku­ra­tor IPN uznał, że zło­ży­ła nie­praw­dzi­we oświad­cze­nie lustra­cyj­ne i zata­iła swo­je związ­ki ze Służ­bą Bez­pie­czeń­stwa. Nie­daw­no sąd w Kra­ko­wie wydał pra­wo­moc­ny wyrok, w któ­rym uznał ją za kłam­cę lustracyjnego.

Sie­radz­ka swo­je pierw­sze oświad­cze­nie lustra­cyj­ne zło­ży­ła w 1998 r. Nie było jesz­cze wów­czas IPN, a spra­wy lustra­cji pod­le­ga­ły Rzecz­ni­ko­wi Inte­re­su Publicz­ne­go. Nie przy­zna­ła się wte­dy, że była taj­nym współ­pra­cow­ni­kiem SB. Jej oświad­cze­nie zakwe­stio­no­wał RIP i w 2006 r. zło­żył w ist­nie­ją­cym wte­dy Wydzia­le Lustra­cyj­nym Sądu Ape­la­cyj­ne­go w War­sza­wie wnio­sek o wsz­czę­cie postę­po­wa­nia lustra­cyj­ne­go w spra­wie sędzi. Oka­za­ło się bowiem, że w archi­wum, któ­re oca­la­ły po byłej bez­pie­ce, Sie­radz­ka w latach 70. ub. wie­ku (była wów­czas stu­dent­ka III roku pra­wa) poja­wia się naj­pierw jako kon­takt ope­ra­cyj­ny Elg”, pozy­ska­ny do roz­pra­co­wa­nia śro­do­wi­ska aka­de­mic­kie­go w Kato­wi­cach. Współ­pra­co­wa­ła naj­pierw z Wydzia­łem IV SB, zaj­mu­ją­cym się zwal­cza­niem kościo­ła kato­lic­kie­go. Potem prze­szła kolej­ne stop­nie wta­jem­ni­cze­nia”. Zosta­ła wyty­po­wa­na jako kan­dy­dat na taj­ne­go współ­pra­cow­ni­ka i dono­si­ła o śro­do­wi­sku dusz­pa­ster­stwa aka­de­mic­kie­go. Wyko­rzy­sta­no je do spra­wy obiek­to­wej Kryp­ta”.

Sie­radz­ka zosta­ła zwer­bo­wa­na jako taj­ny współ­pra­cow­nik pseu­do­nim Beata”. I zgod­nie z regu­ła­mi esbec­kiej sztu­ki na piśmie zobo­wią­za­ła się do zacho­wa­nia w tajem­ni­cy kon­tak­tów z SB. Dosta­ła plan zadań, mia­ła przy­go­to­wy­wać cha­rak­te­ry­sty­ki stu­den­tów i infor­mo­wać o zmia­nach księ­ży pro­wa­dzą­cych dusz­pa­ster­stwo. Beata” dostar­cza­ła SB dono­sy i zosta­wia­ła je na poczcie w skrzyn­ce nr 1182. Tra­fi­ło tam jej pięć odręcz­nie pisa­nych informacji.

Zacho­wa­ła się oce­na pra­cy TW Beata: Powie­rzo­ne zada­nia wyko­nu­je sto­sun­ko­wo dobrze. Infor­ma­cje są krót­kie, lecz tre­ści­we”. Na ich pod­sta­wie wyty­po­wa­no innych stu­den­tów do roz­pra­co­wa­nia. Funk­cjo­na­riusz SB wrę­czył też stu­dent­ce 1000 zł. Ostat­nie spo­tka­nie z esbe­ka­mi było w mar­cu 1978 r. Sie­radz­ka ukoń­czy­ła stu­dia, pod­ję­ła pra­cę, a to ogra­ni­czy­ło jej moż­li­wo­ści dal­szej współ­pra­cy z SB.

Kra­kow­ski sąd nie uwie­rzył lustro­wa­nej, że współ­pra­co­wa­ła, bo jej gro­żo­no śmier­cią, bo w II poło­wie lat 70. nie było nasi­lo­nych repre­sji. Sąd nie uwie­rzył też, że prze­ka­zy­wa­ła tyl­ko ogól­ne infor­ma­cje i że nie wzię­ła żad­nych pieniędzy.

Jakie kon­se­kwen­cje ponie­sie? Utra­ci jedy­nie pra­wo do pobie­ra­nia sędziow­skiej emerytury.

TWIPN

Dotąd za kłam­ców lustra­cyj­nych uzna­no trzech praw­ni­ków ze Ślą­ska. O tym, że naj­ciem­niej jest pod latar­nią łudził się pro­ku­ra­tor Arka­diusz Kwie­ciń­ski, któ­ry pra­co­wał naj­pierw w kato­wic­kiej Pro­ku­ra­to­rze Rejo­no­wej, potem Woje­wódz­kiej, a na koń­cu w IPN. Nim w 2006 roku zapadł wyrok, 47-let­ni Kwie­ciń­ski prze­szedł w stan spoczynku.

Co praw­da nie zacho­wa­ła się w IPN tecz­ka per­so­nal­na Kwie­ciń­skie­go, agen­ta ps. Marek I”, a głów­nym dowo­dem były doko­na­ne przez esbe­ka Cze­sła­wa Sta­no­sza wycią­gi z infor­ma­cji od taj­ne­go współ­pra­cow­ni­ka Marek I”. Zarów­no Sta­nosz, oraz ofi­cer SB – Wło­dzi­mierz Wil­ski potwier­dzi­li pod­czas pro­ce­sów, że Kwie­ciń­ski był pro­wa­dzo­nym przez nich agen­tem. On sam nie krył, że spo­ty­kał się z Wil­skim (któ­ry też był wte­dy stu­den­tem wydzia­łu pra­wa), ale na grun­cie towa­rzy­skim”. Kwie­ciń­ski został pro­ku­ra­to­rem IPN2001 r. Zapew­niał wte­dy ówcze­sne­go pre­ze­sa IPN Leona Kie­re­sa, że nic go nie obcią­ża”. Wnio­sek o zba­da­nie jego oświad­cze­nia lustra­cyj­ne­go skie­ro­wał Rzecz­nik Bogu­sław Nizień­ski w ostat­nim dniu swe­go urzę­do­wa­nia w grud­niu 2004 r. Wte­dy pro­ku­ra­tor odszedł na dłu­gie zwol­nie­nie lekarskie.

Pra­wo­moc­nym wyro­kiem zakoń­czy­ło się w 2011 r. postę­po­wa­nie prze­ciw­ko sędzi Moni­ce Tracz-Smo­czyń­skiej z sądu w Wodzi­sła­wiu Ślą­skim, któ­rą sąd uznał za kłam­cę lustra­cyj­ną. Choć sędzia zaprze­cza­ła swo­jej współ­pra­cy ze SB, to według pro­ku­ra­to­rów IPN zacho­wa­ne mate­ria­ły wska­zu­ją, że w latach 19801982, w trak­cie stu­diów na Wydzia­le Pra­wa Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go w Kato­wi­cach, była ona taj­nym i świa­do­mym współ­pra­cow­ni­kiem SB o pseu­do­ni­mie Nika”. Mia­ła pecha. Zacho­wa­ły się bowiem jej pokwi­to­wa­nia odbio­ru pie­nię­dzy za prze­ka­zy­wa­ne bez­pie­ce informacje.

- Pod­czas pro­ce­su prze­słu­cha­no bie­głe­go i uzy­ska­no jed­no­znacz­ne pod­trzy­ma­nie opi­nii, iż to lustro­wa­na była autor­ką zacho­wa­nych mel­dun­ków dla SB, pod­pi­sy­wa­nych przez nią pseu­do­ni­mem Nika – stwier­dził pro­ku­ra­tor Andrzej Maj­cher, szef Oddzia­ło­we­go Biu­ra Lustra­cyj­ne­go w Katowicach.

Jej zada­nia doty­czy­ły głów­nie inwi­gi­la­cji dzia­łal­no­ści Dusz­pa­ster­stwa Aka­de­mic­kie­go, a rza­dziej prze­ka­zy­wa­nia infor­ma­cji o dzia­łal­no­ści NZS i tzw. Try­bu­ny Stu­denc­kiej. Za swo­ją dzia­łal­ność dela­tor­ską Nika” dosta­wa­ła pie­nią­dze od SB.

Pro­ces auto­lu­stra­cyj­ny miał też dzia­łacz PO, a zara­zem rad­ca praw­ny Kry­stian Szulc z Mysło­wic. Jak wyni­ka z doku­men­tów dostęp­nych w archi­wum IPN, był on taj­nym współ­pra­cow­ni­kiem o pseu­do­ni­mie Listo­pad”, zare­je­stro­wa­nym przez Sek­cję III Wydzia­łu III KWMO w Kato­wi­cach jesie­nią 1978 r. Zacho­wa­ły się doku­men­ty archi­wal­ne doku­men­tu­ją­ce­go jego współ­pra­cę w posta­ci tecz­ki pra­cy i tecz­ki personalnej.

Kry­stian Szulc, któ­ry do współ­pra­cy z orga­na­mi bez­pie­czeń­stwa w oświad­cze­niu lustra­cyj­nym się przy­znał, doma­gał się uzna­nia przez Sąd, że współ­pra­ca ta zosta­ła wymu­szo­na w 1978 r. poprzez groź­bę utra­ty przez nie­go zdrowia.

W 2012 roku Sąd Ape­la­cyj­ny w Kato­wi­cach utrzy­mał w mocy orze­cze­nie Sądu Okrę­go­we­go w Kato­wi­cach z dnia 13 czerw­ca 2011 r., w któ­rym uzna­no, że rad­ca praw­ny Kry­stian Szulc zgod­nie z praw­dą przy­znał się w oświad­cze­niu lustra­cyj­nym do współ­pra­cy z orga­na­mi bez­pie­czeń­stwa pań­stwa PRL, nato­miast wbrew twier­dze­niom lustro­wa­ne­go jego współ­pra­ca nie była wymu­szo­na poprzez groź­bę utra­ty życia lub zdro­wia w rozu­mie­niu kodek­su karnego”.

TW Maria z prokuratury

Toczy się postę­po­wa­nie lustra­cyj­ne prze­ciw­ko byłej sze­fo­wej kato­wic­kiej pro­ku­ra­tu­ry rejo­no­wej Bar­ba­rze Obcow­skiej (od 2009 r. w sta­nie spo­czyn­ku), któ­ra – jak wyni­ka z doku­men­tów IPN – w od lip­ca 1987 r. do stycz­nia 1990 r. była taj­nym współ­pra­cow­ni­kiem SB o pseu­do­ni­mie Maria”. Zosta­ła pozy­ska­na na zasa­dzie dobro­wol­no­ści do spra­wy obiek­to­wej o kryp­to­ni­mie Temi­da”.

Obcow­ska pod­czas prze­słu­cha­nia zaprze­czy­ła współ­pra­cy z SB, choć przy­zna­ła, iż spo­ty­ka­ła się z pro­wa­dzą­cym ją ofi­ce­rem, o któ­rym wie­dzia­ła, że jest funk­cjo­na­riu­szem SB, lecz zna­jo­mość tę uzna­wa­ła za prywatną.

W ubie­głym roku Sąd Naj­wyż­szy utrzy­mał w mocy wyrok uzna­ją­cy Ali­cję Rasu­mus­sen, sędzię ze Szcze­ci­na, za kłam­cę lustra­cyj­ne­go. Sędzia była już w sta­nie spo­czyn­ku, wyrok pozba­wił ją sędziow­skiej eme­ry­tu­ry. W latach 80. była agen­tem bez­pie­ki TW Irys”. Jej pro­ces lustra­cyj­ny trwał pra­wie 10 lat.

Nazwi­ska kłam­ców lustra­cyj­nych za www​.ipn​.gov​.pl