Dora­dzać trze­ba umieć

Mini­ster zdro­wia Marian Zemba­la ma pecha. Po pierw­sze dał się oma­mić Ewie Kopacz i zaan­ga­żo­wał się w poli­ty­kę, a po dru­gie – przy swo­im wyso­kim ego dobrał sobie złych dorad­ców. Co ruch, to faul.

Zemba­la naj­pierw w czerw­cu obra­ził pie­lę­gniar­ki. W wypo­wie­dzi, któ­ra padła w kon­tek­ście straj­ku pie­lę­gnia­rek z Wyszkowa.

W Ślą­skim Cen­trum Cho­rób Ser­ca, któ­re jest czę­ścią moje­go zawo­do­we­go życia i pozo­sta­nie, jeże­li kto­kol­wiek z pra­cow­ni­ków, kto­kol­wiek, pod­jął­by strajk, na dru­gi dzień będzie prze­ze mnie, dyrek­to­ra, zwolniony” 

powie­dział M. Zemba­la w pierw­szym wywia­dzie w TVN24 po nomi­na­cji i obję­ciu we wła­da­nie resor­tu zdro­wia. Kie­dy doszło do nie­go, co powie­dział, to zaczął wyja­śniać, co miał na myśli.

Stwier­dził, że jego wypo­wiedź o zwol­nie­niu straj­ku­ją­cych pie­lę­gnia­rek zosta­ła poda­na w spo­sób nie­peł­ny i przez to źle zrozumiana.

Prze­pra­szam pań­stwa za to, że nie­praw­dzi­wość infor­ma­cji, jej nie­peł­ność, sta­ła się pod­sta­wą nie­pra­wi­dło­wej tezy i ocen, ponie­waż cho­ry jest świę­to­ścią, a jako mini­ster będę zawsze po stro­nie chorych”

- mówił Zemba­la. Zwa­lił zamie­sza­nie na dzien­ni­ka­rzy, bo uwa­żał że frag­men­ty jego wywia­du zaczę­ły w redak­cji żyć wła­snym życiem i sta­ły się źró­dłem nie­szczęść”. Ale to była tyl­ko roz­grzew­ka ministra.

Jak wia­do­mo pie­lę­gniar­ki doma­ga­ją się wzro­stu wyna­gro­dze­nia zasad­ni­cze­go co roku o 500 zł, przez kolej­ne trzy lata. Jeże­li ich postu­la­ty nie zosta­ną speł­nio­ne, we wrze­śniu naj­praw­do­po­dob­niej zde­cy­du­ją o straj­ku. Nie zga­dza­ją się na dotych­cza­so­wą pro­po­zy­cję resor­tu, zgod­nie z któ­rą mia­ły­by otrzy­mać śred­nio 300 zł brut­to pod­wyż­ki, przy czym decy­zję o podzia­le tych środ­ków pomię­dzy pie­lę­gniar­ka­mi mia­ły­by podej­mo­wać oso­by kie­ru­ją­ce pod­mio­ta­mi leczniczymi.

Dywer­sja na stro­nach resortu

Na stro­nach Mini­ster­stwa Zdro­wia 4 sierp­nia br. poja­wi­ła się infor­ma­cja o zawar­ciu poro­zu­mie­nia w spra­wie pod­wy­żek. Jak poda­wał resort, tego dnia został pod­pi­sa­ny doku­ment o wza­jem­nej współ­pra­cy w zakre­sie two­rze­nia prze­pi­sów doty­czą­cych wymia­ru cza­su pra­cy i zakre­su czyn­no­ści w ramach świad­czeń opie­ki zdro­wot­nej udzie­la­nych przez pie­lę­gniar­ki i położne.

Infor­ma­cję tę zde­men­to­wa­ła Gra­ży­na Roga­la-Pawel­czyk, pre­zes Naczel­nej Rady Pie­lę­gnia­rek i Położnych:

Wszel­kie usta­le­nia, tak­że te doty­czą­ce two­rze­nia prze­pi­sów zwią­za­nych z wymia­rem cza­su pra­cy i zakre­sem czyn­no­ści w ramach świad­czeń opie­ki zdro­wot­nej udzie­la­nych przez pie­lę­gniar­ki i położ­ne, zawsze uzgad­nia­ne są przez Mini­ster­stwo Zdro­wia z repre­zen­tu­ją­cy­mi stro­nę spo­łecz­ną przed­sta­wi­cie­la­mi NRPiP i OZZPiP”.

Zemba­li nie pozo­sta­ło nic wię­cej, jak tyl­ko prze­pro­sić pie­lę­gniar­ki za nie­po­ro­zu­mie­nie zaist­nia­łe w związ­ku z publi­ka­cją na stro­nie Mini­ster­stwa Zdro­wia nie­praw­dzi­wych infor­ma­cji w spra­wie płac.

Wina za tę sytu­ację leży tyl­ko i wyłącz­nie po stro­nie Mini­ster­stwa, do cze­go z poko­rą się przy­zna­ję i przepraszam” 

- zapew­niał mini­ster zdrowia.

Mam w tym miej­scu gorz­ką satys­fak­cję, bo nie­daw­no pro­ro­ko­wa­łem (15 lip­ca Pomie­sza­nie ról, czy­li dzien­ni­karz sze­fem gabi­ne­tu poli­tycz­ne­go Zemba­li. Tajem­ni­ca wpa­dek mini­stra zdro­wia?”), że tak będzie.

Zna­na jest już tajem­ni­ca poli­tycz­nych i medial­nych wpa­dek mini­stra zdro­wia prof. Maria­na Zemba­li. Otóż od 1 lip­ca sze­fem jego gabi­ne­tu poli­tycz­ne­go jest Jerzy Zawart­ka” pisa­łem.

Jed­no­oso­bo­wy gabinet

Byłem cie­ka­wy, kto jesz­cze zna­lazł się w tym – z zało­że­nia eli­tar­nym i facho­wym – gro­nie dorad­ców poli­tycz­nych sze­fa resor­tu? Złu­dzeń pozba­wił mnie i uba­wił Krzysz­tof Bąk, rzecz­nik ministra.

Aktu­al­nie w Gabi­ne­cie Poli­tycz­nym Mini­stra Zdro­wia zatrud­nio­na jest 1 oso­ba na sta­no­wi­sku Sze­fa Gabi­ne­tu. Zgod­nie z roz­po­rzą­dze­niem Rady Mini­strów z dnia 28 mar­ca 2000 r. w spra­wie zasad wyna­gra­dza­nia i innych świad­czeń przy­słu­gu­ją­cych pra­cow­ni­kom urzę­dów pań­stwo­wych zatrud­nio­nym w gabi­ne­tach poli­tycz­nych oraz dorad­com lub peł­nią­cym funk­cje dorad­ców osób zaj­mu­ją­cych kie­row­ni­cze sta­no­wi­ska pań­stwo­we ( Dz. U. Nr 24, poz. 296, z późn. zm.) na sta­no­wi­sku sze­fa gabi­ne­tu przy­słu­gu­je wyna­gro­dze­nie zasad­ni­cze 6.070 zł oraz doda­tek funk­cyj­ny w wyso­ko­ści 1.810 zł.

Do wyna­gro­dze­nia zasad­ni­cze­go doli­cza­ny jest rów­nież doda­tek za staż pra­cy w wyso­ko­ści wyno­szą­cej po pię­ciu latach pra­cy 5% i wzra­sta o 1% za każ­dy dal­szy rok pra­cy, aż do osią­gnię­cia 20% mie­sięcz­ne­go wynagrodzenia”. 

Tyle rzecz­nik.

Czy­li Zawart­ka jest sam sobie sze­fem w tzw. Gabi­ne­cie Poli­tycz­nym Mini­stra Zdro­wia. Zapew­ne to zgod­nie z tren­dem oszczęd­ne­go pań­stwa à la PO”. To nie­wie­le za kom­pro­mi­to­wa­nie mini­stra Zemba­li – zale­d­wie 7880 zło­tych. Nikt nie powi­nien mieć wąt­pli­wo­ści, że zada­nie dora­dza­nia mini­stro­wi zdro­wia prze­ro­sło Zawart­kę. Gorzej, że jego rady kom­pro­mi­tu­ją prof. Zemba­lę. Bo mini­strem się bywa.

Lob­bing w lekach?

Cie­ka­we, kto dora­dził mini­stro­wi zdro­wia powo­ła­nie nowe­go dyrek­to­ra Naro­do­we­go Insty­tu­tu Leków, któ­rym został chi­rurg onko­log, prof. dr hab. Piotr Fie­dor? O tym skan­da­lu pisze Jan Paw­lic­ki na por­ta­lu Blog​pu​bli​ka​.com

Nie było­by może w tym nic nie­sto­sow­ne­go, ot zła­ma­nie dobre­go oby­cza­ju, gdy­by nie fakt, że pro­ce­du­ra powo­ła­nia sze­fa NIL budzi sze­reg wąt­pli­wo­ści. Do tego stop­nia, że poprzed­ni mini­ster, Bar­tosz Arłu­ko­wicz, naka­zał powtó­rze­nie kon­kur­su. Zemba­la anu­lo­wał tę decy­zję i prze­for­so­wał kan­dy­da­tu­rę prof. Fie­do­ra. W dodat­ku zro­bił to wbrew sta­no­wi­sku Rady Nauko­wej Insty­tu­tu. Pra­cow­ni­cy NIL nie mogą kry­ty­ko­wać decy­zji mini­stra – wła­śnie dosta­li zakaz wypo­wia­da­nia się w mediach pod groź­bą utra­ty pracy”.

Naro­do­wy Insty­tut Leków decy­du­je o reje­stra­cji i dopusz­cza­niu do obro­tu pro­duk­tów lecz­ni­czych i wyro­bów medycz­nych. To ogrom­na wła­dza, klu­czo­wa dla inte­re­sów firm farmaceutycznych.

W dodat­ku poprzed­ni dyrek­tor, prof. Zbi­gniew Fija­łek, pod­padł lob­by far­ma­ceu­tycz­ne­mu. To poszla­ka numer dwa. Fija­łek dopro­wa­dził do zmia­ny pra­wa w ten spo­sób, by pro­du­cen­ci leków pła­ci­li za bada­nia dopusz­cza­ją­ce je do sprze­da­ży. Wcze­śniej kosz­ta­mi obcią­ża­ny był skarb pań­stwa. To ty, dro­gi podat­ni­ku, pła­ci­łeś Gla­xo­Smi­th­Kli­ne, czy Polphar­mie za testy, któ­re mia­ły potwier­dzić, że pro­du­ko­wa­ne przez te fir­my pre­pa­ra­ty nie są szko­dli­we dla zdro­wia. Być może per­spek­ty­wa dal­sze­go sze­fo­wa­nia Naro­do­we­mu Insty­tu­to­wi Leków przez prof. Fijał­ka nie jest na rękę potęż­nym gra­czom na ryn­ku farmaceutycznym”

– pisze Pawlicki.

Cel­ne stwier­dze­nie. Nie ma zapew­ne w Pol­sce pro­fe­so­ra medy­cy­ny, któ­ry nie korzy­stał ze spon­so­ro­wa­nia swo­ich badań czy wyjaz­dów przez kon­cer­ny medycz­ne bądź far­ma­ceu­tycz­ne. Przy­zna­je się do tego nawet obec­ny mini­ster zdro­wia. Z jego oświad­czeń mająt­ko­wych wyni­ka, że p będąc kon­sul­tan­tem kra­jo­wym, prof. Zemba­la zasia­dał w radzie nauko­wej fun­da­cji Polpharmy.

Z jego oświad­czeń mająt­ko­wych wyni­ka­ło, że m.in. Polphar­ma była spon­so­rem wyjaz­du na kon­gre­sy nauko­we (np. 18 wrze­śnia ub. roku pokry­cie kosz­tów wyjaz­du i ubez­pie­cze­nia do Bar­ce­lo­ny celem aktyw­ne­go udzia­łu kon­gre­sie Euro­pej­skie­go Towa­rzy­stwa Kar­dio­lo­gicz­ne­go”). Nicze­go natu­ral­nie nie suge­ru­ję, ale kon­tekst ewen­tu­al­ne­go lob­bin­gu kon­cer­nów far­ma­ceu­tycz­nych na obsa­dę per­so­nal­ną sta­no­wi­ska dyrek­to­ra NIL wyma­ga wyjaśnienia.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lu wpo​li​ty​ce​.pl

Cho­ry resort

Mini­ster zdro­wia Marian Zemba­la będzie musiał posprzą­tać” po swo­im poprzed­ni­ku. Bar­tosz Arłu­ko­wicz zosta­wił w resor­cie kil­ka min”, któ­re wybuch­ną. Pyta­nie, kiedy?

O kon­flik­tach inte­re­sów pro­fe­so­ra Zemba­li napi­sa­no już chy­ba wszyst­ko. Było już o jego dzia­łal­no­ści w Pol­skiej Gru­pie Medycz­nej i innych spół­kach, w cza­sie gdy rów­no­le­gle był kra­jo­wym kon­sul­tan­tem w dzie­dzi­nie kar­dio­chi­rur­gii oraz dyrek­to­rem Ślą­skie­go Cen­trum Cho­rób Ser­ca w Zabrzu. Do momen­tu mini­ste­rial­nej nomi­na­cji pro­fe­sor Zemba­la był nie­prze­ma­kal­ny”.

ministerstwo_zdrowia_logo

Już po swo­jej nomi­na­cji mini­ster zdro­wia prof. Marian Zemba­la odpo­wia­dał na pyta­nia posłów. Zapew­nił, że zre­zy­gno­wał ze wszyst­kich funk­cji, któ­rych nie mógł­by peł­nić jako szef resor­tu zdrowia.

- Mini­ster, któ­ry się nazy­wa Marian Zemba­la, nie ma dwóch moral­no­ści i nigdy nie będzie miał – odpo­wia­dał na to nowy mini­ster zdrowia.

Wymie­nił przy oka­zji funk­cje, z któ­rych zre­zy­gno­wał wła­śnie z powo­du obję­cia sta­no­wi­ska sze­fa resor­tu zdro­wia. Już ich licz­ba może przy­pra­wić o zawrót głowy.

Mini­ster (poda­ję za depe­szą PAP) zawie­sił na przy­kład dzia­łal­ność gospo­dar­czą pod nazwą Indy­wi­du­al­na Spe­cja­li­stycz­na Prak­ty­ka Lekar­ska Marian Zemba­la” i zre­zy­gno­wał ze sta­no­wi­ska człon­ka rady nad­zor­czej spół­ki Kar­dio-Med Sile­sia oraz z peł­nie­nia funk­cji człon­ka rady Fun­da­cji na Rzecz Roz­wo­ju Insty­tu­tu Cen­trum Zdro­wia Mat­ki Polki w Łodzi.

Zemba­la poin­for­mo­wał, że zre­zy­gno­wał też z zasia­da­nia w radzie Fun­da­cji Roz­wo­ju Medy­cy­ny Ser­co­wo-Naczy­nio­wej Zabrze-Gli­wi­ce i ze sta­no­wi­ska człon­ka rady Fun­da­cji Ślą­skie Cen­trum Cho­rób Ser­ca. Dodał, że prze­stał też być m.in. człon­kiem rady nauko­wej fun­da­cji Polphar­my – w któ­rej peł­nił spo­łecz­nie funk­cję nauko­wą i zre­zy­gno­wał też z funk­cji kon­sul­tan­ta kra­jo­we­go z zakre­su kardiochirurgii.

To ostat­nie to dosyć zaska­ku­ją­ca dekla­ra­cja, któ­ra pro­wo­ku­je do pyta­nia: Jak prof. Zemba­la będąc kon­sul­tan­tem kra­jo­wym mógł być w radzie nauko­wej Polphar­my? Z jego oświad­czeń mająt­ko­wych wyni­ka­ło, że m.in. Polphar­ma była spon­so­rem wyjaz­du na kon­gre­sy nauko­we ( np. 18 wrze­śnia ub. roku pokry­cie kosz­tów wyjaz­du i ubez­pie­cze­nia do Bar­ce­lo­ny celem aktyw­ne­go udzia­łu kon­gre­sie Euro­pej­skie­go Towa­rzy­stwa Kar­dio­lo­gicz­ne­go”).

Zaska­ku­ją­ce, że medycz­na sła­wa, któ­ra zara­bia bar­dzo dobrze, nie pła­ci za takie wyjaz­dy. Moim zda­niem to podob­ny kon­flikt inte­re­sów, jak ten z jego udzia­ła­mi w PGM, któ­re ponad rok temu, gdy spra­wa sta­ła się gło­śna, prze­ka­zał żonie.

Czyst­ka i kontrola

Nie­daw­no wice­mi­ni­ster zdro­wia Anna Łuka­sik zło­ży­ła rezy­gna­cję. Łuka­sik nad­zo­ro­wa­ła czte­ry depar­ta­men­ty: budże­tu, finan­sów i inwe­sty­cji; nad­zo­ru, kon­tro­li i skarg; nauki i szkol­nic­twa wyż­sze­go oraz poli­ty­ki zdro­wot­nej. Urząd spra­wo­wa­ła czte­ry mie­sią­ce. Wice­mi­ni­ster Łuka­sik pod­le­gał też samo­dziel­ny wydział audy­tu wewnętrznego.

Nad­zo­ro­wa­ła tak­że dzia­łal­ność m.in.: Ban­ku Tka­nek Oka w War­sza­wie, Cen­trum Onko­lo­gii w War­sza­wie, Cen­trum Orga­ni­za­cyj­no-Koor­dy­na­cyj­ne do Spraw Trans­plan­ta­cji Poltran­splant, Cen­trum Zdro­wia Mat­ki Polki w Łodzi, Insty­tut Gruź­li­cy i Cho­rób Płuc w War­sza­wie, Insty­tut Hema­to­lo­gii i Trans­fu­zjo­lo­gii w War­sza­wie i Insty­tut Mat­ki i Dziec­ka w Warszawie.

Z moich infor­ma­cji wyni­ka, że odej­ście Łuka­sik mia­ło zwią­zek z jej decy­zją o udo­stęp­nie­niu rapor­tu z prze­pro­wa­dzo­nej rok temu kon­tro­li Poltran­splan­tu”. Kon­tro­le­rzy wykry­li w dzia­łal­no­ści tej agen­dy Mini­ster­stwa Zdro­wia wie­le szo­ku­ją­cych nie­pra­wi­dło­wo­ści, któ­re od dłuż­sze­go cza­su opisywałem.

Jako nie­zgod­ne z pra­wem kon­tro­le­rzy uzna­li zatrud­nie­nie na sta­no­wi­sku zastęp­cy dyrek­to­ra Poltran­splan­tu Jolan­ty Żali­kow­skiej-Hoło­weń­ko bez prze­pro­wa­dze­nia wyma­ga­ne­go prze­pi­sa­mi konkursu.

Wie­le zastrze­żeń kon­tro­le­rzy mie­li do prze­pro­wa­dzo­nych kon­kur­sów na świad­cze­nie usług w zakre­sie dobo­ru nie­spo­krew­nio­nych daw­ców szpi­ku. Oka­za­ło się, że w komi­sji kon­kur­so­wej zna­la­zły się oso­by, któ­re nie mia­ły pra­wa w niej być. Ogło­sze­nie o kon­kur­sie nie zosta­ło wywie­szo­ne na tabli­cy ogło­szeń (taki był wymóg), bo Poltran­splant twier­dził, iż tako­wej tabli­cy nie ma.

Kry­tycz­nie opi­sa­no też fakt przy­ję­cia ofer­ty w kon­kur­sie Fun­da­cji na Rzecz Cho­rych z Cho­ro­ba­mi Krwi, któ­ra nie dys­po­no­wa­ła wyka­za­nym w ofer­cie labo­ra­to­rium. Kon­tro­le­rzy uzna­li, że z nie­zro­zu­mia­łych powo­dów wspo­mnia­na Fun­da­cja była fawo­ry­zo­wa­na w tym konkursie.

Bez­bron­ny ser­wer Polstransplantu

Kon­tro­le­rzy, wśród któ­rych byli infor­ma­ty­cy, stwier­dzi­li wie­le nie­pra­wi­dło­wo­ści w funk­cjo­no­wa­niu jed­ne­go na naj­bar­dziej new­ral­gicz­nych ele­men­tów sys­te­mu – Cen­tral­ne­go Reje­stru Poten­cjal­nych, Nie­spo­krew­nio­nych Daw­ców Szpi­ku i Krwi Pępo­wi­no­wej. To baza danych, któ­ra zawie­ra infor­ma­cje o poten­cjal­nych daw­cach szpi­ku itp.

Eks­per­ci stwier­dzi­li, że:

Ser­wer »Cere­ni­da« peł­nił funk­cje ser­we­ra WWW, ser­we­ra bazy danych i ser­we­ra pli­ków. Bio­rąc pod uwa­gę ten fakt oraz brak odizo­lo­wa­nej sie­ci ser­we­ro­wej była to wyso­ce ryzy­kow­na kon­fi­gu­ra­cja, wykra­cza­ją­ca poza dobre prak­ty­ki bez­pie­czeń­stwa. […] Poważ­nym zagro­że­niem dla Cen­tral­ne­go Reje­stru była utra­ta danych, ponie­waż pli­ki kopii bez­pie­czeń­stwa prze­cho­wy­wa­ne były bez­po­śred­nio na ser­we­rze, na któ­rym znaj­do­wa­ły się dane źródłowe.”

Ozna­cza to tyle, że baza danych nie była wystar­cza­ją­co chro­nio­na przed ata­kiem haker­skim, tym bar­dziej że sieć Poltran­splan­tu była dostęp­na z zewnątrz poprzez Internet.

Nawia­sem mówiąc wątek infor­ma­tycz­nej afe­ry w Poltran­splan­cie i Mini­ster­stwie Zdro­wia, któ­ry swy­mi korze­nia­mi się­ga cza­sów mini­stro­wa­nia” w resor­cie przez Ewę Kopacz, od daw­na bada­ją służ­by specjalne.

Śled­czy z ABWCBA szu­ka­ją odpo­wie­dzi na pytania:

Kto pod­jął decy­zję o roz­bu­do­wa­niu sys­te­mu infor­ma­tycz­ne­go Cen­tral­ne­go Reje­stru Poten­cjal­nych Nie­spo­krew­nio­nych Daw­ców Szpi­ku i Krwi Pępowinowej?

Jakie były powią­za­nia per­so­nal­ne pomię­dzy spół­ka­mi kon­sor­cjum, któ­re wygra­ło kon­kurs, a człon­ka­mi komi­sji w Mini­ster­stwie Zdro­wia i jego agen­dzie – Poltran­splan­cie oraz pośred­ni­kiem w kon­kur­sie, czy­li oso­ba­mi z Regio­nal­ne­go Cen­trum Krwio­daw­stwa i Krwio­lecz­nic­twa w Kiel­cach, spół­ka­mi Tru­sted Infor­ma­tion Con­sul­ting Sp. z o. o. (Ticons), Kon­sor­cjum: EC2 Sp. z o. o. i Softro­nic Sp. z o. o.?

Czy znaj­dą? Tego dowie­my się zapew­ne jesienią.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lu wpo​li​ty​ce​.pl oraz wgo​spo​dar​ce​.pl