Chuj, dupa, rewi­zja – czy­li ABW we Wprost

Od wtor­ku pro­ku­ra­tu­ra pro­wa­dzi śledz­two w spra­wie pod­słu­chów, któ­re zare­je­stro­wa­ły roz­mo­wy poli­ty­ków PO oraz sze­fa NBP Mar­ka Bel­ki. Dzi­siaj ABW prze­ka­za­ła pro­ku­ra­tu­rze zgro­ma­dzo­ne przez sie­bie materiały.

Jed­na oso­ba zosta­ła zatrzy­ma­na w związ­ku z tzw. afe­rą taśmo­wą. Według PAP zatrzy­ma­ny to Łukasz N., mene­dżer restau­ra­cji Sowa i Przy­ja­cie­le, w któ­rej doko­na­no nagrań.
Dzi­siaj po połu­dniu na pole­ce­nie Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej w War­sza­wie funk­cjo­na­riu­sze Agen­cji Bez­pie­czeń­stwa Wewnętrz­ne­go zatrzy­ma­li męż­czy­znę mogą­ce­go mieć zwią­zek z opu­bli­ko­wa­ny­mi nagra­nia­mi w mediach. Zatrzy­ma­nie nastą­pi­ło w cen­trum sto­li­cy. Teraz męż­czy­zna zosta­nie prze­ka­za­ny do dys­po­zy­cji pro­ku­ra­tu­ry — napi­sa­ła ABW w komu­ni­ka­cie. Potwier­dzi­ła to rzecz­nicz­ka pro­wa­dzą­cej śledz­two Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej War­sza­wa-Pra­ga, Rena­ta Mazur.

Pro­ku­ra­tor wydał pole­ce­nie zatrzy­ma­nia po prze­słu­cha­niu dzi­siej­szych świad­ków — mówi­ła. Według Mazur czyn­no­ści z N. mają być wyko­ny­wa­ne przez pro­ku­ra­tu­rę w pią­tek. Tym­cza­sem ABW po raz dru­gi wtar­gnę­ło dziś do redak­cji Wprost”. Jak poin­for­mo­wał dzien­ni­karz śled­czy tygo­dni­ka Michał Majew­ski na Twit­te­rze, agen­tom towa­rzy­szy pro­ku­ra­tor Józef Gacek.

Jed­na oso­ba zosta­ła zatrzy­ma­na w związ­ku z tzw. afe­rą taśmo­wą. Według PAP” zatrzy­ma­ny to Łukasz N., mene­dżer restau­ra­cji Sowa i Przy­ja­cie­le, w któ­rej doko­na­no nagrań.

Dzi­siaj po połu­dniu na pole­ce­nie Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej w War­sza­wie funk­cjo­na­riu­sze Agen­cji Bez­pie­czeń­stwa Wewnętrz­ne­go zatrzy­ma­li męż­czy­znę mogą­ce­go mieć zwią­zek z opu­bli­ko­wa­ny­mi nagra­nia­mi w mediach. Zatrzy­ma­nie nastą­pi­ło w cen­trum sto­li­cy. Teraz męż­czy­zna zosta­nie prze­ka­za­ny do dys­po­zy­cji prokuratury

— napi­sa­ła ABW w komu­ni­ka­cie. Potwier­dzi­ła to rzecz­nicz­ka pro­wa­dzą­cej śledz­two Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej War­sza­wa-Pra­ga, Rena­ta Mazur.

Pro­ku­ra­tor wydał pole­ce­nie zatrzy­ma­nia po prze­słu­cha­niu dzi­siej­szych świadków

— mówi­ła.

Według Mazur czyn­no­ści z N. mają być wyko­ny­wa­ne przez pro­ku­ra­tu­rę w pią­tek. Tym­cza­sem ABW po raz dru­gi wtar­gnę­ło dziś do redak­cji Wprost”. Jak poin­for­mo­wał dzien­ni­karz śled­czy tygo­dni­ka Michał Majew­ski na Twit­te­rze, agen­tom towa­rzy­szy pro­ku­ra­tor Józef Gacek.

Redak­tor naczel­ny Wprost” Syl­we­ster Lat­kow­ski pod­czas pierw­szej wizy­ty agen­tów odmó­wił wyda­nia nagrań. Obec­ność pro­ku­ra­to­ra ma praw­do­po­dob­nie wymu­sić na nim zmia­nę decy­zji. Nie­wy­klu­czo­ne, że zosta­ną skon­fi­sko­wa­ne kom­pu­te­ry w redak­cji tygo­dni­ka, a w miesz­ka­niach auto­rów publi­ka­cji – prze­pro­wa­dzo­ne rewizje.

O czym roz­ma­wiał Sien­kie­wicz z Belką

W I poło­wie XVIII w. Rzecz­po­spo­li­ta prze­ży­wa­ła okres poważ­ne­go kry­zy­su poli­tycz­ne­go. Były to cza­sy kie­dy w Pol­sce rzą­dzi­li kró­lo­wie z saskiej dyna­stii Wet­ty­nów, August II (16971733) i August III (17331763). Dostrze­ga­cie analogię?

Nie­daw­no w sie­ci zna­la­zła się skró­co­na wer­sja roz­mo­wy sze­fa MSW Bar­tło­mie­ja Sien­kie­wi­cza z Mar­kiem Bel­ką, Pre­ze­sem NBP. Moż­na ją odsłu­chać tu.

Dzi­siaj poja­wi­ło się peł­ne nagra­nie tej rozmowy:

Ponie­waż w cza­sach saskich wła­dza kró­lew­ska była bar­dzo sła­ba, kra­jem rzą­dzi­li magna­ci, któ­rzy uza­leż­ni­li od sie­bie szlach­tę, posia­da­ją­cą for­mal­nie te same pra­wa poli­tycz­ne. Oprócz olbrzy­mich posia­dło­ści i wspa­nia­łych pała­ców magna­ci mie­li też wła­sne oddzia­ły woj­sko­we, a szlach­ta, sta­no­wią­ca ich klien­te­lę gło­so­wa­ła zgod­nie z ich wolą na sej­mi­kach i na sejmach.

Stół i nożyce

Po moim arty­ku­le http://​wpo​li​ty​ce​.pl/​h​i​s​t​o​r​i​a​/​200447​-​g​l​o​s​s​a​-​i​-​m​i​t​y​-​s​o​w​i​e​c​k​i​e​-​s​l​u​z​b​y​-​c​y​w​i​l​n​e​-​m​u​s​i​a​l​y​-​i​n​w​i​g​i​l​o​w​a​c​-​s​o​l​i​d​a​r​n​o​s​c​-​w​a​l​c​z​aca ode­zwał się dys­ku­tant, pan Hle­bo­wicz. 
Pisze http://wpolityce.pl/historia/200679-piotr-hlebowicz-klamstwa‑i-klam­stew­ka-czy­li-kolej­ne-polo­wa­nie-na-chmie­low­ska. Moż­na sobie poczytać.
Pro­blem jed­nak autor ma jeden – opi­su­jąc histo­ryj­kę nie pisa­łem o pani Ch., zwa­nej przez nie­któ­rych Anną Walen­ty­no­wicz Śla­skiej Soli­dar­no­ści”, ani o panu S. 

Oso­bi­ste wyciecz­ki pana H. w moja stro­nę pomi­nę, bo nie chcę być niemiły.

Histo­rię opo­wie­dział mi nie sta­ry esbek/​ubek”, ale ofi­cer kontr­wy­wia­du z nowe­go nabo­ru UOP. Zło­śli­wie mogę dodać uderz w stół, a noży­ce się ode­zwą”. Cie­szy mnie też prze­ko­na­nie pana H. o wła­snej omni­po­ten­cji. BTW – cze­kam na pasz­kwil o mnie Kowal­skie­go z Kana­dy”. Daw­no nic nie napi­sał. A swo­ją dro­gą pozaz­dro­ścić pamię­ci – taka pre­cy­zja wspo­mnień o wyda­rze­niach sprzed nie­mal­że ćwierć wie­ku, no, no…

Glos­sa i mity

Gło­śno o Soli­dar­no­ści Wal­czą­cej. Ostat­nio głów­nie przy oka­zji wyda­nia książ­ki Igo­ra Jan­ke Twier­dza”. Zapew­ne nigdy się nie dowie­my, jaki był sto­pień infil­tra­cji SW nie tyl­ko przez sowiec­kie służ­by spe­cjal­ne, ale rów­nież np. wschod­nio­nie­miec­ką Sta­si czy cze­cho­sło­wac­ką StB. Trze­ba zało­żyć, że takie były. I nie zawsze dzia­ła­cze Soli­dar­no­ści Wal­czą­cej z tych poty­czek wycho­dzi­li z tarczą.

Książ­kę pole­cam rów­nie gorą­co, jak jej recen­zję Mir­ka Lewan­dow­skie­go na por­ta­lu Kon​fer​de​rat​.pl [http://​goo​.gl/​0​j​C​PVo]

Zwró­ci­łem uwa­gę na fragmenty:

Gdy cho­dzi o obce służ­by, to oczy­wi­ste jest zain­te­re­so­wa­nie Soli­dar­no­ścią Wal­czą­cą ze stro­ny służb sowiec­kich (zarów­no cywil­nych, jak i woj­sko­wych). Sowiec­kie służ­by cywil­ne musia­ły inwi­gi­lo­wać SW choć­by z tego powo­du, że Kor­nel Mora­wiec­ki był jed­nym z inspi­ra­to­rów Posła­nia do naro­dów Związ­ku Radziec­kie­go i kra­jów Euro­py Wschod­niej”, przy­ję­te­go przez I Zjazd NSZZ Soli­dar­ność” 8 wrze­śnia 1981 r. Dru­gim powo­dem zain­te­re­so­wa­nia SW ze stro­ny KGB musia­ła być dzia­łal­ność Auto­no­micz­ne­go Wydzia­łu Wschod­nie­go, utwo­rzo­ne­go w ramach SW1988 r. Roz­po­czę­li orga­ni­za­cję szko­leń dla dzia­ła­czy z róż­nych czę­ści Związ­ku Radziec­kie­go. Orga­ni­zo­wa­li szko­le­nia dru­kar­skie, radio­we, uczy­li ich zasad kon­spi­ra­cji” (str. 257). Nie­ste­ty autor nie sko­rzy­stał z oka­zji, aby opi­sać w spo­sób bar­dziej szcze­gó­ło­wy dzia­łal­ność legen­dar­ne­go” Wydzia­łu Wschod­nie­go (na str. 257258 mamy tro­chę wię­cej infor­ma­cji, ale doty­czą one już roku 1990), zakła­da­jąc jed­nak, że Wydział Wschod­ni rze­czy­wi­ście miał od 1988 r. kon­tak­ty na tere­nie Związ­ku Sowiec­kie­go, to musia­ło to zaowo­co­wać odpo­wied­ni­mi dzia­ła­nia­mi KGB, ochra­nia­ją­cy­mi” okre­ślo­ne śro­do­wi­ska w Sowietach.

Igor Jan­ke w kil­ku miej­scach napi­sał, że SW prze­rzu­ca­ła ulot­ki (dru­ko­wa­ne w języ­ku rosyj­skim) za mury koszar wojsk sowiec­kich sta­cjo­nu­ją­cych na Dol­nym Ślą­sku (np. str. 43277). To z kolei musia­ło powo­do­wać odpo­wied­nie dzia­ła­nia ze stro­ny GRU. Taka jest po pro­stu meto­da dzia­łań tego typu służb.”

Nie­daw­no usły­sza­łem cie­ka­wą histo­rię, któ­ra może świad­czyć nie tyl­ko o infil­tra­cji struk­tur Soli­dar­no­ści Wal­czą­cej przez GRU czy KGB (wte­dy), ale tak­że o wywia­dow­czym wyko­rzy­sta­niu tych­że kon­tak­tów. Na począt­ku lat 90. ub. wie­ku do Roma­na Huli, któ­ry był wów­czas komen­dan­tem woje­wódz­kim poli­cji w Kato­wi­cach przy­szła pew­na dzia­łacz­ka Soli­dar­no­ści Wal­czą­cej, i zro­bi­ła kar­czem­ną awan­tu­rę. O co? Otóż pewien dysy­dent z ZSRR miał pro­ble­my z uzy­ska­niem kar­ty sta­łe­go poby­tu w Pol­sce. Hula, któ­ry uznał że sko­ro taka per­so­na klam­ku­je” za oby­wa­te­lem zza wschod­niej gra­ni­cy, ręcząc za jego opo­zy­cyj­ną kar­tę nie­mal­że sło­wem hono­ru, zde­cy­do­wał się nagiąć pro­ce­du­ry i bez spraw­dze­nia w UOP, pole­cił wydać kar­tę pobytu.

Po roku Rosja­nin znik­nął z Pol­ski. Wyje­chał do Nie­miec. Oka­za­ło się bowiem, że po dokład­nym spraw­dze­niu życio­ry­su tegoż repa­trian­ta” zaczę­ło poja­wiać się coraz wię­cej pytań. Nie ma stu­pro­cen­to­wej pew­no­ści, że do jego wyjaz­du doszło, bo zorien­to­wał się, iż jest pod czuj­nym okiem kontr­wy­wia­du UOP. Fak­tem jest, że męż­czy­zna znik­nął w cią­gu jed­ne­go dnia.

- Chcie­li­śmy gościa prze­słu­chać, bo mie­li­śmy dowo­dy na to, że to agent sowiec­kich służb. Kla­sycz­ny nie­le­gał. Na doda­tek nie miał dzia­łać w Pol­sce, ale w Niem­czech. Nasz kraj był tyl­ko punk­tem tran­zy­to­wym i lega­li­za­cyj­nym dla jego spre­pa­ro­wa­ne­go życio­ry­su. Nasze zain­te­re­so­wa­nie przy­śpie­szy­ło jego wyjazd, bo zapew­ne miał w Pol­sce sie­dzieć do cza­su uzy­ska­nia oby­wa­tel­stwa, a następ­nie jako Polak” wyje­chać w świat i znik­nąć z pola widze­nia służb spe­cjal­nych, wto­pić się w tłum. I cze­kać – rela­cjo­nu­je ofi­cer kontrwywiadu.

To tyl­ko opo­wieść, któ­rą mozol­nie pró­bo­wa­łem zwe­ry­fi­ko­wać. Cie­ka­wa, nieprawdaż?

Krzyż na dro­gę do Bruk­se­li dla kapusia

Kapo­wał esbe­cji jako TW Znak. W nagro­dę został posłem, mini­strem, euro­po­słem, a dzi­siaj jako pre­mię lub na pocie­sze­nie pre­zy­dent Bro­ni­sław Komo­row­ski odzna­czył Micha­ła Bonie­go Krzy­żem Koman­dor­skim Orde­ru Odro­dze­nia Polski.

boni

Pre­zy­dent ma okrut­ne poczu­cie humo­ru, sko­ro Bonie­go odzna­cza za wybit­ne zasłu­gi dla prze­mian demo­kra­tycz­nych i trans­for­ma­cji ustro­jo­wej w Pol­sce, za szcze­gól­ne osią­gnię­cia w dzia­łal­no­ści pań­stwo­wej i publicz­nej”. Do kolek­cji bra­ku­je Bonie­mu chy­ba tyl­ko Vir­tu­ti Mili­ta­ri. Michał Boni dopie­ro w paź­dzier­ni­ku 2007 roku publicz­nie przy­znał się do współ­pra­cy z SB. 15 lat po dniu, w któ­rym było wia­do­mo, że lustra­cja kie­dyś się odbę­dzie. Jest mi wstyd i żału­ję. Przez wie­le lat żyłem z pre­sją tego upo­ko­rze­nia i lęku przed utra­tą twa­rzy. W koń­cu jed­nak uzna­łem, że od stra­chu, upo­ko­rze­nia i poczu­cia błę­du, waż­niej­sza jest poko­ra” – mówił Boni. Po 1987 r. pro­wa­dzi­łem kil­ku­mi­nu­to­we roz­mo­wy z funk­cjo­na­riu­sza­mi Służ­by Bez­pie­czeń­stwa. Prze­pra­szam, i pro­szę o wyba­cze­nie” – mówi wte­dy na zwo­ła­nej w Sej­mie kon­fe­ren­cji pra­so­wej kan­dy­dat na mini­stra pra­cy w rzą­dzie Donal­da Tuska. Boni wyja­śniał, że pod­pi­sał dekla­ra­cję, bo był przez funk­cjo­na­riu­szy SB szantażowany.

I bie­da­czek nie­mal się roz­pła­kał na wspo­mnie­nie tych okrut­nych chwil, tocząc niczym kil­ka lat póź­niej posłan­ka Sawic­ka, łza­wą nar­ra­cję. Zła­pa­ny u kochan­ki Boni roz­pruł się jak sta­re prze­ście­ra­dło. Pod koniec sierp­nia 1985 r. do miesz­ka­nia mojej przy­szłej żony weszła służ­ba bez­pie­czeń­stwa. Było to zwią­za­ne z jej dzia­łal­no­ścią kol­por­ter­ska. Gro­zi­li, że trzy­let­nia dziew­czyn­ka zosta­nie prze­ka­za­na do mili­cyj­nej izby dziec­ka, a ja będę nara­żo­ny na plot­ki o zdra­dzie mał­żeń­skiej. Po roz­wie­zie­niu nas w róż­ne miej­sca, przy szan­ta­żu, pod­ją­łem decy­zję, bojąc się, pod­pi­sa­nia dekla­ra­cji o współ­pra­cy ze służ­bą bez­pie­czeń­stwa” – wyznał w 2007 roku Boni. – Po tym wyzna­niu będę mógł sobie spoj­rzeć w twarz. Prze­pra­szam i pro­szę o wyba­cze­nie” – dodał.

Żona już inna, nie ta, przez któ­rą esbe­cy zmu­si­li go grzecz­nie do pod­pi­sa­nia zobo­wią­za­nia do współ­pra­cy i dono­sze­nia (ma kolej­ną, nową). Bonie­mu w życio­ry­sie od tego cza­su przy­by­ło wie­le stanowisk.

Nazwi­sko Bonie­go poja­wi­ło się w 1992 r. na liście Macie­re­wi­cza. Jed­nak on sam gwał­tow­nie zaprze­czał, że był szpic­lem. Czy­li standard.

Jak widać idzie nowe”. Kapuś dosta­je jed­no z naj­wyż­szych odzna­czeń pań­stwo­wych. Cho­ciaż po pogrze­bie Woj­cie­cha Jaru­zel­skie­go powin­ni­śmy się do tego przy­zwy­cza­ić. Cze­kam teraz na reha­bi­li­ta­cję zomow­ców z Wuj­ka”. Nie chcie­li prze­cież niko­go zabić.

Wol­na sprawiedliwość

Sąd Okrę­go­wy w War­sza­wie umo­rzył dwa pro­ce­sy Woj­cie­cha Jaru­zel­skie­go, bo oskar­żo­ny nie żyje. Jego pro­ce­sy to przy­kład bez­rad­no­ści wymia­ru sprawiedliwości.

Jaru­zel­ski był oskar­żo­ny za wpro­wa­dze­nie w 1981 roku sta­nu wojen­ne­go oraz za masa­krę robot­ni­ków Wybrze­ża w grud­niu 1970 roku. Oba pro­ce­sy, w któ­rych Jaru­zel­ski zasia­dał na ławie oskar­żo­nych były zawie­szo­ne od 2011 roku z powo­du złe­go sta­nu zdro­wia generała.

Trzy lata temu zdia­gno­zo­wa­no u gene­ra­ła chło­nia­ka, miał też powi­kła­nia po che­mio­te­ra­pii, dla­te­go bie­gli leka­rze uzna­li, że przez co naj­mniej rok oskar­żo­ny nie może uczest­ni­czyć w pro­ce­sach. Ponow­nie podob­ną opi­nie wyda­li w 2012 roku. Po raz ostat­ni bie­gli potwier­dzi­li ją w mar­cu tego roku.

Wypa­da poznać nazwi­ska tych bie­głych. Zwró­ci­łem się do Sądu Okrę­go­we­go w War­sza­wie, i dosta­łem odpowiedź:

Sąd czy­nił usta­le­nia fak­tycz­ne doty­czą­ce sta­nu zdro­wia oskar­żo­ne­go w opar­ciu o opi­nię bie­głych leka­rzy spe­cja­li­stów z War­szaw­skie­go Uni­wer­sy­te­tu Medycz­ne­go – Kate­dry i Zakła­du Medy­cy­ny Sądo­wej. Po zawie­sze­niu postę­po­wa­nia, Sąd doko­ny­wał kon­tro­li ist­nie­nia prze­sła­nek z art. 22 § 1 kpk zwra­ca­jąc się do w/​w insty­tu­cji o wyda­nie kolej­nych opi­nii o sta­nie zdro­wia oskarżonego.

Ostat­nia opi­nia w spra­wie zdro­wia osk. Woj­cie­cha Jaru­zel­skie­go w obu spra­wach VIII24211VIII27611 zosta­ła wyda­na w dniu 24 lute­go 2014 r. przez:

- dr hab. n. med. Paweł Kra­jew­ski – Kie­row­nik Zakła­du Medy­cy­ny Sądo­wej WUM

- dr Mar­ta Star­czew­ska – spe­cja­li­sta kardiologii

- dr n. med. Maciej Fuda­lej – adiunkt Zakła­du Medy­cy­ny Sądo­wej WUM

- lek. med. Anna Kisiel – rezy­dent Zakła­du Medy­cy­ny Sądowej”

Nie­do­god­no­ści” na jakie był nara­żo­ny Woj­ciech Jaru­zel­ski to natu­ral­nie wina wstręt­ne­go IPN”. Jaru­zel­ski był oskar­żo­ny przez pion śled­czy IPN o kie­ro­wa­nie zbroj­nym związ­kiem prze­stęp­czym, któ­ry bez­praw­nie przy­go­to­wy­wał i wpro­wa­dził w Pol­sce 13 grud­nia 1981 r. stan wojen­ny (gro­zi­ło za to do 10 lat wię­zie­nia). Dwa lata temu Sąd Okrę­go­wy w War­sza­wie uznał, że stan wojen­ny nie­le­gal­nie wpro­wa­dzi­ła taj­na gru­pa prze­stęp­cza pod wodzą Jaru­zel­skie­go w celu likwi­da­cji Soli­dar­no­ści” i zacho­wa­nia wpły­wów we władzy.

Za udział w gru­pie wymie­rzył wte­dy karę dwóch lat w zawie­sze­niu byłe­mu sze­fo­wi MSW gene­ra­ło­wi Cze­sła­wo­wi Kisz­cza­ko­wi. Wyrok jest już pra­wo­moc­ny (z powo­du złe­go zdro­wia 88-let­nie­go Kisz­cza­ka zawie­szo­no postę­po­wa­nie ape­la­cyj­ne wobec nie­go). Ozna­cza to, że w świe­tle pra­wa Kisz­czak dalej jest nie­win­ny. Pra­wo­moc­nie unie­win­nio­no byłe­go I sekre­ta­rza KC PZPR Sta­ni­sła­wa Kanię.

W innym pro­ce­sie pro­ku­ra­tu­ra w Gdań­sku oskar­ży­ła Jaru­zel­skie­go o kie­ro­wa­nie masa­krą robot­ni­ków na Wybrze­żu w grud­niu 1970 r. (gro­zi­ło za to doży­wo­cie). W obu spra­wach pod­sąd­ny odpie­rał zarzu­ty, choć zara­zem mówił o swej moral­nej odpowiedzialności”.

W spra­wie Grud­nia 1970 roku sąd okrę­go­wy nie­jed­no­gło­śnie unie­win­nił byłe­go wice­pre­mie­ra PRL Sta­ni­sła­wa Kocioł­ka, a dwóch woj­sko­wych ska­zał na kary dwóch lat wię­zie­nia w zawie­sze­niu. Sąd uznał bowiem za bez­praw­ną i prze­stęp­czą” decy­zję władz PRL o uży­ciu bro­ni wobec robot­ni­ków pro­te­stu­ją­cych prze­ciw dra­stycz­nym pod­wyż­kom cen. 24 czerw­ca Sąd Ape­la­cyj­ny w War­sza­wie zba­da ape­la­cje w tej spra­wie. Gdań­ska pro­ku­ra­tu­ra chce uchy­le­nia wyro­ku wobec wszyst­kich trzech oskar­żo­nych i prze­ka­za­nia ich spraw do ponow­ne­go roz­po­zna­nia w SO. Taki sam jest wnio­sek peł­no­moc­ni­ka rodzin ofiar.

Pozo­sta­je na koniec zadać pyta­nie: dla­cze­go te dwa pro­ce­sy trwa­ły tak długo?

S 92/​06/​Zk

IPN: Śledz­two prze­ciw­ko Ste­fa­no­wi Mich­ni­ko­wi podej­rza­ne­mu o popeł­nie­nie zbrod­ni komu­ni­stycz­nych będą­cych jed­no­cze­śnie zbrod­nia­mi prze­ciw­ko ludzkości.

(sygn. akt S 92/​06/​Zk) Insty­tut Pamię­ci Naro­do­wej w Warszawie

michnik_stefan

Przed­mio­to­we śledz­two prze­ciw­ko Ste­fa­no­wi Mich­ni­ko­wi, podej­rza­ne­mu o nie­do­peł­nia­nie obo­wiąz­ków w zakre­sie kon­tro­li zasad­no­ści i ter­mi­no­wo­ści czyn­no­ści pro­ce­so­wych podej­mo­wa­nych w przed­mio­cie prze­dłu­ża­nia okre­su sto­so­wa­nia tym­cza­so­we­go aresz­to­wa­nia Józe­fa Stem­le­ra, skut­ku­ją­cych bez­praw­nym pozba­wia­niem wol­no­ści pokrzyw­dzo­ne­go, pro­wa­dzo­ne samo­dziel­nie od 14.12.2006 r., jest kon­ty­nu­acją śledz­twa w spra­wie łama­nia pra­wo­rząd­no­ści i naru­sza­nia praw czło­wie­ka w toku postę­po­wa­nia kar­ne­go pro­wa­dzo­ne­go przez funk­cjo­na­riu­szy byłe­go Mini­ster­stwa Bez­pie­czeń­stwa Publicz­ne­go, pole­ga­ją­ce­go na fizycz­nym i moral­nym znę­ca­niu się przez wie­lo­krot­ne, dłu­go­trwa­łe prze­słu­chi­wa­nie oraz uży­wa­nie prze­mo­cy i gróźb bez­praw­nych w celu wywar­cia wpły­wu na treść zeznań świad­ka ks. Jana Danie­le­wi­cza, i two­rze­niu w ten spo­sób fał­szy­wych dowo­dów kie­ru­ją­cych postę­po­wa­nie kar­ne prze­ciw­ko Józe­fo­wi Stem­le­ro­wi i bez­praw­nym pozba­wia­niu go wol­no­ści /S 30/​01/​Zk/​w czę­ści doty­czą­cej jed­ne­go z usta­lo­nych i żyją­cych jesz­cze spraw­ców tych przestępstw.

W prze­bie­gu opi­sa­ne­go wyżej postę­po­wa­nia ujaw­nio­no bowiem, iż zobo­wią­za­ny do zgod­ne­go z ówcze­śnie obo­wią­zu­ją­cy­mi prze­pi­sa­mi sto­so­wa­nia i prze­dłu­ża­nia okre­su tym­cza­so­we­go aresz­to­wa­nia sędzia Ste­fan M., nie dopeł­niał obo­wiąz­ków w zakre­sie kon­tro­li zasad­no­ści i ter­mi­no­wo­ści podej­mo­wa­nych czyn­no­ści pro­ce­so­wych, naru­sza­jąc tym zasa­dy ogra­ni­cza­nia wol­no­ści oso­bi­stej oby­wa­te­li, okre­ślo­ne w Kodek­sie Woj­sko­we­go Postę­po­wa­nia Kar­ne­go oraz art. 97 Usta­wy z dnia 17.03.1921 r. Kon­sty­tu­cja Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej /​Dz. U. R. P. z dnia 1.06.1921r./ i póź­niej w art.87 Usta­wy z dnia 22.07.1952 r. Kon­sty­tu­cja Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej /​Dz. U. z dnia 21.02.1976 r./.

W ten spo­sób uczest­ni­czył on w prze­śla­do­wa­niu pokrzyw­dzo­nych z powo­du odmien­nej orien­ta­cji poli­tycz­nej i ich wcze­śniej­szej dzia­łal­no­ści w struk­tu­rach Pol­skie­go Pań­stwa Pod­ziem­ne­go. For­ma spraw­stwa zarzu­co­nych mu czy­nów – zanie­cha­nie, legła u pod­staw stwo­rzo­ne­go wów­czas tota­li­tar­ne­go sys­te­mu repre­sji i wszech­wła­dzy MBP. Ozna­cza­ło ono w rze­czy­wi­sto­ści nie tyl­ko zwy­kłe prze­stęp­stwo urzęd­ni­cze, ale prak­tycz­nie powszech­ne godze­nie się na rażą­ce naru­sza­nie pod­sta­wo­wych praw i wol­no­ści oby­wa­tel­skich. Naru­sza­ła zatem przy­ję­ty porzą­dek kon­sty­tu­cyj­ny i jako taka win­na zostać szcze­gól­nie wyraź­nie napiętnowana.

Nad­to, wobec oko­licz­no­ści, iż podej­rza­ny świa­do­mie brał udział w prze­śla­do­wa­niu pokrzyw­dzo­nych ze wzglę­dów poli­tycz­nych i dzia­łał w struk­tu­rach sys­te­mu pań­stwa tota­li­tar­ne­go, posłu­gu­ją­ce­go się na wiel­ką ska­lę ter­ro­rem dla reali­za­cji celów poli­tycz­nych i spo­łecz­nych /​tak m. in. SNIK II KKN 17598 /, jego zacho­wa­nia wyczer­pu­ją zna­mio­na nie tyl­ko zbrod­ni komu­ni­stycz­nej, ale tak­że zna­mio­na zbrod­ni prze­ciw­ko ludz­ko­ści, okre­ślo­ne w aktach pra­wa kar­ne­go mię­dzy­na­ro­do­we­go /​art. 2 ust.1 i art. 3 usta­wy z dn. 18.12.1998 r. o Insty­tu­cie Pamię­ci Naro­do­wej – Komi­sji Ści­ga­nia Zbrod­ni prze­ciw­ko Naro­do­wi Polskiemu/​Zbrod­nie te nie ule­ga­ją przedaw­nie­niu – art. 4 ust.1 cyt. wyżej usta­wy z dn. 18.12.1998 r.

Czyn­no­ści podej­mo­wa­ne dotych­czas w przed­mio­to­wej spra­wie ujaw­ni­ły, iż podej­rza­ny dopu­ścił się tego typu czy­nów tak­że w odnie­sie­niu, do co naj­mniej 19 innych osób, żoł­nie­rzy pod­zie­mia nie­pod­le­gło­ścio­we­go i Pol­skich Sił Zbroj­nych na Zacho­dzie, oby­wa­te­li podej­rze­wa­nych o szpie­go­stwo na rzecz Rzą­du RP na Uchodź­stwie w Lon­dy­nie czy nawet funk­cjo­na­riu­szy MBP podej­rze­wa­nych o nie­lo­jal­ność w sto­sun­ku do wła­dzy ludowej.

Podej­rza­ny Ste­fan Mich­nik jest oby­wa­te­lem pol­skim, ale miesz­ka na tery­to­rium Kró­le­stwa Szwe­cji i nie ma w kra­ju sta­łe­go miej­sca poby­tu. Wezwa­ny do oso­bi­ste­go sta­wien­nic­twa na tery­to­rium RP w dowol­nie wybra­nym ter­mi­nie do dnia 30.10.2008 roku, dobro­wol­nie nie sta­wił się na żad­ne z dorę­czo­nych mu wezwań, ani nie nawią­zał kon­tak­tu z tutej­szą Komi­sją, co uza­sad­nia oba­wę, iż będzie on wyko­rzy­sty­wał fakt zamiesz­ki­wa­nia poza gra­ni­ca­mi Rzecz­po­spo­li­tej Pol­skiej, do utrud­nia­nia pro­wa­dzo­ne­go prze­ciw­ko nie­mu postę­po­wa­nia kar­ne­go. W zaist­nia­łej sytu­acji Woj­sko­wy Sąd Gar­ni­zo­no­wy w War­sza­wie, posta­no­wie­niem z dnia 25.02.2010 r. sygna­tu­ra akt Kp 310 zasto­so­wał w sto­sun­ku do podej­rza­ne­go Ste­fa­na Mich­ni­ka śro­dek zapo­bie­gaw­czy w posta­ci tym­cza­so­we­go aresz­to­wa­nia na okres 3 mie­się­cy od dnia zatrzymania.

W dniu 2 sierp­nia 2010 r. wystą­pio­no do Woj­sko­we­go Sądu Okrę­go­we­go w War­sza­wie z wnio­skiem o wyda­nie Euro­pej­skie­go Naka­zu Aresz­to­wa­nia wobec oby­wa­te­la pol­skie­go, kapi­ta­na w sta­nie spo­czyn­ku Ste­fa­na M., podej­rza­ne­go o prze­stęp­stwa z art. 231§1 kk i art.189§2 kk w zw. z art.11§2 kk i art. 12 kk z 1997 r. w zw. z art. 2 ust.1 i art. 3 usta­wy z dn. 18. 12. 1998 r. o Insty­tu­cie Pamię­ci Naro­do­wej – Komi­sji Ści­ga­nia Zbrod­ni prze­ciw­ko Naro­do­wi Pol­skie­mu (Dz.U.2007.63.424 – j.t.) uzy­sku­jąc w tym przed­mio­cie sto­sow­ne posta­no­wie­nie Woj­sko­we­go Sądu Okrę­go­we­go w War­sza­wie z dnia 10.08.2010 r. sygn. akt. Kp 5710 i ini­cju­jąc postę­po­wa­nie o jego wyko­na­nie przez wła­ści­we orga­na sądo­we Kró­le­stwa Szwe­cji. Jego reali­za­cja na tery­to­rium Kró­le­stwa Szwe­cji oka­za­ła się jed­nak niemożliwa.

Sąd Rejo­no­wy w Uppsa­li posta­no­wie­niem z dnia 15.11.2010 r. o sygna­tu­rze B 707110 odda­lił wnio­sek o prze­ka­za­nie go orga­nom pol­skie­go wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści uzna­jąc, że prze­stęp­stwa zarzu­co­ne podej­rza­ne­mu, zgod­nie z pra­wem szwedz­kim, są już przedaw­nio­ne, a poszu­ki­wa­ny jest oby­wa­te­lem szwedzkim.

Powyż­sze posta­no­wie­nie sta­no­wi dłu­go­trwa­łą prze­szko­dę unie­moż­li­wia­ją­cą kon­ty­nu­owa­nie postę­po­wa­nia i skut­ku­je zawie­sze­niem śledz­twa prze­ciw­ko Ste­fa­no­wi M. /​art. 22 §1 kpk/​. W zaist­nia­łej sytu­acji Euro­pej­ski Nakaz Aresz­to­wa­nia podej­rza­ne­go moż­na bowiem reali­zo­wać na tere­nie państw człon­kow­skich Unii Euro­pej­skiej z wyłą­cze­niem Kró­le­stwa Szwecji.

http://​ipn​.gov​.pl/​k​s​z​p​n​p​/​s​l​e​d​z​t​w​a​/​o​d​d​z​i​a​l​o​w​a​-​k​o​m​i​s​j​a​-​w​-​w​a​r​s​z​a​w​i​e​/​s​l​e​d​z​t​w​a​-​w​-​b​i​egu [dostęp 2 czerw­ca 2014 r.]

W TVP bez zmian

Ćwierć wie­ku od wygło­sze­nia w TVP przez Joan­nę Szczep­kow­ską kwe­stii: Pro­szę Pań­stwa, 4 czerw­ca 1989 roku skoń­czył się w Pol­sce komu­nizm” w tej insty­tu­cji nie­wie­le się zmie­ni­ło. Przy­naj­mniej jeże­li cho­dzi o myśle­nie o widzu, nie wspo­mi­na­jąc tzw. misji publicznej.

Ostat­nio dowie­dzia­łem się ze stron inter­ne­to­wych Tele­wi­zji Pol­skiej, że ten­że nadaw­ca publicz­ny w Pro­gra­mie TVP1 poka­że film doku­men­tal­ny Gra o wol­ność. Oca­lo­ne taśmy” (3 odcin­ki) w reży­se­rii Kry­sty­ny Mokro­siń­skiej i Jolan­ty Kessler.

Osłu­pia­łem, kie­dy pozna­łem nie tyle daty emi­sji, co porę nada­nia tego cie­ka­we­go doku­men­tu: 2 czerw­ca (godz. 23.35), 3 czerw­ca ( godz. 23.50) i 4 czerw­ca (godz. 23.55) – wte­dy zwy­kle tzw. nor­mal­ni ludzie kła­dą się spać. Każ­dy z odcin­ków zosta­nie powtó­rzo­ny następ­ne­go dnia o godzi­nie 9.50. O tej porze – zain­te­re­so­wa­ni obej­rze­niem są w pra­cy lub szko­le. Za wyjąt­kiem bez­ro­bot­nych lub gospo­dyń domowych.

A film, co przy­zna­ją nawet auto­rzy inter­ne­to­wej infor­ma­cji jest bar­dzo cie­ka­wy i war­ty obejrzenia:

Twór­czy­nie tego doku­men­tu, Kry­sty­na Mokro­siń­ska i Jolan­ta Kes­sler, wyko­rzy­sta­ły fil­mo­we zapi­sy tam­tych zda­rzeń – zna­ne i nie­zna­ne, ama­tor­skie i pro­fe­sjo­nal­ne, z kamer pol­skich i zagra­nicz­nych, komen­ta­rze kore­spon­den­tów, rzecz­ni­ka rzą­du – Jerze­go Urba­na, hap­pe­nin­gi, reak­cje ulic, o któ­rych twór­ca Poma­rań­czo­wej Alter­na­ty­wy mówił, że są miej­scem wol­no­ści. Dodat­ko­wą atrak­cją dla widza może być pró­ba roz­po­zna­wa­nia mło­dych twa­rzy na tych sta­rych zdję­ciach i odga­dy­wa­nie, któ­ra to z dzi­siej­szych zde­cy­do­wa­nie star­szych już osób w zupeł­nie nowych czasach…

Wśród mło­dych ludzi, oglą­da­ją­cych z dzi­siej­sze­go dystan­su zmierzch PRL‑u i naro­dzi­ny III RP będzie też cór­ka Joan­ny Szczep­kow­skiej, autor­ki słyn­nych słów: 4 czerw­ca skoń­czył się w Pol­sce komu­nizm”. Czy potwier­dzi intu­icję matki?” 

Zapew­ne będzie mia­ła kło­pot, aby potwier­dzić tezę mat­ki, szcze­gól­nie wobec nie­daw­nych wyda­rzeń (hono­ro­wy pochó­wek Jaru­zel­skie­go, resty­tu­cja esbe­ków i ube­ków, bez­kar­ność auto­rów sta­nu wojen­ne­go, nędza daw­nych opozycjonistów).

Cie­kaw jestem, co na takie potrak­to­wa­nie doku­men­tu przez tele­wi­zyj­nych decy­den­tów, tych nie tyl­ko od ramów­ki”, człon­ko­wie Rady Pro­gra­mo­wej TVP?

Przy­pa­dek doku­men­tu Gra o wol­ność. Oca­lo­ne taśmy” przy­po­mi­na kło­po­ty fil­mu Taka jest histo­ria” w reży­se­rii Alek­san­dry Fuda­li, kie­dy jesz­cze kil­ka lat temu pra­co­wa­ła w TVP Katowice.

Ola wymy­śli­ła sobie w 2010 roku, że wyre­ży­se­ru­je film, któ­ry przed­sta­wi naj­waż­niej­sze wyda­rze­nia z tzw. kar­na­wa­łu Soli­dar­no­ści – czy­li z 16 mie­się­cy od momen­tu wybu­chu pierw­szych pro­te­stów na Ślą­sku, aż do wybu­chu sta­nu wojennego.

Przez ostat­nie pół roku auto­rzy fil­mu codzien­nie prze­glą­da­li po kil­ka­dzie­siąt pudeł z fil­mo­wy­mi rela­cja­mi, obej­rze­li kilo­me­try taśm , w więk­szo­ści nie­opi­sa­nych resz­tek, cza­sem tyl­ko zapi­sów dźwię­ko­wych, mozol­nie zesta­wia­jąc fak­ty, daty, dźwięk i obraz.

Wie­le mate­ria­łów prze­trwa­ło cudem jako ścin­ki, inne ukry­li pra­cow­ni­cy archi­wum przed Służ­bą Bez­pie­czeń­stwa, któ­ra w stycz­niu 1982 roku wywio­zła z kato­wic­kie­go ośrod­ka naj­bar­dziej nie­wy­god­ne taśmy zwią­za­ne z powsta­niem Soli­dar­no­ści. Film pre­zen­tu­je ślą­ską Soli­dar­ność z trzech róż­nych stron: w świe­tle ofi­cjal­nej pro­pa­gan­dy, z punk­tu rze­tel­ne­go dzien­ni­kar­stwa (ścin­ki i mate­ria­ły ukry­te) oraz przez pry­zmat wspo­mnień uczest­ni­ków tam­tych wydarzeń.

Film natu­ral­nie miał mizer­ny budżet, i tyl­ko Ola może powie­dzieć wię­cej o kło­dach rzu­ca­nych jej pod nogi pod­czas pra­cy nad tym fil­mem. Ambi­cją więk­szo­ści decy­den­tów” zapew­ne było, żeby doku­ment nigdy nie powstał. Powód był pro­sty – m.in. kil­ka ujęć w fil­mie przed­sta­wia obec­ne­go dyrek­to­ra tele­wi­zyj­nej Pano­ra­my, jako dzien­ni­ka­rza reali­zu­ją­ce­go esbec­ko-pro­pa­gan­do­we mate­ria­ły o Soli­dar­no­ści”. tak­że kil­ku innych boha­te­rów” oca­la­łych kadrów do tej pory cier­pi na absmak i moral­ne­go kaca.

Film Alek­san­dry Fuda­li nie zdo­był nagród na festi­wa­lach fil­mo­wych. Przez ekra­ny TVP prze­mknął. Widocz­nie był za prawdziwy.