in historia, polityka

Stół i nożyce

Po moim arty­ku­le http://​wpo​li​ty​ce​.pl/​h​i​s​t​o​r​i​a​/​200447​-​g​l​o​s​s​a​-​i​-​m​i​t​y​-​s​o​w​i​e​c​k​i​e​-​s​l​u​z​b​y​-​c​y​w​i​l​n​e​-​m​u​s​i​a​l​y​-​i​n​w​i​g​i​l​o​w​a​c​-​s​o​l​i​d​a​r​n​o​s​c​-​w​a​l​c​z​aca ode­zwał się dys­ku­tant, pan Hle­bo­wicz. 
Pisze http://wpolityce.pl/historia/200679-piotr-hlebowicz-klamstwa‑i-klam­stew­ka-czy­li-kolej­ne-polo­wa­nie-na-chmie­low­ska. Moż­na sobie poczytać.
Pro­blem jed­nak autor ma jeden – opi­su­jąc histo­ryj­kę nie pisa­łem o pani Ch., zwa­nej przez nie­któ­rych Anną Walen­ty­no­wicz Śla­skiej Soli­dar­no­ści”, ani o panu S. 

Oso­bi­ste wyciecz­ki pana H. w moja stro­nę pomi­nę, bo nie chcę być niemiły.

Histo­rię opo­wie­dział mi nie sta­ry esbek/​ubek”, ale ofi­cer kontr­wy­wia­du z nowe­go nabo­ru UOP. Zło­śli­wie mogę dodać uderz w stół, a noży­ce się ode­zwą”. Cie­szy mnie też prze­ko­na­nie pana H. o wła­snej omni­po­ten­cji. BTW – cze­kam na pasz­kwil o mnie Kowal­skie­go z Kana­dy”. Daw­no nic nie napi­sał. A swo­ją dro­gą pozaz­dro­ścić pamię­ci – taka pre­cy­zja wspo­mnień o wyda­rze­niach sprzed nie­mal­że ćwierć wie­ku, no, no…

Komentarz

Comment

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

  1. Chle­bo­wicz plu­je dalej: Odpo­wia­dam Panu Szym­bor­skie­mu: już samo zda­nie o zna­nej dzia­łacz­ce SW ze Ślą­ska (jest w tek­ście Pań­skie­go arty­ku­łu) zaprze­cza temu, że nie wie­dział Pan, o kogo cho­dzi. A teraz, jak już Pan wie”, ocze­ki­wał­bym sło­wa prze­pro­sin pod adre­sem Jadzi, gdyż powtó­rzył Pan – było nie było – kłam­stwa. Nie waż­ne, czy ube­ka, czy esbe­ka, czy inne­go spec­służ­bi­sty. A towa­rzy­szo­wi miko­ła­jo­wi, któ­ry kry­je się w gąsz­czu ano­ni­mo­wych har­cow­ni­ków mogę tyl­ko poży­czyć, by miał choć tyle rozu­mu, co Chmie­low­ska pod jed­nym z paznok­ci. A jeśli są jakie­kol­wiek wąt­pli­wo­ści co do cho­ro­by Chmie­low­skiej, towa­rzysz miko­łaj może zgło­sić do pro­ku­ra­tu­ry o wyłu­dza­nie przez Chmie­low­ską cho­ro­bo­we­go. Tyl­ko już nie jako ano­nim. Ale po takim zgło­sze­niu mogą być kon­se­kwen­cje za poda­nie fał­szy­wych faktów”.
    Bie­da­czek ten Chle­bo­wicz – wszyst­ko mu się z Chmie­low­ską koja­rzy. Jak w tym dow­ci­pie o wielorybie.

  2. Red. Szym­bor­ski napi­sał świet­ny tekst, p. Hle­bo­wicz! Nie ciskaj się pan, bo jesteś pan w tym żało­sny, podob­nie jak pana pro­te­go­wa­na. Pięt­no­wa­nie agen­tów i mito­ma­nów jest waż­ne szcze­gól­nie dzi­siaj, gdy coraz licz­niej­sza gro­ma­da tych­że mito­ma­nów lub agen­tów – a cza­sa­mi i jed­no, i dru­gie – roz­po­czę­ła na sze­ro­ką ska­lę wpro­wa­dzać w życie publicz­ne mity na temat swo­jej wydu­ma­nej dzia­łal­no­ści; wycho­dzi na to, iż bez mała co dru­gi Polak był w pod­zie­miu, a każ­dy kol­por­to­wał”. Świet­nym przy­kła­dem jest wła­śnie p. Chmie­low­ska, o któ­rej red. Szym­bor­ski pisze w swym arty­ku­le, któ­ry to arty­kuł p. Hle­bo­wi­czo­wi tak się nie spodo­bał. Jestem jed­nak zdzi­wio­ny, iż red. Szym­bor­ski nie miał i nie ma odwa­gi podać nazwi­ska tej mito­man­ki Chmie­low­skiej – a być może tak­że świet­nej agent­ki wpły­wu; prze­cież – jak domnie­my­wam – opi­sał sytu­ację praw­dzi­wą i ma na to dowo­dy. Wszak tajem­ni­cą poli­szy­ne­la pozo­sta­je fakt, iż p. Chmie­low­ska przy pomo­cy nie­wy­szu­ka­nych metod dora­bia sobie legen­dę na kształt Hen­ry­ki Krzy­wo­nos i ma w tym dzie­le” spo­ro poplecz­ni­ków – na ogół poży­tecz­nych idio­tów, ale też spo­ro zwy­kłych kana­lii. O p. Chmie­low­skiej Kor­nel Mora­wiec­ki napi­sał i powie­dział, iż dora­bia sobie życio­rys. To już powin­no wystar­czyć, aby tę oso­bę wyeli­mi­no­wać z życia publicz­ne­go, a przy­naj­mniej spró­bo­wać dotrzeć do praw­dy. Tym­cza­sem poja­wia­ją się jedy­nie hagio­gra­fie pió­ra samej p. Chmie­low­skiej (sic!), nikt się nawet nie zająk­nie o feno­me­nie, że jesz­cze dzie­sięć lat temu p. Chmie­low­ska była oso­bą ano­ni­mo­wą, a dzi­siaj jest już oso­bą publicz­ną, coraz bar­dziej aro­ganc­ką i bez­względ­ną – szcze­gól­nie w roz­bi­ja­niu pra­wi­cy. Wystar­czy poje­chać do jej rodzin­ne­go Zagłę­bia lub na Gór­ny Śląsk, aby dowie­dzieć się, kim jest p. Chmie­low­ska. Teza zarów­no arty­ku­łu red. Szym­bor­skie­go, jak i wspo­mnia­nej w nim recen­zji jest nie tyl­ko pra­wi­dło­wa, ale bar­dzo nie­po­ko­ją­ca – jeśli służ­by sowiec­kie, a dzi­siaj rosyj­skie inwi­gi­lo­wa­ły SW przy pomo­cy swo­ich agen­tów, to rzecz musi budzić lęk, bo legen­dy, któ­re opo­wia­da o sobie np. p. Chmie­low­ska (i p. Hle­bo­wicz na ten przy­kład) wspie­ra­ją ludzie, mają­cy czę­sto duże wpły­wy na pra­wi­cy, szcze­gól­nie w PiS. Jed­no­cze­śnie sam twór­ca i przy­wód­ca SW KOR­NEL MORA­WIEC­KI pięt­nu­je mito­mań­stwa p. Chmie­low­skiej, za co ta ata­ku­je go publicz­nie i bez­par­do­no­wo. Ergo: wpływ współ­cze­snych służb rosyj­skich na pol­ską pra­wi­cę może być nie­po­ko­ją­co duży, co po owo­cach czy­li efek­tach wybor­czych widać, sły­chać i czuć. A lęk przed tymi ludź­mi- cie­nia­mi” w służ­bie moskiew­skiej jest tak domi­nu­ją­cy, iż nawet red. Szym­bor­ski woli nie wymie­niać nazwisk. Wię­cej odwa­gi red. Szym­bor­ski, tym bar­dziej, że ludzi wska­zu­ją­cych na podej­rza­ną kon­du­itę poli­tycz­ną p. Chmie­low­skiej jest coraz wię­cej. Nie ma się cze­go bać. Precz z komuną!