Dasz­czyń­ski wymia­ta kul­tu­ral­nie

Nowy pre­zes TVP wymia­ta z tele­wi­zji ludzi koja­rzo­nych z poprzed­nim pre­ze­sem Juliu­szem Brau­nem oraz Maria­nem Zalew­skim z PSL. – Desant z Mini­ster­stwa Kul­tu­ry, któ­ry przy­szedł wraz z Brau­nem zastę­pu­je eki­pa z EXPO, gdzie pra­co­wał Dasz­czyń­ski – wyja­śnia jeden z mene­dże­rów TVP.

Kadry decy­du­ją o wszyst­kim” to zda­nie Iosi­fa Wis­sa­rio­no­wi­cza Sta­li­na prze­szło do histo­rii. Wier­ny temu stwier­dze­niu jest Janusz Dasz­czyń­ski. Karu­ze­la kadro­wa w tele­wi­zji publicz­nej, czy­li finan­so­wa­nej ze środ­ków publicz­nych (dla przy­po­mnie­nia) nabie­ra roz­pę­du.

tvp

Kil­ka tygo­dni temu sta­no­wi­ska stra­ci­li dyrek­tor Tele­wi­zyj­nej Agen­cji Infor­ma­cyj­nej (Toma­sza San­da­ka zastą­pił Tomasz Sygut) oraz Elż­bie­ta Poni­kło, dyrek­tor biu­ra zarzą­du i spraw kor­po­ra­cyj­nych – zastą­pio­na przez Łuka­sza Rybow­skie­go.

Wczo­raj pre­zes TVP powo­łał nowych dyrek­to­rów Oddzia­łów TVP w Opo­lu i Gdań­sku.

W Opo­lu na miej­sce Mar­ka Szcze­pa­ni­ka wska­ku­je zupeł­ny no name w dzien­ni­kar­stwie i bran­ży tele­wi­zyj­nej. Otóż peł­nią­cą obo­wiąz­ki dyrek­to­ra opol­skiej oddzia­łu publicz­nej tele­wi­zji (z naci­skiem na publicz­nej”) będzie pani Beata Pola­czek. Lat 43.

polaczek beata

Pani Pola­czek na stro­nie inter­ne­to­wej (skąd pocho­dzi powyż­sze zdję­cie) pisze o sobie tak:

Nazy­wam się Beata Pola­czek i jestem uza­leż­nio­na od pięk­nych rze­czy. Uwiel­biam wyso­ką jakość, nie­ba­nal­ne wnę­trza i mar­ko­we toreb­ki. Lubię zimą gorą­cą cze­ko­la­dę, a latem pach­ną­ce tru­skaw­ki z praw­dzi­wą bitą śmie­ta­ną.

Cza­sem gotu­ję. Czę­sto piszę. Dużo podró­żu­ję. Zbie­ram albu­my o modzie i maga­zy­ny o wnę­trzach. Jestem absol­went­ką wydzia­łu bio­tech­no­lo­gii na Uni­wer­sy­te­cie Poznań­skim oraz Public Rela­tions w Wyż­szej Szko­le Ban­ko­wej w Pozna­niu.

Przez sie­dem lat pro­wa­dzi­łam zaję­cia na Uni­wer­sy­te­cie Opol­skim i wykła­da­łam w Wyż­szej Szko­le Zarzą­dza­nia i Ban­ko­wo­ści. Dwa­na­ście lat temu zwią­za­łam się z modą i Medio­la­nem. Jestem autor­ką lek­sy­ko­nu mody Esen­cja mody”. Obec­nie jestem redak­to­rem naczel­nym Good​Po​land​.com”.

Tyle p.o. dyrek­to­ra Beata Pola­czek. Ten por­tal, któ­re­go kie­ro­wa­niem się chwa­li, to nic inne­go jak rekla­mów­ka, peł­na ład­nych zdjęć cie­ka­wych miejsc i hote­li. Z dzien­ni­kar­stwem ma nie­wie­le wspól­ne­go.

Nic dziw­ne­go. Pola­czek w latach 20042014 zwią­za­na była z modą i kre­owa­niem sty­lu. W Medio­la­nie orga­ni­zo­wa­ła sesje foto­gra­ficz­ne oraz kon­sul­ta­cje w zakre­sie sty­li­za­cji. I już wie­my, gdzie prze­cię­ły się życio­we szla­ki Dasz­czyń­skie­go oraz Pola­czek. W Medio­la­nie.

Dasz­czyń­ski był m.in. zastęp­cą komi­sa­rza gene­ral­ne­go na Wysta­wie Świa­to­wej EXPO 2015 wła­snie w Medio­la­nie.

Moim zda­niem nomi­na­cja Beaty Pola­czek to tra­fio­na decy­zja. Na pew­no nie będzie lepiej w TVP Opo­le, ale być może ład­niej. No, i będzie pach­nia­ło tru­skaw­ka­mi z Lidla oraz gorą­cą cze­ko­la­dą.

Z robo­ty wyle­ciał też Zbi­gniew Jasie­wicz – szef oddzia­łu TVP w Gdań­sku. Musiał zro­bić miej­sce dla Wal­de­ma­ra Domań­skie­go – fawo­ry­ta Dasz­czyń­skie­go Pre­zes TVP jest rodzin­nie i poli­tycz­nie zwią­za­ny z Gdań­skiem. Nie­tak­tem jest pyta­nie, komu kibi­cu­je i z kim grał w pił­kę…

Domań­ski przez ostat­nie czte­ry lata był m.in. zastęp­cą dyrek­to­ra Bel­sat TV. Jawił się jako ktoś w rodza­ju komi­sa­rza poli­tycz­no-eko­no­micz­ne­go”. Został narzu­co­ny Agniesz­ce Roma­szew­skiej, któ­ra od lat kie­ru­je Bel­sa­tem, przez eki­pę Juliu­sza Brau­na. Była to kara za jej nie­za­leż­ność i groź­ne pomru­ki docho­dzą­ce zza wschod­niej gra­ni­cy po emi­sji pro­gra­mu, któ­ry uwie­ra Łuka­szen­kę i Puti­na.

Waż­ne w struk­tu­rach TVP sta­no­wi­sko dyrek­to­ra TVP Regio­nal­na zajął następ­ny zna­jo­my Dasz­czyń­skie­go – Bogu­mił Osiń­ski. Jest wice­prze­wod­ni­czą­cym rady nad­zor­czej Radia Olsz­tyn. Ostat­nio był zatrud­nio­ny na sta­no­wi­sku rad­cy woje­wo­dy war­miń­sko-mazur­skie­go ds. kon­tak­tów mię­dzy­na­ro­do­wych, pro­to­ko­łu dyplo­ma­tycz­ne­go oraz kul­tu­ry. W latach 19962006 pra­co­wał jako dyrek­tor gdań­skie­go oddzia­łu TVP (stąd dobra zna­jo­mość z pre­ze­sem publicz­nej tele­wi­zji). Wcze­śniej, przez 12 lat był kore­spon­den­tem TVP w Olsz­ty­nie. Ma przy­naj­mniej poję­cie o dzien­ni­kar­stwie.

Z nie­cier­pli­wo­ścią cze­kam na praw­dzi­we zmia­ny w TVP. Na odej­ście z kie­row­ni­czych sta­no­wisk ludzi ska­żo­nych współ­pra­cą z PRL-owski­mi służ­ba­mi spe­cjal­ny­mi, pozby­cie się par­tyj­nych nomi­na­tów i lizu­sów, na roz­bi­cie tele­wi­zyj­nych kla­nów”. Ale tego nie będzie. Nie tym razem.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lach wPo​li​ty​ce​.pl i wGo​spo​dar​ce​.pl

W TVP bez zmian

Ćwierć wie­ku od wygło­sze­nia w TVP przez Joan­nę Szczep­kow­ską kwe­stii: Pro­szę Pań­stwa, 4 czerw­ca 1989 roku skoń­czył się w Pol­sce komu­nizm” w tej insty­tu­cji nie­wie­le się zmie­ni­ło. Przy­naj­mniej jeże­li cho­dzi o myśle­nie o widzu, nie wspo­mi­na­jąc tzw. misji publicz­nej.

Ostat­nio dowie­dzia­łem się ze stron inter­ne­to­wych Tele­wi­zji Pol­skiej, że ten­że nadaw­ca publicz­ny w Pro­gra­mie TVP1 poka­że film doku­men­tal­ny Gra o wol­ność. Oca­lo­ne taśmy” (3 odcin­ki) w reży­se­rii Kry­sty­ny Mokro­siń­skiej i Jolan­ty Kes­sler.

Osłu­pia­łem, kie­dy pozna­łem nie tyle daty emi­sji, co porę nada­nia tego cie­ka­we­go doku­men­tu: 2 czerw­ca (godz. 23.35), 3 czerw­ca ( godz. 23.50) i 4 czerw­ca (godz. 23.55) – wte­dy zwy­kle tzw. nor­mal­ni ludzie kła­dą się spać. Każ­dy z odcin­ków zosta­nie powtó­rzo­ny następ­ne­go dnia o godzi­nie 9.50. O tej porze – zain­te­re­so­wa­ni obej­rze­niem są w pra­cy lub szko­le. Za wyjąt­kiem bez­ro­bot­nych lub gospo­dyń domo­wych.

A film, co przy­zna­ją nawet auto­rzy inter­ne­to­wej infor­ma­cji jest bar­dzo cie­ka­wy i war­ty obej­rze­nia:

Twór­czy­nie tego doku­men­tu, Kry­sty­na Mokro­siń­ska i Jolan­ta Kes­sler, wyko­rzy­sta­ły fil­mo­we zapi­sy tam­tych zda­rzeń – zna­ne i nie­zna­ne, ama­tor­skie i pro­fe­sjo­nal­ne, z kamer pol­skich i zagra­nicz­nych, komen­ta­rze kore­spon­den­tów, rzecz­ni­ka rzą­du – Jerze­go Urba­na, hap­pe­nin­gi, reak­cje ulic, o któ­rych twór­ca Poma­rań­czo­wej Alter­na­ty­wy mówił, że są miej­scem wol­no­ści. Dodat­ko­wą atrak­cją dla widza może być pró­ba roz­po­zna­wa­nia mło­dych twa­rzy na tych sta­rych zdję­ciach i odga­dy­wa­nie, któ­ra to z dzi­siej­szych zde­cy­do­wa­nie star­szych już osób w zupeł­nie nowych cza­sach…

Wśród mło­dych ludzi, oglą­da­ją­cych z dzi­siej­sze­go dystan­su zmierzch PRL-u i naro­dzi­ny III RP będzie też cór­ka Joan­ny Szczep­kow­skiej, autor­ki słyn­nych słów: 4 czerw­ca skoń­czył się w Pol­sce komu­nizm”. Czy potwier­dzi intu­icję mat­ki?”

Zapew­ne będzie mia­ła kło­pot, aby potwier­dzić tezę mat­ki, szcze­gól­nie wobec nie­daw­nych wyda­rzeń (hono­ro­wy pochó­wek Jaru­zel­skie­go, resty­tu­cja esbe­ków i ube­ków, bez­kar­ność auto­rów sta­nu wojen­ne­go, nędza daw­nych opo­zy­cjo­ni­stów).

Cie­kaw jestem, co na takie potrak­to­wa­nie doku­men­tu przez tele­wi­zyj­nych decy­den­tów, tych nie tyl­ko od ramów­ki”, człon­ko­wie Rady Pro­gra­mo­wej TVP?

Przy­pa­dek doku­men­tu Gra o wol­ność. Oca­lo­ne taśmy” przy­po­mi­na kło­po­ty fil­mu Taka jest histo­ria” w reży­se­rii Alek­san­dry Fuda­li, kie­dy jesz­cze kil­ka lat temu pra­co­wa­ła w TVP Kato­wi­ce.

Ola wymy­śli­ła sobie w 2010 roku, że wyre­ży­se­ru­je film, któ­ry przed­sta­wi naj­waż­niej­sze wyda­rze­nia z tzw. kar­na­wa­łu Soli­dar­no­ści – czy­li z 16 mie­się­cy od momen­tu wybu­chu pierw­szych pro­te­stów na Ślą­sku, aż do wybu­chu sta­nu wojen­ne­go.

Przez ostat­nie pół roku auto­rzy fil­mu codzien­nie prze­glą­da­li po kil­ka­dzie­siąt pudeł z fil­mo­wy­mi rela­cja­mi, obej­rze­li kilo­me­try taśm , w więk­szo­ści nie­opi­sa­nych resz­tek, cza­sem tyl­ko zapi­sów dźwię­ko­wych, mozol­nie zesta­wia­jąc fak­ty, daty, dźwięk i obraz.

Wie­le mate­ria­łów prze­trwa­ło cudem jako ścin­ki, inne ukry­li pra­cow­ni­cy archi­wum przed Służ­bą Bez­pie­czeń­stwa, któ­ra w stycz­niu 1982 roku wywio­zła z kato­wic­kie­go ośrod­ka naj­bar­dziej nie­wy­god­ne taśmy zwią­za­ne z powsta­niem Soli­dar­no­ści. Film pre­zen­tu­je ślą­ską Soli­dar­ność z trzech róż­nych stron: w świe­tle ofi­cjal­nej pro­pa­gan­dy, z punk­tu rze­tel­ne­go dzien­ni­kar­stwa (ścin­ki i mate­ria­ły ukry­te) oraz przez pry­zmat wspo­mnień uczest­ni­ków tam­tych wyda­rzeń.

Film natu­ral­nie miał mizer­ny budżet, i tyl­ko Ola może powie­dzieć wię­cej o kło­dach rzu­ca­nych jej pod nogi pod­czas pra­cy nad tym fil­mem. Ambi­cją więk­szo­ści decy­den­tów” zapew­ne było, żeby doku­ment nigdy nie powstał. Powód był pro­sty – m.in. kil­ka ujęć w fil­mie przed­sta­wia obec­ne­go dyrek­to­ra tele­wi­zyj­nej Pano­ra­my, jako dzien­ni­ka­rza reali­zu­ją­ce­go esbec­ko-pro­pa­gan­do­we mate­ria­ły o Soli­dar­no­ści”. tak­że kil­ku innych boha­te­rów” oca­la­łych kadrów do tej pory cier­pi na absmak i moral­ne­go kaca.

Film Alek­san­dry Fuda­li nie zdo­był nagród na festi­wa­lach fil­mo­wych. Przez ekra­ny TVP prze­mknął. Widocz­nie był za praw­dzi­wy.