Kilka miesięcy temu poprosiłem Urząd Miasta w Świętochłowicach o udzielenie odpowiedzi w trybie dostępu do informacji publicznej. Odpowiedzi nie dostałem do dzisiaj.
Pytania nie były trudne. Były łatwe. Nawet dla aroganckich funkcjonariuszy Platformy Obywatelskiej.
Poniżej fragmenty mojego wniosku do WSA oraz prokuratury.
„Drogą elektroniczną złożyłem do Urzędu Miejskiego w Świętochłowicach podanie zawierające wniosek o udostępnienie liczby osób, które zostały zameldowane na pobyt stały lub czasowy w Świętochłowicach, od 1 stycznia 2014 r. do 14 października 2014 r., z rozbiciem na poszczególne miesiące (styczeń – ilość zameldowanych, etc.).
Wiadomość została przesłana na adres poczty elektronicznej um@swietochlowice.pl, która to jest oficjalną skrzynką e‑mailową świętochłowickiego magistratu.
W przeszłości używałem tego adresu w celu złożenia wniosków i zawsze były one odbierane.
Ukryta kopia przedmiotowej wiadomości z wnioskiem została przesłana do pani Dyrektor Biura Wojewody w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim na adres *@katowice.uw.gov.pl, gdzie została odebrana w tym samym dniu. Fakt odebrania korespondencji został potwierdzony przeze mnie w rozmowie telefonicznej z adresatką, co świadczy o tym, że wiadomość ta została prawidłowo przesłana.”
Odpowiedzi się nie doczekałem. Prawnik magistratu, który przygotowywał odpowiedź na skargę złożoną do WSA, mętnie tłumaczył, że… taka prośba nie dotarła. Zapewne „ktoś” przegryzł kabel. WSA skargę odrzucił. Czekam teraz na uzasadnienie.
Powyżej skan zawiadomienia z komendy policji, która zajmuje się sprawą nieudzielenia odpowiedzi. Po wielu bojach udało się uniknąć tego, żeby śledczy z prokuratury w Chorzowie zajęli się skargą. Za blisko Świętochłowic.