Inte­re­sy kon­su­la Janow­skie­go pod lupą

Zatrzy­ma­nie byłe­go kon­su­la hono­ro­we­go w Mona­ko, Woj­cie­cha Janow­skie­go, któ­ry pro­wa­dził roz­le­głe inte­re­sy w Pol­sce, wywo­ła­ło pani­kę wśród jego biz­ne­so­wych towa­rzy­szy. Być może będzie poważ­nym impul­sem do rze­tel­ne­go zba­da­nia dzia­łal­no­ści mafii pali­wo­wej, jej odpry­sków w Pol­sce i nie tylko.

W ubie­głym tygo­dniu fran­cu­ska pro­ku­ra­tu­ra uzna­ła, że Polak brał udział w mor­der­stwie Hele­ne Pastor, naj­bo­gat­szej miesz­kan­ki Mona­ko i swo­jej teścio­wej. Janow­ski po kil­ku dniach odwo­łał swo­je zezna­nia, z któ­rych wyni­ka­ło, że przy­znał się do udzia­łu w tym zabój­stwie. Jed­nak afe­ra nakie­ro­wa­ła snop świa­tła na nie­go i oso­by z nim powią­za­ne w biz­ne­so­we wię­zi. W tym tak­że w biz­ne­sy, któ­re lubią ciszę.

Nazwi­sko Woj­cie­cha Janow­skie­go poja­wia się w trzech zare­je­stro­wa­nych w Pol­sce spół­kach: Isat z Gli­wic, Epi-Lab z War­sza­wy – obie z ogra­ni­czo­ną odpo­wie­dzial­no­ścią – oraz Unia Gospo­dar­cza Samo­rzą­do­wych Fun­du­szy Pożycz­ko­wych Samo­rzą­do­wa Pol­ska” SA, rów­nież z War­sza­wy. W spół­ce Isat, któ­ra powsta­ła w 2001 roku Woj­ciech Janow­ski jest jedy­nym wspól­ni­kiem. Ma 12 000 udzia­łów o nomi­nal­nej war­to­ści 6 mln zło­tych. Zakres dzia­ła­nia tej­że spół­ki jest sze­ro­ki – od trans­mi­sji danych poprzez łowiec­two aż po wytwa­rza­nie pro­duk­tów rafi­na­cji ropy naf­to­wej. Ostat­nie rocz­ne spra­woz­da­nie finan­so­we spół­ka zło­ży­ła za 2011 r.

W KRS jest wie­le infor­ma­cji o zale­gło­ściach podat­ko­wych (dokład­nie aż 20) wobec II Urzę­du Skar­bo­we­go w Biel­sku – Bia­łej. Zale­gło­ści wyno­szą oko­ło 60 tysię­cy zło­tych. Komor­nik z Pozna­nia w 2009 roku umo­rzył pro­wa­dzo­ne postę­po­wa­nie egze­ku­cyj­ne z uwa­gi na fakt, że z egze­ku­cji nie uzy­ska się sumy wyż­szej od kosz­tów egzekucyjnych”.

Funk­cję pre­ze­sa zarzą­du w Isat sp. z o.o. peł­ni Wie­sław S., czło­wiek o boga­tym i barw­nym życio­ry­sie, wie­lo­krot­nie prze­ze mnie opi­sy­wa­nym (Szpie­dzy, agen­ci i dyplo­ma­ci” – wPo​li​ty​ce​.pl). Wie­sław S. jest byłym rezy­den­tem Służ­by Bez­pie­czeń­stwa, pseu­do­nim Maj”, i ofi­ce­rem Woj­ska Pol­skie­go, po zmia­nie ustro­ju biz­nes­me­nem, któ­ry poja­wia się w wie­lu dziw­nych, by nie powie­dzieć – afe­ral­nych przedsięwzięciach.

Opi­sa­łem też, że Wie­sław S. był zamie­sza­ny tak­że w gło­śną afe­rę CER­PO (spół­ka pod nazwą Cen­tral­ny Rejestr Pojaz­dów Ozna­ko­wa­nych). Do tej fir­my wypro­wa­dzo­no dane oso­bo­we klien­tów PZU, aby je sprze­dać nie­miec­kie­mu kon­tra­hen­to­wi. Wie­sław S. był dyrek­to­rem tech­nicz­nym CER­PO. Według pro­ku­ra­tu­ry, to on prze­ka­zał pouf­ne dane Richar­do­wi Mar­ti­no­wi, pocho­dzą­ce­mu z Kato­wic oby­wa­te­lo­wi nie­miec­kie­mu, a ten wywiózł je do Nie­miec. W ubie­głym roku Mar­tin został uniewinniony.

W akcie oskar­że­nia prze­ciw Mar­ti­no­wi poja­wia się nazwi­sko póź­niej­sze­go kon­su­la, Woj­cie­cha Janow­skie­go. Z aktu oskar­że­nia prze­ciw­ko R. Martinowi:

W lip­cu 2000 roku Mar­tin zeznał w pro­ku­ra­tu­rze nie­praw­dę o tym, że w 1997 roku w hote­lu Mariott w War­sza­wie brał udział w pew­nym spo­tka­niu. W cza­sie spo­tka­nia, w któ­rym mie­li brać udział Mie­czy­sław Wło­sek, Leszek Mil­ler i Woj­ciech Janow­ski, pla­no­wa­no wrę­cze­nie 10 tysię­cy dola­rów łapów­ki dyrek­to­ro­wi Aresz­tu Śled­cze­go w Byto­miu za pomoc w uchy­le­niu aresz­tu tym­cza­so­we­go Wie­sła­wa S.” 

W roku 1997 Wie­sła­wa S. zatrzy­ma­no go pod zarzu­tem pomo­cy w wyłu­dze­niu 800 tys. zł kre­dy­tu oraz dzia­ła­nia na szko­dę Fun­da­cji Kar­dio­lo­gicz­nej Ser­ce”. Gdy tra­fił do aresz­tu, pomo­gła mu wyjść na wol­ność opi­nia pro­fe­so­ra medy­cy­ny Sta­ni­sła­wa Pasyka.

Wie­sław S. poja­wia się w wie­lu wąt­kach tzw. afe­ry pali­wo­wej, któ­rej wyja­śnie­nie od kil­ku lat jest sku­tecz­nie spa­ra­li­żo­wa­ne. Śled­czy nigdy nie dotar­li do szczy­tów osób z poli­tycz­ne­go świecz­ni­ka, któ­re bra­ły – jak twier­dzi były pro­ku­ra­tor Andrzej Czy­żew­ski – aktyw­ny udział w jej ochra­nia­niu przed nad­mier­ną docie­kli­wo­ścią śled­czych i prokuratury.

Janow­ski tak­że ma związ­ki z pali­wa­mi, a dokład­niej – z Rafi­ne­rią Gli­mar w Gor­li­cach. Naf­ta Pol­ska sprze­da­ła Gli­mar Gru­pie Lotos S.A. Gru­pa Lotos S.A po ogło­sze­niu upa­dło­ści spół­ki w 2008 roku sprze­da­ła Gli­mar Pod­kar­pac­kie­mu Hol­din­go­wi Budo­wy Dróg Drog­bud (za 1 milion zło­tych). Drog­bud nato­miast sprze­dał rafi­ne­rię fir­mie Hud­son Oil Cor­po­ra­tion (HOC). Obec­nie jej wła­ści­cie­lem są kana­dyj­ska fir­ma Hud­son Oil Cor­po­ra­tion i cypryj­ska – For­tio­nell Limi­ted. Janow­ski jest dyrek­to­rem Hud­son Oil Corp.

Janow­ski i grafen

Epi-Lab to spół­ka, któ­ra dzia­ła w bran­ży nowo­cze­snych pół­prze­wod­ni­ków. Pro­du­ku­je tak­że gra­fen. Nie­daw­no tak pisał o niej For​sal​.pl:

To spin-off, rzad­ki w Pol­sce gatu­nek fir­my, któ­ra wypącz­ko­wa­ła z uni­wer­sy­te­tu lub insty­tu­tu badaw­cze­go. W tym przy­pad­ku macie­rzy­stą jed­nost­ką jest war­szaw­ski Insty­tut Tech­no­lo­gii Mate­ria­łów Elek­tro­nicz­nych. Cho­ciaż prze­mysł, na któ­re­go potrze­by insty­tut mógł­by dzia­łać w Pol­sce, prak­tycz­nie nie ist­nie­je, pra­cow­ni­cy ITME nie skła­da­ją bro­ni. Wytwo­rzy­ła się tu nie­ty­po­wa dla świa­ta pol­skiej nauki kul­tu­ra, w któ­rej zwień­cze­niem pro­ce­su badaw­cze­go musi być kon­kret. To wła­śnie na grun­cie tej kul­tu­ry powstał Epi-Lab, owoc 30 lat badań w dzie­dzi­nie epi­tak­sji pro­wa­dzo­nych przez zało­ży­cie­la fir­my dr. Stru­piń­skie­go”.

Tak więc spół­ka Epi-Lab wypącz­ko­wa­ła” z ITME, a jej pre­ze­sem jest dr inż. Wło­dzi­mierz Stru­piń­ski, któ­ry opra­co­wał nowa­tor­ską meto­dę pro­duk­cji super­no­wo­cze­sne­go mate­ria­łu – gra­fe­nu. Unia Euro­pej­ska prze­zna­czy ponad miliard euro w cią­gu naj­bliż­szych 10 lat na bada­nia w związ­ku z gra­fe­nem, a pol­ski­mi pra­ca­mi kie­ru­je wła­śnie W. Strupiński.

Jak wyni­ka z KRS jedy­nym udzia­łow­cem spół­ki, któ­ra ma kapi­tał zakła­do­wy w wyso­ko­ści 100 tys. zł jest Isos Tech­no­lo­gies SARL. To spół­ka z Luk­sem­bur­ga. Janow­ski w Epi-Lab jest człon­kiem Rady Nad­zor­czej. Były kon­sul hono­ro­wy w Mona­ko do 2013 r. był człon­kiem rady nad­zor­czej Samo­rzą­do­wej Pol­ski”. Peł­na nazwa to Unia Gospo­dar­cza Samo­rzą­do­wych Fun­du­szy Pożycz­ko­wych Samo­rzą­do­wa Pol­ska” S.A.

To orga­ni­za­cją not for pro­fit, utwo­rzo­na w maju 2009 r. Po co? Otóż celem Unii jest stwo­rze­nie ogól­no­pol­skiej sie­ci insty­tu­cji mikro­fi­nan­so­wych – lokal­nych fun­du­szy pożycz­ko­wych”. Onet​.pl napi­sał nie­daw­no, powo­łu­jąc się na ano­ni­mo­we źródło:

Jak na razie nic nie roku­je suk­ce­su. Rok po roku Samo­rzą­do­wa Pol­ska” wyda­je oko­ło milio­na zło­tych na kosz­ty ope­ra­cyj­ne, a zysków nie widać”.

Towa­rzy­stwo poli­ty­ków mile widziane

W tej orga­ni­za­cji dużo zna­nych nazwisk – głów­nie byłych poli­ty­ków. Współ­prze­wod­ni­czą­cy­mi Kra­jo­wej Rady Pro­gra­mo­wej Samo­rzą­do­wej Pol­ski” są Jerzy Buzek i Alek­san­der Kwa­śniew­ski. Pre­ze­sem Zarzą­du jest Jacek Jani­szew­ski (mini­ster rol­nic­twa i roz­wo­ju wsi w rzą­dzie J. Buz­ka) W Radzie Nad­zor­czej spo­ro byłych poli­ty­ków. Prze­wod­ni­czą­cym jest Jerzy Zdrzał­ka (m.in. były pre­zes PZU SA), jego zastęp­cą Krzysz­tof Janik (eks poseł SLD i szef MSWiA w rzą­dzie Lesz­ka Mile­ra). W tym gro­nie zna­leź­li się tak­że m.in.: Jan Kli­mek (obec­ny prze­wod­ni­czą­cy rady nad­zor­czej Kato­wic­kie­go Hol­din­gu Węglo­we­go) i Tade­usz Dono­cik z Kato­wic (były wice­mi­ni­ster gospodarki).

Czkaw­ka po mafii paliwowej

Danu­ta Gaszew­ska, współ­wła­ści­ciel­ka spół­ki Dansz­tof w 2005 r. prze­ko­ny­wa­ła sej­mo­wą komi­sję śled­czą ds. PKN Orlen, że mafia pali­wo­wa w Pol­sce ist­nie­je, ale chro­nią ją funk­cjo­na­riu­sze pań­stwa, przed­sta­wi­cie­le orga­nów ści­ga­nia i wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści. Jej zezna­nia wywo­ły­wa­ły uśmiech niedowierzania.

Dzi­siaj Gaszew­ska zosta­ła zatrzy­ma­na i tra­fi­ła do aresz­tu, aby odbyć karę. Jej peł­no­moc­ni­cy twier­dzą, że to zemsta wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści, w któ­rym wpły­wy mafii pali­wo­wej są nadal duże.

Kobie­ta była klu­czo­wym świad­kiem pro­ku­ra­tu­ry, jed­nak jej zeznań nie trak­to­wa­no poważ­nie. Śled­czy uzna­li, iż zezna­jąc o mafii pali­wo­wej, jej mecha­ni­zmach i zamie­sza­nych w pro­ce­der poli­ty­kach wszel­kich opcji, funk­cjo­na­riu­szy byłych i obec­nych służb spe­cjal­nych, sta­ra się wybielić.

Dwa lata temu Gaszew­ska zosta­ła ska­za­na na 2 lata pozba­wie­nia wol­no­ści. Za co? Nie wda­jąc się w szcze­gó­ły – fir­ma Dansz­tof w wyni­ku prze­stęp­czych machi­na­cji zosta­ła prze­ję­ta przez człon­ków mafii pali­wo­wej i sta­ła się jed­nym z jej ogniw. Danu­ta Gaszew­ska, na któ­rej cią­żył zarzut dzia­ła­nia na nie­ko­rzyść spół­ki Dansz­tof (podob­nie jak na jej wspól­ni­ku, prze­by­wa­ją­cym w Niem­czech Andrze­ju Czy­żew­skim, byłym pro­ku­ra­to­rze), rela­cjo­no­wa­ła pod­czas prze­słu­cha­nia przed Komi­sją Orle­nu, w jaki spo­sób do jej spół­ki weszła w paź­dzier­ni­ku 1999 r. gru­pa prze­stęp­cza, któ­rą w uprosz­cze­niu nazwa­ła PKN Orlen SA – BGM.

- Spół­ka Dansz­tof z Boga­ty­ni była waż­nym ogni­wem mię­dzy Petro­che­mią Płock i póź­niej PKN Orlen, a mafią pali­wo­wą – mówi­ła Gaszew­ska. - W doku­men­ta­cji Dansz­to­fu” były dowo­dy na uzgad­nia­nie fak­tur pomię­dzy spół­ka­mi uzna­wa­ny­mi za ogni­wa mafii pali­wo­wej, a spół­ka­mi zwią­za­ny­mi z Petro­che­mią Płock. Były też doku­men­ty świad­czą­ce o posłu­gi­wa­niu się fak­tu­ra­mi CPN i Petro­che­mii do wpro­wa­dza­nia pod­ro­bio­ne­go pali­wa do obro­tu han­dlo­we­go - dodawała.

Gaszew­ska prze­ko­ny­wa­ła wte­dy posłów, że zarów­no ona, jak i Andrzej Czy­żew­ski usi­ło­wa­li wydo­stać się spod wpły­wów mafii i zapo­wia­da­li, że gdy tyl­ko zbio­rą doku­men­ty na prze­stęp­czą dzia­łal­ność, powia­do­mią orga­ny ści­ga­nia. Stwier­dzi­ła, że nie robi­ło to jed­nak wra­że­nia na wspól­ni­kach Dansz­to­fu z mafii pali­wo­wej, bo szczy­ci­li się oni ochro­ną funk­cjo­na­riu­szy państwowych”.

Gaszew­ska prze­ży­ła 6 wła­mań, parę zama­chów, pod­pa­le­nie zabu­do­wań, pró­bę porwa­nia dzie­ci i umiesz­cze­nie w samo­cho­dzie ładun­ku przy­po­mi­na­ją­ce­go bombę.

- Spra­wa Dansz­to­fu zakoń­czy­ła się pra­wo­moc­nym wyro­kiem ska­zu­ją­cym wobec Danu­ty Gaszew­skiej. To efekt dzia­łań całej gru­py sędziów, któ­rą moż­na okre­ślić mia­nem jele­nio­gór­ska spół­dziel­nia sędziow­ska” - mówi Andrzej Czyżewski.

Śledz­two prze­ciw­ko Czy­żew­skie­mu i Gaszew­skiej – oso­bom, któ­re jako jed­ne z pierw­szych donio­sły o ist­nie­niu mafii pali­wo­wej w Pol­sce – nad­zo­ro­wał w Pro­ku­ra­tu­rze Kra­jo­wej Ryszard Rychlik, ówcze­sny dyrek­tor Biu­ra do spraw Prze­stęp­czo­ści Zor­ga­ni­zo­wa­nej. To za jego apro­ba­tą wyda­no też – dziś już uchy­lo­ny – list goń­czy za Andrze­jem Czy­żew­skim. List, któ­ry zmu­sił go do opusz­cze­nia kra­ju na pra­wie 5 lat.

2 lip­ca do domu Danu­ty Gaszew­skiej przy­szli funk­cjo­na­riu­sze poli­cji i prze­wieź­li ją do aresz­tu, aby odby­ła pra­wo­moc­ny wyrok.

- Per­fid­ne dzia­ła­nie. Gdy­by dosta­ła wezwa­nie do odby­cia kary, to przy­słu­gi­wa­ło­by na to zaża­le­nie. W Sądzie Naj­wyż­szym są kasa­cje od kil­ku wyro­ków w tej spra­wie. Zgod­nie z orzecz­nic­twem Euro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Praw Czło­wie­ka do takiej sytu­acji nie powin­no dojść, tym bar­dziej, że Gaszew­ska była pozba­wio­na pra­wa do obro­ny. Wyrok powi­nien być natych­miast uchy­lo­ny – uwa­ża Czyżewski.

Czy­żew­ski i Gaszew­ska mają potęż­nych prze­ciw­ni­ków. Jed­nym z nich jest Wie­sław S., były agent SB ps. Maj oraz ofi­cer kontr­wy­wia­du woj­sko­we­go PRL. Nie­daw­no pisa­łem o nim w arty­ku­le Szpie­dzy, agen­ci, dyplo­ma­ci” – o pew­nym wąt­ku w życio­ry­sie Woj­cie­cha Janow­skie­go, byłe­go kon­su­la hono­ro­we­go w Mona­ko, któ­ry przy­znał się do udzia­łu w zabój­stwie swo­jej teścio­wej – miliar­der­ki Helen Pastor.

W mate­ria­łach komi­sji śled­czej ds. PKN Orlen, Wie­sław S. wymie­nia­ny jest jako przy­kład na udział ofi­ce­rów i agen­tów służb spe­cjal­nych w mafii pali­wo­wej. O S. i jego roli w tym pro­ce­de­rze mówi­li m.in. Danu­ta Gaszew­ska, była współ­wła­ści­ciel­ka spół­ki Dansz­tof, i były pro­ku­ra­tor Andrzej Czyżewski.

Obo­je byli waż­ny­mi świad­ka­mi pro­ku­ra­tu­ry i komi­sji śled­czej. Twier­dzą, że fir­ma Polo­nia Pro­mo­tion, prze­ję­ła wart milio­ny zło­tych mają­tek Dansz­to­fu na pod­sta­wie sfał­szo­wa­nych fak­tur, dowo­dzą­cych rze­ko­me­go zadłu­że­nia tej spół­ki wobec uwa­ża­nej za orga­ni­za­to­ra prze­stęp­czych pro­ce­de­rów — spół­kę BGM ze Szcze­ci­na. S. więk­szość swo­ich inte­re­sów pro­wa­dził na swo­ją żonę, Annę. To ona zało­ży­ła w Zabrzu w 1999 roku fir­mę Polo­nia Pro­mo­tion. S. przez wie­le lat był tyl­ko peł­no­moc­ni­kiem pre­ze­sa zarządu.

- Zawia­do­mi­łem mini­stra spra­wie­dli­wo­ści o prze­stęp­stwie. Dopu­ści­li się go Anto­ni Macie­re­wicz i Zbi­gniew Was­ser­mann, ujaw­nia­jąc tajem­ni­cę śledz­twa i poma­wia­jąc mnie o przestępstwa 

- napi­sał S. na swo­jej stro­nie inter­ne­to­wej (ist­nie­je od 2005 roku), odno­sząc się do wypo­wie­dzi obu posłów z komi­sji orle­now­skiej na temat jego prze­stęp­czej dzia­łal­no­ści i związ­ków ze służbami.

W pro­ce­sie prze­ciw­ko Gaszew­skiej, któ­ry toczył się w sądzie Zgo­rzel­cu, S. wystę­po­wał jako świa­dek oskarżenia.

- Kie­dy świa­dek zakoń­czył pra­cę w służ­bach spe­cjal­nych? - zapy­ta­ła S. pod­czas jed­nej z roz­praw Gaszewska.

- W 1984 r. na wła­sną proś­bę zosta­łem zwol­nio­ny z WSW. Ja byłem ofi­ce­rem kontr­wy­wia­du woj­sko­we­go - odparł S. Nie zająk­nął się o swo­jej współ­pra­cy z SB.

Obec­ność ludzi służb spe­cjal­nych w mafii pali­wo­wej, obec­nie już tro­chę zapo­mnia­nej, nie powin­na zaska­ki­wać. Na 1990 r. – jak wyni­ka z mate­ria­łów nie­miec­kich służb spe­cjal­nych – w Pol­sce roz­po­czę­ła się ope­ra­cja Gra­fit“, czy­li prze­ję­cie przez WSW/WSI z powro­tem cał­ko­wi­tej kon­tro­li nad prze­my­słem pali­wo­wym i ener­ge­tycz­nym w Pol­sce. Pro­ces ten docze­kał się nawet kil­ku odsłon, ale przy oka­zji stal się przed­mio­tem dro­bia­zgo­wo prze­pro­wa­dzo­nej dezinformacji.

Spół­dziel­nia“ dba­ła o to, żeby do opi­nii publicz­nej nie prze­cie­kło“ sło­wo Gra­fit”, a wsz­czy­na­ne śledz­twa i poste­po­wa­nia kar­no-skar­bo­we, koń­czy­ły się na oso­bach pod­sta­wio­nych lub wyty­po­wa­nych z gro­na pokrzyw­dzo­nych. W cią­gu dwu­dzie­stu lat ist­nie­nia repu­bli­ki okrą­gło­sto­ło­wej“, w inte­re­sie ope­ra­cji Gra­fit“ doko­na­no kil­ku­na­stu zmian w pra­wie kar­nym, co prak­tycz­nie na sta­le zabez­pie­czy­ło dal­sza dzia­łal­ność tej mafii.

Przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia osób wywo­dzą­cych się z WSW/WSI i powią­za­nych orga­ni­za­cyj­nie z GRU i b. funk­cjo­na­riu­sza­mi STA­SI sta­ły się wszyst­kie rafi­ne­rie, sieć dys­try­bu­cji paliw, wszyst­kie więk­sze zakła­dy prze­my­sło­we i cen­tra ener­ge­tycz­ne opar­te na pali­wach płyn­nych i pro­duk­tach naf­to­wych, jak rów­nież spe­cjal­nie mody­fi­ko­wa­ny dla celów prze­stęp­czych sys­tem ban­ko­wy. Nie było to szcze­gól­nie trud­ne zada­nie, albo­wiem w aktach Ope­ra­ti­vgrup­pe War­schau (gru­pa Sta­si, któ­ra w latach 80. dzia­ła­ła w War­sza­wie) znaj­du­ją się nazwi­ska funk­cjo­na­riu­szy służb spe­cjal­nych odde­le­go­wa­nych przed 1989 r. do tzw. zadań spe­cjal­nych. Są tam dzi­siej­si lumi­na­rze pol­skiej gospo­dar­ki, ban­ko­wo­ści i chy­ba nazwi­ska wszyst­kich sze­fów służb spe­cjal­nych refor­mo­wa­nych“ po lutym 1989 r.