Gór­ni­ka wirus łapie

Lawi­no­wo rośnie na Ślą­sku licz­ba gór­ni­ków zara­żo­nych COVID-19. Nie­ste­ty, będzie ich coraz wię­cej, bo ktoś pra­wie dwa mie­sią­ce temu zba­ga­te­li­zo­wał zagro­że­nie, zanie­dbał ochro­nę epi­de­mio­lo­gicz­ną lub miał nadzie­ję, że gór­ni­ka wirus nie zła­pie”. Czy Śląsk będzie pol­skim Wuhan”?

Tro­chę fak­tów. Pierw­szy przy­pa­dek zaka­że­nia tym wiru­sem stwier­dzo­no 4 mar­ca 2020 w szpi­ta­lu w Zie­lo­nej Górze. Od 15 mar­ca wpro­wa­dzo­no na gra­ni­cach Pol­ski kor­don sani­tar­ny, zna­czą­co ogra­ni­cza­ją­cy ruch gra­nicz­ny. Od 20 mar­ca, zgod­nie z roz­po­rzą­dze­niem mini­stra zdro­wia Łuka­sza Szu­mow­skie­go, obo­wią­zu­je w Pol­sce stan epidemii.

Rząd się dwoi i troi, tym­cza­sem w kopal­niach… Ujaw­nię, dla­cze­go dopro­wa­dzo­no do sytu­acji zagro­że­nia epi­de­mio­lo­gicz­ne­go gór­ni­ków. Trzeb się cof­nąć do 17 mar­ca, kie­dy to Adam Mirek, Pre­zes Wyż­sze­go Urzę­du Gór­ni­cze­go powo­łał Nad­zwy­czaj­ny Zespół ds. Zagro­żeń w Pod­ziem­nych Zakła­dach Gór­ni­czych w związ­ku z prze­ciw­dzia­ła­niem COVID-19”. W tym dniu odby­ła się tele­kon­fe­ren­cja, w któ­rej wzię­li udział człon­ko­wie tej­że komisji:

Adam Gawę­da – wów­czas Sekre­tarz Sta­nu w Mini­ster­stwie Akty­wów Pań­stwo­wych, Peł­no­moc­nik Rzą­du do spraw Restruk­tu­ry­za­cji Gór­nic­twa Węgla Kamien­ne­go, Adam Mirek – Pre­zes Wyż­sze­go Urzę­du Gór­ni­cze­go; Jacek Romuk – Wyż­szy Urząd Gór­ni­czy Kato­wi­ce; Tomasz Cud­ny – TAU­RON Wydo­by­cie S.A.; Ewa Derecz­nik – Zastęp­ca Pań­stwo­we­go Powia­to­we­go Inspek­to­ra Sani­tar­ne­go; Janusz Gał­kow­ski – Spół­ka Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń S.A.; Wło­dzi­mierz Hereź­niak – Jastrzęb­ska Spół­ka Węglo­wa S.A.; Sta­ni­sław Pru­sek – Głów­ny Insty­tut Gór­nic­twa Insty­tut Badaw­czy; Tomasz Roga­la – Pol­ska Gru­pa Gór­ni­cza S.A.; Sta­ni­sław Tren­czek – Głów­ny Insty­tut Gór­nic­twa Insty­tut Badaw­czy; Grze­gorz Wacła­wek – Węglo­koks Kraj Sp. z o.o.; Artur Wasil – Lubel­ski Węgiel Bog­dan­ka” S.A.; Piotr Woj­ta­cha – Wyż­szy Urząd Górniczy.

Pod­czas tej tele­kon­fe­ren­cji po raz pierw­szy Adam Gawę­da ujaw­nił fakt ist­nie­nia nauko­we­go opra­co­wa­nia zle­co­ne­go Głów­ne­mu Insty­tu­to­wi Gór­nic­twa przez JSW S.A., któ­re doty­czy­ło Oce­ny oddzia­ły­wa­nia i trwa­ło­ści koro­na­wi­ru­sa SARS-CoV‑2 w wyro­bi­skach pod­ziem­nych oraz ogól­nych zasad postę­po­wa­nia w ruchu zakła­du gór­ni­cze­go, w przy­pad­ku stwier­dze­nia podej­rze­nia zara­że­niem koro­na wirusem”.

Opi­nia, za któ­rą zapła­ci­ła JSW S.A. jest tak kurio­zal­na i zaska­ku­ją­ca, że ujaw­nię waż­niej­sze jej czę­ści. Auto­ra lito­ści­wie pomi­nę. Według nie­go Jest to opi­nia w spra­wie bez­pie­czeń­stwa pra­cow­ni­ków zatrud­nio­nych pod zie­mią w kopal­niach węgla kamien­ne­go. Ana­li­zie i oce­nie zosta­ły pod­da­ne te frag­men­ty, a wła­ści­wie te czę­ści kopal­ni, któ­re się zaczy­na­ją od zrę­bu szy­bów na powierzch­ni i poni­żej, aż do naj­głę­biej zlo­ka­li­zo­wa­nych wyro­bisk gór­ni­czych. W zakres opi­nii nie wcho­dzą takie miej­sca jak łaź­nie czy inne obiek­ty na powierzch­ni, a jedy­nie wyro­bi­ska pod­ziem­ne – pio­no­we, pozio­me itp.”

Autor opi­nii zastrze­ga się, iż Przy­ję­te tak­że w przed­mio­to­wej opi­nii (zosta­ło – TS) zało­że­nie, że wirus SARS-CoV‑2 roz­prze­strze­nia się jedy­nie przez kon­takt oso­bi­sty, dro­gą kro­pel­ko­wą. To zało­że­nie pozwo­li­ło prze­ana­li­zo­wać wszyst­kie uwa­run­ko­wa­nia jakie towa­rzy­szą pra­cow­ni­ko­wi zjeż­dża­ją­ce­mu i dalej – prze­by­wa­ją­ce­mu pod zie­mią. Dla­te­go też, w kon­tek­ście prze­wie­trza­nia ssą­ce­go sto­so­wa­ne­go we wszyst­kich pod­ziem­nych zakła­dach gór­ni­czych, zapew­nia­ją­ce­go prze­pływ powie­trza w każ­dym czyn­nym wyro­bi­sku gór­ni­czym, w wyro­bi­skach tych wystę­pu­je sta­ły ruch powie­trza. Prze­ciw­ne zja­wi­sko obser­wu­je się na powierzch­ni, gdzie – z róż­nych powo­dów – mogą wystą­pić zasto­je w ruchu powie­trza atmos­fe­rycz­ne­go, czy to w pomiesz­cze­niach czy w otwar­tym tere­nie. W przy­pad­ku wen­ty­la­cji kopal­nia­nej masy powie­trza są pod­da­wa­ne cią­głe­mu rucho­wi. Kolej­ny aspekt, na któ­ry zwró­co­no uwa­gę w opi­nii, to spo­sób w jaki roz­prze­strze­nia się koronawirus.

Jak już wspo­mi­na­no, koro­na­wi­rus roz­prze­strze­nia się dro­gą kro­pel­ko­wą, a co naj­waż­niej­sze, wiru­sy nie roz­prze­strze­nia­ją się w spo­sób taki, jak aero­zo­le i pył­ki o śred­ni­cach poni­żej 5 mikro­nów, pod­da­wa­nych tzw. ruchom Brow­na. Jeże­li w atmos­fe­rze kopal­nia­nej ktoś kich­nie”, to ten aero­zol nie jest roz­prze­strze­nia­ny na całą prze­strzeń (kuba­tu­rę) wyro­bisk pod­ziem­nych, tyl­ko ten aero­zol pozo­sta­je w miej­scu kich­nię­cia” lub w jego naj­bliż­szym oto­cze­niu. Bio­rąc pod uwa­gę fakt, że każ­dy pra­cow­nik zjeż­dża­ją­cy pod zie­mię musi być wypo­sa­żo­ny i uży­wać (z innych powo­dów, np. zwią­za­nych z zagro­że­niem pyło­wym) masek prze­ciw­py­ło­wych oraz odpo­wied­nie ubra­nie robo­cze – buty, oku­la­ry, ręka­wi­ce i inne środ­ki ochro­ny oso­bi­stej, to – nie­ja­ko w spo­sób natu­ral­ny – pra­cow­nik pod zie­mią jest tym samym (w pew­nym zakre­sie) zabez­pie­czo­ny przed bez­po­śred­nim kon­tak­tem z oso­ba­mi ewen­tu­al­nie zaka­żo­ny­mi, któ­ry mógł­by skut­ko­wać dal­szym prze­no­sze­niem się wiru­sa. Jest przy tym oczy­wi­ste, że pod zie­mią wystę­pu­ją sku­pi­ska osób, jak np. klat­ki wycią­gów szy­bo­wych, dwor­ce oso­bo­we, wago­ny kole­jek pod­ziem­nych itp., gdzie nale­ży podej­mo­wać odpo­wied­nie środ­ki ostroż­no­ści, któ­re skąd­inąd zosta­ły już zle­co­ne przez poszcze­gól­nych przed­się­bior­ców gór­ni­czych. Jed­nak miej­sca te nie były przed­mio­tem opi­nii. Głów­nym roz­pa­try­wa­nym zagad­nie­niem był pro­blem, jak się ma pro­ces prze­wie­trza­nia wyro­bisk i prze­by­wa­nie w nich ludzi do moż­li­wo­ści roz­prze­strze­nia­nia się koronawirusa”.

I tu zbli­ża­my się do kon­klu­zji tej opi­nii”: Moż­li­wość zara­że­nia każ­de­go pra­cow­ni­ka zatrud­nio­ne­go pod zie­mią, w każ­dym pod­ziem­nym zakła­dzie gór­ni­czym, nie jest więk­sza niż pra­cow­ni­ków prze­by­wa­ją­cych na powierzch­ni, pra­cow­ni­ków zatrud­nio­nych w innych bran­żach, czy też każ­de­go inne­go miesz­kań­ca Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej” (sic!).

Błęd­ne zało­że­nie. Na razie jak widać, gór­ni­cy i ich rodzi­ny są abso­lut­ny­mi lide­ra­mi wśród zara­żo­nych oby­wa­te­li Rzecz­po­spo­li­tej Polskiej”.

Dyrek­tor GIG prof. Sta­ni­sław Pru­sek w uzu­peł­nie­niu infor­ma­cji prze­ka­za­nych przez auto­ra opi­nii, zazna­czył, że istot­ny wnio­sek opi­nii GIG stwier­dza, iż nie zacho­dzi koniecz­ność dezyn­fek­cji całe­go rejo­nu kopal­ni, w któ­rym prze­by­wa­ła oso­ba, co do któ­rej ist­nie­je podej­rze­nie zara­że­nia koro­na­wi­ru­sem. Oczy­wi­ście, w takim przy­pad­ku nie­zbęd­na jest dezyn­fek­cja środ­ków trans­por­tu, któ­ry­mi taka oso­ba się poru­sza­ła, tym nie mniej nie wyma­ga dezyn­fek­cji cały obszar kopalni”.

Jak już prze­sta­li­ście recho­tać lub krę­cić z nie­do­wie­rza­niem gło­wą, to pora na oce­nę. Otóż moim skrom­nym zda­niem autor opi­nii co naj­mniej albo wpro­wa­dził w błąd zle­ce­nio­daw­ców, a tym samym Mini­ster­stwo Akty­wów Pań­stwo­wych i cały rząd, albo opi­nia była napi­sa­na pod zało­żo­ną tezę. Opi­nia pre­zen­tu­je typo­we myśle­nie życze­nio­we” w sty­lu gór­ni­ka wirus nie złapie”.

Nie mie­ści się w gło­wie śred­nio inte­li­gent­ne­go czło­wie­ka, że autor opi­nii nie prze­wi­dział, iż w kopal­ni gór­ni­cy nie zacho­wu­ją zale­ca­ne­go dystan­su spo­łecz­ne­go”, jadąc do pra­cy na dół szo­lą”, prze­bie­ra­jąc się w łaź­ni, jadąc kolej­ką na przo­dek. Ramię w ramię. Pocąc się i ocie­ra­jąc w ści­sku o sie­bie. To niemożliwe.

Autor opi­nii z GIG uspo­ka­jał: Ze wzglę­du na cią­gły prze­pływ powie­trza kopal­nia­ne­go w wyro­bi­skach pod­ziem­nych, nie­moż­li­wość samo­rzut­ne­go roz­prze­strze­nia­nia się koro­na­wi­ru­sa w powie­trzu kopal­nia­nym, sto­so­wa­nia przez pra­cow­ni­ków środ­ków ochro­ny oso­bi­stej, wyro­bi­ska doło­we kopal­ni, w któ­rych doszło do prze­by­wa­nia pra­cow­ni­ka zara­żo­ne­go koro­na­wi­ru­sem, nie wyma­ga­ją dezyn­fek­cji, a tym samym nie stwa­rza­ją moż­li­wo­ści zaka­że­nia pra­cow­ni­ków prze­by­wa­ją­cych w tych wyro­bi­skach”. Super. Miej­my w domach otwar­te okna, to wirus wle­ci i wyle­ci. Nie zdą­ży zarazić.

Każ­dy, kto choć raz widział obraz­ki z gór­ni­cze­go przod­ka, wie że dystans spo­łecz­ny na dole” fik­cja. Cze­go się oba­wia­no? Wstrzy­ma­nia wydo­by­cia? Zwa­ły są peł­ne węgla. Spo­łecz­ne­go nie­za­do­wo­le­nia? Wąt­pli­we. W koń­cu i tak kil­ka kopal­ni musia­ło wstrzy­mać lub ogra­ni­czyć wydo­by­cie z powo­du epidemii.

Wnio­ski z tej tele­kon­fe­ren­cji były takie, że powin­no być dużo środ­ków do dezyn­fek­cji, nale­ży opra­co­wać spo­sób wykry­wa­nia gór­ni­ków, któ­rzy są zaka­że­ni COVID-19, oraz postę­po­wać zgod­nie z radą przed­sta­wi­ciel­ki Pań­stwo­we­go Powia­to­we­go Inspek­to­ra Sani­tar­ne­go nie­zbęd­ne jest sto­so­wa­nie pro­fe­sjo­nal­nej odzie­ży ochron­nej. Nale­ży uni­kać wszel­kich zgro­ma­dzeń pra­cow­ni­ków, zwra­ca­jąc uwa­gę na bez­piecz­ny kon­takt pomię­dzy oso­ba­mi i sygna­li­zu­jąc, że ta bez­piecz­na odle­głość jest mniej wię­cej od 2 metrów. Pro­si się też o zwró­ce­nie uwa­gi pra­cow­ni­kom, nie tyl­ko na ich odpo­wie­dzial­ne zacho­wa­nie w miej­scu pra­cy, ale rów­nież poza nim”.

Zaska­ku­ją­ce, że dosyć bez­kry­tycz­nie do rapor­tu GIG pod­szedł Gawę­da, czło­wiek któ­ry zna gór­nic­two, bo pra­co­wał w kopal­ni. Czy jemu i pozo­sta­łym uczest­ni­kom tele­kon­fe­ren­cji zabra­kło wyobraźni?

Dzie­sięć dni po tym spo­tka­niu, kie­dy wzra­sta­ła licz­ba zara­żeń COVID-19 Gawę­da zdo­był się na szcze­rość w wywia­dzie dla lokal­ne­go radia: Roz­wa­ża­my sko­sza­ro­wa­nie gór­ni­ków, doj­dzie do nie­go, jeże­li poziom zagro­że­nia będzie mógł dopro­wa­dzić do spa­ra­li­żo­wa­nia kopal­ni”. Dodał też, że sko­sza­ro­wa­nie może trwać nawet do trzech tygo­dni. Jak zazna­czył, sko­sza­ro­wa­na zosta­nie ta część pra­cow­ni­ków, któ­ra odpo­wia­da za sys­te­my wen­ty­la­cyj­ne i wycią­gów szy­bo­wych. Nie obej­mie to osób pra­cu­ją­cych w pro­duk­cji. Jak zazna­czył, miej­sca dla gór­ni­ków będą tak przy­go­to­wa­ne, by czu­li się bez­piecz­nie. Dodał też, że rząd chce, by takie ocze­ki­wa­nie nie trwa­ło zbyt długo. 

W tym samym dniu, kie­dy to powie­dział, Adam Gawę­da został odwo­ła­ny ze sta­no­wi­ska wice­mi­ni­stra MAP.

Dro­ga restruk­tu­ry­za­cja, czy­li sami swoi”

Spół­ka Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń SA, któ­rą rząd wybrał do prze­ka­za­nia czte­rech kopal­ni Kom­pa­nii Węglo­wej, dzię­ki tej decy­zji ura­tu­je stoł­ki i wyso­kie wyna­gro­dze­nia dla swo­ich”.

Jesz­cze przed genial­nym” pla­nem restruk­tu­ry­za­cji Kom­pa­ni Węglo­wej SA, nie­któ­rzy z człon­ków (dobre sło­wo) dele­ga­cji rzą­do­wej nazy­wa­li ją w wywia­dach tele­wi­zyj­nych Kam­pa­nią Węglo­wą”. Czu­li, że ich star­cie z gór­ni­ka­mi i Soli­dar­no­ścią” może stać się dla rzą­du PO-PSL Stalingradem?

Rzą­do­wy plan napraw­czy dla KW, któ­ry wywo­łał na Ślą­sku falę pro­te­stów, zakła­da sprze­daż nowej, zawią­za­nej przez Węglo­koks spół­ce celo­wej 9 z 14 kopalń Kom­pa­nii. Z pozo­sta­łych jed­ną ma kupić Węglo­koks (Pie­ka­ry), a kolej­ne czte­ry mają być prze­ka­za­ne Spół­ce Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń (SRK). Cho­dzi o kopal­nie Bobrek-Cen­trum, Sośni­cę-Mako­szo­wy, Pokój, i Brzesz­cze. Według związ­kow­ców ozna­cza to likwi­da­cję tych kopalń. Zanie­po­ko­je­nie jest tym więk­sze, bo oka­za­ło się że trzy kopal­nie (KWK Brzesz­cze, KWK Sośni­ca-Mako­szo­wy i KWK Bobrek Cen­trum) chce prze­jąć spół­ka Uni­ver­sal Ener­gy sp. z o.o., któ­rej jest pre­ze­sem jest Wal­de­mar Mróz, podej­rza­ny przez IPN o kłam­stwo lustracyjne.

Spół­ka Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń (SRK) to jed­no­oso­bo­wa Spół­ka Skar­bu Pań­stwa. Powsta­ła w trak­cie refor­my gór­nic­twa reali­zo­wa­nej przez rząd Jerze­go Buz­ka, któ­ra do tej pory odbi­ja się czkaw­ka na Ślą­sku, i nie tyl­ko. SRK kosz­tu­je nas wszyst­kich, czy­li podat­ni­ków kil­ka­set milio­nów zło­tych rocznie.

Teo­re­tycz­nie mia­ła zaj­mo­wać się sprze­da­żą mająt­ku i odwad­nia­niem zamknię­tych kopalń, po to by wody kopal­nia­ne nie zala­ły ist­nie­ją­cych. I rze­czy­wi­ście to robi. Jed­nak nie tyl­ko. Zarzą­dza też prze­ję­ty­mi miesz­ka­nia­mi zakła­do­wy­mi. Jed­nak gdy­by chcia­no, to poko­pal­nia­ne nie­ru­cho­mo­ści moż­na by sprze­dać w jeden rok i zamknąć spra­wę, a odwad­nia­nie kopalń nale­ża­ło­by prze­rzu­cić na kopal­nie ist­nie­ją­ce. Ale po co?

Powiem bru­tal­nie – jesz­cze jed­nym, ukry­tym celem ist­nie­nia SRK jest dawa­nie pra­cy zna­jo­mym kró­li­ka z bran­ży – dla­te­go jest cią­gły lob­bing na otrzy­my­wa­nie coraz więk­szych dota­cji z budże­tu, a sprze­daż nie­ru­cho­mo­ści tak bar­dzo się ślimaczy.

Spół­ka reali­zu­je też zapew­ne pro­gram rodzi­na na swo­im”. Zaan­ga­żo­wa­nie pre­ze­sów SRK w tema­cie” gór­nic­twa doce­ni­ła też pre­mier Kopacz.

Pre­mier prze­ko­ny­wa­ła, że choć dotych­czas SRK koja­rzy­ła się z wyga­sze­niem i likwi­da­cją kopalń, teraz ma być głów­ną siłą w restrukturyzacji”.

- Restruk­tu­ry­za­cja to rów­nież ogra­ni­cze­nia, w tym ogra­ni­cze­nia w zatrud­nie­niu, ale te, któ­re są koniecz­ne i taką pro­po­zy­cję zło­ży­li­śmy, aby tę taką naj­mniej wdzięcz­ną rolę wła­śnie SRK, co zna­la­zło odzwier­cie­dle­nie w zmia­nie sta­tu­tu (…), no, ale ta pro­po­zy­cja też się nie spo­tka­ła z uznaniem 

powie­dzia­ła Kopacz.

Sami swoi

Na Ślą­sku SRK koja­rzy się ze spe­cy­ficz­nie poj­mo­wa­nym pro­gra­mem rodzi­na na swo­im”, któ­ry nie­daw­no pisy­wa­łem. Syn pre­ze­sa Spół­ki Restruk­tu­ry­za­cji Kopalń (SRK) decy­zję o przy­dzia­le miesz­ka­nia dostał za kil­ka dni. Zwy­kli najem­cy cze­ka­ją kil­ka mie­się­cy. Cały skan­dal opi­sy­wa­łem na wgo​spo​dar​ce​.pl . Z moich infor­ma­cji wyni­ka, że nie był to jedy­ny taki przy­dział”. Taki klimat.

Mini­ster­stwo Gospo­dar­ki lako­nicz­nie kwi­to­wa­ło reali­zo­wa­ny rodzin­ny pro­gram” przez zarząd SRK:

Z uzy­ska­nych przez MG infor­ma­cji wyni­ka, że w przed­sta­wio­nej przez Pana spra­wie nie zosta­ły zła­ma­ne żad­ne prze­pi­sy powszech­nie obo­wią­zu­ją­ce ani wewnętrz­ne regu­la­cje SRK S.A. doty­czą­ce gospo­da­ro­wa­nia posia­da­ny­mi zaso­ba­mi mieszkaniowymi.”

No cóż. Trud­no było­by się przy­znać urzęd­ni­kom wice­pre­mie­ra Pie­cho­ciń­skie­go do bra­ku roze­zna­nia w tym, co się dzie­je w nad­zo­ro­wa­nej spółce.

Jak widać w resor­cie nad­zo­ro­wa­nym przez PSL mają mniej wię­cej tak samo bla­de poję­cie o wyda­rze­niach w spół­kach gór­ni­czych, jak wte­dy, gdy sze­fem Rady Nad­zor­czej KW SA była oso­ba bez zda­ne­go obo­wiąz­ko­we­go egza­mi­nu na człon­ków rad nad­zor­czych spół­ek Skar­bu Państwa.

50 tysię­cy mie­sięcz­nie dla prawnika

Wła­dze SRK bar­dzo dba­ją o praw­ni­ków. Kosz­ty usług praw­ni­czych w tej spół­ce są bar­dzo wyso­kie. Skąd to wiem? Ano z doku­men­ta­cji prze­tar­go­wej. Przy­kła­dy? BIP jest bezlitosny…

W 2011 roku prze­targ na 4‑letnią obsłu­gę praw­ną SRK SA wygra­ła ofer­ta, któ­rą zło­ży­ła Kan­ce­la­ria Rad­ców Praw­nych Boże­na Pin­del Ire­ne­usz Pin­del s.c. z Byto­mia. Była to… jedy­na ofer­ta. Kan­ce­la­ria za obsłu­gę praw­ną otrzy­ma­ła 2 352 000 zło­tych net­to, czy­li 2 892 960 zło­tych brut­to. Na kon­to zwy­cię­skiej kan­ce­la­rii przez czte­ry lata wpły­wa­ło 60 tys. 270 zło­tych mie­sięcz­nie. Mało?

15 listo­pa­da 2014 roku został ogło­szo­ny prze­targ w try­bie nego­cja­cji bez ogło­sze­nia”, czy­li tryb zamó­wie­nia z wol­nej ręki na obsłu­gę praw­ną Oddzia­łu SRK SA Zakład Admi­ni­stra­cji Zaso­bów Miesz­ka­nio­wych. Wpły­nę­ła jed­na ofer­ta kan­ce­la­rii praw­nej z Byto­mia. Wygra­ła Kan­ce­la­ria Adwo­kac­ka Ire­ne­usza Pin­de­la z Byto­mia. To nie­przy­pad­ko­wa zbież­ność nazwisk.

Za obsłu­gę praw­ną spół­ka SRK SA zapła­ci kan­ce­la­rii w cią­gu czte­rech lat 2 066 400 zł, czy­li dokład­nie 2 541 672 zł brut­to. Daje to godzi­we mie­sięcz­ne wyna­gro­dze­nie – 52951,5 zł brut­to. Mniej, niż poprzed­nio, ale też da się jakoś żyć.

Spół­ka SRK SA jest przed­się­bior­stwem gór­ni­czym, powo­ła­nym do pro­wa­dze­nia likwi­da­cji kopalń, zabez­pie­cze­nia kopalń sąsied­nich przed zagro­że­niem wod­nym, gazo­wym oraz poża­ro­wym. A tak­że w trak­cie i po zakoń­cze­niu likwi­da­cji kopalń, zago­spo­da­ro­wy­wa­nia ich mająt­ku, two­rze­nia nowych miejsc pra­cy, w szcze­gól­no­ści dla pra­cow­ni­ków likwi­do­wa­nych kopalń.

Pyta­nie, któ­re nasu­wa się samo: czy SRK jest dla gór­ni­ków czy dla przy­ja­ciół królika”?

Tomasz Szym­bor­ski

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na wgo​spo​dar​ce​.pl