Glos­sa i mity

Gło­śno o Soli­dar­no­ści Wal­czą­cej. Ostat­nio głów­nie przy oka­zji wyda­nia książ­ki Igo­ra Jan­ke Twier­dza”. Zapew­ne nigdy się nie dowie­my, jaki był sto­pień infil­tra­cji SW nie tyl­ko przez sowiec­kie służ­by spe­cjal­ne, ale rów­nież np. wschod­nio­nie­miec­ką Sta­si czy cze­cho­sło­wac­ką StB. Trze­ba zało­żyć, że takie były. I nie zawsze dzia­ła­cze Soli­dar­no­ści Wal­czą­cej z tych poty­czek wycho­dzi­li z tarczą.

Książ­kę pole­cam rów­nie gorą­co, jak jej recen­zję Mir­ka Lewan­dow­skie­go na por­ta­lu Kon​fer​de​rat​.pl [http://​goo​.gl/​0​j​C​PVo]

Zwró­ci­łem uwa­gę na fragmenty:

Gdy cho­dzi o obce służ­by, to oczy­wi­ste jest zain­te­re­so­wa­nie Soli­dar­no­ścią Wal­czą­cą ze stro­ny służb sowiec­kich (zarów­no cywil­nych, jak i woj­sko­wych). Sowiec­kie służ­by cywil­ne musia­ły inwi­gi­lo­wać SW choć­by z tego powo­du, że Kor­nel Mora­wiec­ki był jed­nym z inspi­ra­to­rów Posła­nia do naro­dów Związ­ku Radziec­kie­go i kra­jów Euro­py Wschod­niej”, przy­ję­te­go przez I Zjazd NSZZ Soli­dar­ność” 8 wrze­śnia 1981 r. Dru­gim powo­dem zain­te­re­so­wa­nia SW ze stro­ny KGB musia­ła być dzia­łal­ność Auto­no­micz­ne­go Wydzia­łu Wschod­nie­go, utwo­rzo­ne­go w ramach SW1988 r. Roz­po­czę­li orga­ni­za­cję szko­leń dla dzia­ła­czy z róż­nych czę­ści Związ­ku Radziec­kie­go. Orga­ni­zo­wa­li szko­le­nia dru­kar­skie, radio­we, uczy­li ich zasad kon­spi­ra­cji” (str. 257). Nie­ste­ty autor nie sko­rzy­stał z oka­zji, aby opi­sać w spo­sób bar­dziej szcze­gó­ło­wy dzia­łal­ność legen­dar­ne­go” Wydzia­łu Wschod­nie­go (na str. 257258 mamy tro­chę wię­cej infor­ma­cji, ale doty­czą one już roku 1990), zakła­da­jąc jed­nak, że Wydział Wschod­ni rze­czy­wi­ście miał od 1988 r. kon­tak­ty na tere­nie Związ­ku Sowiec­kie­go, to musia­ło to zaowo­co­wać odpo­wied­ni­mi dzia­ła­nia­mi KGB, ochra­nia­ją­cy­mi” okre­ślo­ne śro­do­wi­ska w Sowietach.

Igor Jan­ke w kil­ku miej­scach napi­sał, że SW prze­rzu­ca­ła ulot­ki (dru­ko­wa­ne w języ­ku rosyj­skim) za mury koszar wojsk sowiec­kich sta­cjo­nu­ją­cych na Dol­nym Ślą­sku (np. str. 43277). To z kolei musia­ło powo­do­wać odpo­wied­nie dzia­ła­nia ze stro­ny GRU. Taka jest po pro­stu meto­da dzia­łań tego typu służb.”

Nie­daw­no usły­sza­łem cie­ka­wą histo­rię, któ­ra może świad­czyć nie tyl­ko o infil­tra­cji struk­tur Soli­dar­no­ści Wal­czą­cej przez GRU czy KGB (wte­dy), ale tak­że o wywia­dow­czym wyko­rzy­sta­niu tych­że kon­tak­tów. Na począt­ku lat 90. ub. wie­ku do Roma­na Huli, któ­ry był wów­czas komen­dan­tem woje­wódz­kim poli­cji w Kato­wi­cach przy­szła pew­na dzia­łacz­ka Soli­dar­no­ści Wal­czą­cej, i zro­bi­ła kar­czem­ną awan­tu­rę. O co? Otóż pewien dysy­dent z ZSRR miał pro­ble­my z uzy­ska­niem kar­ty sta­łe­go poby­tu w Pol­sce. Hula, któ­ry uznał że sko­ro taka per­so­na klam­ku­je” za oby­wa­te­lem zza wschod­niej gra­ni­cy, ręcząc za jego opo­zy­cyj­ną kar­tę nie­mal­że sło­wem hono­ru, zde­cy­do­wał się nagiąć pro­ce­du­ry i bez spraw­dze­nia w UOP, pole­cił wydać kar­tę pobytu.

Po roku Rosja­nin znik­nął z Pol­ski. Wyje­chał do Nie­miec. Oka­za­ło się bowiem, że po dokład­nym spraw­dze­niu życio­ry­su tegoż repa­trian­ta” zaczę­ło poja­wiać się coraz wię­cej pytań. Nie ma stu­pro­cen­to­wej pew­no­ści, że do jego wyjaz­du doszło, bo zorien­to­wał się, iż jest pod czuj­nym okiem kontr­wy­wia­du UOP. Fak­tem jest, że męż­czy­zna znik­nął w cią­gu jed­ne­go dnia.

- Chcie­li­śmy gościa prze­słu­chać, bo mie­li­śmy dowo­dy na to, że to agent sowiec­kich służb. Kla­sycz­ny nie­le­gał. Na doda­tek nie miał dzia­łać w Pol­sce, ale w Niem­czech. Nasz kraj był tyl­ko punk­tem tran­zy­to­wym i lega­li­za­cyj­nym dla jego spre­pa­ro­wa­ne­go życio­ry­su. Nasze zain­te­re­so­wa­nie przy­śpie­szy­ło jego wyjazd, bo zapew­ne miał w Pol­sce sie­dzieć do cza­su uzy­ska­nia oby­wa­tel­stwa, a następ­nie jako Polak” wyje­chać w świat i znik­nąć z pola widze­nia służb spe­cjal­nych, wto­pić się w tłum. I cze­kać – rela­cjo­nu­je ofi­cer kontrwywiadu.

To tyl­ko opo­wieść, któ­rą mozol­nie pró­bo­wa­łem zwe­ry­fi­ko­wać. Cie­ka­wa, nieprawdaż?