in polityka

Sędziow­ska spra­wie­dli­wość, czy­li do aresz­tu za 30 zł

W Pol­sce wymiar spra­wie­dli­wo­ści” pisze­my coraz czę­ściej z małej lite­ry i w cudzy­sło­wie. Zbo­czeń­ców sędzio­wie wypusz­cza­ją zza krat na prze­pust­ki, aby na wol­no­ści gwał­ci­li i mor­do­wa­li, a czło­wie­ka, któ­ry nie zapła­cił 30 zło­tych grzyw­ny – wsa­dza­ją na jeden dzień do aresztu.

Marek Waniew­ski, zało­ży­ciel naj­bar­dziej aktyw­ne­go Klu­bu Fron­dy w Gli­wi­cach, a obec­nie rad­ny mia­sta z listy Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści (był kan­dy­da­tem Pra­wi­cy Rzecz­po­spo­li­tej Mar­ka Jur­ka) 17 grud­nia w śro­dę tra­fił do aresz­tu. Na wła­snej skó­rze prze­ko­nał się, co w Pol­sce ozna­cza obec­nie pra­wo”, i co – spra­wie­dli­wość”.

Czym­że Waniew­ski nara­ził się wymia­ro­wi spra­wie­dli­wo­ści, że tra­fił za krat­ki? Ukradł? Zabił? Zde­frau­do­wał set­ki tysię­cy zło­tych? Nie, wte­dy wymiar spra­wie­dli­wo­ści nie był­by tak surowy.

Waniew­ski dwa lata temu skra­cał sobie dro­gę do pra­cy, jadąc eko­lo­gicz­nie na rowe­rze w tune­lu pod gli­wic­kim dwor­cem PKP w cen­trum mia­sta. Został zatrzy­ma­ny przez poli­cjant­kę, któ­ra chcia­ła uka­rać rowe­rzy­stę mandatem.

Marek Waniew­ski odmó­wił przy­ję­cia man­da­tu, bo jak twier­dzi nie był nawet świa­do­my popeł­nia­ne­go wykro­cze­nia, więc posta­no­wił docho­dzić swo­ich racji przed sądem. Spra­wa tra­fi­ła do sądu, któ­ry 7 grud­nia 2012 roku uka­rał rowe­rzy­stę grzyw­ną w wyso­ko­ści 30 zło­tych. Waniew­ski jed­nak o niczym nie wie­dział, bo nie dostał wezwa­nia na roz­pra­wę. W nie­świa­do­mo­ści żył dwa lata.

Pod koniec listo­pa­da ode­brał prze­sył­kę z sądu. Było to posta­no­wie­nie Sądu Rejo­no­we­go w Gli­wi­cach, któ­ry zarzą­dził, iż Waniew­ski ową grzyw­nę musi odsie­dzieć (tzw. zastęp­cze wyko­na­nie kary) w zakła­dzie karnym.

Dłuż­nik nie uiścił grzyw­ny w ter­mi­nie, a mając na uwa­dze fakt, iż należ­ność z tego tytu­łu jest nie­wiel­ka Sąd uznał, że egze­ku­cja komor­ni­cza grzyw­ny oraz jej wyko­na­nie w for­mie zastęp­czej pra­cy spo­łecz­nie uży­tecz­nej nie jest celowe”

uza­sad­niał sędzia Woj­ciech Gło­wac­ki z Gli­wic, któ­re­mu wró­ży­my bły­ska­wicz­ną karie­rę w resor­cie spra­wie­dli­wo­ści pod rzą­da­mi Plat­for­my Obywatelskiej.

Waniew­ski grzyw­ny nie wpła­cił nawet po tym posta­no­wie­niu. Gdy­by tak zro­bił, to nie było­by spra­wy. Rad­ny nie zapła­cił, bo – jak twier­dzi – tym razem chciał zwró­cić uwa­gę na prze­peł­nie­nie pol­skich wię­zień i aresz­tów, gdzie ludzie z wyso­ki­mi wyro­ka­mi cze­ka­ją na odsiad­kę. Jeden taki przy­pa­dek opisywałem.

Była to zna­na na Ślą­sku spra­wa oso­by ska­za­nej pra­wo­moc­nym wyro­kiem za spo­wo­do­wa­nie śmier­tel­ne­go wypad­ku dro­go­we­go, któ­ra przez ponad deka­dę nie odby­ła orze­czo­nej kary kil­ku lat więzienia!

A podob­no naj­lep­szą prze­stro­gą i środ­kiem reso­cja­li­za­cji jest prze­ko­na­nie o nie­uchron­no­ści kary. Ale nie w Pol­sce, nie w sądach w któ­rych nie­mal wszy­scy funk­cjo­na­riu­sze Temi­dy” puch­ną z dumy i są prze­ko­na­ni o swej dosko­na­ło­ści i nieomylności.

17 grud­nia Marek Waniew­ski spa­ko­wał tor­bę, i poszedł do Aresz­tu Śled­cze­go w Gli­wi­cach, aby odsie­dzieć 1 dzień orze­czo­nej kary. Psy­chicz­nie był przy­go­to­wa­ny na 24-godzin­ny pobyt za krat­ka­mi, ale nie doce­nił prze­bie­gło­ści wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści. Kie­dy Waniew­ski garo­wał”, Sąd Rejo­no­wy w Gli­wi­cach wysłał posta­no­wie­nie do aresz­tu, że w związ­ku z wcze­śniej popeł­nio­nym wykro­cze­niem i zarzą­dzo­ną wobec nie­go karą, czas pozba­wie­nia wol­no­ści zosta­nie wydłu­żo­ny do 3 dni! Oka­za­ło się bowiem, że nudzą­cy się sędzia lub asy­stent czy inny urzę­das wytro­pił jesz­cze jed­no bar­dzo groź­ne” prze­stęp­stwo radnego.

W 2012 roku Waniew­ski zapar­ko­wał swój samo­chód zbyt bli­sko przej­ścia dla pie­szych, za co został uka­ra­ny man­da­tem w wyso­ko­ści 100 zł. Sąd dwu­krot­nie wysy­łał naka­zy zapła­ty pod jego dwa adre­sy zamiesz­ka­nia. Ponie­waż nie odbie­rał kore­spon­den­cji, sąd zde­cy­do­wał o zasto­so­wa­niu kary zastęp­czej w posta­ci 2 dni aresztu.

Waniew­ski, kie­dy na wła­snej skó­rze poznał warun­ki w aresz­cie, już nie koza­czył”, tyl­ko zde­cy­do­wał szyb­ko zapła­cić te 100 zło­tych grzyw­ny (dobrze, że wziął tyle pie­nię­dzy ze sobą). Nie wda­wał się chy­ba nawet w aka­de­mic­ką dys­ku­sję, dla­cze­go za 30 zło­tych musi odsie­dzieć dzień aresz­tu, a za 100 zł – dwa, sko­ro powin­ny to być przy­naj­mniej trzy dni dodat­ko­we­go odpo­czyn­ku”. Dur­no­ta wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści” prze­ja­wia się nawet w takich rachunkach.

Z kolei rzecz­nik aresz­tu śled­cze­go w Gli­wi­cach, kpt. Mariusz Gra­bow­ski powie­dział, że kosz­ty spę­dze­nia przez osa­dzo­ne­go jed­nej doby w aresz­cie jest ponad dwu­krot­nie wyż­szy, niż zarzą­dzo­na wobec Waniew­skie­go grzyw­na i wyno­si ok. 6070 zł.

Czy Sąd Rejo­no­wy w Gli­wi­cach będzie doma­gał się, aby Marek Waniew­ski dopła­cił tę różnicę?

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lu wgo​spo​dar​ce​.pl

Komentarz

Comment

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.