Smutne, że autorzy poniższego listu otwartego w sprawie pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego nigdy nie dostaną odpowiedzi. Normą politycznego establishmentu jest lekceważenie i przemilczanie.
LIST OTWARTY DO PREZYDENTA RP
Jako środowisko weteranów walki o wolną Polskę, protestujemy przeciwko zamiarowi pochowania kata stanu wojennego, Wojciecha Jaruzelskiego, na Powązkach w Warszawie i oddaniu jego zwłokom jakichkolwiek honorów państwowych oraz ogłoszeniu narodowej żałoby. Albo III RP jest wolną Polską, albo jest zmodyfikowaną wersją PRL. Zbyt wiele ofiar zbrodni popełnionych na polskiej ziemi na najlepszych jej córkach i synach przez formację zdrajców na sowieckim żołdzie w latach 1944–1989, do dziś bowiem bez honoru pogrzebana jest jeszcze w niewiadomych miejscach.
Dzięki pomocy sprzedajnych środowisk w ciągu ostatnich lat, Jaruzelski za swoje czyny uciekł osądowi ludzkiemu Polaków, ale stanął oto wobec sądu Bożego. Za kilka dni będzie świętowanie 25 lecia wkroczenia na drogę wolności. Jakże więc narodowy cmentarz w wolnej Polsce może być miejscem spoczynku również dla czerwonych zbrodniarzy, podobnie jak to było w czasach komunistycznego zniewolenia? Niewiele dni temu ukradkiem pochowano tam innego członka związku przestępczego o charakterze zbrojnym w stanie wojennym, Floriana Siwickiego, a w kolejce czekają następni.
Oburzenie wyraża wielu Polaków, nawet różniących się dotąd w politycznym postępowaniu. Jeżeli nie będzie to uszanowane, trzeba będzie na Powązkach utworzyć nową Aleję Zasłużonych dla prawdziwie polskich patriotów, a aleję obecną przemianować na Aleję Osób Niezasłużonych, grzebiąc w niej jedynie zdrajców.
Andrzej Rozpłochowski
Prezes Stowarzyszenia
Porozumienie Katowickie 1980
Stowarzyszenie Na Rzecz Pamięci
Przemilczeć głosu Rozpłochowskiego się nie da. Nie tacy prezydenci próbowali. Ot, na przykład Lech Wałęsa. „Wałęsa walczył ze mną na łamach związku, a nie walczył z komunistami. On jest powodem mojej emigracji” – mówił mi kilka lat temu Andrzej Rozpłochowski, przywódca strajku w Hucie Katowice w 1980 r.
(Od lewej: Andrzej Rozpłochowski, Lech Wałęsa, Kazimierz Świtoń, Marian Jurczyk w katowickim Spodku w październiku 1980 r.)
