Obłu­da PO i total­sów”

W 2007 roku Plat­for­ma Oby­wa­tel­ska wyda­ła z sie­bie doku­ment zaty­tu­ło­wa­ny Głę­bo­ka prze­bu­do­wa pań­stwa. Pro­jekt pro­gra­mu dla Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej”.

Doku­ment, któ­ry liczy ponad 300 stron zawie­ra tezy i pro­po­zy­cje, za któ­re dzi­siaj poli­ty­cy PO i total oppo­si­tion” ata­ku­ją Pra­wo i Spra­wie­dli­wość.

Przy­kład? Pro­szę bar­dzo. Czy bez pod­po­wie­dzi moż­na się domy­ślić, czyj to pomysł?

Roz­dział III.6.
pod­nie­sie­nie jako­ści sądow­nic­twa

III.6.1. Dia­gno­za

Sys­tem nie­za­wi­słych sądów potrze­bu­je istot­nej korek­ty. Naj­bar­dziej dokucz­li­wy­mi pro­ble­ma­mi sądow­nic­twa obec­nie są:

  • Wadli­we dzia­ła­nie Kra­jo­wej Rady Sądow­nic­twa, któ­ra rozu­mie swą kon­sty­tu­cyj­ną kom­pe­ten­cję sta­nia na stra­ży nie­za­leż­no­ści sędziów i nie­za­wi­sło­ści sądów (art.186 Kon­sty­tu­cji), jako obo­wią­zek ochro­ny przy­wi­le­jów kor­po­ra­cyj­nych bez zwa­ża­nia na ujem­ne tego skut­ki dla porząd­ku kon­sty­tu­cyj­ne­go pań­stwa, w tym zwłasz­cza dla dwóch naczel­nych zasad ustro­ju, zapi­sa­nych w art. 1. (RP jest wspól­nym dobrem wszyst­kich oby­wa­te­li) oraz art. 2 Kon­sty­tu­cji (RP jest demo­kra­tycz­nym pań­stwem praw­nym).
  • Brak spo­łecz­nej wie­dzy, wpły­wu i kon­tro­li nad pro­ce­du­ra­mi dobo­ru i nomi­na­cji sędziow­skich oraz prak­tycz­ną nie­moż­li­wość doko­ny­wa­nia jakiej­kol­wiek oce­ny funk­cjo­no­wa­nia sądów przez ich inte­re­san­tów. Skut­kiem tego bar­dzo istot­na część wła­dzy nad oby­wa­te­lem jest wyję­ta spod zasad demo­kra­tycz­nej kon­tro­li, a opi­nia publicz­na nie dys­po­nu­je dostę­pem do wie­dzy o dobrych bądź złych sędziach. Jest to jeden z naj­istot­niej­szych powo­dów trud­no­ści z pod­no­sze­niem jako­ści pro­ce­sów sądo­wych i orzecz­nic­twa. Prak­tycz­na nie­od­po­wie­dzial­ność sędziów za naru­sza­nie pra­wa. Sys­tem bez­względ­nych immu­ni­te­tów i sądow­nic­twa dys­cy­pli­nar­ne­go prak­tycz­nie (poza skraj­ny­mi przy­pad­ka­mi) unie­moż­li­wia odpo­wie­dzial­ność kar­ną sędziów za czy­ny bez­praw­ne, nawet jeże­li nie mają one żad­ne­go związ­ku z wyko­ny­wa­nym zawo­dem, zwłasz­cza zaś z orze­ka­niem,
  • Nazbyt sztyw­ne barie­ry, unie­moż­li­wia­ją­ce prze­nie­sie­nie (choć­by cza­so­we) sędzie­go do inne­go sądu. W efek­cie pań­stwo ma małe moż­li­wo­ści roz­ła­do­wa­nia zato­rów sądo­wych w inte­re­sie klien­tów wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści,
  • Ana­chro­nicz­ny model kształ­ce­nia sędziów. Jest on z jed­nej stro­ny roz­pro­szo­ny, a przez to zróż­ni­co­wa­ny, co do pozio­mu i kosz­tow­ny. Z dru­giej zaś stro­ny – nasta­wio­ny na teo­re­tycz­ną wie­dzę praw­ni­czą, pozba­wio­ny naucza­nia orga­ni­za­cji pra­cy sądów i zarzą­dza­nia sąda­mi, a jakość kształ­ce­nia czę­sto jest zani­ża­na przez oso­by pozba­wio­ne wystar­cza­ją­ce­go przy­go­to­wa­nia,
  • Brak jed­no­oso­bo­we­go zarzą­dza­nia i odpo­wie­dzial­no­ści w sądach oraz wadli­wy spo­sób dobo­ru pre­ze­sów sądów. Pre­ze­si wybie­ra­ni przez sędziów, oraz mają­cy ogra­ni­czo­ny wpływ na dys­po­no­wa­nie budże­tem sądu, jak na jego sztyw­ną orga­ni­za­cję pra­cy nie są w sta­nie uczy­nić swo­ich insty­tu­cji rze­czy­wi­ście efek­tyw­ny­mi,
  • Mar­no­tra­wie­nie cza­su i wysił­ku sędziów na czyn­no­ści nie­wy­ma­ga­ją­ce ani przy­wi­le­ju nie­za­wi­sło­ści, ani sędziow­skich kwa­li­fi­ka­cji mery­to­rycz­nych. Doty­czy to pro­wa­dze­nia roz­ma­itych reje­strów pań­stwo­wych, a przede wszyst­kim sze­re­gu czyn­no­ści orga­ni­za­tor­skich, pomoc­ni­czych i admi­ni­stra­cyj­nych wyko­ny­wa­nych przez sędziów,
  • Brak insty­tu­cji szyb­kie­go sądu kar­ne­go, któ­ry zwłasz­cza w spra­wach o cha­rak­te­rze chu­li­gań­skim, bądź szcze­gól­nie dokucz­li­wych spo­łecz­nie mógł­by orze­kać nie­zwłocz­nie. W nor­mal­nych pro­ce­du­rach cały sze­reg tego rodza­ju nie­zbyt cięż­kich prze­stępstw nie jest w prak­ty­ce w ogó­le kara­nych co zmniej­sza spo­łecz­ny auto­ry­tet pra­wa,
  • Nad­mier­nie roz­sze­rzo­na kogni­cja sądów powszech­nych w ostat­nich latach bez roze­zna­nia rze­czy­wi­stych moż­li­wo­ści orga­ni­za­cyj­nych i kadro­wych sądów,
  • Nad­mier­ny for­ma­lizm pro­ce­so­wy, ogra­ni­czo­ne sto­so­wa­nie nowo­cze­snych środ­ków tech­nicz­nych, ana­chro­nicz­ność metod pro­wa­dze­nia pro­ce­su, co powo­du­je, że w coraz więk­szym stop­niu insty­tu­cja pro­ce­su sądo­we­go odda­la się od stan­dar­dów życia, dzia­ła­nia i potrzeb współ­cze­sne­go czło­wie­ka – klien­ta sądu.

III.6.2. Nie­zbęd­na korek­ta sys­te­mu

  1. Korek­ta ta powin­na doty­czyć:
  • po pierw­sze – kon­sty­tu­cyj­ne­go mode­lu insty­tu­cji, któ­re powin­ny stać na stra­ży oby­wa­tel­skie­go pra­wa do sądu, przede wszyst­kim Kra­jo­wej Rady Sądow­nic­twa,
  • po dru­gie – prze­bu­do­wy i roz­sze­rze­nia upraw­nień mar­twe­go obec­nie w prak­ty­ce Try­bu­nał Sta­nu,
  • po trze­cie – restruk­tu­ry­za­cji orga­ni­za­cyj­nej sys­te­mu sądów powszech­nych w celu zwięk­sze­nia efek­tyw­no­ści i uła­twie­nia pra­cy sędzie­go,
  • po czwar­te – mecha­ni­zmów zarzą­dza­nia kadra­mi w wymia­rze spra­wie­dli­wo­ści,
  • po pią­te – prze­glą­du pra­wa mate­rial­ne­go pod kątem moż­li­wo­ści ogra­ni­cze­nia kogni­cji sądów powszech­nych.
  1. Cela­mi istot­nej korek­ty wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści powin­ny być:
  • zde­cy­do­wa­ne pod­wyż­sze­nie dostęp­no­ści, spraw­no­ści oraz przy­spie­sze­nie orze­ka­nia przez sądy i egze­ku­cji orze­czeń,
  • więk­sza przej­rzy­stość dzia­ła­nia wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści i spo­łecz­na kon­tro­la pro­ce­dur dobo­ru sędziów i zarzą­dza­nia sąda­mi,
  • zagwa­ran­to­wa­nie polep­sze­nia jako­ści moral­nej i pro­fe­sjo­nal­nej sędziów, co jest warun­kiem popra­wy spo­łecz­ne­go zaufa­nia do wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści,
  • uno­wo­cze­śnie­nie mecha­ni­zmów zarzą­dza­nia wymia­rem spra­wie­dli­wo­ści.
  1. Postu­lu­je­my prze­kształ­ce­nie Kra­jo­wej Rady Sądow­nic­twa z insty­tu­cji sto­ją­cej na stra­ży nie­za­leż­no­ści sądów i nie­za­wi­sło­ści sędziów”, w insty­tu­cję sto­ją­cą na stra­ży pra­wa do spra­wie­dli­we­go roz­pa­trze­nia spra­wy przez nie­za­wi­słych sędziów w nie­za­leż­nych sądach:
  • Ozna­cza to zasad­ni­czo nowe ukie­run­ko­wa­nie misji KRS z wyłącz­nej tro­ski o kon­dy­cję kor­po­ra­cji sędziow­skiej – na zagwa­ran­to­wa­nie oby­wa­te­lo­wi – klien­to­wi sądu pra­wa do spra­wie­dli­we­go wyro­ku, a więc tak­że szyb­kie­go, kom­pe­tent­ne­go i dobrze zor­ga­ni­zo­wa­ne­go roz­pa­trze­nia jego spra­wy. Tym samym nowa Rada powin­na two­rzyć pro­gra­my stra­te­gicz­ne dla wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści, któ­re zapew­ni­ły­by oby­wa­te­lo­wi coraz wyż­szą jakość pro­ce­su sądo­we­go.
  • Takiej zmia­nie misji towa­rzy­szyć powin­na też zmia­na skła­du Rady. Sko­ro nie będzie ona po to, by repre­zen­to­wać sędziów wobec Naro­du, ale Naród wobec wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści – jej skład powi­nien nosić cha­rak­ter nie­kor­po­ra­cyj­ny. Spo­sób dobo­ru skła­du Rady powi­nien gwa­ran­to­wać tak­że szer­szą niż tyl­ko sędziow­ską kon­tro­lę nad pro­ce­du­ra­mi dobo­ru i nomi­na­cji sędziow­skich. Prze­ciw­dzia­łać tu powi­nien w szcze­gól­no­ści licz­nym przy­pad­kom nepo­ty­zmu przy dobo­rze sędziów. Jed­no­cze­śnie jed­nak Rada nie powin­na być kon­stru­owa­na w poli­tycz­nym pro­ce­sie par­tyj­nej rywa­li­za­cji, a jej człon­ko­wie powin­ni mieć bar­dzo duży auto­ry­tet zawo­do­wy i moral­ny. Dla­te­go pro­po­nu­je­my, aby 22 spo­śród 25 człon­ków Rady wybie­rał Sejm na 5 – let­nie, indy­wi­du­al­ne kaden­cje (tym samym Rada nie zmie­nia­ła­by się nigdy w cało­ści), spo­śród kan­dy­da­tów speł­nia­ją­cych te wyso­kie wymo­gi, zgła­sza­nych przez sena­ty wyż­szych szkół aka­de­mic­kich. W wymia­rze spo­łecz­nym ozna­cza to wcią­gnię­cie istot­nej czę­ści eli­ty inte­li­genc­kiej spo­łe­czeń­stwa w bez­po­śred­nie zada­nie nad­zo­ro­wa­nia wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści. Wycho­dząc z zało­że­nia, że bez takie­go roz­sze­rze­nia spo­łecz­ne­go zakre­su odpo­wie­dzial­no­ści za stan wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści – napra­wa sądow­nic­twa nie oka­że się moż­li­wa. Zara­zem nie­mal poło­wa repre­zen­tan­tów aka­de­mic­kich w Radzie wywo­dzić się ma ze śro­do­wi­ska praw­ni­cze­go – wyma­ga­ne są dla nich kom­pe­ten­cje nie­zbęd­ne do obję­cia sta­no­wi­ska sędziów Sądu Naj­wyż­sze­go. Ta gru­pa człon­ków Rady zapew­nić ma pro­fe­sjo­na­lizm insty­tu­cji.
  1. Peł­na jaw­ność pro­ce­dur sądo­wych, a tak­że łatwa dostęp­ność wie­dzy o prak­tycz­nej stro­nie pra­cy sądu, a tak­że roz­sze­rze­nie kon­tro­li oby­wa­te­li nad pra­wi­dło­wo­ścią bie­gu pro­ce­sów – jest kolej­nym istot­nym czyn­ni­kiem sys­te­mo­we­go zwięk­sza­nia efek­tyw­no­ści sądow­nic­twa.
  • Nale­ży utwo­rzyć por­tal inter­ne­to­wy, któ­ry wyczer­pu­ją­co będzie infor­mo­wał o pra­cy sądów (na wzór Biu­le­ty­nu Infor­ma­cji Publicz­nej). Orze­cze­nia sądów powin­ny być publi­ko­wa­ne w Inter­ne­cie, co oczy­wi­ście dopro­wa­dzi do pod­nie­sie­nia ich pozio­mu. Publi­ko­wa­ne powin­ny być dane o ilo­ści spraw pro­wa­dzo­nych, zamknię­tych, cza­sie trwa­nia postę­po­wań sądo­wych, ilo­ści uchy­lo­nych wyro­ków – w odnie­sie­niu do każ­de­go sądu i każ­de­go sędzie­go. W taki sam spo­sób powin­ny być w szcze­gól­no­ści publi­ko­wa­ne dane o kwo­tach tzw. nawią­zek” zasą­dza­nych wyro­ka­mi sądo­wy­mi wraz z pod­sta­wo­wy­mi dany­mi doty­czą­cy­mi orga­ni­za­cji spo­łecz­nych, któ­rym nawiąz­ki prze­ka­za­no.
  • Nale­ży upu­blicz­nić wyni­ki kon­tro­li sądów przez sądy wyż­szej instan­cji lub przez mini­stra. Nale­ży pod­da­wać zewnętrz­nej kon­tro­li (przez NIK) i publi­ko­wać dane o prze­strze­ga­niu przez sędziów prze­pi­sów anty­ko­rup­cyj­nych (jest nagan­na prak­ty­ka unie­moż­li­wia­nia takiej kon­tro­li przez KRS). Nale­ży zagwa­ran­to­wać swo­bod­ny dostęp dzien­ni­ka­rzy do akt sądo­wych, jeże­li nie są one ze szcze­gól­nych powo­dów obję­te jakimś rodza­jem tajem­ni­cy. Nale­ży tak­że publi­ko­wać infor­ma­cje o awan­sie zawo­do­wym sędziów oraz o spra­wach dys­cy­pli­nar­nych pro­wa­dzo­nych prze­ciw­ko sędziom.
  • W pro­ce­du­rach cywil­nej i kar­nej nale­ży wpro­wa­dzić zmia­ny, któ­re istot­nie ure­al­nią wpływ insty­tu­cji oby­wa­tel­skich na prze­bieg pro­ce­sów sądo­wych. Przede wszyst­kim wyeli­mi­no­wa­ne win­ny być prze­pi­sy, któ­re uza­leż­nia­ją moż­li­wość udzia­łu przed­sta­wi­cie­la spo­łecz­ne­go w spra­wach, w któ­rych doszło do naru­sze­nia praw czło­wie­ka przez insty­tu­cje pań­stwo­we od arbi­tral­nej i nie­uza­sad­nio­nej decy­zji sądu. Przed­sta­wi­ciel taki winien tak­że otrzy­mać peł­ne pra­wa stro­ny w postę­po­wa­niu, co umoż­li­wi mu nie tyl­ko wypo­wia­da­nie się i skła­da­nie oświad­czeń (jak obec­nie), ale tak­że m. in. Skła­da­nie wnio­sków dorad­czych i prze­glą­da­nie akt. Nowe prze­pi­sy pro­ce­du­ry cywil­nej win­ny umoż­li­wić orga­ni­za­cjom spo­łecz­nym, do któ­rych zadań sta­tu­to­wych nale­ży prze­ciw­dzia­ła­nie korup­cji, dzia­ła­nie na rzecz uczci­wo­ści w życiu publicz­nym oraz ochro­na praw i wol­no­ści (takich jak np. Trans­pa­ren­cy Inter­na­tio­nal, Komi­tet Hel­siń­ski, Amne­sty Inter­na­tio­nal etc.):
    • wyta­cza­nie powództw w tym zakre­sie,
    • wstę­po­wa­nie do toczą­ce­go się postę­po­wa­nia w każ­dym jego sta­dium
  • Sta­wia­my moc­ną tezę, że her­me­tycz­ność wie­dzy o kon­dy­cji wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści jest jed­ną z naj­po­waż­niej­szych przy­czyn pogar­sza­nia się tej kon­dy­cji. Odrzu­ca­my pogląd, że jaw­ność i dostęp do infor­ma­cji mogą w jaki­kol­wiek spo­sób ogra­ni­czyć nie­za­leż­ność sądow­nic­twa.
  1. Nie­zwłocz­nie powin­na być utwo­rzo­na Kra­jo­wa Szko­ła Służ­by Spra­wie­dli­wo­ści przy Pre­ze­sie Rady Mini­strów.
  • Utwo­rze­nie szko­ły w dro­dze usta­wy oraz zapew­nie­nie jej przez pre­mie­ra naj­wyż­sze­go pozio­mu wykła­dow­ców teo­re­ty­ków i prak­ty­ków wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści z Pol­ski i ze świa­ta, sta­no­wi waru­nek rady­kal­nej popra­wy w przy­szło­ści jako­ści nowych sędziów i pro­ku­ra­to­rów. Powsta­nie szko­ły powin­no ozna­czać likwi­da­cję dotych­cza­so­wych form apli­ka­cji sędziow­skiej i pro­ku­ra­tor­skiej. Jasne kry­te­ria dopusz­czal­no­ści kan­dy­da­tów do pań­stwo­we­go kon­kur­su na apli­ka­cję dadzą szan­sę nabo­ru praw­ni­ków o wyrów­na­nym i wyso­kim pozio­mie przy­dat­no­ści do zawo­du.
  • Przy­go­to­wa­nie do funk­cji sędziow­skiej i pro­ku­ra­tor­skiej w ramach szko­ły, któ­ra powin­na być pań­stwo­wą szko­łą prak­tycz­nej nauki zawo­du, zapew­nia sze­reg korzy­ści, z któ­rych naj­waż­niej­szy­mi są:
    • wdro­że­nie jed­no­li­te­go pro­gra­mu szko­le­nia o naj­wyż­szym moż­li­wym pozio­mie mery­to­rycz­nym oraz ujed­no­li­ce­nie form szko­le­nia,
    • obni­że­nie, w sto­sun­ku do obec­nych, nakła­dów jed­nost­ko­wych na apli­kan­ta przy jed­no­cze­snym zapew­nie­niu, że wykła­dy i warsz­ta­ty będą pro­wa­dzi­li naj­wy­bit­niej­si spe­cja­li­ści z kra­ju oraz państw UE,
    • obsłu­ga szko­le­nio­wa przez znacz­nie mniej­szą niż obec­nie licz­bę wykła­dow­ców w kil­ku­dzie­się­ciu ośrod­kach szko­le­nia, ale o naj­wyż­szym, moż­li­wym pozio­mie oraz moż­li­wość pod­no­sze­nia ich kwa­li­fi­ka­cji, poprzez orga­ni­zo­wa­nie sys­te­ma­tycz­nych szko­leń,
    • sto­so­wa­nie uroz­ma­ico­nej, nowo­cze­snej meto­dy­ki szko­le­nia (np. symu­la­cja roz­praw, szko­le­nie inte­rak­tyw­ne, szko­le­nie na odle­głość),
    • zapew­nie­nie wpły­wu Kra­jo­wej Rady Sądow­nic­twa i sto­wa­rzy­szeń zawo­do­wych sędziów oraz pro­ku­ra­to­rów na dobór i kształt tre­ści szko­le­nia.
  • Okres apli­ka­cji w szko­le dzie­lić się będzie na kil­ka sekwen­cji. Nale­ży do nich faza nauki tech­ni­ki zawo­du (np. pro­wa­dze­nie roz­pra­wy, komu­ni­ka­cja ze stro­na­mi, prze­słu­cha­nie świad­ków, pisa­nie uza­sad­nień) połą­czo­na orga­nicz­nie z wpa­ja­niem zasad ety­ki zawo­du. Faza ta prze­pla­ta­na jest sta­ża­mi w sądach, pro­ku­ra­tu­rach, a tak­że w poli­cji, admi­ni­stra­cji peni­ten­cjar­nej, kan­ce­la­riach adwo­kac­kich, zespo­łach kura­tor­skich, orga­nach egze­ku­cyj­nych, a ponad­to w innych insty­tu­cjach publicz­nych i gospo­dar­czych, waż­nych dla życia danej spo­łecz­no­ści (urzę­dy gmin­ne i miej­skie, przed­się­bior­stwa) oraz w orga­ni­za­cjach mię­dzy­na­ro­do­wych i szko­łach sędziow­skich w innych kra­jach.
  • Apli­ka­cja w szko­le trwać będzie 36 mie­się­cy. Pomyśl­ne ukoń­cze­nie szko­ły zagwa­ran­tu­je apli­kan­to­wi uzy­ska­nie sta­no­wi­ska sędzie­go lub pro­ku­ra­to­ra. W peł­ni trans­pa­rent­ne kon­kur­sy na każ­de waku­ją­ce sta­no­wi­sko sędzie­go lub pro­ku­ra­to­ra, prze­pro­wa­dzać powin­na wyłącz­nie KRS. Z tym, że naj­lep­szych 100 absol­wen­tów Kra­jo­wej Szko­ły Służ­by Spra­wie­dli­wo­ści, usta­lo­nych w wyni­ku pań­stwo­we­go egza­mi­nu, powin­no mieć pra­wo pod­jąć służ­bę w sądach, któ­re ogło­si­ły waka­ty, w kolej­no­ści wybo­ru, jaki wyni­ka z osią­gnię­tych na egza­mi­nie rezul­ta­tów. Jedy­nym ogra­ni­cze­niem był­by zakaz podej­mo­wa­nia służ­by sędziow­skiej przez absol­wen­ta KSSS w okrę­gu sądu ape­la­cyj­ne­go, w któ­rym pra­cu­je już jego krew­ny lub powi­no­wa­ty do czwar­te­go stop­nia pokre­wień­stwa lub powi­no­wac­twa.
  • Zno­we­li­zo­wa­na dnia 31 grud­nia 2005 roku usta­wa o Kra­jo­wym Cen­trum Szko­le­nia Kadr Sądów Powszech­nych i Pro­ku­ra­tu­ry jest istot­nym, acz nie­wy­star­cza­ją­cym kro­kiem w stro­nę wpro­wa­dza­nia jed­no­li­te­go i wyso­kie­go pozio­mu kształ­ce­nia.
  1. Nowa kon­cep­cja immu­ni­te­tu sędziow­skie­go, zakła­da dale­ko idą­cą ochro­nę sędzie­go przed odpo­wie­dzial­no­ścią kar­ną w związ­ku ze spra­wą, w któ­rej sędzia orze­ka lub orze­kał (immu­ni­tet mate­rial­ny). Ochro­nę tę trak­tu­je­my jako jed­ną z gwa­ran­cji sędziow­skiej nie­za­wi­sło­ści. W innych przy­pad­kach popeł­nie­nie przez sędzie­go czy­nu bez­praw­ne­go skut­ko­wa­ło­by nor­mal­ną odpo­wie­dzial­no­ścią kar­ną, chy­ba, że na żąda­nie sędzie­go immu­ni­tet w danej spra­wie, został­by mu nada­ny posta­no­wie­niem Try­bu­na­łu Sta­nu. Sędzia mógł­by zażą­dać wyda­nia takie­go posta­no­wie­nia w nad­zwy­czaj­nych oko­licz­no­ściach, przy przed­sta­wie­niu mu zarzu­tu popeł­nie­nia czy­nu zabro­nio­ne­go. Żąda­nie takie wstrzy­my­wa­ło­by wyda­nie posta­no­wie­nia o posta­wie­niu zarzu­tu do cza­su zgo­dy Try­bu­na­łu Sta­nu (zob. pro­jek­to­wa­ny 198 b w Kon­sty­tu­cji RP).

Takie roz­wią­za­nie, doty­czą­ce sędziow­skie­go immu­ni­te­tu for­mal­ne­go ma trzy głów­ne zale­ty:

  • zno­si gru­po­wy przy­wi­lej sędziów, jako osób nie­od­po­wie­dzial­nych za łama­nie pra­wa,
  • daje moż­li­wość sko­rzy­sta­nia przez sędzie­go z immu­ni­te­tu for­mal­ne­go, jeśli jest to nie­zbęd­ne dla jakie­goś bar­dzo waż­ne­go dobra publicz­ne­go,
  • wyma­ga okre­śle­nia tego zagro­żo­ne­go dobra publicz­ne­go przez sędzie­go i skon­tro­lo­wa­nia go przez Try­bu­nał Sta­nu.

Zaan­ga­żo­wa­nie Try­bu­na­łu Sta­nu w pro­ce­du­rę przy­zna­wa­nia immu­ni­te­tu sędzie­mu na jego żąda­nie, zwią­za­ne jest z kon­cep­cją powie­rze­nia temu Try­bu­na­ło­wi funk­cji Wyż­sze­go Sądu Dys­cy­pli­nar­ne­go dla sędziów sądów powszech­nych i admi­ni­stra­cyj­nych.

  1. Widzi­my koniecz­ność kon­so­li­da­cji peł­nej odpo­wie­dzial­no­ści za zarzą­dza­nie sąda­mi w ręku ich pre­ze­sów. Ozna­czać to ma doko­na­nie zmian praw­no-orga­ni­za­cyj­nych, zmie­rza­ją­cych w dwóch kie­run­kach.

Po pierw­sze – pre­zes sądu powi­nien w okre­ślo­nych ramach kształ­to­wać budżet sądu, pod kątem jego efek­tyw­no­ści oraz dys­po­no­wać istot­nie zwięk­szo­ny­mi moż­li­wo­ścia­mi wpły­wa­nia na orga­ni­za­cję pra­cy sądu i dys­cy­pli­no­wa­nie pra­cy sędziów. Bez jasno spre­cy­zo­wa­nych upraw­nień i odpo­wie­dzial­no­ści zarząd­czej w zakre­sie finan­sów, obo­wią­zu­ją­cych pro­ce­dur dzia­ła­nia oraz per­so­ne­lu – żad­na insty­tu­cja we współ­cze­snym świe­cie nie może dzia­łać popraw­nie. Po dru­gie nato­miast – pre­zes – odpo­wie­dzial­ny zarząd­ca sądu, musi być w więk­szym stop­niu unie­za­leż­nio­ny zarów­no od tych, któ­ry­mi zarzą­dza, jak i od swo­ich zwierzch­ni­ków. Pre­zes sądu powi­nien być, zatem wybie­ra­ny w kon­kur­sie, a nie w powszech­nym gło­so­wa­niu, mieć auto­no­mię wzglę­dem pre­ze­sów sądów wyż­szych instan­cji, a tak­że powin­no się mu stwo­rzyć szcze­gól­ne warun­ki po zakoń­cze­niu jego kaden­cji. Klu­czo­wym ele­men­tem gwa­ran­cji zapew­nia­ją­cych pre­ze­so­wi sądu poczu­cie bez­pie­czeń­stwa był­by auto­ma­tyzm prze­cho­dze­nia do inne­go, być może nawet wyż­sze­go instan­cyj­nie, sądu po odej­ściu z funk­cji. Sędzia, któ­ry obej­mu­je funk­cję pre­ze­sa sądu powi­nien też mieć pra­wo do bar­dzo inten­syw­ne­go, pro­fe­sjo­nal­ne­go szko­le­nia w dzie­dzi­nie współ­cze­snej wie­dzy i prak­ty­ki orga­ni­za­cji i dzia­ła­nia wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści.

Zapro­po­no­wa­ne przez rząd w dniu 19 wrze­śnia 2006 roku zmia­ny pole­ga­ją­ce m. in. na wpro­wa­dze­niu 4-let­niej kaden­cji pre­ze­sów i wice­pre­ze­sów sądów oraz ujed­no­li­ce­niu kon­kur­so­wych kry­te­riów wyła­nia­nia kan­dy­da­tów na dyrek­to­rów sądów i kie­row­ni­ków finan­so­wych w sądach rejo­no­wych zasłu­gu­ją na popar­cie, ale noszą cha­rak­ter kosme­tycz­ny i nie zapew­nia­ją w wystar­cza­ją­cy spo­sób nie­zbęd­nej peł­nej odpo­wie­dzial­no­ści pre­ze­sów za zarzą­dza­nie sąda­mi.

  1. Wyko­ny­wa­nie pra­cy sędzie­go, a tak­że wyko­ny­wa­nie pra­cy pro­ku­ra­to­ra, to coś wię­cej niż pra­ca, to służ­ba pań­stwu i jego oby­wa­te­lom.

Szes­na­ście lat od przy­wró­ce­nia w Pol­sce rzą­dów pra­wa, moż­na już zre­zy­gno­wać z histo­rycz­nie umo­ty­wo­wa­ne­go zaka­zu prze­no­sze­nia sędziów wbrew ich woli. Aby zara­dzić naro­słym z róż­nych przy­czyn opóź­nie­niom w zała­twia­niu spraw w danym okrę­gu sądo­wym w kra­jach Unii Euro­pej­skiej, The Euro­pe­an Com­mis­sion for the Effi­cien­cy of Justi­ce, powo­ła­na w 2002 roku przez Komi­tet Mini­strów Rady Euro­py do pro­mo­wa­nia racjo­nal­nych prak­tyk, zapew­nia­ją­cych każ­de­mu pra­wo do rze­tel­ne­go pro­ce­su w roz­sąd­nym ter­mi­nie – zale­ci­ła prak­ty­kę prze­no­sze­nia sędziów z okrę­gów sado­wych o rela­tyw­nie mniej­szym napły­wie spraw lub nie­ma­ją­cych żad­nych zale­gło­ści w zała­twia­niu spraw. Sędziów, któ­rzy pra­cę w sądzie trak­tu­ją jako służ­bę publicz­ną, nie trze­ba zresz­tą prze­no­sić admi­ni­stra­cyj­nie. Prze­nie­sie­nie sędzie­go do inne­go sądu ma sens tyl­ko wte­dy (jak wyni­ka z rapor­tów kra­jo­wych w ramach gru­py CEPEJ), gdy jego okres znacz­nie prze­kra­cza jeden rok, ina­czej zanim sędzia zacznie na dobre orze­kać w nowym sądzie, mija mu ter­min dele­ga­cji. Jest zro­zu­mia­łe, że kosz­ty prze­pro­wadz­ki sędzie­go i inne okre­ślo­ne w prze­pi­sach kosz­ty pono­si pań­stwo. Przed nad­uży­ciem insty­tu­cji prze­nie­sie­nia, do innych celów niż służ­bo­we, sędzie­mu powin­no słu­żyć odwo­ła­nie do KRS.

  1. Pro­wa­dze­nie reje­strów pań­stwo­wych nie wyma­ga szcze­gól­nej kwa­li­fi­ka­cji, jaką jest sędziow­ska nie­za­wi­słość.

Dla­te­go pro­po­nu­je­my wyłą­cze­nie z wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści pro­wa­dze­nie Kra­jo­we­go Reje­stru Sądo­we­go, ksiąg wie­czy­stych, Reje­stru Dłuż­ni­ków Nie­wy­pła­cal­nych i Reje­stru Zasta­wów. Insty­tu­cje te powin­ny zostać unie­za­leż­nio­ne, przy zacho­wa­niu okre­ślo­nych usta­wo­wo wymo­gów regu­la­cyj­nych i nad­zo­ru, admi­ni­stra­cyj­ne­go woje­wo­dów. Taka jest zresz­tą obo­wią­zu­ją­ca reko­men­da­cja Rady Euro­py.

Nie­za­leż­nie od wyłą­cze­nia reje­strów, postu­lu­je­my doko­na­nie mery­to­rycz­ne­go prze­glą­du zakre­su kogni­cji sądów powszech­nych pod kątem ogra­ni­cze­nia mate­rii sado­wych do tych, któ­re wyma­ga­ją peł­nej nie­za­wi­sło­ści przy roz­strzy­ga­niu spo­rów. Prze­gląd taki, w pierw­szej kolej­no­ści, powi­nien pro­wa­dzić do wyłą­cze­nia z mate­rii sądo­wych w jak naj­szer­szym moż­li­wie zakre­sie spraw nie­spor­nych, spraw ubez­pie­cze­nio­wych, któ­re mogą być roz­strzy­ga­ne w try­bie prze­są­do­wym oraz pro­stych spraw cywil­nych, w któ­rych orze­kać mogą nota­riu­sze. Pro­ces sądo­wy jest fun­da­men­tal­ną i bar­dzo kosz­tow­ną insty­tu­cją życia publicz­ne­go. I dla­te­go sta­wia­my sta­now­czą tezę: powi­nien być sto­so­wa­ny wte­dy i tyl­ko wte­dy, gdy nie­zbęd­nie wyma­ga tego zabez­pie­cze­nie lub przy­wró­ce­nie spra­wie­dli­wo­ści w pań­stwie.

  • W dzie­dzi­nie pra­wa i postę­po­wa­nia kar­ne­go za naj­pil­niej­sze nale­ży uznać wpro­wa­dze­nie insty­tu­cji szyb­kie­go sądu”, jako szcze­gól­ne­go try­bu pierw­sze­go stop­nia dla roz­pa­try­wa­nia spraw kar­nych, pro­stych pod wzglę­dem fak­tycz­nym i praw­nym, ale doty­czą­cych prze­stępstw popeł­nia­nych nagmin­nie i spo­łecz­nie dole­gli­wych. Koniecz­ność ta wyni­ka z obser­wo­wa­nej obec­nie fak­tycz­nej łatwo­ści uni­ka­nia kary przez spraw­ców tego typu prze­stępstw o cha­rak­te­rze chu­li­gań­skim lub zbli­żo­nym, w ramach obo­wią­zu­ją­ce­go postę­po­wa­nia zwy­czaj­ne­go. Ten stan rze­czy w znacz­nym stop­niu odpo­wia­da za powszech­ny spo­łecz­nie brak wia­ry w nie­uchron­ność kary za popeł­nio­ne prze­stęp­stwo. Cel ten powi­nien być osią­gnię­ty przez wpro­wa­dze­nie usta­wy o szyb­kim sądzie”, zmie­nia­ją­cej nie­któ­re prze­pi­sy kodek­su kar­ne­go, kodek­su postę­po­wa­nia kar­ne­go i kodek­su postę­po­wa­nia w spra­wach o wykro­cze­nia[1].

Pro­po­nu­je­my przy tym powrót do zmo­dy­fi­ko­wa­nej wer­sji obo­wią­zu­ją­cych do 1995 roku prze­pi­sów, zaostrza­ją­cych odpo­wie­dzial­ność za prze­stęp­stwa o cha­rak­te­rze chu­li­gań­skim. Nowe pra­wo powin­no okre­ślić tak­że względ­nie sze­ro­ki kata­log prze­stępstw, któ­re mogą być roz­pa­try­wa­ne w nowej for­mu­le try­bu przy­spie­szo­ne­go, jeże­li czy­ny speł­nia­ją nastę­pu­ją­ce trzy warun­ki:

  1. war­tość przed­mio­tu prze­stęp­stwa nie prze­kra­cza 50 000 zło­tych,
  2. prze­stęp­stwo jest zagro­żo­ne sank­cją do 3 lat pozba­wie­nia wol­no­ści (za wyjąt­kiem prze­stępstw prze­ciw­ko mie­niu),
  3. ist­nie­je real­na moż­li­wość schwy­ta­nia i dopro­wa­dze­nia spraw­cy do sądu w cią­gu 48 godzin od chwi­li popeł­nie­nia prze­stęp­stwa.

Naj­waż­niej­szym jed­nak ele­men­tem kon­cep­cji szyb­kie­go sądu jest zało­że­nie, że zapa­da­ją­ce w tym try­bie nie­zwłocz­nie i natych­miast wyko­ny­wa­ne orze­cze­nia mogą być w olbrzy­miej więk­szo­ści przy­pad­ków nie­za­skar­żal­ne. W nowym postę­po­wa­niu przy­spie­szo­nym może być, bowiem orze­czo­na kara bez­względ­ne­go pozba­wie­nia wol­no­ści naj­wy­żej w wyso­ko­ści 1 roku, a od tak wyda­ne­go wyro­ku nie przy­słu­gu­je zwy­kły śro­dek odwo­ław­czy, ale sprze­ciw stro­ny, w wyni­ku któ­re­go wyrok tra­ci moc. W wypad­ku zło­że­nia sprze­ci­wu, sąd roz­pa­tru­je spra­wę w try­bie zwy­czaj­nym nie będąc zwią­za­nym tre­ścią wyro­ku wyda­ne­go w postę­po­wa­niu przy­spie­szo­nym, któ­ry utra­cił moc. Jest więc moż­li­we, a nawet bar­dzo praw­do­po­dob­ne, że wyrok wyda­ny po prze­pro­wa­dze­niu peł­ne­go postę­po­wa­nia będzie surow­szy. Ska­za­ny w try­bie przy­spie­szo­nym powi­nien brać to pod uwa­gę podej­mu­jąc decy­zję o zło­że­niu sprze­ci­wu. Wpro­wa­dze­nie przy­spie­szo­ne­go postę­po­wa­nia zakoń­czo­ne­go wyro­kiem od któ­re­go nie przy­słu­gu­je nor­mal­ny śro­dek odwo­ław­szy a jedy­nie moż­na zło­żyć sprze­ciw, daje real­na szan­sę na uzy­ska­nie szyb­ko­ści i nie­uchron­no­ści kara­nia prze­stępstw drob­nych, ale szcze­gól­nie spo­łecz­nie dole­gli­wych i zmniej­sza­ją­cych poczu­cie bez­pie­czeń­stwa.

Przed­sta­wio­na tu kon­cep­cja szyb­kie­go sądu” róż­ni się istot­nie od przed­sta­wio­nej przez rząd w koń­cu 2006 roku usta­wy. Jej ewen­tu­al­ne wpro­wa­dze­nie w życie ma sens po doko­na­niu rze­czo­wej oce­ny prak­tycz­ne­go zasto­so­wa­nia usta­wy zapro­po­no­wa­nej przez rząd w cią­gu co naj­mniej jed­ne­go roku.

12.Trudności z egze­ku­cją dłu­gów – są przy­czy­ną bar­dzo poważ­nych zakłó­ceń na ryn­ku oraz pogar­sza­nia się zaufa­nia w trans­ak­cjach han­dlo­wych. Z tej racji za pil­ne uznać nale­ży wpro­wa­dze­nie nowe­go pra­wa o egze­ku­cji świad­czeń, któ­rych war­tość prze­kra­cza 10000 zło­tych[2].

  1. 13. Niski stan sądow­nic­twa dys­cy­pli­nar­ne­go poszcze­gól­nych zawo­dów praw­ni­czych wyni­ka z jego kor­po­ra­cyj­ne­go cha­rak­te­ru. Jeśli istot­nie chce­my, aby sądy dys­cy­pli­nar­ne zawo­dów praw­ni­czych sta­ły na stra­ży wyso­kie­go pozio­mu etycz­ne­go i pro­fe­sjo­nal­ne­go prak­ty­ku­ją­cych praw­ni­ków – musi­my oddzie­lić sądow­nic­two dys­cy­pli­nar­ne od kor­po­ra­cji zawo­do­wych. Kor­po­ra­cja zawo­do­wa, bowiem zapew­nia poczu­cie bez­pie­czeń­stwa swo­im człon­kom. Wymie­rze­nie kary człon­ko­wi kor­po­ra­cji za wykro­cze­nie dys­cy­pli­nar­ne obni­ża poczu­cie bez­pie­czeń­stwa nie tyl­ko oso­by ska­za­nej, ale wszyst­kich człon­ków kor­po­ra­cji, w tym tak­że osób orze­ka­ją­cych o tej odpo­wie­dzial­no­ści.

Dla­te­go sta­wia­my tezę, że model kor­po­ra­cyj­nej odpo­wie­dzial­no­ści dys­cy­pli­nar­nej jest obar­czo­ny wadą logicz­nej wewnętrz­nej sprzecz­no­ści. Z tych wła­śnie powo­dów nale­ży:

  • uchwa­lić akt praw­ny (usta­wę), na mocy któ­re­go o odpo­wie­dzial­no­ści dys­cy­pli­nar­nej wszyst­kich zawo­dów praw­ni­czych orze­kał­by jeden organ. Doty­czy­ło­by to: sędziów, pro­ku­ra­to­rów, adwo­ka­tów, rad­ców praw­nych, dorad­ców podat­ko­wych, rzecz­ni­ków paten­to­wych i komor­ni­ków,
  • musi być to organ, któ­ry będzie posia­dał odręb­ność w sto­sun­ku do kor­po­ra­cji praw­ni­czych,
  • nale­ży opra­co­wać kodeks ety­ki praw­ni­ka, któ­ry zawie­rał­by część ogól­ną, wspól­ną dla wszyst­kich zawo­dów oraz nor­my szcze­gól­ne dla poszcze­gól­nych zawo­dów praw­ni­czych. Opra­co­wa­niem kodek­su mogli­by się zająć przed­sta­wi­cie­le wszyst­kich zawo­dów praw­ni­czych,
  • po uchwa­le­niu kodek­su ety­ki praw­ni­ka, przed­sta­wi­cie­le zawo­dów praw­ni­czych, co dwa lata powin­ni doko­ny­wać oce­ny funk­cjo­no­wa­nia kodek­su oraz roz­wa­żać, czy nie wyma­ga on zmian lub aktu­ali­za­cji, w związ­ku z poja­wie­niem się nowych zja­wisk. Kodeks ety­ki był­by pra­wem mate­rial­nym”, zaś usta­wa o odpo­wie­dzial­no­ści dys­cy­pli­nar­nej zawo­dów praw­ni­czych pra­wem pro­ce­du­ral­nym”.

Isto­tą pro­jek­tu jest, więc powo­ła­nie odręb­ne­go rodza­ju sądu: Sądu Dys­cy­pli­nar­ne­go Zawo­dów Praw­ni­czych. Nomi­na­cji na czte­ro­let­nią kaden­cję w tym sądzie powi­nien doko­ny­wać Pre­zy­dent RP, spo­śród naj­wy­bit­niej­szych i posia­da­ją­cych naj­wyż­szy auto­ry­tet moral­ny praw­ni­ków – prak­ty­ków i uczo­nych. Rów­nież Pre­zy­dent RP powi­nien powo­ły­wać na czte­ro­let­nią kaden­cję Pro­ku­ra­to­ra Sądu Dys­cy­pli­nar­ne­go, któ­re­mu w każ­dym woje­wódz­twie, pod­le­gał­by Woje­wódz­ki Pro­ku­ra­tor Sądu Dys­cy­pli­nar­ne­go. Odwo­ła­nia od orze­czeń tego sądu powi­nien roz­pa­try­wać, zmo­dy­fi­ko­wa­ny w swo­ich funk­cjach, Try­bu­nał Sta­nu, jako sąd w szcze­gól­ny spo­sób czu­wa­ją­cy nad prze­strze­ga­niem wyso­kich stan­dar­dów dzia­ła­nia wła­dzy publicz­nej.

Moż­li­wym roz­wią­za­niem warian­to­wym jest roz­pa­try­wa­nie odwo­łań przez Sąd Naj­wyż­szy, zgod­nie z kon­cep­cją przy­ję­tą 22 sierp­nia 2006 roku przez Radę Mini­strów. Ewen­tu­al­ne wpro­wa­dze­nie w życie tej kon­cep­cji speł­nia tak­że istot­ną część naszych postu­la­tów pro­gra­mo­wych.

  1. Stan­dar­dy dzia­łal­no­ści bie­głych sądo­wych wyma­ga­ją zde­cy­do­wa­ne­go pod­nie­sie­nia. Głów­ne pro­ble­my w tej mie­rze to:
  • niskie kwa­li­fi­ka­cje bie­głych
  • brak pro­ce­dur kon­tro­li umie­jęt­no­ści bie­głych
  • nie­przej­rzy­stość rekru­ta­cji i odcho­dze­nia bie­głych (doży­wo­cie!)
  • brak sta­ty­styk doty­czą­cych licz­by i rodza­ju opi­nii wyda­wa­nych przez bie­głych
  • soli­dar­ność kor­po­ra­cyj­na bie­głych.

Dla pod­nie­sie­nia jako­ści dzia­ła­nia bie­głych sądo­wych nale­ży wpro­wa­dzić obo­wią­zek zda­wa­nia przez bie­głe­go egza­mi­nu ze spe­cja­li­za­cji, w któ­rej został wpi­sa­ny na listę. Nie obro­nie­nie w pro­ce­sie sądo­wym opi­nii przez bie­głe­go win­no ozna­czać skre­śle­nie z listy bie­głych sądo­wych.

Brzmi zna­jo­mo? Tak.

Jed­nak PiS w odróż­nie­niu od PO nie skła­da obiet­nic bez pokry­cia. Stąd wycie elit” 🙂

Taniec wokół fote­la woje­wo­dy

Rząd Beaty Szy­dło jesz­cze nie został zaprzy­się­żo­ny, a już na Ślą­sku trwa­ją tar­cia frak­cji w regio­nal­nym PiS o to, kto zosta­nie woje­wo­dą.

Cho­dzi nie tyl­ko kto”, ale czyj” kan­dy­dat zasią­dzie w gabi­ne­cie na pierw­szym pię­trze Urzę­du Woje­wódz­kie­go w Kato­wi­cach. Ambi­cje prze­for­so­wa­nia swe­go kan­dy­da­ta ma kil­ko­ro poli­ty­ków Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści z regio­nu.

Aspi­ra­cje do zosta­nia woje­wo­dą ma na przy­kład Jacek Guzy, któ­ry chciał być sena­to­rem z listy Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści (to nie żart!). Zagło­so­wa­ło na nie­go 52716 wybor­ców, ale za mało żeby wygrać z Lesz­kiem Pie­cho­tą z PO.

Utra­co­ny został nie­mal pew­ny man­dat dla kan­dy­da­ta PiS. Wybor­cy swój rozum mają, i pamię­ta­ją, że Guzy jesz­cze nie­daw­no, kie­dy był pre­zy­den­tem Sie­mia­no­wic Ślą­skich miał bar­dzo bli­skie związ­ki nie tyle z Pra­wem i Spra­wie­dli­wo­ścią, co z Plat­for­mą Oby­wa­tel­ską. Na tyle moc­ne, że w jed­nej ze spół­ek miej­skich Guzy zatrud­nił Ada­ma Matu­sie­wi­cza, byłe­go mar­szał­ka woje­wódz­twa ślą­skie­go (natu­ral­nie z PO), któ­ry stra­cił sta­no­wi­sko po bla­ma­żu z Kole­ja­mi Ślą­ski­mi.

Kie­dy sie­mia­no­wi­cza­nie rok temu poka­za­li Guze­mu czer­wo­ną kart­kę, po kil­ku mie­sią­cach został wice­pre­ze­sem zarzą­du komu­nal­nej spół­ki od śmie­ci” w Świę­to­chło­wi­cach. Pre­zy­den­tem w tym mie­ście jest Dawid Kostemp­ski, poli­tyk PO małe­go for­ma­tu, ale z duży­mi aspi­ra­cja­mi.

Na razie, zgod­nie z regu­ła­mi poli­tycz­nej dyfu­zji i obo­wią­zu­ją­cą teo­rią kory­ta” wobec groź­by refe­ren­dum, Kostemp­ski będzie chciał przy­kle­ić się” do zwy­cię­skiej par­tii. Powo­li odno­si suk­ce­sy, bo w radzie mia­sta od roku jest koali­cja PO-PiS. W ten spo­sób poraż­ki Kostemp­skie­go, jego par­tii i kama­ry­li zali­cza­ne są też na kon­to PiS

Wśród kan­dy­da­tów na sta­no­wi­sko woje­wo­dy wymie­nia­ny jest rów­nież Jakub Cheł­stow­ski, rad­ny z Tychów. Był kan­dy­da­tem na pre­zy­den­ta mia­sta i jest pre­ze­sem Sto­wa­rzy­sze­nia Tychy Naszą Małą Ojczy­zną. To cie­ka­we sto­wa­rzy­sze­nie. Są w nim ludzie i pro­gra­my róż­nych opcji – od PSL po RAŚ.

Kolej­nym kany­da­tem in spe do sta­no­wi­ska woje­wo­dy jest Andrzej Dro­goń, były dyrek­tor Oddzia­łu IPN w Kato­wi­cach. Star­to­wał bez powo­dze­nia z listy PiS w wybo­rach do Sej­mu (3945 gło­sów). Jego kan­dy­da­tu­ra jest for­so­wa­na przez śro­do­wi­ska zwią­za­ne z pierw­szym NZS”. Sta­no­wi­skiem woje­wo­dy nie pogar­dzi Woj­ciech J. Pocza­chow­ski, były pre­zes Pol­skie­go Radia Kato­wi­ce (w wybo­rach do Sej­mu z listy PiS zdo­był 775 gło­sów).

Wśród kan­dy­da­tów poja­wi­ło się też nazwi­sko Jaro­sła­wa Wie­czor­ka, rad­ne­go PiS z Gli­wic. Jego szan­se są chy­ba zni­ko­me, głów­nie dla­te­go, iż odmó­wił star­tu w wybo­rach do Sej­mu z powo­dów rodzin­nych”.

Arty­kuł opu­bli­ko­wa­ny na por­ta­lu wPo​li​ty​ce​.pl

Kon­kurs robie­nia loda

Zawia­ło i dmuch­nę­ło nie­któ­rych ze stoł­ków. Ale dzien­ni­ka­rze, jak za cza­sów PRL są czuj­ni, i goto­wi słu­żyć każ­dej nowej wła­dzy. Za wszel­ką cenę.

dz

W Dzien­ni­ku Zachod­nim, pol­sko­ję­zycz­nym orga­nie daw­ne­go Pas­sau­er Neue Pres­se natkną­łem się dzi­siaj na taką prób­kę sty­lu:

Jeste­śmy świad­ka­mi nowej epo­ki w regio­nal­nej poli­ty­ce. Zakoń­czył się czas Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej, któ­ra na Ślą­sku zapła­ci­ła cenę za nie­udol­ne rzą­dy. Począt­kiem koń­ca nie­szczę­ścia był kry­zys w Urzę­dzie Mar­szał­kow­skim i afe­ra z Kole­ja­mi Ślą­ski­mi zakoń­czo­na wyrzu­ce­niem ze sta­no­wi­ska i par­tii pro­mi­nent­ne­go dzia­ła­cza PO Ada­ma Matu­sie­wi­cza. Potem mia­ło być lepiej, a było gorzej: nie potra­fio­no zna­leźć na czas roz­wią­za­nia pro­ble­mów gór­nic­twa, któ­re są dla regio­nu klu­czo­we”.

Kie­dy otar­łem moni­tor z waze­li­ny ście­ka­ją­cej po ekra­nie LCD, czy­tam dalej:

Lider PO na Ślą­sku Tomasz Tom­czy­kie­wicz nie miał moc­nej pozy­cji w par­tii i nie oddał w odpo­wied­nim momen­cie przy­wódz­twa kre­owa­ne­mu na następ­cę, dobrze radzą­ce­mu sobie mini­stro­wi spra­wie­dli­wo­ści Bory­so­wi Bud­ce. A to był­by bar­dzo doce­nio­ny przez wybor­ców gest. PiS tym­cza­sem, co jest zasłu­gą jej naj­bar­dziej w regio­nie roz­po­zna­wal­ne­go poli­ty­ka, sze­fa okrę­gu kato­wic­kie­go Grze­go­rza Tobi­szow­skie­go, nie bawi­ło się na Ślą­sku w świa­to­po­glą­do­we dys­ku­sje, ale zdo­ła­ło prze­ko­nać pre­ze­sa Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go, że moż­na maso­wo prze­jąć zawie­dzio­nych wybor­ców.”

Szok. Katu­ję się dalej:

Zwy­cię­stwo PiS w wybo­rach par­la­men­tar­nych na Ślą­sku czuć było już w cza­sie wybo­rów pre­zy­denc­kich, gdy Andrzej Duda mini­mal­nie prze­grał z Bro­ni­sła­wem Komo­row­skim”.

Eki­pa żur­na­li­stów (nie­wie­lu) i media­wor­ke­rów Dzien­ni­ka Zachod­nie­go (masa) ma krót­ką pamięć. Dla­te­go pytam:

Napraw­dę nie pamię­ta­cie, kto wespół z kato­wic­ką filią Gaze­ty Wybor­czej pro­mo­wał Ruch Auto­no­mii Ślą­ska, wcho­dził w anus nie­do­jeb­kom z PO, brał set­ki tysię­cy zło­tych z pro­jek­tów zarzą­dza­nych przez Urząd Mar­szał­kow­ski?

Kto ukła­dał” się pry­mi­tyw­nie, z nie mniej pry­mi­tyw­ny­mi kacy­ka­mi z rzą­dzą­cej woje­wódz­twem koali­cji?

Nie wstyd Wam?

Okrut­ny żart Uszo­ka, czy­li Sośnierz

Andrzej Sośnierz jako kan­dy­dat PiS w wybo­rach na pre­zy­den­ta Kato­wic to albo okrut­ny żart z wybor­ców o jesz­cze pra­wi­co­wych poglą­dach albo sabo­taż PO i strzał w kola­no”. Pra­wo i Spra­wie­dli­wość się­ga po kan­dy­da­ta, któ­ry był boha­te­rem dwu­znacz­nej afe­ry korup­cyj­nej z udzia­łem pry­wat­nej fun­da­cji i zagra­nicz­nych kon­cer­nów far­ma­ceu­tycz­nych.

Wyco­fa­nie się obec­ne­go pre­zy­den­ta Kato­wic Pio­tra Uszo­ka ze star­tu w wybo­rach wpro­wa­dzi­ło popłoch w sze­re­gi par­tii poli­tycz­nych. To okrut­ny żart na poże­gna­nie autor­stwa obec­ne­go pre­zy­den­ta, któ­ry przez lata wiecz­ne­go” rzą­dze­nia mia­stem do per­fek­cji opa­no­wał roz­gry­wa­nie lęków PO przed PiS i odwrot­nie.

Nagle oka­za­ło się, że PO, PiS i SLD muszą wysta­wić swe­go kan­dy­da­ta. Rów­no­wa­ga sta­no­wisk i wpły­wów dla koali­cjan­tów”, któ­rej gwa­ran­tem był Piotr Uszok, zosta­ła zabu­rzo­na. Wcze­śniej­sze usta­le­nia (wice­pre­zy­den­ci z głów­nych par­tii w zamian za popar­cie i brak kon­ku­ren­cji), moż­na było o kant d… potłuc.

Kan­dy­da­tem PO na sta­no­wi­sko pre­zy­den­ta jest Arka­diusz Godlew­ski, obec­ny dyrek­tor Par­ku Ślą­skie­go, insty­tu­cji któ­ra jest prze­cho­wal­nią dzia­ła­czy tej par­tii, zatrud­nio­nych na róż­nych mniej lub bar­dziej potrzeb­nych sta­no­wi­skach. W wybo­rach star­tu­je tak­że poseł Jerzy Zię­tek, któ­ry pod koniec sierp­nia zre­zy­gno­wał z człon­ko­stwa w Plat­for­mie Oby­wa­tel­skiej. Jest naj­młod­szym wnu­kiem gen. Jerze­go Zięt­ka – powstań­ca ślą­skie­go, poli­ty­ka, ini­cja­to­ra wie­lu inwe­sty­cji w regio­nie w cza­sach PRL.

SLD rzu­ca do boju o fotel pre­zy­den­ta Kato­wic Mar­ka Szczer­bow­skie­go. To kato­wic­ki rad­ny z wie­lo­let­nim sta­żem, dyrek­tor Woje­wódz­kie­go Ośrod­ka Kul­tu­ry i Spor­tu Sta­dion Ślą­ski”. Spraw­ny gracz.

Ruch Auto­no­mii Ślą­ska tak­że ma swe­go kan­dy­da­ta. Jest nim Alek­san­der Uszok, krew­ny obec­ne­go pre­zy­den­ta. Za nim stoi nazwi­sko oraz rze­sza zwo­len­ni­ków sepa­ra­ty­stów.

A PiS? Par­tia Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go sta­wia na Andrze­ja Sośnie­rza.

- To dobry kan­dy­dat, któ­ry pozy­tyw­nie zapi­sał się w pamię­ci miesz­kań­ców regio­nu jako dyrek­tor Ślą­skiej Kasy Cho­rych. Po rezy­gna­cji z ponow­ne­go star­tu przez obec­ne­go pre­zy­den­ta Pio­tra Uszo­ka zde­cy­do­wa­li­śmy, że potrzeb­ny jest kan­dy­dat, któ­ry tra­fi do jego kon­ser­wa­tyw­ne­go elek­to­ra­tu

- powie­dział PAP Woj­ciech Sza­ra­ma czło­nek Komi­te­tu Poli­tycz­ne­go PiS.

Szko­da, że poseł Sza­ra­ma spra­wia wra­że­nie, że nie wie o udzia­le Sośnie­rza w afe­rze z Fun­da­cją Zamek Chu­dów, któ­rą opi­sy­wa­łem w 2003 roku w arty­ku­le Kasa Fun­da­cji zabyt­ków” Rzecz­po­spo­li­tej”. Może ani Sza­ra­ma, ani inni poli­ty­cy Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści nie arty­ku­łu czy­ta­li, zatem przy­to­czę obszer­ne frag­men­ty:

W cza­sach, gdy Ślą­ską Kasą Cho­rych kie­ro­wał Andrzej Sośnierz, fir­my, któ­re pod­pi­sy­wa­ły z nią kon­trak­ty, wpła­ca­ły jed­no­cze­śnie set­ki tysię­cy zło­tych na kon­to Fun­da­cji Zamek Chu­dów. Zało­ży­cie­lem i doży­wot­nim pre­ze­sem fun­da­cji jest Andrzej Sośnierz.

Pie­nią­dze dla Fun­da­cji Zamek Chu­dów wpła­ca­ły od 1998 roku fir­my medycz­ne i far­ma­ceu­tycz­ne. Na liście spon­so­rów jest też kil­ka spół­ek infor­ma­tycz­nych i ban­ki. Z naszych infor­ma­cji wyni­ka, że fir­my, któ­re wpła­ca­ły pie­nią­dze na kon­to fun­da­cji, jed­no­cze­śnie pod­pi­sy­wa­ły intrat­ne kon­trak­ty ze Ślą­ską Kasą Cho­rych. Dostar­cza­ły leki, sprzęt kom­pu­te­ro­wy albo opro­gra­mo­wa­nie. Przy­chod­nie lekar­skie, któ­re wspo­ma­ga­ły fun­da­cję Sośnie­rza, otrzy­my­wa­ły w tym samym cza­sie z kasy kon­trak­ty na lecze­nie pacjen­tów.

Z wyka­zu wpłat na kon­to fun­da­cji, do któ­re­go dotar­ła Rz” wyni­ka, że szczo­drym spon­so­rem fun­da­cji Sośnie­rza był Com­pu­ter­Land (od 1998 roku do koń­ca 2002 roku – 18 wpłat) oraz przed­sta­wi­ciel­stwa kon­cer­nów far­ma­ceu­tycz­nych: Sche­ring Plo­ugh Cen­tral East AG (13 wpłat), Eli Lil­ly Pol­ska (7 wpłat), John­son & John­son Poland (4 wpła­ty), Novar­tis Poland (2 wpła­ty), Roche Pol­ska (6 wpłat), Gla­xo­Smi­th­Kli­ne (5 wpłat) oraz hur­tow­nia far­ma­ceu­tycz­na Far­ma­col (5 wpłat).

Wpła­ca­ły też pry­wat­ne przy­chod­nie lekar­skie, np. Samo­dziel­na Pra­cow­nia Dia­gno­sty­ki Obra­zo­wej Tomo­graf z Tych (25 wpłat), ADO-MED 2 ze Świę­to­chło­wic (7 wpłat) czy nie­pu­blicz­ny ZOZ Reme­dium z Kato­wic (3 wpła­ty). Wła­ści­ciel­ką Reme­dium jest żona Sośnie­rza, z któ­rą ma on roz­dziel­ność mająt­ko­wą.

- Wła­ści­ciel Tomo­gra­fu to mój wie­lo­let­ni przy­ja­ciel. Jego fir­ma nie była trak­to­wa­na w kasie cho­rych lepiej, niż inne, co moż­na spraw­dzić prze­glą­da­jąc kwo­ty kon­trak­tów. Znam też Andrze­ja Olszew­skie­go, wła­ści­cie­la Far­ma­co­lu. Ta fir­ma nigdy nie mia­ła żad­nych kon­trak­tów ani kon­tak­tów komer­cyj­nych ze Ślą­ską Kasą Cho­rych – zapew­nia Sośnierz.

Usta­li­li­śmy jed­nak, że Far­ma­col był dostaw­cą leków dla Ślą­skiej Kasy Cho­rych. Dostar­czał kasie leki pro­du­ko­wa­ne przez fir­my, któ­re spon­so­ro­wa­ły fun­da­cję. Przy­kła­dy? Fir­ma Elli Lil­ly – zna­czą­cy spon­sor fun­da­cji – wytwa­rza abci­xi­mab, lek sto­so­wa­ny w ostrych zapa­le­niach wień­co­wych oraz gem­ci­ta­bi­ne, sto­so­wa­ny w far­ma­ko­te­ra­pii nowo­two­rów. Inny dona­tor fun­da­cji Sche­ring AG jest pro­du­cen­tem i dostaw­cą leków inter­fe­ro­no­wych Sche­ring Plo­ugh – leków sto­so­wa­nych w che­mio­te­ra­pii, Roche zaś pro­du­ku­je ery­tro­pe­ty­nę i leki inter­fe­ro­no­we. Wszyst­kie wymie­nio­ne spe­cy­fi­ki były kupo­wa­ne przez Ślą­ską Kasę w ramach pro­gra­mów zdro­wot­nych.

Związ­ki mię­dzy fir­ma­mi, któ­re otrzy­my­wa­ły kon­trak­ty z kasy cho­rych, a fun­da­cją Sośnie­rza były bar­dzo bli­skie.

W 2000 roku Ślą­ska Kasa pod­pi­sa­ła dwie umo­wy z kra­kow­ską fir­mą SKK Sys­tem Kodów Kre­sko­wych o łącz­nej war­to­ści ponad 25,5 tys zł na dosta­wę dru­ka­rek kodów kre­sko­wych i prze­no­śne­go ter­mi­na­lu. W tym samym roku SKK spon­so­ro­wa­ła fun­da­cję Sośnie­rza.

[…]

Prze­ło­mem w finan­sach fun­da­cji był jed­nak rok 1999 r. – dokład­nie ten sam, w któ­rym Sośnierz został dyrek­to­rem Ślą­skiej Regio­nal­nej Kasy Cho­rych w Kato­wi­cach. Na kon­to jego fun­da­cji wpły­nę­ło wów­czas 91 tys. zł. W kolej­nych latach dyrek­to­ro­wa­nia Sośnie­rza kasa fun­da­cji pęcz­nia­ła jesz­cze bar­dziej: w 2000 r. tra­fi­ło do niej ponad 485 tys. zł, a w 2001 r. – ponad 800 tys. zł.

Pol­ska pro­ku­ra­tu­ra przez kil­ka mie­się­cy spraw­dza­ła, czy wpła­ty na kon­to fun­da­cji nie mia­ły związ­ku z kon­trak­ta­mi zawie­ra­ny­mi przez Ślą­ską Kasę Cho­rych. W 2004 roku śledz­two umo­rzy­ła, mimo że w 2002 r. spół­ka zależ­na Sche­ring-Plo­ugh dzia­ła­ją­ca w Pol­sce zapła­ci­ła według ame­ry­kań­skiej Komi­sji Papie­rów War­to­ścio­wych i Gieł­dy (SEC) ok. 76 tys. dola­rów na rzecz Fun­da­cji Zamek Chu­dów, na cze­le któ­rej stał ówcze­sny dyrek­tor Ślą­skie­go Fun­du­szu Zdro­wia.

W grę wcho­dzi­ły tym razem m.in. prze­tar­gi na dosta­wy leków. Za to dzia­ła­nie Scher­ring-Plo­ugh musiał uiścić karę w wyso­ko­ści 500 tys. dola­rów.[http://​www​.sec​.gov/​l​i​t​i​g​a​t​i​o​n​/​l​i​t​r​e​l​e​a​s​e​s​/​l​r​18740​.​htm]

Z ofi­cjal­ne­go rapor­tu SEC:

S-P Pol­ska wypła­cił Fun­da­cji wię­cej pie­nię­dzy niż jakie­mu­kol­wiek inne­mu odbior­cy pro­mo­cyj­nych daro­wizn. W 20002001 roku wpła­ty dla Fun­da­cji skła­da­ły się na oko­ło 40 do 20 proc. całe­go budże­tu S-P Pol­ska prze­zna­czo­ne­go na daro­wi­zny pro­mu­ją­ce kor­po­ra­cję. Co wię­cej, Fun­da­cja była jedy­nym odbior­cą takich daro­wizn, któ­ry otrzy­mał kil­ka wpłat (czte­ry w 2000 i sie­dem w 2001 roku), co było wyso­ce nie­spo­ty­ka­ną prak­ty­ką.”

[http://www.sec.gov/litigation/admin/3449838.htm]

Na mój głos Sośnierz liczyć nie może, i będę do tego gorą­co nama­wiał moich zna­jo­mych. Iro­nią losy było­by, gdy­by nie­uda­ne manew­ry per­so­nal­ne i nie­udol­na poli­ty­ka PiS na szcze­blu regio­nu dopro­wa­dzi­ły do tego, że pre­zy­den­tem Kato­wic zosta­nie przed­sta­wi­ciel Ruchu Auto­no­mii Ślą­ska.

Życio­rys poli­tycz­ny Sośnie­rza jest barw­ny. W 2002 r. star­to­wał po raz pierw­szy w wybo­rach na pre­zy­den­ta Kato­wic, zajął wów­czas dru­gie miej­sce, w pierw­szej turze zwy­cię­żył Piotr Uszok. W wybo­rach w 2005 r. został posłem z ramie­nia Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej, został wyklu­czo­ny z tej par­tii za kry­ty­kę sta­no­wi­ska jej kie­row­nic­twa w spra­wie odmo­wy zawar­cia koali­cji PO-PiS.

Potem nale­żał do klu­bu par­la­men­tar­ne­go PiS. Na pre­ze­sa Naro­do­we­go Fun­du­szu Zdro­wia powo­łał go pre­mier Jaro­sław Kaczyń­ski. Funk­cję tę peł­nił w latach 20062007. Zre­zy­gno­wał z niej po wybo­rach w 2007 r., kie­dy został posłem z listy PiS.

W 2010 r. wystą­pił z klu­bu par­la­men­tar­ne­go tej par­tii i prze­szedł do klu­bu Pol­ska Jest Naj­waż­niej­sza. Start do Sej­mu z list tego ugru­po­wa­nia w 2011 r. nie przy­niósł mu man­da­tu. Czy teraz się uda? Śmiem wąt­pić.